Dodaj do ulubionych

Próbne loty

06.07.06, 17:04
Hm.. moje dzieci stoją własnie na krawędzi gniazda i probują samodzielnych
lotów. Przed nami kolejna proba. W domu na dwa tygodnie zostaje nastolatek.
Przyjeżdżają do niego znajomi. Wolna chata. Rodzice i siostra 200 km od domu.

Eeeee... tak tylko chciałam napisac o mojej ciekawości podszytej lekkim
niepokojem o te loty... i miękkie lądowania.

Dorastaliście łagodnie czy burzliwie?

M.
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Próbne loty 06.07.06, 21:36
      Ja? burzliwie, ale mama była przekonana, że łagodnie. hehehe Czyli norma.

      Moje dziecię już opierzone z gniazdka wyleciało. Buuuuuuuu...

      Nie bój się Maiko, co ma wisieć nie utonie! A mały niech poczuje się
      odpowiedzialny, na zdrowie mu wyjdzie. Zapałki schowaj hihihi.
      • maika7 Re: Próbne loty 06.07.06, 21:55
        > Ja? burzliwie, ale mama była przekonana, że łagodnie. hehehe Czyli norma.
        > Moje dziecię już opierzone z gniazdka wyleciało. Buuuuuuuu...

        Opustoszałe gniazdo, jesli pozostaje przystanią nie jest puste :-)

        > Nie bój się Maiko, co ma wisieć nie utonie! A mały niech poczuje się
        > odpowiedzialny, na zdrowie mu wyjdzie. Zapałki schowaj hihihi.

        Teścik czy moje do niego zaufanie ma podstawy w rzeczywistości :-)) Zobaczymy.
        Mały za rok się wyprowadza.

        M.
    • kora3 :) 13.07.06, 15:21
      Trudno rzec jednoznacznie :) Coż bowiem znaczy "Burzliwie", a co "łagodnie" :)
      w moim przypadku rzekłabym .. specyficznie :)
      Z paru względów :) Po pierwsze Mama przez większośc czasu musiała opiekowac się
      nami sama, po drugie z pewnych wzgledów wiecej uwagi przykuwała moja mieszkająca
      z nami siostra cioteczna (w skrócie moja siostra do której własnie taki mam
      stosunek), po trzecie od zdiecka byłam otwarta osobką otoczona licznym gronem
      znajomków, kumpli i w mniejszosci koleżanek, po czwarte całe srednia szkołę i
      całe studia (pierwsze) byłam jedyna lub jedna z bardzo niewielu dziewczyn w
      klasie i grupie dziekańskiej, co silnie determinowało skład moich najbliższych
      znajomych i przyjaciół :), po piąte wyprowadfzoiłam się z domsiu Rodziców po
      maturze, mając 20 lat, po szóste niczego w życiu mi Rodzice tak wprost nie
      zabronili, po siódme nikt mnie nigdy w domu nie uderzył :)

      To wszystko spowodowało, ze choc od wczesnego dzieciństwa miewałam raczej
      otwarcie inne zdanie niz moi Rodzice na wiele spraw nie wpierano mi na siłę
      cudzych pogladów i nie karano za własne. Jednocześnie, mimo iz nic literalnie
      nie zostało mi zabronione moglam zawsze liczyc hehe na uswiadomienie mi
      konsekwencji pwnych zachowań przed czasem:) oraz uświadomienie mi, że
      niezależnie od wieku te konsekwencje zawsze spadna na mnie ...Pamiętam kary w
      moim domu rodzinnym :) Zawsze były dotkliwe i zawsze :) zapowiedziane. Rzadko mi
      się zdarzało je załapać, bez porównania "lepsza" była moja siostra :) Pierwszy
      raz z kolegami pojechałam pod namiot jakieś 40 km. od miejsca zamieszkania majać
      15,5 roku.. :) W ciaże nie zaszłam, nawet dziewictwa nie straciłam wówczas, a
      dopiero za 3,5 roku :) we własnym domu :) Nauczyłam sie za to sporo od moich
      kolegów o ich stosunku do dziewczyn ...:) Myślę,z e moi Rodzice maja szczere
      przekonanie, ze dorastałam łagodnie, i troszki samopas :) bo teraz, gdym juz
      dobrze po 30- stce za bardzo ich interesują szczegółły z mojego życia, czego
      pojąc nie mogę, a co mnie bywa, cholernie denerwuje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka