Dodaj do ulubionych

sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':)

25.09.06, 13:24
film, amerykańskiej produkcji, ekranizację całkiem niezłej zreszta książki
Everything is Illuminated, wydanej również po polsku.
Fabularnie rzecz jest o poszukiwaniu śladów po przodkach, o podróży młodego
amerykańskiego Żyda na Ukrainę - tutaj w całkiem niezłej roli Elijah Baggins
Wood. I ogląda sie to dobrze i ciekawa opowiastka, ale jedna rzecz nie daje
mi spokoju. Otóz film pokazuje Ukrainę jako kraj dośc cywilizowany, chłopaki
jeżdżą na deskach, MacDonaldsy świecą reflektorami, słucha sie hip-hopu i
chodzi w trendy dresach, ale... Przewodnikiem Wooda staje się Alex -
niesamowicie zagrany przez wokalistę Gogol Bordello, który kradnie cały film
Woodowi, mówiący kompletnie obłąkańczą angielszczyzną opartą na totalnie
zignorowanej gramatyce i maksymalnie wyszukanym słownictwie, oraz akcencie
przy którym moja wymowa a'la Bela Lugosi brzmi perfekcyjnie, co oczywiście
daje asumpt do lekkiego naigrawania się z Ukraińców jako takich. Luz, nie mam
nic przeciwko nikt, z Ukraińców głupków nie robi, naigrywanie się jest
łagodne i podszyte sympatią, zresztą przez pół filmu wydaje się, że mamy do
czynienia z opowiescią o zabawnych róznicach kulturowych, złagodzona w
końcówce, w której drugoplanowe postacie z hmm, powiedzmy 'sektora usług'
ukraińskich, odgrywają te same lub zbliżone role w Ameryce.
Lecz w połowie film się łamie i staje się historia martyrologii pewnego
sztetla. Łamie sie drastycznie, kompletnie zmienia tonację, co zostaje
podkreślone także zmiana barw, bo obraz z utrzymawanego w pogodnej zielono-
pomarańczowej kolorystyce, wpada w sepię i szarości i staje sie poważny,
podszytym kompletnym patosem filmem o zagładzie Żydów.
I teraz następuje 'konthrowersyjna', część postu:)
Otóz obejrzawszy, z przyjemnością nie ma co ukrywac, ten film, zacząłem się
zastanawiać, czy od czasów II wojny światowej istnieje jakieś embargo na
naśmiewanie się z Żydów? Elementarna uczciwość scenariuszowa wymagałaby, żeby
ofiarami podsmiechujek byli nie tylko Ukraińcy goszczący Żyda, ale tez sam
Żyd w gościnie. Dawałoby to jakąś równowagę, jakieś wyważenie proporcji, a
tak dostajemy jednostronny obraz, leciuko pulsujący niewypowiadanym acz
obecnym wschodnioeuropejskim antysemityzmem (który oczywiście był) i
pokazującym ten rejon swiata jako ucywilizowaną, ale jednak dzicz. I trochę
mnie to zaczyna drażnić, mimo całego uwielbienia do Narodu Wybranego i
doceniania jego zasług, że, prócz kina stricte antysemickiego, nie zdarzyło
mi sie chyba jeszce natknąc na obraz pokazujący Żydów bez martyrologii, bez
wspominania o Shoah, Żydów normalnych, nie żyjących historią, Żydów
zabawnych, albo nawet i głupich. Zawsze dystans, znicze, patos i drut
kolczasty.
A przecież nie wierzę, że takich nie ma, dowodów na to, chocby w literaturze
da się znaleźć dośc sporo - Keret jako pierwszy z brzegu, rewelacyjne
reportaże Smoleńskiego zebrane w Izral juz nie frunie i pewnie jeszce
kilkudziesięciu innych. W filmie jakąś jaskółeczką był może Fanatyk, ale tez
nie do końca.
I tak się własnie zastanawiam, nie próbując wywołac jadowicie antysemickiego
wątku, czy mozliwym w dzisiejszej popkulturze jest inny, normalny obraz Żyda?

P:)
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 13:40
      braineater napisał:

      > I tak się własnie zastanawiam, nie próbując wywołac jadowicie antysemickiego
      > wątku, czy mozliwym w dzisiejszej popkulturze jest inny, normalny obraz Żyda?

      Bo pan to taki wyraphinowany jak sphinx, że zapewne głupich komedyjek
      amerykańskich nie oglądasz, tylko te arcydzieła i arcydzieła :P

      O ile nie mylę tytułu, to takim właśnie zupełnie niestereotypowym obrazem
      nowojorskiego Żyda, co tam żyda, rabbiego - jest "Owoc zakazany". Dawno
      widziałem, ale tam chyba występują rabbi i ksiądz katolicki, w każdym razie w
      lekkiej formie jest to film całkiem niegłupio pokazujący Żydów.

      Kolejne tytuły niemartyrologiczne też mi się plączą w pamięci, głównie
      amerykańskie, tylko na razie nie chcą spaść na klawiaturę.

      Niemniej, w proporcjach - to oczywiście masz rację. I zapewne jednak zdajesz
      sobie sprawę, że po części wynika taki obraz nie z przyczyn kulturowych, tylko
      biznesowych, nie?
    • chihiro2 Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 13:42
      A Woddy Allen? Naigrawa sie z zydowstwa chocby w swojej nowelce z serii "New
      York Stories".
      No i "Pociag zycia", bardzo zabawny, bez martyrologii.
      • braineater Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 13:52
        no pliz Chihiro, jesli Pociąg Życia to nie jest Martyrologia Wcielona (TM) to
        ja nie wiem co jest. Przecież to, jak i Życie jest Piekne (oba filmy zresztą
        bardzo lubię) to są opowieści z gatunku do łzy ostatniej, że i owszem mozna cha-
        cha i w ogóle, ale jak przychodzi co do czego, to wbijamy wzrok w ziemię i
        zalewamy się łzami i znowu wygrywa widzenie Żydów przez perspektywę Shoah. Ja
        nie mówię o tym, jak w nietypowy sposób owpowiedzieć o Zagładzie i żeby sobie
        na przyklad z tego zrobić kabaret, ja po prostu szukam filmu w którym nie
        byłoby Zagłady nawet na tysiącpięcsetnym planie.

        P:)
        • chihiro2 Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 13:57
          No to u Allena nie ma. On sie sam ze zwojego zydowstwa nabija.
          • stella25b Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 14:08
            No a "Lody na patyku" temu zaprzeczaja.
          • wiksadyba1 Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 26.09.06, 23:16
            Bracia Cohen też czasem się nabijali (np. producent w "Barton Fink":). W "South
            Parku" (wersja pełnoekranowa), ktorego reżyserzy nie mają chyba żydowskich
            korzeni, też była dość zjadliwie przedstawiona co prawda bardzo epizodycznie
            postać "żydowskiej matki", rodem z Philippa Rotha:)

            Spoza pop-kultury - co by nie mówić o ostatnich fimach Wajdy (a wiele dobrego
            nie miałbym do powiedzenia:), to akurat postać szukającej ukrycia Żydówki w
            "Wielkim Tygodniu", była mocnym atutem tego filmu- tzn. sama makabryczna
            sytuacja, w której sie znalazła, nie robił z niej świętej; postać była dość
            złożona, gdyby nie warunki, w których się znalazła, niekoniecznie budziłaby
            czystą sympatię. Cierpienie czy prześladowanie niekoniecznie musi przytrafiać
            sie ludziom "świętym" czy "nieskalanym" z natury- ten za bardzo wręcz
            truistyczny truizm:), jest podejrzanie mało znany w dobie wzbierającej fali
            taniego pseudo-humanizmu.
    • skajstop Skleroza mnie zżera 25.09.06, 14:33
      więc tytułu filmu nie podam, ale w którymś filmie Spajkali też jest bohater
      będący Żydem - i nie pamiętam martyrologii w tymże filmie.
    • 8macek Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 15:29
      zdecydowanie drogi brajnu zapomniałeś o PI imć aronofskiego! tam chyba po raz
      pierwszy w powojennym kinie żydzi przedstawieni są jako właśnie ci,którzy do
      zagłady dążą
      to było na poważnie a tak dla jaj to wspomnę o X-menach (hahaha) gdzie głównym
      X-menem mutantem jest żyd,który mści się na całym świecie.
    • broch Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 16:09
      W Stanach nie wolno się złośliwie śmiać z Żydów i Czarnych (ale Oni śmiać się
      złośliwie ze wszystkich naokoło mogą i powinni nawet. To fakt, nie żal.).
      Wszystkie chwyty dozwolone. Bardzo jednostronna interpretacja historii stała się
      historią no i masz placek. Porównania kto bardziej cierpiał i co komu sie z
      związku z tym należy, są podszyte emocjami dlatego nikt rozsądny tego nie rusza
      i dlatego teoria narodu wybranego/lub/i/uciśnionego jest bezkarnie eksploatowana.
      Można więc uznać że Twoje pytanie (zadane na końcu długaśniej wypowiedzi) ma
      charakter retoryczny jako że odpowiedź (dzisiaj) jest raczej oczywista.

      Ostatnio miałem przyjemnośc przeczytać zbiór esejów/reportarzy historyczno
      wspominkowych (whatever that means) niejakiego pana Wilka Mariusza pt "Wołoka".
      O ile nie ze wszystkim (w kwestii interpretacji) się zgadzam, o tyle myślę że
      jest to świat (ten na wschód od Buga) tak inny iż pokazanie fragmentu zawiera
      zarówno prawdę jak i fałsz w stopniu większym niż w wypadku innych skansenów
      izolowanych obszarów Ziemi. Stąd też cokolwiek zostanie powiedziane o Ukrainie
      (m.in.) jest prawdą i fałszem jednocześnie.
      • staua Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 16:14
        Hurra, Broch wrocil!
        Czy to znaczy, ze generalnie "Woloka" podobala Ci sie?
        Ja teraz czytam "Dom nad Oniego" - w zasadzie kontynuacja.
        • nienietoperz O/T ad Woloka 25.09.06, 17:08
          Wtrace sie:
          `Woloke' przeczytalem w zasadzie przez dwa dni na poczatku wrzesnia (w zasadzie
          chcialem 'Wilczy notes', ale bylo trudniej dostac), bardzo podobal mi sie
          poczatek, potem niestety mialem wrazenie, ze trudno Wilkowi utrzymac rowny
          poziom i, co za tym idzie, moje aktywne zainteresowanie. Tak czy inaczej, bardzo
          dobrze, ze ktos pisze o kawalku Rosji nie probujac analizowac sytuacji
          'globalnie' oraz korzystajac z przelicznych 'jak wiadomo'.
      • dr.krisk Witaj brochu! 25.09.06, 16:33
        broch napisał:

        > Bardzo jednostronna interpretacja historii stała się
        > historią no i masz placek.

        Fajnie że wróciłeś - mam nadzieję że nieprzelotnie! Pośród naszego słodkiego
        szczebiotu brakowało nam Twojego zgryźliwego marudzenia :)))

        Ale nie bardzo łapię o co idzie z tą "jednostronna interpretacją historii".
        Zagłada Żydów jest raczej bezdyskusyjna, jak też niewolnictwo Murzynów.
        Jasne, że eksploatowane jest to w sposób często komiczny: sam
        widziałem "Stowarzyszenie Czarnych Inżynierów"... spróbowałby ktoś założyć coś
        takiego tylko dla białych.....
        Sądze jednak, że jeszcze zbyt wcześnie aby sytuacja znormalniała. Jeszcze żyją
        ludzie, po których historia przejechała walcem.
        • 8macek Re: Witaj brochu! 25.09.06, 16:44
          nie tam żebym się czepiał her dohtor ale dlaczego skoro "Murzynów" piszesz
          wielką literą to "białych" już małą.
          rozumiem,że to była oczywista pomyłka tak?
          • dr.krisk A tu nie wiem. 25.09.06, 16:49
            8macek napisał:

            > nie tam żebym się czepiał her dohtor ale dlaczego skoro "Murzynów" piszesz
            > wielką literą to "białych" już małą.
            > rozumiem,że to była oczywista pomyłka tak?
            Zamiast "Murzyn" napisałbym "czarny". Czy kolory skory też piszemy z dużej
            litery?
            Ja raczej z małej.
            • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:06
              no to teraz na poważnie:
              otóż widzisz drogi kolego-narodowość jakakolwiek ma się tak samo jak
              przynależność rasowa,narodowości i rasy/koloru skóry się nie wybiera bo
              narodowość,rasa i kolor skóry są sensu stricte genetyczne (w przeciwieństwie do
              obywatelstwa,którego można po prostu wcale nie mieć)
              w przypadku żydów upierałbym sie przy tym,że żydem może być każdyniezależnie od
              rasy i narodowości ergo upierałbym się że nie powinno istnieć pojęcie narodu
              żydowskiego tylko ewentualnie semickiego.
              niestety przy dzisiejszej możliwości podrózowania samolotem gdzie przez
              kilkanaście godzin można przenieść swoje geny na Nową Zelandię,pojęcie
              narodowości w ujęciu genetycznym faktycznie coraz bardziej wydaje sie być nieco
              przesadzone!
              • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:09
                aha bo zapomniałem dopisać co miałem zawrzać w konkluzji:
                otóż moim zdaniem jakiekolwiek pojmowanie człowieka jako żyda musi się
                nieodwołalnie wiązać li tylko z przynależnością religijną niestety zatem moim
                zdaniem problem żydowski jest wyłącznie problemem relegijnym a nie
                narodowościowym!!!
                • skajstop Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:13
                  Macku, nie masz racji w tym sensie, że istnieją Żydzi niewierzący. Polecam
                  szukanie ich zarówno w Polsce, jak i w Izraelu.

                  Oni się przyznaja do dziedzictwa kultury i genów, o których wspominasz, a
                  zarazem nie wyznają wiary mojżeszowej :) i co, jak ich nazwiesz? :P
                  • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:31
                    może w ten sposób ci wyjaśnię:
                    w.allen jest dla mnie amerykaninem,j.kobuszewski i r.polański są dla mnie
                    polakami tak samo zresztą jak j.urban (mimo wszystko) chociaż wszyscy mają
                    niewątpliwie semickie geny
                    natomiast niewątpliwie żydami są m.edelman czy b.geremek chociaż genów
                    semickich mają mniej niż wymienieni wyżej
                    co do pana michnika przez litość się nie wypowiem :-D

                    żeby było jeszcze ciekawiej to o ile dobrze sobie przypominam pan j.kuroń
                    zawsze podkreślał,że jest polakiem zarówno w sensie obywatelstwa jak i
                    narodowości

                    zatem skajstopie (i reszta miłych interlokutorów ) sugeruję aby nie traktować
                    sztywno kwestii żydów bowiem jak widzicie moi drodzy odcieni szarości jest w
                    tym temacie nieskończenie wiele i nobla dla tego,który wskaże tutaj jednolitą
                    czerń lub biel!

                    pozdrawiam
                    • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:33
                      a i jeszcze zapomniałem i księdzu j.tishnerze żeby było śmieszniej!
                      no ale nie będę rozwijał bo mam nadzieję,że wszystko juz jest jasne
                      • braineater Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:51
                        bylbym się z Toba Macławie zgodził, gdyby nie to, że Semitami są także
                        Palestyńczycy, Arabowie i parę pomniejszych nacji, więc jest to okreslenie ciut
                        ogólne. Pełna zgoda byłaby gdyby Żydów, tych z dużej, okreslać Izraelczykami,
                        tylko problem w tym, że spora część z nich nigdy w Izraelu nie była i nie
                        będzie raczej, i okreslanie przez miejsce zamieszkania narodzin, mija się tu z
                        celem. stąd też żyd z dużej jako ogólna nazwa sie przyjął i jest rozumiany,
                        jako własnie nosiciel genów i kultury żydowskiej, nawet jesli sie nie poczuwa.
                        Natomiast żyd z małej, to tylko wyznawca, który wcale nie musiał uraodzić się w
                        Izraelu i nawet nie musiał miec zydowskich przodków - jednym, że tak na chwile
                        poróce do filmu od którego ten watek się zaczął, z takich przypadkow konwertyty
                        jest wspominany w "EIsI" Sammy Davies Junior, czyli najsłyniejszy czarnoskóry
                        wyznawca judaizmu.
                        Idac w przykłady z kosmosu - gdyby Wielebny Ociec Derektor zadekretował
                        powstanie nowego Kościoła pod wezwaniem Polski Umęczonej, to wyznawcy tegoż,
                        byliby polakami, nawet mając geny ofutrzonych Ainów i niekoniecznie musieliby
                        byc Polakami w sensie geograficzno-kulturowo-genetycznym. A nałóz na to jeszce
                        na przykład IV Rozbiór Kochanej Pospolitej, który wymazuje państwo z mapy na
                        długo i masz dokładnie to samo pomieszanie, co z Żydami/żydami.
                        Tyle:)
                        P:)
                        • staua Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 18:59
                          Kiedys (w Polsce) okreslano ich jako Izraelitow (patrz dowcipy Tuwima i
                          Slonimskiego).
                        • staua Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 19:00
                          O Zydach o roznych kolorach skory (i pelna dowcipow) jest ksiazka Zadie
                          Smith "Lowca autografow" - mnie sie podobala srednio, ale temat wlasnie do tego
                          watku pasuje.
                    • skajstop Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 17:41
                      8macek napisał:

                      > zatem skajstopie (i reszta miłych interlokutorów ) sugeruję aby nie traktować
                      > sztywno kwestii żydów bowiem jak widzicie moi drodzy odcieni szarości jest w
                      > tym temacie nieskończenie wiele i nobla dla tego,który wskaże tutaj jednolitą
                      > czerń lub biel!

                      Zupełnie cię, Macku, nie rozumiem, bo przechwyciłeś tezę dyskutantów, sam
                      głosiłeś inną, że zacytuję:

                      > aha bo zapomniałem dopisać co miałem zawrzać w konkluzji:
                      > otóż moim zdaniem jakiekolwiek pojmowanie człowieka jako żyda musi się
                      > nieodwołalnie wiązać li tylko z przynależnością religijną niestety zatem moim
                      > zdaniem problem żydowski jest wyłącznie problemem relegijnym a nie
                      > narodowościowym!!!

                      Ale mnie rozmowa w kontekście tych czy innych nazwisk polityków niespecjalnie
                      bawi, a tyle jeszcze mam do dodania, że Geremka wielbiłbym za jego prace
                      historyczne nawet, gdyby był Prututaninem :-)

                      Zatem dzięki za pogawędkę :)
                      • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 18:03
                        no niestety nie zrozumiałeś chłopie!
                        dalej stanowczo twierdzę,że żydem można być zawsze i wszędzie pod warunkiem,że
                        będzie się to wiązało z wyznawaniem religii "starozakonnej" (to tez mnie bawi).
                        żydem może byc murzyn,chińczyk i indianin,obywatel narodowości
                        cygańskiej,tasmańskiej lub samoańskiej i nawet mieszkaniec piątej planety
                        słońca og z dwudziestej ósmej galaktyki w sektorze kratona...
                        semitą można być tylko wtedy gdy ma się semickie geny
                        nie każdy semita jest żydem (zdecydowanie większość semitów jest islamistami).
                        genetyczny semita może być ateistą (tak jak w.allen na przykład czy roman
                        polański) może być również katolikiem jak ksiądz j.tishner
                        znane nazwiska są tylko podane dla ułatwienia bo to najbardziej znane postacie
                        przyznające się do tego,że np,ich matka byłą żydówką (nota bene żydem zostaje
                        się ze strony matki,ojciec może być właśnie nawet kosmitą)
                        rozumiesz już?!
                        • 8macek Re: A tu nie wiem. 25.09.06, 18:15
                          i post brajna niejako nakładający się w czasie i przestrzeni(dopiero
                          przeczytałem post factum) tylko potwierdza moją opinię na temat tzw. kwestii
                          żydowskiej
                          jako analogię mogę tutaj przytoczyć przykład starożytnego "nubijczyka" jako li
                          tylko człowieka negroidalnego pochodzącego z terenów północnej afryki
                          czy dzisiaj murzynów z brazylii lub ameryki określilibyście nubijczykami
                          (mimo,że zdecydowanie większość z nich ma geny "nubijskie"?)
        • broch Re: Witaj brochu! 25.09.06, 18:00
          "Ale nie bardzo łapię o co idzie z tą "jednostronna interpretacją historii"."


          hmm, Polacy to zydożercy, antysemici, oraz Żydzi maja czyste sumienie. Żadne z
          powyższych nie jest prawdziwe a jednak ma status prawdy. To jest generalne
          stanowisko które dość łatwo wyłowić przy bliższym poznaniu, szczególnie gdy
          złośliwie podkręcisz temp dyskusji i kulturalne ludziska się zapomną.
          Uważam że dzisiaj w Polsce antysemityzm znowu wypłynął na powierzchnię, ale
          uważam również iż nie ma nacji nie skażonej chorobą rasową co stawia wszystkich
          w jednym szeregu i nie ma narodów bardziej pokrzywdzonych.

          "Zagłada Żydów jest raczej bezdyskusyjna,.."
          Chcesz powiedzieć że rózni się czymś specjalnym od zagłady innych nacji? Chcesz
          dyskutować liczby bezwzględne czy procenty? W obu wypadkach sa bardziej
          poszkodowani.

          Absolutnie mnie to nie obraża i generalnie guzik obchodzi ponieważ nie czuję się
          Polakiem a jedynie i wyłącznie brochem urodzonym w Polsce, gorzej niż kiedyś
          władającym j. polskim i daleko od perfekcji paroma innymi językami.

          Staua,
          naśmiewanie się Żydów z Żydów jest o.k. (lub kontrolowane naśmiewanie się
          białych z Żydów czyli pod "patronatem").
          Albo Czarnych z Czarnych. Spróbój wypalić taki numer jak Czarni komicy o
          białych. Tzn opowiedz ten sam (b. ostry dowcip) o Czarnych jako niekolorowa, lub
          po prostu w dowcipie z Black comedy zamień rasy. Czeka Cię sporo kłopotów. Jak
          dużo przekonał się czarnoskóry Bill Cosby.

          Chciałbym zwrócić uwagę że tego typu dyskusje kończa się generalizacjami co jest
          dość niebezpieczne.
          W każdym razie o problemie koloru skóry nauczyłem sie w Stanach, włączając w to
          konflikt polsko-żydowski.
          Kolor skóry nigdy nie był dla mnie problemem, a jednak tutaj się z tym problemem
          stykam i automatycznie staję się stroną.
          • staua Re: Witaj brochu! 25.09.06, 18:58
            Zgadzam sie z Toba (z Brochem).
            Jesli chodzi o Zydow, jakos nie odczuwam zbytnio tego problemu na co dzien.
            Natomiast jesli chodzi o czarnych, tak. Bo jestem przez nich traktowana jak
            smiec dlatego,ze jestem biala - widza i wyciagaja wnioski (pare dni temu
            zostalam zbluzgana przez trzy kobiety przechodzace przez ulice w niedozwolonym
            miejscu dlatego, ze nie zatrzymalam sie calkowicie, choc mialam zielone
            swiatlo, tylko sobie b. powoli jechalam na luzie - ja bym w odwrotnej sytuacji
            przyspieszyla kroku, a one wyzwaly mnie od bialych dziwek). Nie obchodzi ich,
            ze ja ani zaden moj przodek nie mial nic wspolnego z cierpieniem ich przodkow.
            Albo dzis u lekarza - czasopismo kobiece TYLKO dla czarnych (artykuly, wywiady,
            reklamy adresowane wylacznie do nich, na zadnym zddjeciu nie ma bialej osoby).
            Nie wyobrazam sobie takiego pisma dla bialych ("klasyczne" czasopisma mecza sie
            nad uwzglednianiem roznorodnosci, a tu prosze).
            Boje sie, ze jak tu pobede pare lat wiecej, to stane sie rasistka (nie
            ironizuje - zachowanie rownowagi wymaga ode mnie wielkiego wysilku, bo widze
            niesamowite kontrasty, paradoksalne zachowania i meczy mnie to w sumie; tak jak
            pisze Broch - staje sie strona, choc jestem bezstronna, jestem wciagnieta do
            konfliktu przez moj kolor skory). Mam jedna czarna znajoma, ktora jest
            strasznie fajna, ale na imprezy chodzi bez meza, bo jej maz caly czas tylko o
            niesprawiedliwosci wobec czarnych, winie bialych wobec jego rodzicow, jego
            samego, jego kiepskiej pracy, rozwodu itd. rozmawie, zniesc tego nie mozna.
            Innych czarnych znajomych nie mam, nie dlatego, ze ja nie chce.
            Co do komedii dla czarnych (nie bialych o czarnych), moj maz je namietnie
            oglada; stosunkowo niedawno odkryl je ten gatunek i swietnie sie na nich bawi.
            Bill Cosby to moj idol, bo powiedzial prawde. Bardzo madry czlowiek. Szkoda, ze
            mial klopoty (mysle, ze jednak wiedzial, co go czeka).
            • wiksadyba1 Re: Witaj brochu! 26.09.06, 22:57
              staua napisała:


              > Natomiast jesli chodzi o czarnych, tak.

              Ja o mały włos nie zostałem kiedyś zlinczowany przy wymianie pieniędzy w
              Lizbonie przez kolejkę imigrantów z Mozambiku i Angoli, za to, że - grzecznie, a
              jednocześnie udając, że mnie nia ma, przecisnąłem się do lady, żeby sprawdzić
              tablicę z kursem walut, którą kolejkowicze zasłonili swoimi postaciami. Reakcja
              była na zasadzie "O, biały pan, k. jego mać, myśli pewnie, że wolno mu przejść
              bez kolejki":)
              Dodam, że dawne kolonie portugalskie, w najmniejszym chyba stopniu, przy wielu
              nierównościach ekonomicznych, były areną nienawiści rasowej o ideologicznym
              podłożu, np. Brazylia, gdzie w slumsach ramię w ramię w jednej gangsterskiej
              ekipie walczą bojownicy o najróżniejszych odcieniach skóry, czy Cape Verde,
              gdzie społeczość miejscowa jest praktycznie w 100% mieszana.

              Zostałem też zbluzgany przez jakiegoś paryskiego dresiarza-Murzyna (mam
              nadzieję, że na tym forum nie trzeba pisać Afro-Francuz:) za odmowę
              poczęstowania papierosem, tego, że NAPRAWDĘ miałem ostatniego, nie dało mu się
              wyperswadować w żaden sposób, włącznie z nadgorliwym okazaniem pustej paczki.

              Mój stosunek do tego, jest jak do wielu niezawsze przyjemnych, ale w jakimś
              sensie barwnych przejawów miejskiego folkloru:) Ani nie będę się nakręcał
              pomstując na "zwrotny" rasizm czarnych, ani szukał jakiegoś głębokiego
              historycznego podłoża dla usprawiedliwienia ich nie tak rzadkiego chamstwa.
              Pomijam miejsca, gdzie "czarny rasizm" jest naprawdę problemem jak np. Jamajka.
              Są też świry, jak np. ci we Francji, którzy zamordowali młodego Żyda i teraz
              odgrażają się "akcjami zbrojnymi" przeciw białym. Ale dużego powodzenia im nie
              wróżę, skrajny i typowo kryminalny margines, tak jak biali skinheadzi - oby
              jedni i drudzy jak najmniej namieszali.

            • wiksadyba1 Re: Witaj brochu! 26.09.06, 23:06
              Mnie z kolei kiedyś rozbawiła amerykańska broszura dla matek z dziećmi pt.
              "Going to Doctor", gdzie na licznych obrazkach panowała zawsze swoista symetria
              - jeżeli rodzina pacjentów biała, to lekarz czarny albo na odwrót:) Albo słynne
              tandemy policyjne a la "zabójcza broń":)

              Z drugiej strony, ta sztuczna polityczna poprawność nie może przesłaniać faktu,
              że np. czarni wciąż żyją ok. 5 lat krócej od białych, a smiertelność dzieci jest
              2-3 razy wyższa. Z jednej strony masz różne obłędne akcje afirmacyjne czy sprawę
              O.J. Simpsona, z drugiej strony mój znajomy, który mieszkał parę lat w Buffalo
              tzn. historycznie na Północu, opowiadał, że po tym, jak dzielnicy upper middle
              class, wprowadziła się PIERWSZA czarna rodzina, w ciągu paru dni odebrała masę
              telefonów "dobitnie":) sugerujących zmianę adresu.
          • dr.krisk W zasadzie masz rację... 25.09.06, 23:35
            broch napisał:

            > "Zagłada Żydów jest raczej bezdyskusyjna,.."
            > Chcesz powiedzieć że rózni się czymś specjalnym od zagłady innych nacji?
            Chcesz
            > dyskutować liczby bezwzględne czy procenty? W obu wypadkach sa bardziej
            > poszkodowani.
            A jednak.... Moi rodzice przeżyli wojnę, ich żydowscy koledzy i koleżanki z
            gimnazjum - nie. Nie chcę dyskutować liczb i procentów. Ale fakty są
            bezwzględne: Żydzi nie mieli żadnych szans. Polak mógł np. zostać Niemcem
            (volksdeutsch), dla Żydów było to niemożliwe.
            Co oczywiście nie upoważnia środowisk żydowskich do lansowania obrazu okupacji
            jako wspólnego polowania przez Niemców i Polaków na Żydów. Co często zresztą
            miało miejsce.....
            • broch Re: W zasadzie masz rację... 26.09.06, 01:21
              Cóż, historia Cyganów jest dużo gorsza (nie tylko druga wojna światowa).
              Są nacje do dzisiaj żyjące w rezerwatach.
              Nie, nie masz racji. Generalnie uważam za bład i głupotę hasło "moja
              martyrologia jest lepsza". A takie (hasło) jest dość popularne.

              Absolutnie nic, historycznie, rasowo, jakkolwiek nie stawia żadnej rasy wyżej
              niż inne.

              "nie upoważnia środowisk żydowskich do lansowania obrazu okupacji
              > jako wspólnego polowania przez Niemców i Polaków na Żydów. Co często zresztą
              > miało miejsce....."


              Fakt, Polacy z Niemcami, potem Rosjanie z Żydami (a co ciekawe Żydzi przeciw
              Żydom równnież). Nie, nikt nie ma czystych rąk, nikt nie jest bardziej czy mniej.

              Historia nigdy nie była historią. Zawsze narzędziem pozwalającym lansować
              określone teorie.
        • wiksadyba1 Re: Witaj brochu! 26.09.06, 23:25
          dr.krisk napisał:

          > Sądze jednak, że jeszcze zbyt wcześnie aby sytuacja znormalniała. Jeszcze żyją
          > ludzie, po których historia przejechała walcem.


          Jedna tylko uwaga, ale zasadnicza i chyba najciekawsza w tym całym zamieszaniu.
          Wysyp tematów związanych akurat z Holocaustem, a zwłaszcza przeniesienie ich do
          masowej kultury, to nie zjawisko bezpośrednio powojenne (kiedy oczywiście
          istniało najwięcej tych "przejechanych walcem"), ale kwestia mniej więcej
          ostatnich 20 lat
    • staua Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 25.09.06, 16:13
      "Everything is Illuminated" calkiem milo mi sie ogladalo, dosc duzy ladunek
      humoru, a jednoczesnie dostatek melancholii. Zdenerwowala mnie wymiana zdan w
      samochodzie, kiedy to dziadek mowi do Alexa po raz kolejny "Powiedz Zydowi cos
      tam" na co Elijah obrusza sie, zeby przestali, bo przeciez on wie, co to
      znaczy "Zyd". To co, juz dziadek nie moze powiedziec "Zyd"? Od kiedy stalo sie
      to slowem obelzywym? (chyba pan Safran Foer doszedl do analogii z "Nigger").

      A co do nasmiewania sie Zydow (przynajmniej amerykanskich) z samych siebie, to
      jest tego masa. Jak zauwazyl Skajstop (tez nie pamietam tytulu tej komedii, ale
      ogladalam ja, z Benem Stillerem i Edwardem Nortonem; w ogole Ben Stiller
      przoduje w tym ostatnio) duzo jest glupich komedyjek w tym stylu. Albo nawet
      moje ulubione "Angels in America" - nie komedia, a Zydzi (jak i mormoni np.) sa
      tam potraktowani z duzym dystansem...
      Chihiro tez ma racje z Allenem (starym, bo teraz raczej naszlo go na
      Brytyjczykow) - wczoraj obejrzalam "Annie Hall", jak Alvie sie zali, ze wszedl
      do sklepu z plytami i sprzedawca, rosly blondyn, zaproponowal mu Wagnera. OT-
      Woody Allena odkrywam dla siebie dopiero teraz, dotychczas mnie nudzil i
      staralam sie go ignorowac, ale - paradoksalnie - po "Matchpoint" go polubilam
      (moze dlatego, ze teraz jakos moge sie odniesc np. do nowojorskich klimatow.
      Prawie, jak inzynier Mamon).
    • brunosch eee, drodzy państwo, 25.09.06, 22:32
      daleko szukacie, a wystarczy Przystanek Alaska i postać doktora Fleischmana.
      Jest postacią komiczno-tragiczną jako żydowski nowojoczyk, nie potrafiący
      odnaleźć się w zupełnie dziwnych dla niego warunkach Alaski.
      Tęskniący do bejgli z serem, szukający minjanu do odmówienia kadiszu po śmierci
      wujka, stwierdzający, że jednak pójdzie w paradzie razem z Indianami, bo on "też
      nie jest biały". Właśnie Fleischman jest świetnym dowodem na to, że można z
      (ciepłą) ironią spojrzeć na Żyda rzuconego poza Boro Park.
      • agni_me Re: eee, drodzy państwo, 25.09.06, 22:58
        Z bólem serca przyznaję, że z racji braku odbiornika tivi nie znam nic a nic
        doktora F_i_tak_dalej. To czego dostarcza film kinowy oglądany przez masy (w
        tych się mieszczę) nie pozwala na stwierdzenie, że Nieżyd może pokpiwać z Żyda,
        a Niemurzyn z Murzyna (proszę nie deliberować nad użyciem wielkich liter,
        zastosowałam je tylko ze względu na poniższy wątek) Raczej sugeruje, że nie
        wolno tego mu robić (Nieżydu znaczy i Niemurzynu). Co wpisuje się doskonale w
        ludzką psychikę, bo też brajan znacznie lepiej znosi kiedy on sam kpi z siebie,
        niż kiedy ktoś to robi. Nie mówiąc o takiej agni, która świetnie kpi sama z
        siebie, natomiast niekoniecznie bawią ją do upęku i oparsku monitora kpinki
        innych. Wszyscy tak mamy, nieprawdaż?
      • broch Re: eee, drodzy państwo, 25.09.06, 23:23
        jeszcze trochę to usłyszę że Woody Allen jest dobrym przykładem żartownisia...
        Nie mówiąc już o tym że nie o "ciepłą ironię" chodzi.
        Jak nie wolno to nie wolno, jak wolno to wszystkim.

        Żarty o Polakach guzik mnie obchodzą (naród to w pewnym sensie abstrakcja, tzn
        trudno coś odczuwać w imieniu)), wkurza mnie że jednocześnie muszę się pilnować
        aby nie powiedzieć czegoś co może zostać uznane za zły żart (bo to nacja z tzw
        przeszłością).
    • mamarcela komedyjki romantyczne dwie 25.09.06, 23:20
      "Kissing Jessica Stein" (z wątkiem lesbijskim) i "Suzie Gold" czyli moje
      wieklkie zydowskie wesele
      oraz film obyczajowy "Price above rubies" z Renee Zellweger - ortodoksyjni zydzi
      niekoniecznie jako uosobienie cnót wszelakich
      P;-)
    • wiksadyba1 Re: sobie zobaczyłem i będę 'konthrowersyjny':) 26.09.06, 23:19
      Szczytem żenady były dla mnie francuskie pływaczki synchroniczne (takie pływanie
      grupowe chwilami udające trochę balet,a trochę jazdę figurową pod wodą:), które
      podczas pewnych występów scynchronizowały się po to, by do akompaniamentu muzy a
      la Preisner odegrać Zagładę, wraz z "przemarszem do komór gazowych".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka