fnoll
19.08.06, 21:49
normalnie powinien dostać kulkę w łeb od patriotycznej organizacji, a ci go
tylko aresztowali...
" W Bejrucie aresztowano libańskiego dowódcę policji generała Adnana Dauda,
który herbatą przyjmował izraelskiego oficera.
Daud dowodził liczącymi około tysiąca ludzi siłami policji w mieście Mardżajun
na południu Libanu. Po zajęciu miasta przez oddziały Izraela, 10 sierpnia, gdy
izraelskie oddziały specjalne sprawdzały, czy w kwaterze głównej policji nie
ma ukrytej przez hezbollah broni, Daud okazał się niezwykle gościnny,
przyjmując w swym gabinecie herbatą kierującego operacją izraelskiego
pułkownika. "Przyszli w pokoju pod bramę kwatery i chcieli rozmawiać osobiście
ze mną" - tłumaczył Daud.
Sprawa stała się głośna, gdy nagranie ze spotkania nadała izraelska telewizja,
a następnie - w środę - telewizja hezbollahów Al-Manar. Na filmie widać
uśmiechniętych dwu wojskowych - Libańczyka i Izraelczyka - wymieniających
uprzejmości nad zastawą z herbatą.
Po zajęciu Mardżajunu dowództwo izraelskie zezwoliło policji i żandarmerii
libańskiej, a także cywilom, na opuszczenie miasta. Kolumny uciekinierów
ruszyły z Mardżajunu w kierunku Doliny Bekaa - lotnictwo izraelskie uznało
jednak, iż są to przegrupowujący się bojownicy Hezbollahu i zbombardowało
kolumny ludzi. Zginęło 17 osób, a ponad 60 zostało rannych.
Liban i Izrael nie utrzymują jakichkolwiek stosunków. Bejrut zakazuje swym
obywatelom jakichkolwiek kontaktów z Izraelczykami. Stąd też uprzejmy szef
policji z Mardżajunu stanie przed trybunałem wojskowym. Decyzję o jego
zatrzymaniu podjął w środę osobiście szef resortu spraw wewnętrznych Ahmed
Fatfat. "
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34232,3554493.html