Dodaj do ulubionych

A le o co chodzi?

13.07.06, 15:27
i Tak wiem, ze Dyziek tu zraz przylecisz i przeczytasz- Bo terka ja nie
kumam? Nieee, to jest naprawde tracace choroba. Insynuacje i tworzenie wpisow
do wlasnych insynuacji, gdy obywatela GC nie ma? Kto obraza sie na WLASNE
WPISY i snuje dlasz teorie spiskowa dziejow?

Sorry Winnetou, to nie dla mnie- te ten kaliber- jak powiedzial wdurnym
czacie Stec "metafora zycia- to dla mnie za madre" hihihi.

Wlasnie umowilem sie na piwko na wieczor , znaczy trzeba bedzie sie przekapac
a potem bede juz czysciutki i pachnacy!:D
Obserwuj wątek
    • amino_kwas Re: A le o co chodzi? 13.07.06, 16:19


      ...nie wkurzaj się.olej tak jak ja, po całości.
      pozdro!
      a_k

    • kowianeczka Re: A le o co chodzi? 13.07.06, 16:49
      Predzej czy pozniej zawsze wpadne:)

      M.S. to jest tak zalosna farsa, ze po prostu rece opadaja. Mam niesmak i o ile
      z chamstwem trzeba i nalezy walczyc (Twoim tez) tak z wykorzystywaniem innych
      ludzi do wyrazenia swojego czesto plugawego myslenia o zyciu forumowym jest
      godne pozalowania. Ja naprawde zaczynam odnosic wrazenie, ze mowimy dzis o
      przypadku osoby chorej i bynajmniej nie jest to tylko kwestia uzaleznienia.
      Zaczynam odnosic wrazenie, ze ona wierzy, ze to wszystko dzieje sie naprawde i
      wymyslonym swiecie tworzy cale zycie od podstaw. Zimbardo powiedzial, ze w
      momencie, gdy ludzie w wyimaginowanym swiecie (paranoidalnym, schizofrenicznym)
      zaczynaja przypisywac sobie okreslone role spoleczne i podporzadkowywac
      dzialania dla wzmocnienia rol, oznacza, ze wystepuja juz bardzo powazne
      symptomy choroby. Spojrz nie zauwazaja oni zjawiska, szkodliwosci manipulacji,
      a jesli zostanie im zwrowocna uwaga chory (niczym dziecko) odklada zly
      przedmiot , by wziac do zabawy podobny nie rozumiejac, ze mowimy o tym samym
      zjawisku tylko w innym kolorze. Rozumiesz? Nie rusze tego tematu, ale rusze
      inny identycznymi metodami! Nie zauwaza nawet, ze metody prozumiewania
      forumowego przez te lata ulegly zmianie (stad zlosc wynikajaca z braku
      zrozumienia i niezdolnosci porzucenia wyuczonych a juz przestarzalych technik).
      Zarzuca innym klamstwo, gdy tymczasem mowimy o najbardziej zaklamanej,
      zafalszowanej w przekonaniach i nickach postaci, ktora wzbudza juz tylko
      pozalowanie.

      Mathias, tak mi przykro, ale nie wspolczucie i tkwienie w tym jest sposobem na
      ratunek- ale czy komukolwiek zalezy, by pomoc? Tak naprawde dzis TYLKO od
      Dyzka zalezy jak bardzo pograzy sie osoba lub tez czy da rade wrocicc do
      rownowagi, ale Dyziek nie chce, odcina sie uwzajac, ze kazdy odpowiada za
      siebie a wystarczyloby, ze sam zrobil pauze i pozwolil osobie na konfrontacje
      siebie, mimo, ze bedzie doskonale udawac przed innymi niczym Twoja matka to
      jednak mimo wszystko warto dla jednej sekundy przeblysku rozsadku. Zaczynam
      naprawde obawiac sie, ze mamy przyklad pewnych paranoidalnych reakcji, ale nie
      wyrokuje, nie smiesz. Wiem tylko, ze sytuacja jest bardzo powazna a dla
      obserwatora chchacego byc na forum jak Ty M.S wrecz tragikomiczna a moze i
      tragiczna.

      Jest mi naprawde przykro, Mathiasie, ze zabawa i wyglupy przez lata na forum
      doprowadzily kogos do tak fatalnego stanu i nic juz ze zdania, notabene tej
      osoby "najgorsza rzeczy jest nie upasc, lecz nie podniesc sie" wszak
      perspektywa z dolu wyglada tak, ze to my jestesmy odwroceni do gory nogami,
      czyli do dolu..
      • wniebie Re: A le o co chodzi? 13.07.06, 17:04
        nigdy syty nie zrozumie glodnego. kaczynskiego rozumieja i popieraja ci, ktorzy
        podobnie postepuja w zyciu. jesli jest dykatatorem wsparcie przyjdzie od
        podobnych jemu lub braci, ktorzy akceptują zamordyzm na wlasnej skorze.

        w niebie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka