Dodaj do ulubionych

refleksje poszpitalne

13.09.06, 21:29
ostatecznie wypuscili mnie z przybytku chorob, domu niewoli a teraz jest czas
czekania na loterie z wynikami [burza oklaskow]

po hiperaktywnym wywczasie w Hiszpanii spedzilem upojny tydzien lezac w
bialej poscieli (i blednac. teraz juz nikt nie uwierzy jaki bylem opalony),
gdzie czas dzielilem miedzy trzaskanie sudoku i patrzenie w sufit
w takim stanie przychodza do glowy naprawde dziwne rzeczy, ale o tem moze
kiedy indziej. teraz bardzo konkretne pytania trzy:

1. skad sie wzial mit (jak sie okazuje wiecznie zywy), ze najlepszym obuwiem
dla lekarza płci męskiej sa drewniaki na wysokim koturnie? co wieczor caly
oddzial usypial, po czym okolo polnocy byl budzony przez tupot kopyt pana
doktora dyzurnego, ktory szedl ze swojej kanciapy do lazienki, a pol goodziny
pozniej wracal

2. czemu w instytucji zajmujacej sie zdrowiem, a wiec w instytucji (bez)
posrednio zwiazanej z higieną nie uswiadczysz czegos takiego jak papier
toaletowy? Bylo to o tyle irytujace, ze w kazdej jednostce najwyzszego
skupienia (dla potrzeb tego tekstu nazwijmy je łazienkami) byl hiperwypasiony
wieszak na papier toaletowy oraz jego brat do spraw papierowych recznikow. I
smiem podejrzewac, ze nigdy przenigdy nie mialy kontaku z owymi papierowymi
gadzetami. A jezeli tak, to po cholere szpital wybecelowal jakas tam sumke na
zainstalowanie tych pieprzonych wieszaczkow, zamiast wydac je na papier,
ktory mozna powiesic potem na sznurku?

3. Czy szpitalne jedzenie tak naprawde sluzy do jedzenia? czy tez jest to
forma przypomnienia pacjentom, ze marnosc nad marnosciami i wszystko marnosc,
a tak w ogole to memento mori?
a moze chodzi o wywolanie ogolnej apatii, bo wiadomo, ze apatyczny pacjent
jest mniej awanturujacy sie.

ehhh, dramat. a zeby bylo smieszniej ja bylem w takim szpitalu z gornej
polki. Strach pomyslec, co sie dzieje na polce nizej...

kubu (apatyczny)
Obserwuj wątek
    • samica1 Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 00:34
      Jeśli są to pytania retoryczne, to pokiwam głową ze znieczulicą.
      Jeśli nie:
      1. Drewniaki - pewnie są wygodne. A w czasie wielokrotnych pobytów w szpitalu
      zauważyłam zależność między wysokimi obcasami klapek pielęgniarek a tempem ich
      poruszania się. Było wprost proporcjonalne.
      2. Papier, gdyby był, i tak by znikał, bo pacjenci używaliby go czort wie do
      jakich celów, pomijając kradzieże przez odwiedzających. Inna sprawa, że
      odwiedzająca rodzina przynosi papier (być może ukradziony na innym oddziale).
      3. Szpitale wiedzą, że odwiedzający karmią pacjentów. Pacjenci oddają żarcie
      szpitalne. To po co się starać?
    • eeela Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 12:34
      Bylam w szpitalu dwa razy we wczesnym okresie nastoletnim.
      Za pierwszym razem zlapalam tam wszy (unieruchomiona bedac niemal calkowicie,
      nie moglam odpowiednio zadbac o higiene owlosienia).
      Za drugim razem odkrylam karaluchy w szafce na ubrania.
      Obydwa razy byly na Szaserow. Nie polecam ;-]
      • kubissimo Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 14:13
        ej no
        ja wlasnie bylem na Szaserow i naprawde uwazam, ze to nie jest zly szpital.
        wystarczy go porownac chociazby z tym koszmarem zwanym Szpitalem Praskim :/
        • eeela Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 14:26
          Nigdy nie bylam w zadnym innym, wiec nie mam porownania.
        • daria13 Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 14:39
          Phi, niedobory papieru i ohydne jedzenie, to problemy całkowicie rozwiązywalne,
          bo zawsze tego typu niedostatki rekompensuje Ci rodzina, przynosząc wszystko
          to, co jest potrzebne. Natomiast niedobory personelu, to dopiero ból. Salowa co
          drugi dzień i co trzecią noc, dwie pilęgniarki na oddział obłożnie chorych
          (unieruchomionych znaczy). Horror i zgroza, wierzcie mi. Szpital Bielanski.
          • kubissimo Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 15:02
            no to u mnie na reumatologii personelu bylo az nadto. co rano sie zastanawialem
            co ci wszyscy ludzie tu robia
            co do rodziny to niestety nie zawsze mozna na nia liczyc, bo np. w tym samym
            czasie lezy na sasiednim oddziale :/
            zreszta mmi nie chodzi o to, ze ogolnie papier jest niedostepny, tylko czemu w
            szpitalach nigdy go nie ma?
      • aaneta Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 16:17
        > Obydwa razy byly na Szaserow. Nie polecam ;-]

        Gwoli sprawiedliwości: na Szaserów mojemu synowi uratowali życie. Mam powody
        sądzić, że gdzie indziej byłoby to niemożliwe, więc karaluchy karaluchami (teraz
        zresztą spora część szpitala jest wyremontowana), ale liczą się jeszcze inne rzeczy.
        • kubissimo Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 16:32
          na Szaserow maja bardzo dobry sprzet i faktycznie wiekszosc szpitala jest po
          remoncie. oczywiscie ze wzgledu na gabaryty nadal wyglada jak szpital Krolestwo
          z serialu van Triera, ale w prawobrzeznej Warszawce nie znam lepszej placowki
          (a i na lewym brzegu ciezko znalezc cos lepszego)
          • aaneta Re: refleksje poszpitalne 14.09.06, 18:38
            Sprzęt pewnie też, ale przede wszystkim (z mojego punktu widzenia)
            neurochirurgów specjalizujących się w tym, co trzeba. Gorzej natomiast z
            patomorfologami, bo spieprzyli badanie histopatologiczne, ale to szczegół ;)
            Generalnie jednak naprawdę jest nieźle, ostatecznie większość lekarzy tam
            pracujących jest po WAM-ie, a to chyba najlepsza uczelnia medyczna w Polsce.
            Prawdę mówiąc nam się udało, nie mieliśmy czasu na szukanie, a na Szaserów mamy
            rejon :)
    • dr.krisk Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:13
      Na brak papieru w szpitalnych oraz przychodnianych klopach, jak też
      nieprawdopodobny smród tam panujący już dawno zwróciłem uwagę. Na początku
      myślałem, że to zwykłe niechlujstwo, ale po dogłebnej analizie zjawiska
      doszedłem do wniosku, że sprawa ma głebszy sens!
      Otóz chodzi tu o przypomnienie pacjentowi, że z krwi, kości, mięsa i gówna się
      składa! O odwołanie do atawizmu, wzbudzenie pierwotnej woli przeżycia,
      zeskrobanie wydezodorowanej skorupy cywilizacji. Jak by to wyglądało: tu
      szpital, walka o zdrowie i życie trwa na wszystkich frontach, a tu pacjentki
      szanelem pachną i plezyr czynią!
      Pacjent nieumyty, śmierdzący, nakarmiony kisłą kapuchą z ziemniorami, od razu
      nabiera ochoty do wyzdrowienia.
      Tak wymyśliłem po moim jednodniowym pobycie w szpitalu w roli pacjenta.
      • jottka Re: Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:19
        dr.krisk napisał:

        > Pacjent nieumyty, śmierdzący, nakarmiony kisłą kapuchą z ziemniorami, od razu
        nabiera ochoty do wyegzekwowania pewnej sumki dla kochanego pana doktora,
        kochanej siostry oddziałowej, kochanych siostrzyczek, kochanych salowych itp.itd.

        w jakich oni warunkach muszą sie męczyć, biedaczki, i jeszcze nam pomagają
        • dr.krisk Re: Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:29
          jottka napisała:

          > nabiera ochoty do wyegzekwowania pewnej sumki dla kochanego pana doktora,
          > kochanej siostry oddziałowej, kochanych siostrzyczek, kochanych salowych
          itp.it
          > d.
          >
          > w jakich oni warunkach muszą sie męczyć, biedaczki, i jeszcze nam pomagają
          Nie śmiem nawet wspominac o tym interesującym aspekcie życia szpitalnego, bo
          mogę niechcący obrazić jakiegoś uczciwego pracownika słuzby zdrowia.
          • jottka Re: Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:32
            ale w w/w warunkach w/w ochoty byś nabrał?:) to byś już jakoś sobie poradził z
            dręczącym cię problemem moralnym
            • dr.krisk Re: Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:39
              Oddalam tę myśl od siebie. Szpitale nie są środowiskiem naturalnym dla krisków.
      • kubissimo Re: Jest w tym głębszy sens! 14.09.06, 15:33
        a co z tymi cholernymi chodakami?
        • dr.krisk To dla dobra pacjentów. 14.09.06, 15:38
          Jasne, że wygodniej byłoby chodzić w miękkim obuwiu, jednakowoż wyspani
          pacjenci niechętnie zdrowieją. Postulowałbym również odziewanie pacjentów w
          stare worki jutowe z wyciętymi otworami na ręce i głowę, obowiązkowo sięgające
          najwyżej do pępka. Pacjent pozbawiony godności osobistej łatwiej skupia się na
          zdrowieniu, po prostu staje się tym, czym jest dla szpitala: chorą wątrobą
          przypadkowo przyczepioną do docenta Piernatka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka