skajstop
23.09.06, 00:11
Czytam sobie właśnie "Cień Poego", i trafiłem na taki passus:
"Zawsze mnie bowiem wprawiało w najwyższą irytację, że powodzenie tylu dzieł
pisarza przyćmiewa jego sławę. Ileż osób spotkałem, zdolnych z pamięci
recytować całość "Kruka" i kilka popularnych wierszy, [...], a nie znających
nazwiska autora? Poe intrygował czytelników, którzy go jednak CENIĆ nie
umieli; rzec można, utwory jego wchłonęły go w zupełności"
A gdyby to odnieść nie tylko do wspomnianego EAPa, potraktować sprawę szerzej?
Których pisarzy pamiętamy z nazwiska najpierw, z jakiegoś ich świata, klimatu
czy innych aspektów twórczości, a które dzieła - jak we wspomnianym passusie -
dominują nad postacią twórcy?
Mnie najpierw przychodzą na myśl Kafka i Bułhakow. "Mistrza i Małgorzatę"
można oderwać od Bułhakowa, zresztą tak chyba jest, że wielu zna MiM, a z
przypomnieniem sobie autora mogłoby mieć pewne kłopoty. Kafka zaś egzystuje
sobie i bez dzieł, myślę, jako piewca pewnych klimatów...
Z twórcami w innych dziedzinach chyba też taki podział dałoby się przeprowadzić.
Zatem, co o tym myślicie? Grosik za mądre słowo :P