Gość: maryjo2
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
04.02.03, 23:12
zwaliła się na mnie niespodziewanie przyduszając bez tchu do ziemi.
Nagle wszyscy mnie kochają, chcą tylko mojego dobra i szczęścia, będą mi
kłaść świat u stóp (i nie wiadomo co jeszcze), uszczęśliwiać mnie, latać
przede mną ze szczotą, żeby usunąć mi najmniejszy pyłek spod nóg, itp., itd.
Dziwnym zbiegiem okoliczności stało się to w momencie, gdy mnie już na tym
nie zależy, przestałam zabiegać o cokolwiek, latać ze szczotką i zamiatać
pyłki spod ich stóp, dowodzić uczuć i przywiązania, okazywać szacunek itp.,
itd.
Co za ironia losu, ta zmiana pozycji. Co było na wierzchu, teraz jest pod
spodem i na odwrót.
Komu to było potrzebne? I dlaczego nigdzie nie ma punktu stycznego?