Dodaj do ulubionych

Wspomnienia cd. dzis maliny

24.02.03, 08:22
Wstawalo sie rano, o swicie...czasem prawie szarym, a czasem po prostu bladoszarym. Tak wczesnie, bo o tej porze to jeszcze dokuczliwe muchy tak strasznie nie bzykaja, i inne komary nie "tna". I chociaz pelnia lata, to najwiekszy gorac dopiero troche pozniej nadchodzi. Wczesnie, dla mnie, dla reszty, tzn babci i dziadka juz nie wczesnie, bo oni juz godzine wczesniej w stajni byli, krowy i inne zwierzaki nakarmic, napoic...
Wieczorem poprzedniego dnia trzeba bylo sobie "banke" przygtowac, taka na mleko, wielkoscia dopasowana do zbierajacego; do banki wiazalo sie tasiemke coby ja sobie mozna na szyje zawiesic. Do plecaczka lub torby cos okrutnie zimnego do picia, szybko jakies sniadanie sie przelknelo...i do lasu. Czlwowiek chcial sie tym wczesnym wstawaniem przed rojem much ochronic, ale gdzie tam, juz tuz pod lasem otaczaly nas brzeczaca chmara...bylo juz goraco...ale jak sie weszlo w las to bylo chlodno...jeszcze mokro od rosy, jeszcze sennie...ale ptaki juz pierwsze koncerty dawaly, co ja mowie, koncerty, wrzeszczaly jak opetane. No i teraz zaczelo sie szukanie malin. Nie, zeby ich trzeba bylo strasznie szukac, bo wiadomo bylo, gdzie rosna...ale sprawa honoru bylo miec w bance te najwieksze, najsoczystsze, najslodsze....

cd
dorzuccie i swoje maliny...
Obserwuj wątek
    • tosia_ Re: Wspomnienia cd. dzis maliny 24.02.03, 09:50
      Maliny najczęściej zbierałam nie w lesie, ale w ogrodzie brata mojej babci, w
      upalne letnie południe. Wielkie, czerwone owoce, nieraz tak dojrzałe, że
      rozpadały się w palcach plamiąc je sokiem, kolczaste gałęzie kłujące po rękach.
      Zaglądało się do takiej malinki żeby sprawdzić, czy nie ma "lokatora".
      A potem w domu intensywny zapach soku zlewanego do butelek i zwabione nim osy
      wpadające przez okna.
      • sabba Re: Wspomnienia cd. dzis maliny 26.02.03, 12:05
        Tak...te ogrodowe maliny duzo wieksze, ale te lesne maja niepowtarzalny smak jednak...i ja zawsze mialam "wyrzuty sumienia", kiedy juz nasze ogrododwe krzaki malin na tyle sie rozrosly, ze owocow dosyc bylo i nie trzeba bylo do lasu rankiem isc....ale za to zosatly borowki ( dopoki tato nie zasadzil borowki amerykanskiej ktora owoce rodzila jak najeta), czernice a w zimie dzika roza....
        • tosia_ Re: Wspomnienia cd. dzis maliny 26.02.03, 12:56
          To prawda, leśne najlepsze. Maliny, borówki, poziomki, pełne zapachu lasu i lata
          • gph a malinowy chruśniak? 26.02.03, 14:06
            to co?

            nie wspominacie???
            • 013y Re: a malinowy chruśniak? 26.02.03, 14:10
              Zbyt intymne to wspomnienia :-)))
            • sabba Re: a malinowy chruśniak? 26.02.03, 16:01
              gph napisał:

              > to co?
              >
              > nie wspominacie???
              >
              >
              Ha! Glodnemu chleb na mysli....ale to juz nie beda maliny ale inne owoce
              grzechu...:)))
              • gph w malinowym chruśniaku - dla Saby, której na oczym 26.02.03, 16:10
                nie widział, a która za krajem tym (dzieciństwa hm.. młodości może..) ciągle
                tęskni :)

                W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
                Zapodziani po głowy, przez długie godziny
                Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
                Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

                Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
                Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
                Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
                I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.

                Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
                A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
                Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
                Owoce, przepojone wonią twego ciała.

                I stały się maliny narzędziem pieszczoty
                Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
                Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
                I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

                I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
                Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
                Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
                A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła.


                • sabba Re: w malinowym chruśniaku - dla Saby, której na 26.02.03, 16:15
                  Hej! Zaszelescilo, zapachnialo, zamalinowalo! Takie rzeczy to tylko tu w bramie
                  mozliwe....z nieznajomym w maliniaku:)))
                  PIekne to i pieknie dziekuje! Kraj dziecinstwa i mlodosci wczesnej:)))
                  Wyjechalam w 1994...ale wracam ile sie da...i kto wie moze kiedy na stale albo
                  dluzej
                  • gph O tem że dumać na (niemieckim) bruku, 26.02.03, 16:37
                    Kraj lat dziecinnych! On zawsze zostanie
                    Święty i czysty jak pierwsze kochanie,
                    Nie zaburzony błędów przypomnieniem,
                    Nie podkopany nadziei złudzeniem
                    Ani zmieniony wypadków strumieniem.

                    Gdziem rzadko płakał, a nigdy nie zgrzytał,
                    Te kraje rad bym myślami powitał:
                    Kraje dzieciństwa, gdzie człowiek po świecie
                    Biegł jak po łące, a znał tylko kwiecie
                    Miłe i piękne, jadowite rzucił,
                    Ku pożytecznym oka nie odwrócił.

                    Ten kraj szczęśliwy, ubogi i ciasny,
                    Jak świat jest boży, tak on był nasz własny!
                    Jakże tam wszystko do nas należało!
                    Jak pomnim wszystko, co nas otaczało:
                    Od lipy, która koroną wspaniałą
                    Całej wsi dzieciom użyczała cienia,
                    Aż do każdego strumienia, kamienia,
                    Jak każdy kątek ziemi był znajomy
                    Aż po granicę, po sąsiadów domy


                    to z wieszcza. Bo Leśmian chyba trochę za ostry jak na spotkanie w bramie..
                    • sabba Re: O tem że dumać na (niemieckim) bruku, 26.02.03, 16:44
                      Wzruszam sie bardzo. Nie, zebym patriotka byla nie nie. Tylko lokalna jesli juz.
                      Ale tak w ogole i w szczegole. A co ty na to?
                      Pasuje jak ulal do tego miejsca...

                      Brama
                      Brama, zabita gwoździem,
                      Nie służy już więcej,
                      W rdzawych wiszą zawiasach
                      Gałganki pajęcze.
                      W ciemni szmatek łzy rosy bieleją matowo.
                      . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
                      Ta brama,
                      Choć zabita,
                      Lecz tęskni za tobą.
                      • gph Re: O tem że dumać na (niemieckim) bruku, 27.02.03, 10:18
                        sabba napisała:

                        > Brama
                        > Brama, zabita gwoździem,
                        > Nie służy już więcej,
                        > W rdzawych wiszą zawiasach
                        > Gałganki pajęcze.
                        > W ciemni szmatek łzy rosy bieleją matowo.
                        > . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
                        > Ta brama,
                        > Choć zabita,
                        > Lecz tęskni za tobą.

                        a z tej Pani, to wiersze o jesieni lubię :) ale to trochę nie na czasie..

                        na przykład:

                        Zardzewiałe róże jesieni
                        patrzę w przestrzeń białą od deszczu -
                        deszcz niebo przyszywa do ziemi
                        tysiącem ściegów i dreszczów.

                        I wszystko psuje się, paczy,
                        cieknie, zgnilizną broczy
                        lecz nie na zawsze, z rozpaczy -
                        ale na krótko, z rozkoszy.
                        • sabba Brama atlasowa 27.02.03, 12:08
                          Witaj! Niby o jesieni ale wiersz rozkosza pachnie! Wiec jak lubisz ta Pania to
                          Ci cos ladnego zapodam:))) MOze powiesz, ze brama to nie miejsce na to, ale coz,
                          brama bramie nierowna:)))

                          Erotyk
                          Na rozrzuconych poduszkach z rajskich, jawajskich batików
                          umieram słodko, bez żalu, umieram cicho bez krzyku.-
                          Czas za firanką ukryty porusza skrzydłem motyla,
                          a moje czoło znużone coraz się niżej pochyla...
                          Wreszcie dotykam bieguna i śnieg mi taje wśród włosów,
                          a końcem lakierka dosięgam trawy szumiących lianosów...
                          Leżę na ciepłych krajach, na gorejącym równiku
                          i na jedwabnych poduszkach z różnobarwnego batiku...
                          Wyciągam ręce ku Tobie, w Twoją najsłodszą stronę
                          i czuję na rękach gwiazdy nisko nad nami zwieszone...
                          Ogarniam Cię splątanego w pochmurny namiot niebieski,
                          i spada niebo z hałasem, jak belki, wiązania, deski,
                          obrzuca nas półksiężycem, słońcem, obłoków zwojem -
                          i tak spoczywam - okryta niebem i sercem Twojem...

                          Maria Pawlikowska - Jasnorzewska
                          • gph skoro erotyki 27.02.03, 12:28
                            to o tym panu zapomnieć nie można:

                            W potoku włosów twoich, w rzece ust,
                            kniei jak wieczór - ciemnej
                            wołanie nadaremne,
                            daremny plusk.

                            Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze róza nocy
                            i minie świat gałązką, strzepem albo gestem,
                            potem niemo się stoczy,
                            smuga przejdzie przez oczy
                            i powiem: nie będąc -jestem.

                            Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
                            w żrenicach lub u powiek zawisła jak łze,
                            usłysze w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
                            w muszli twojego ciała szumiące snem;

                            Albo w gaju, gdzie jesteś
                            brzozą, białym powietrzem
                            i mlekiem dnia,
                            barbarzyncą ogromnym,
                            tysiąc wieków dzwigając
                            trysnę szumem bugaju
                            w gałęziach twoich - ptak.


                            • sabba znow... 27.02.03, 13:00
                              Powiem szczerze...nie wiedzialam czyj to wiersz ale juz wiem...i znow pertelke
                              znalazlam ...znow bedzie namietnie i lekko...

                              Erotyk o bzach
                              Bzy gęsto sterczą sztorcem,
                              gruboziarniste i mokre,
                              stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
                              O szóstej rano wstałaś,
                              dziewczyno z prężnym sercem,
                              i łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

                              Tak wcześnie i już tak gorąco.
                              A cóż dopiero w południe,
                              gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy!
                              Dziewczyno na palcach wspięta,
                              której ręce tak czule,
                              z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie!
                              Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
                              z listem wycałowanym,
                              z listem okrutnie krótkim,
                              cóż na niemiłość poradzę?

                              Trzęsę się twoim szczęściem
                              i drżę jak targane bzy.

                              Julian Tuwim



                              PS. Ale jak chcesz zmienic temt: nie ma sprawy!:))))
                • tosia_ Chruśniak według Turnaua 26.02.03, 19:22
                  Leśmian (słowa B. Maj)

                  W malinowym chruśniaku
                  zapodziani po głowy
                  całkiem zbędni już światu
                  kryją się kochankowie.

                  Ręce sokiem skrwawione
                  słona słodycz na skórze
                  spływa w usta spragnione -
                  grzech nadciąga jak burza.

                  Kroplą soku najsłodszą
                  nasze usta złączone -
                  milkną. I coraz głośniej
                  krew się burzy czerwona.

                  Malinowa purpura
                  chmurą spływa na oczy,
                  purpurowa wichura
                  ciał obłoki unosi.

                  Coraz prędzej, goręcej -
                  malinowa krew tętni,
                  drżące usta i ręce,
                  coraz prędzej i prędzej.

                  Sok w owocach się burzy,
                  słodycz jak burza wzbiera,
                  malinowa się róża
                  pośród liści otwiera.

                  Teraz cisza. Na ustach
                  stygnie kropla czerwona:
                  świat, co chwilę nie istniał
                  znów nas bierze w ramiona.

                  Przywróceni istnieniu,
                  tak niezbędni znów światu,
                  niby ze snu zbudzeni
                  w malinowym chruśniaku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka