anastazja_jestem
23.09.06, 22:18
Bo on jest. Ale nie chce mnie widzieć/znać. Tylko ja spędzam wieczory, połykając łzy i wmawiając sobie, że przecież wcale go nie kocham. Budzę się i przez chwilę wydaje się, że minęło.
Wraca. Zawsze. I boję się, że nie przejdzie.
Znajdę sobie, kiedyś. Zastępczego. A serce tęsknić będzie.
Kiedy szukam, to nie może być inny. Taki sam. Staram się, naprawdę. Jakoś.. Nie wychodzi mi..
Przytul mnie, przytul. Proszę..
I nie odpowiem na pytanie: Dlaczego?
Może wy..?