stella25b 03.11.06, 11:27 Trzymamy sie twardo terminow czy odpuszczamy lekture na lepsze czasy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 11:29 ja jestem za poczatkiem, choc istnieje obawa, że na łikend dyskusja zawisnie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 11:36 co ma zawisciec to nie utonie. Oddaje Ci glos bos niewstydliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 14:31 Właśnie skończyłam, bo zafundowałam sobie trochę wolnego z racji świąt listopadowych. Jestem nieco zdezorientowana. Bo niby książka mi się podobała, jest rzeczywiście dobrze napisana, bardzo sprawnie, dość błyskotliwie nawet, czyta się ją lekko, ale może nie do końca przyjemnie. Co nie znaczy, że ma tak być.Czytając Lubiewo cały czas zadawałam sobie pytanie, po co ja to czytam? Z jednej strony lektura to w dużej mierze zabawna, ale też jednak nierozrywkowa. Z drugiej jakoś specjalnie głęboka i skłaniająca do istotnych przemyśleń, też nie. Świat przedstawiony jest mi tak totalnie obcy, że aż nie wiem, czy wiedza na jego temat jest mi do czegokolwiek potrzebna. Wiem, że to nie jest argument przekreślający książkę, życie astronautów na orbicie okołoziemskiej też byłoby mi całkowicie obce;) Ale ta apoteoza brudu i wulgarności, choć kreowana na swoiską (dla kogo?) jakoś do mnie nie trafia. Mam trochę mętlk w głowie, musze jeszcze trochę nad tym pomyśleć. Rzuciłam tylko takie luźne skojarzenia na świeżo po lekturze.Z ogromną ciekawością poczytam inne Wasze opinie. Może nawet dam się przekonać. A może nie;) Pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 15:16 Mialam podobne odczucia co do wulgarnosci tej ksiazki. Caly czas chodzilo za mna pytanie, czy to manifest dzisiejszego geja czy nutka zalu starej cioty. O co glownie chodzi w tej ksiazce? O pokazanie, ze w ciagu 20 lat homoseksualisci stali sie cywilizowanymi ludzmi z estetyka i kultura wlacznie? A ci z lat 80- tych to wykolejency, zlodzieje, mordercy i bandyci? O co wlasciwie chodzilo autorowi? o akceptacje geja w spoleczenstwie? Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 15:21 Lubiewo jest śmiszne. Nie zabawne, nie wesołe, nie humorystyczne, tylko po prostu śmiszne. Jest śmiszne w swoim leciutkim nadęciu, w pokazywaniu - a my to ho ho, panie, takie rzeczy, że ho ho. Jest nieźle napisane - nie rewelacyjnie, brak w nim jakis szczególnie zapadających w pamięć fraz, ale za to jest fajne, zmanierowanie jezykowe, to mocne oparcie się w zatęchłej popkulturze PRLowskiej, odwołania do hiciaków naszych pradziadków, czy klimatu FWP. Lubiewo jest własnie taką książeczką, co byłaby duzo lepsza, gdyby powstała z 30/40 lat temu. Wtedy mogłoby uderzać z siłą kafara. A tak zostaje smiszność, czeskość, bawidulstwo, słodko-gorzkie gadanie w sumie o niczym szokującym, niczym ważnym, ale na tyle ciekawym, by utrzymać zainteresowanie odbiorcy przez całą książkę. Brak mi w nim jakiejs dominanty fabularnej, watku do którego mozna się przywiązac, czegoś, co prócz Michaski, spinałoby to wszystko w całość. Raczej jest to lekturka z gatunku sympatyczna ksiązka do wanny, nie ma obaw że się człowiek zachwyci i wodą zachłyśnie. Czyta sie to równie gładko jak reportaze z GW czy Polityki i w sumie może to być zaleta, albo i wada - cięzko mi zdecydować. Witkowski ma jeden problem - lubiąc i przejmujac się losem swoich bohaterek, nie potrafi tej empatii przelac na czytelnika, bo w sumie kończy się tak, że niezaleznie od tego, czy opowiastak o danej postaci kończy się smutno, czy radośnie, pozstaję obojętny. Usmiechnę się, czasami pokiwam główka nad smutkiem losu ludzkiego, ale tak naprawde nic mnie te dziewczęta nie obchodzą. Nie wspólczuje im, bo nie ma czego, nie zazdroszczę, bo róniez nie ma czego, nie identyfikuję sie z nimi, bo nie mam jak. Czytelnik zostaje postawiony w roli biernego obserwatora, nie ma tam żadnego fragmentu, który wymagałby zaangażowania emocjonalnego, przejęcia się czy czegoś w ten deseń. Ot, ludzie jak ludzie. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 16:05 eee? że tak powiem:) ale to przecież przede wszystkim smutna książka czy taka faktycznie w czeskich klimatach, smętno-pogodna - wybór środowiska nie jest motywowany li i jedynie żądzą zaszokowania czytelnictwa (bo autor musiałby na mózg upaść i nie zauważyć, że wyważa otwarte drzwi, a głupi jednakowoż nie jest:), tylko tym, że to jest powieść o ludziach z definicji odrzuconych, pedały vel cioty są tu dogodnym obiektem, ale można kondycję odrzuconych rozszerzyć dowolnie. ta książka, jak dla mnie, jest opowieścią o tym, jak człowiek całe życie dąży za swymi marzeniami i o tragicznej niemożności tychże:) rzecz jasna, jest to ujęcie groteskowe, tragifarsowe, ale np. ta 'zatęchła popkultura', te remanenty peerelu nie pojawiają się w tekście tylko dlatego, żeby żerować na tęsknotach publiki. cioty w peerelu też sie wcale dobrze nie miały (w sensie tego, co wynika z powieści, nawet wręcz przeciwnie), tyle tylko że były w nim już zadomowione, a teraz są - jak i reszta społeczeństwa - wrzucone w obcy, odmienny świat, w inne reguły gry. jest taka scena na początku, gdzie bodaj patrycja wspomina, jak siedziała w portierni nocą i wyobrażała sobie siebie jako barokową damę, owszem, swiat był parszywy, ale oswojony i pozwalał na chwilową ucieczkę w marzenia, bo inna droga ucieczki nie istnieje. przeciwko witkowskiemu działa jego talent:) za dobrze i zbyt żywo opisuje wspomniane peerele i inne takie, czytelnik nie zauważa nawet, że niezupełnie o sam reportaż tu idzie. owszem, trochę przegadał książkę, trochę też zanadto widać polonistę tu i ówdzie, ale złe to nie jest. 'fototapetę' też przeczytałam sobie z rozpędu i całkiem ciekawy pisarz siem nam objawił:) Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:36 Właśnie pona dla mnie Jot nie jest smutna. Jest emocjonalnie nijaka. Może to przez wybór opisywanego środowiska, choc podejrzewam, że napisana tym stylem ksiązka o dzieciach w hospicjach wzruszyłaby mnie jeszcze mniej. Wiesz, wydaje mi się to dośc prostym zabiegiem (przy czym nie mam zamiaru sugerować, że Witkowski robi to z wyrachowania, bo pewnie nie) wybór takiego rodzaju postaci, które ze względu na swoją 'nietypowośc' jakby naturalnie skazane są na przezywanie wiekszej ilości 'tragedii' czy smutnych zdarzeń niż 'normalni' ludzie. Cos podobnego robi w swoich koszmarnych księgach Terakowska (robiła? bo cos ostatnio zniknęła), że wybiera temat jakby z automatu generujący wzruszenia, tyle, że ona topiła to jeszce w tonach ckliwego sentymentalnego bredzenia i tanich pociech, a Witkowski, zachowując ten chłodny, dziennikarski styl tego nie robi. I dlatego jest a) lepszy niz Terakowska, b) tak samo nieporadny w wysiłkach by wzruszać. Oczywiście nie jest to opowieśc o brudzie i moralnym upadku pedalstwa polskiego, ale odpowieść o odrzuceniu to tez jak dla mnie nie jest. No po prostu, mimo, że nie natykam się na 'przegięte cioty' jest to dla mnie ksiązka o normalności, o tym jak one bardzo się starają być normalne i kto wie, czy nie największa sztuka jaka się udąła Witkowskiem, to pokazanie tego, że one własnie sa zupełnie normalne, zwyczajne, nudne, brzydkie i heterycy wcale nie maja im czego zazdrościć. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
agni_me Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:43 Terakowskiej się zmarło z rok temu. Nieboszczycy nie są płodnymi literatami. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 21:05 Hmmm, zastanawiam sie, czy one staraja sie byc normalne, czy wlasnie nie, wlasnie staraja sie byc wyjatkowe, byc tymi ksiezniczkami, piosenkarkami i seksbombami, a normalne sa...no, bo po prostu, sa, zyja, jak zyja, chodza do kosciola, bo tak sa wychowane, podlewaja kwiatki doniczkowe, bo tak bylo w ich domach. Natomiast o ile nie znosze szufladki o nazwie "Gay and Lesbian Fiction" i np. ksiazki Sarah Waters moglyby rownie dobrze byc dla mnie o hetero i nie zmienia to w nich praktycznie nic, o tyle przeciez "Lubiewo" jest trudniej uznac za ksiazke uniwersalna, ciesze sie, Brain, ze to zrobiles, bo ja sie meczylam podczas lektury nad tym - czy wydzwiek tej ksiazki bylby taki sam, albo chociaz podobny, gdyby byla np. o starych pijaczkach, albo o hetero prostytutkach, - i mimo tych trudnosci doszlam do wniosku, ze tak. Chociaz wybor srodowiska sprawia, ze (dla mnie) jest bardziej intrygujaca, bo nic o tych ludziach nie wiem - z autopsji ani z zadnych innych ksiazek (stad moje glupie pytania). Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 21:16 Heh - bo to jest tez własnie taka cecha, fajnie przez Witkowskiego uchwycona. Że zgodnie z zasadą faceci do końca pozostają chłopcami, a on to tutaj wywraca i pokazuje facetów, którzy do końca zostają dziewczynkami. I to jest jakby jedyny ich rys 'egzotyczny', bo cąła reszta pozstaje standardowa, smutna, szara, prlowska. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 10:12 To oznacza,ze Witkowski chce pokazac, ze zycie w Prl moglo jedynie sie podobac jednostkom dziwnym,"kompletnie wywroconym" wyalienowanym ze spoleczenstwa.Czyli jest to cios w 3 Rzeczplita. Az tak przewrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 10:29 Czy ja wiem? Przeciez nie licząc prawicowych manniakóf, obraz PRL'u we współczesnej sztuce polskiej jest raczej nostalgiczny i pełen tęsknot, niż martrologiczno- męczeński. Mam podejrzenia, że to własnie dlatego, że w sztuce do głosu doszło pokolenie moich rówieśników, którzy z PRLu pamiętaja tyle, co i ja, i to zdecydowanie nie są złe wspomnienia. Witkowski przecież mógł skupić się na opisie akcji anty-homo, utworzyć z tych panienek jeszce jedna martyrologiczna grupę Laokoona, wybudowac im pomnik ze słów, ale zgrabnie tego unika, ba mozna powiedzieć, że przed tym ucieka. Cioty Michaśki nie róznią się praktycznie niczym od portretów pań bufetowych, portretów 'ludzi prostych', które zapodawała nam literatura schyłkowego PRL'u, typu Redliński, Głowacki - zresztą z Głowackim pokrewieństwa tej prozy widzę dośc spore, szczególnie z takim tekścikiem "My sweet Raskolnikow'. Po prostu normalni ludzie w odrobine nienormalnej sytuacji, do której przystosowują się do danych czasów tak jak im dyktuja okoliczności zewnętrzne i własny styl zycia. Nie wiem, dla mnie on po prostu zbiera klimaty tamtych czaśów, zapach nocnych lokali z '07 Zgłoś się', potrzebę zachodniego sznytu z 'Życia na gorąco' - podejrzewam, że redaktor Maj mógłby śmiało robic za gej-ikonę owych czasów. Przeciez podstawowa funkcja tych bohaterek jest tęsknota - za wczasami w Lubiewie, za lujem, który to luj jakby stał się jedna z ofiar przełomu czasów, za czasami, kiedy faceci byli facetami i wyrabiali 300% normy przy tasmie, a kobiety mogły urzadzac sobie codzienny babiniec w kolejkach po 'nylony', za czasami, kiedy ciota mogła być po prostu ciotą, a nie od razu aktywistką. Jest to moze i jakas przewrotna krytyka 'naszych czasów', tyle, że nie wychodzi ona poza rudymenta typu: popierdoliło wam w głowach od tej telewizji i dobrobytu, chodzicie z ogolonymi chujami, przekolczykowanymi sutkami i zapominacie o najwazniejszym - o m.i.ł.o.ś.c.i. No i to mnie chyba najbardziej w tym tekście drazni, że w sumie w ciekawej formie, dązy do banału, do paru stwierdzeń, które może wykoncypowac srednio rozgarniety 15 latek. Może tak miało być, by pokazac ten banał, a może się po prostu Witkowski poslizgnął i nie wyrobił, nie było go stać na więcej? P:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 13:16 Daleko mi do tego srednio rozgarnietego 15 -latka i do tych stwierdzen, nie mowiac juz o banalach. Co do krytyki to ja powiedzialabym odwrotnie, "krytyka tamtych czasow" ale wlasnie taka przewrotna. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 13:26 jakies szumy na łączach chyba, bo mnie dośc wyraźnie idzie o to, że te banały 15 latka sa w Lubiewie, bynajmniej nie w Twoim poscie:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 uniwersalnosc 07.11.06, 10:33 staua napisała: >"Lubiewo" jest trudniej uznac za > ksiazke uniwersalna, ciesze sie, Brain, ze to zrobiles, bo ja sie meczylam > podczas lektury nad tym - czy wydzwiek tej ksiazki bylby taki sam, albo chociaz > > podobny, gdyby byla np. o starych pijaczkach, albo o hetero prostytutkach, - > i mimo tych trudnosci doszlam do wniosku, ze tak. Chcialam jeszcze tylko dopowiedziec coś o uniwersalności L., co nie daje mi spokoju. Przez to, że ta świetnie opisuje główny temat-mechanizmy "ucieczki od rzeczywistosci", staje się ksiązka uniwersalną. O powszechnych sposobach zycia, nie tylko w okreslonym srodowisku i czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 09:49 jottka napisała: >wybór środowiska nie jest > motywowany li i jedynie żądzą zaszokowania czytelnictwa (bo autor musiałby na > mózg upaść i nie zauważyć, że wyważa otwarte drzwi, a głupi jednakowoż nie > jest:), tylko tym, że to jest powieść o ludziach z definicji odrzuconych, pedał > y > vel cioty są tu dogodnym obiektem, ale można kondycję odrzuconych rozszerzyć > dowolnie. Zgadzam sie, że nie jest to ksiazka o ciotach jako takich. Ale dla mnie to tez ksiazka nie tyle o odrzuconych, ale o ludziach stwarzajacych sobie ten swiat (na marginesie szarego PRLu) z jakichs odpadkow, gestow, rekwizytow. To jest bardzo ciekawie i wciagajaco napisane. Caly czas towarzyszyło mi wrażenie, że to doskonale znam:-) Po pierwsze, Wrocław. Ulica Koszarowa (nazywana kiedyś? równiez Koszmarowa) na terenie byłych koszar mieści instytuty Uniwersytetu Wr., nauki społeczne, w tym socjologie i filozofie. Gdy Witk. pisze o tym, ze tam gdzie mieszkala Lucja Kapielowa jest teraz knajpa Zielony Kogut, to potrafię to bez trudu zlokalizować (mniej więcej). Podobnie z klubem Scena itd. Czy nawet szpital podobny do sredniowiecznego zamku - jest kilka takich szpitali we wroclawiu, ktore maja taki klimat (badz mialy kilka lat temu jeszcze). > > cioty w peerelu też sie wcale dobrze nie miały (w sensie tego, co wynika z > powieści, nawet wręcz przeciwnie), tyle tylko że były w nim już zadomowione, a > teraz są - jak i reszta społeczeństwa - wrzucone w obcy, odmienny świat, w inne > reguły gry. jest taka scena na początku, gdzie bodaj patrycja wspomina, jak > siedziała w portierni nocą i wyobrażała sobie siebie jako barokową damę, owszem > , > swiat był parszywy, ale oswojony i pozwalał na chwilową ucieczkę w marzenia, bo > inna droga ucieczki nie istnieje. Bardzo mi sie podobala metoda, ktora przyjmuje, by to opisać (to, co niektorzy zarzucali mu tutaj, jako brak powieści). Pojedyncze opowiastki, zatytułowane imieniem bohaterki. Pokazanie, jak konstruuje się taka opowieść, anegdotka własciwie (po to, jak pisze w innym miejscu, by wrzucić to do wielkiej biografii bohaterki, by zrobić z tego niezła historyjkę), że o to przeciez chodzi, by sobie te rzeczy wciąż i wciąż powtarzać. Pierwsza, dluga część Ksiega ulicy, gdzie pojawiają sie dwie narratorki Lukrecja i Patrycja, jest o tym, że wydarzenie zamienia się w opowieść, ktora opowiada się i opowiada za kazdym razem będąc "tam", wspominając, przezywajac, pieszcząc szczegóły, podejmujac wyprawy po zardzewiały drut z ogrodzenia (relikwie). Jednocześnie to wszystko, te wszystkie historie - narracje nie składaja sie na zadną całośc, żadną Księge (przecież wiadomo, że Księga z tytulu jest niemozliwa). Owszem, jest Michaska, jako wspolczesny nam bohater, pisanie ksiazki czy reportazu dzieje sie w czasie rzecyzwistym. Michaska jednak też już opowiada pewną anegdotkę o sobie, o sobie na okładkach, wywiadach (byc moze). Dla mnie w ogole zbyteczne są te fragmenty teoretyczne - to, co w nich jest, wynika ze zgromadzonego materialu. 'fototapetę' też przeczytałam > sobie z rozpędu i całkiem ciekawy pisarz siem nam objawił:) No właśnie, też to na pewno przeczytam. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 16:26 Powtórzę to co pisałem już wcześniej o "Lubiewie". Dobra książka oparta na "konwencjonalnie niekonwencjonalnych":) antynomiach dystyngowania i upadku, surowości i przesytu, turpizmu i "baroku", wulgarności i sentymentalizmu, pospolitości i niepowtarzalności. Dużo można by wymieniać tych - ości:) Sama metoda tworzenia wybujało zmysłowego i świadomie wręcz przejaskrawionego aż do granic kiczu świata z resztek, odpadków nie jest może nowa (zwłaszcza Genet - postać z dużo wyższej jak na razie półki- się kłania), Witkowskiego na pewno broni jednak ogromna spostrzegawczość i bardzo duża sprawność językowa. Czego brakuje- moim zdaniem jakiegoś większego zróżnicowania, rozłożenia akcentów na przestrzeni powieści, bardziej strukturalnego myślenia. Powieść powinna mieć to do siebie, że zawiera jakąś wewnętrzną "ewolucję". Lubiewo praktycznie cały czas leci na tej samej nucie, z niewielkimi odchyleniami. Jak już pisałem - to, co mam do powiedzenia o tej ksiażce, po lekturze całości, mógłbym powiedzieć po dowolnych 10 stronach. Co nie zmienia faktu, że nie tylko sportowcowi, ale i artyście zdarza się zwyczajnie dobra forma, też niemal "fizycznie" rozumiana, wobec której konkretne zarzuty bledną:) I Witkowski ją miał, ewidentnie. Coś jak jazzman, który przez godzinę improwizuje wg tych samych schematów, na ten sam temat, ale robi to z wykopem i całkiem dobrze się go słucha. Resume:): Bardziej może mocna etiuda niż powieść pełną parą, ale i tak zupełnie dobrze. Nie arcydzieło, ale coś więcej niż tylko rak na bezrybiu polskiej literatury:) Z tych wszystkich rozreklamowanych książek napisanych przez krajowych autorów z roczników "1970 i młodsze" chyba zdecydowanie najlepsza rzecz, jaką znam. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka re wik 03.11.06, 18:00 wiksadyba1 napisał: > Czego brakuje- moim zdaniem jakiegoś większego zróżnicowania, rozłożenia akcentów na przestrzeni powieści, bardziej strukturalnego myślenia. Powieść powinna mieć to do siebie, że zawiera jakąś wewnętrzną "ewolucję". ja bym powiedziała, że witkowski nie miał pomysłu, co zrobić ze śmiercią:) tzn. potrafił stworzyć spójny świat z - jak to napisałeś - odpadków, żywe i budzące współczucie postacie (gwoli wyjaśnienia - współczucie nie dlatego, ze są ciotami, współczucie dla ich zwykłego, ludzkiego cierpienia), ale nie potrafił dać temu jakiejś szerszej perspektywy czy jak to nazwać. i przez to ten tekst się rozsypuje na ciąg przyczynków, mamy opisy życia i umierania kolejnych ciot, ale właściwie nie wiemy, po co one żyły, po co umierają. a zupełnego nihilizmu też w tym nie widać, tylko wyraźnie jeszcze brakuje puenty, chyba trzeba poczekać na kolejne dzieła:) no ale zgadzam sie, warto czekać Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 16:42 Pochlonelam “Lubiewo” blyskawicznie. Nie wiedzialam o tej ksiazce nic, oprocz tego, ze jest o srodowisku homoseksualnym (nie wiedzialam, ze o specyficznym jego wycinku), a o jej autorze kompletnie nic (po przeczytaniu ksiazki przeczytalam jeden wywiad z Witkowskim w necie; przedtem nie wiedzialam nawet, czy jest gejem). Ksiazka bardzo mnie wciagnela i (w przeciwienstwie do Braina) przejelam sie losem bohaterow. O malo sie nie poplakalam nad Diana ;-) I, tak jak Jottka, uwazam, ze nie tyle jest smiszna, co jest to smiech przez lzy (nawet bardziej w strone tragiczna niz czeskie komedie). Wulgarnosc jakos mi nie przeszkadzala, moze dlatego, ze wszystko pasowalo do konwencji. Ale caly czas zadawalam sobie pytanie, czy to jest, powiedzmy, paradokument, czyli zapis rzeczywistych rozmow i prawdy o tym srodowisku (zatem ksiazka ma jakis cel oprocz tego, ze jest kreacja artystyczna), czy kompletna fikcja. Jakos jest to dla mnie roznica, bo artystycznie jest fajnie, ciekawie, ale nie jakos nowatorsko (Stasiuk? Grzesiuk nawet?), poza tym nie ma fabuly, to taki zbior anegdotek przeciez, a tak reportazowo – jest bardzo dobrze (to wlasnie myslac o tym zastanawialam sie, czy Witkowski jest gejem. Czy hetero pisarz moglby tak przeniknac do grupy “ciot” i osiagnac ten stopien szczerosci, czy mogl udawac, ze jest gejem itd. Oczywiscie to bez znaczenia, bo juz wiem, natomiast przyjemnie bylo rozpatrywac rozne mozliwosci). Wspomnienia z PRL - swietne. No i zdziwilam sie, jesli chodzi o fakty. A zwlaszcza jeden, bo zupelnie nie moglam sobie wyobrazic, ze najwiekszym obiektem pozadania jest heteroseksualny mezczyzna! Dlaczego? Czy ktos moze mi to wytlumaczyc? Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:07 :) a, to już może najlepiej na to pytanie odpowiedziałaby Michaśka. Chociaż mówi, mówi ustami Patrycji bądź Lukrecji (nie pamietam, której), że przecież "ciota nie będzie sie lesbijczyła z inną ciotą". Dla zniewieściałego pedała (Witkowski mógłby sie obrazić za określenie gej)kontakt z heterykiem (lujem), kwintesencją męskości daje spełnienie. Współczesny świat jest zglobalizowany, zuniformizowany, "pcie" coraz częściej pozacierane, zarówno jeśli chodzi o wygląd i zachowanie jak pełnienie określonych ról w społeczeństwie. W układzie pożądanym przez bohaterów "Lubiewa" różnice i specyficzne cechy płci są zachowane i kultywowane, życie odczuwa sie mocniej, jego smak nie jest miałką papką. "Lubiewo" to pochwała i dążenie do autentyczności. To wyśmiewanie gej barów, elitki, snobizmów na ubieranie się w "Zarze" bądź u Arturzycy.. A język? Już wspomniałam na forum Książki: b. mocno osadzony w rzeczywistosci, "podsłuchany", z ducha Białoszewskiego. Takie "Szumy, zlepy, ciągi" 21 wieku. Poza tym podpisuję się pod poglądami Jottki. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:11 :)))))))W"Zarze" nie da się ubrać bo tam nawet kiecki szyją dla facetów - jak na prostokąt:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 09:20 monikate napisała: > A język? Już wspomniałam na forum Książki: b. mocno osadzony w > rzeczywistosci, "podsłuchany", z ducha Białoszewskiego. Takie "Szumy, zlepy, > ciągi" 21 wieku. Tak, Witkowski cytuje Bialoszewskiego (i przez chwile, zanim się nie dotrze do tego, że to cytat, czyta sie to jak Witkowskiego). zastanawialam sie jednak, czy "dodaje" coś do Bialoszewskiego, czy tez tak po prostu stylizuje sie na taki potoczny (w radiu slyszalam ostatnio o "języku dyletanckim" - ladne) jezyk, traktujac go jako jeszcze jedna stylizacje, mrugniecie oka do czytelnika. Jest jeszcze inna mozliwosc - Witkowski opracowal cos w rodzaju probnika roznych rekwizytow i moze jezyk Bialoszewskiego jest jednym z nich... Witkowski wie, ze bohaterki jego prozy nie czytaly w zyciu ani Bialoszewskiego, ani Kosmosu ("Berg Ciotowski"), a jednak narratora bawi (to najodpowiedniejsze okreslenie) rzucanie takich cytatow, kluczy... gromadzenie ich. Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:11 A zwlaszcza jeden, bo zupelnie nie > moglam sobie wyobrazic, ze najwiekszym obiektem pozadania jest heteroseksualny > mezczyzna! Dlaczego? Czy ktos moze mi to wytlumaczyc? bo kazda ciota czula sie kobieta i pragnela jak kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:13 Oj, zdecydowanie nie...Cioty Witkowskiego mają sie tak do kobiet jak potworne przerysowane karykatury kobiecości ------> to ejst własnie ten kawałek, który u Witkowaskiego mnie wkurza, choć tzreba przyznac pałeta się tych egzemplarzy sporo po gejowskich knajpach i szczerze, to sa nie do zniesienia ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:16 Dokladnie bo ciota to "kobieta niewyemancypowana"- tam jest taki fragment o emancypacji- doskonaly. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:24 Tylko, ze Witkowski nei opisuje tam zadnej rzeczywistej kobiety , a fantazmat na temat kobiet widziany oczyma przegiętej cioty - ona ma obcasy- ja bedę miała wyzsze, ona jest subtelna, ja bedę jeszcze subtelniejsza , ah, będę omdlewac i nigdy nei dam sobie rady i bedę jak na wschodzie ( a na wschodzie niejedna kobieta chcać dojść do wladzy scinała łeb po łbie)...A takich kobiet nigdy nei było - subtelne wiktoriańskei damy rodziły 10 dzieci i leczyły syfilis przywleczony przez meza z burdelu - to ejst jedno z kłamstw , które tworzy u Witkowskiego czarno-biały swiat ... Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:26 Wlasnie, tak sobie myslalam, on opisuje swiat bez kobiet (tzn. chyba byly tam dwie kobiety - Glucha Baba, ktora wynajmowala mu kwatere, i jakas pani z baru. Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:27 ale to jest obraz kobiety wedlug cioty. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:44 No to własnie nie tyle jest obraz kobiety wg cioty, ale ciota w wariancie - kobiecym - to trochę zmienia postać rzeczy...kobiety z duzym trudem tolerują taki typ cioty - to już zdązyłam poobserowac - po prostu trudno jest znosić nieustanną karykaturę siebie dogięta do ósmej potegi - o ile czasem kobiecie poleci oczko w rajstopach - powie , o cholera , a ten typ cioty będzie o tym opowiadał przez 10 dni i pokaze to oczko wszystkim wokół 10 razy. I chyba dlatego tak naparwde przegięte do bólu cioty najlepiej znosza się w swoim towarzystwie , bo paradoksalnie ani reszta gejów, ani kobiety, nie mówiąc już o męzczyznach hetreo - nie trafia ich za bardzo... Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:48 aha, po przeczytaniu postu ponizej - oczko w rajstopie mozna brać dosłownie, ale mozna też brać w przenośni, jako metaforę pewnych zachowań. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 18:04 ja bym tych 'przegięć' nie traktowała za dosłownie:) tzn. nie dopatruje się jednak w 'lubiewie' walorów reportażowych, bym tu raczej widziała aż nadto wyraźne wpływy gombrowicza, w sensie przejaskrawionej stylizacji na taniego kurwiszona, skoro narzucona Forma tego wymaga Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 18:20 "Lubiewo" czytałam dawno - w sumie chyba zaraz po tym, jak wyszło. Powinnam to jeszcze raz przeczytac - moze wtedy zwróciłabym uwage na taki wariant gombrowiczowski...Ale co ja cholera poradze, ze ja z Gombrowiczem i z 'jadącymi dokładnie w tę stronę " - mam jakoś nie po drodze:)? I to wcale nei chodzi o ironie , karykaturę itp - tego pełno choćby i u Witkacego, czy Mrozka i jak dla mnie -bomba , ale wlasnie to gombrowiczowskie uwikłanie sie w stylizację, formę itp zawsze ma w sobie dla mnie jakiś fałsz i kabotynstwo. I w zasadzie nie wiem po dziś dzień czemu? Ale moze spróbuję to tak przeczytać:) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 18:31 no ja też to czytałam jakiś czas temu:) ale uwaga o silnej stylizacji czy 'jechaniu' gombrowiczem to nie był komplement, że tak powiem, tylko diagnoza - mam nadzieję, że witkowski się kiedyś przez to przegryzie w całkowicie własny styl, no ale na razie to dla mnie tego typu gra formą - chcecie widzieć we mnie taniego kurwiszona? umiecie zobaczyć we mnie tylko taniego kurwiszona? dobrze, będę do wypęku tanim kurwiszonem, będę się przeginał, ach, przeginał się będę:) i naokoło tego budowane kolejne poziomy znaczeń, te antynomie, o których pisał wiksadyba. ale co do fałszu en bloc sie nie zgodze, witkowski akurat co najmniej kilka postaci uratował, wspomniana przeze mnie barokowa patrycja zapadła mi w pamięć Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 18:40 Oj, nie tylko Patrycja... W "L" jest znacznie więcej takich barokowych, barwnych postaci. Łucja Kąpielowa (ta, co to lubiła wszystko co złote i słowo "złociutki", ja ją widzę!), Zdzicha Wężowa, Dianka, ciotka-elegantka Bogusia. Pamięta się wiele książek, pamięta się opisane w nich problemy, natomiast sporo jest "suchych". Agitki. Witkowski natomiast ma taki malarski styl opowiadania, absurdalny i groteskowy często i baaardzo zapada on w pamięć. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka emm 03.11.06, 18:46 mnie nie chodziło o 'barokowość' postaci, bo one raczej barokowe nie są, tylko o umiejętność stworzenia wieloznacznego obrazu żywego, cierpiącego człowieka - krótka sekwencja wspomnieniowa patrycji jest tego świetnym przykładem. natomiast z tym, że witkowski potrafi w kilku zdaniach zarysować jednocześnie obraz i problem, to sie zgodze:) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 19:30 A tu cytat z Lubiewa:Teoria przegiecia. "Cioty przejmuja te z zachowan, ktorych kobiety wyzbyly sie w procesie emancypacji: biernosc, umilowanie bycia dominowana, cichosc, zakladanie nozki na nozke w gescie zamkniecia, snurowanie ust w takim samymgescie, zerowanie na mezczyznie zamiast samodzielnosci, samoponizani, jakies takie wydelikaceni, ktorego u najbardziej kobiecych kobiet teraz juz nie znajdziecie, a nawet plotki i zmiennosc (kobieta zmienna jest). Ze te cechy , wygnane drzwami feminizmu powracaja okiem ciotowskim. Dalej teoria idzie tak: dlaczego cioty wlanie te cechy staroswiecko- kobiece z takim upodobaniem przejmuja? Bo to sa cechy kobiece, jak je widza mezczyzni (a cioty to raczej jednak takze mezczyzni):" chodzilo mi o to jak ciota widzi kobiete, kobiete w wydaniu cioty czyli o ten Twoj wariant. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 19:47 Ze te cechy , wygnane drzwami > feminizmu powracaja okiem ciotowskim No znam ten fragment, problem w tym, ze te cechy wcale a wcale nie zostały wygnane drzwiami feminizmu i wcale nei naleza do kanonu tzw. prawdziwa kobieca kobieta sprzed feminizmu. . Widział kto na wsi bierną , sznurująca w ciup usta, zakładajaca nózkę na nózkę chłopke ? Nie, za to chłopki chlajace okowite , machające cepem i gołymi łydami ugniatajace kapuchę jak najbardziej. Widział kto we Francji arystokratkę w XVII / XVIII wieku, która byłaby cicha , uległa , uwielbiała samoponizanie i bierność? Na dworze szlag trafiłby ja przed 25 rokiem zycia. I to sa własnie zestwy snucia rojeń na podstawie rojeń o tym jak drzewiej bywało, choć nigdy tak nei bywało - Witkowskiemu zdarza sie to niepokojąco czesto w opisach PRL-u - wydawać by sie mogło, z e jednocześnie oglądał teleranek i szedł na czołgi z "Solidarnościa " i tego własnie u niego nie lubię - to jest coś skopanego w warsztacie - jakieś takie nie odróznianie tego co sie zdarzyło, od tego co nei mogło się zdarzyć , bo zdarzało sie własnie coś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 19:49 1. Troche dzielisz włos na czworo, Zdanko :) 2. Poza tym od wieków niepodzielnie panował taki stereotyp idealnej "kobiecej" kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 19:55 To nie jest stereotyp kobiety - to jest stereotyp "kobiecości", a kobieta i kobiecość to dwie zupełnie inne rzeczy :) Niby nic, a wiele , bo tutaj legną sie wszystkie stereotypy i lezą do mleka, jak dusze w Dziady. Prawda była jednak nieco inna od dawien dawna - meczyzni zabijali sie i robili nonsensy nie dla uległych potulnych, kobiecych "tłumoków", ale dla temperamentnych bab, które nieraz zalazły facetowi porządnie za skórę:) cała dobra literatura to w sumie historia takich choler:) Odpowiedz Link Zgłoś
monikate Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:02 No, zgadzam się, ale te temperamentne baby przybierały konsekwentnie (mniej lub więcej) pozę "kobieciątka", "kobiecości", czyli były takimi, jakimi chłopy chciały je widzieć. A po cichu robiły swoje. Choćby Scarlett O'Hara :) Temperamentną cholerą i okropnie durną histeryczką była Ania Karenina. Ale: Ania paradowała w gorsetach, w sukniach, nie przeklinała, powłóczyste spojrzenia owszem, miała opanowane. No i gdzieżby prawdziwa kobieta miała pracować... chyba że mus był. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:20 > No, zgadzam się, ale te temperamentne baby przybierały konsekwentnie (mniej lub > > więcej) pozę "kobieciątka", "kobiecości", czyli były takimi, jakimi chłopy > chciały je widzieć. Problem tylko w tym, ze to była sztuczka majaca na celu coś - usidlenie kogoś, osiądniecie jakiegoś celu , a nie esencja, a cioty u Witkowskiego sztuczkę biorą za esencję, sedno - i w ten sposób powstaje jakaś drwniana kukła, a nie kobieta - coś złozonego z "kiecek", biernosci i bezradnosci ------> jak cos takiego mogłoby w ogóle zawrocić komukolwiek w głowie , ze o rzucaniu sie pod pociąg nei wspomnę - przecież to by sie pociągu bało...a co dopiero samobójstwa... Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: kobiecosc? 04.11.06, 10:04 A ja ciągle mialam przed oczami nie "superkobiecą kobietę", nie stereotyp (cokolwiek by to znaczyło, zresztą moim zdaniem tam wlasnie ladnie jest pokazane, że nie ma jakiegos centralnego stereotypu, ze te wszyskie ciotki sobie coś tak trochę bez ładu i składu i logiki konstruuja, to ma być przewaga efektów nad jakakolwiek prawdziwoscia czy prawdą - np. psychologiczna) tylko Emme Bovary. W przypadku pani Bovary nie ma znaczenia chyba, ile kobeicosci było w tej kobiecie, tylko ta zgubna skłonność do przedkładania "chcenia, by było" nad rzeczywiste warunki, które ją jakos ograniczały (społecznie, materialnie i na inne sposoby). Emma Bovary dała początek bovaryzmowi, czyli obrzydliwemu zjawisku, którym wszyscy czytelnicy (pytanie, czy my takze?) powinni sie brzydzic (rzeczywiście, tak uwaza np Nabokov, ktorego mimo to bardzo lubie). Natomiast tu okazuje sie, ze bovaryzm to jaby inna twarz wybujałej wyobraźni, która sprawia, ze życie może stać się laknieniem romansu, księcia u stóp, bycia gwiazda, zycia na pełnych obrotach emocjonalnych. Z tragicznym koncem w tę historię wpisanym (Flaubert pograżył swą postać pokazujac, ze Emma nie zdawala sobie z tego sprawy, jakie to niebezpieczne, natomiast narratorki Michaski swietnie to wiedza i podejmują grę na tych warunkach). One są bardzo odważne i dzielne! Samobojstwa tam nie ma, ale to z tego powodu, że to zcyie nie jest serio... - Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 19:57 No tak ale to fikcja literacka Witkowskiego, wolno mu. Ja wiem, ze Ciebie to denerwuje w koncu siedzisz w tych tematach. Tylko ze mnie caly czas zastanawia w jakim celu on to robi. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:13 Dla mnei Witkowski ma w sobie więcej stereotypów niż nam by się to mogło wydawać wszystkim - nie wiem, tak to odczuwam - przy pozornym pisaniu w Polsce o czymś nowatorskim, przy tym oobyczajowo trudnym , zresztą przy pisaniu dość dobrym, jest w nim coś z przylepiania "etykietek" ludziom i rzeczom . Takich "etykietek" z wyobrazeń na temat... cos w stylu - na Kubie wszyscy sa biedni, ale wszyscy są szczesliwi, a my w Polsce juz nie umiemy być szcześliwi i biedni, bo wszyscy cierpimy na przesyt - pisał o tym gdzieś . I pamiętam, ze strasznie mnie to, za przeproszeniem, wkurwiło, bo pisanie w kontekście Polski o przesycie, jest własnie takim przyklejeniem na czoło metki: "WARSZAFKA - bogaci i przesyceni - pedały w brokacie i anorektyczki na efedrynie" - jakby poza tym miastem Polski nie było... Moze się tego pozbędzie, moze tego u siebie nei widzi w ogóle i robi to nieświadomie - nie mam pojęcia. Ja myslę, ze to moze być maniera - no ale w takim razie tzreba by poczekać - albo sie to rozwinie , albo zaniknie. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 20:30 Podobno Witkowski w życiu prywatnym jest niezłym kabotynem. Zawiodłam się na nim na rozdaniu nagrody najki, kiedy młody Koterski robił sobie jaja i każdy coś tam śmieszego mu odpowiedział, a Witkowski zbył go bez stylu i odrobiny polotu, a niby taki wyluzowany. Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 15:00 mnie też troche zdziwila reakcja Witkowskiego, ale pozniej doszedlem do wniosku, ze dokladnie tak samo bym zareagowal, bo tutaj kabotynem byl przede wszystkim Koterski. Mozna byc wyluzowanym, ale do pewnego poziomu nie warto sie znizac ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 00:18 Jeżeli pijesz do wywiadu z MW, jaki sie ukazał w GW, to się z Tobą zgadzam: W tym wywiadzie Witkowski to mistrz w tworzeniu antystereotypów, z których koszmarnej stereotypowości nie zdaje sobie sprawy - wystarczy już intelekt na poziomie Houellebecqu'a (wymienianego tam skądinąd obok Jellinek i Masłowskiej jako najważniejsza, zdaniem Michański, rzecz w nowej literaturze) żeby wyśmiać to. Ale kiedy bierze się za pióro, na całe szczęście radzi sobie wyraźnie lepiej:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 03.11.06, 17:25 I jeszcze - gdzie ci wszyscy ludzie sa? Nigdy ich nie widze, a przeciez nie teleportuja sie z mieszkan do barow gejowskich czy tylko wieczorami do wyznaczonych miejsc w parkach. Nie moga wygladac jak karykatury kobiecosci, tylko jak starsi panowie, gdy chodza ulicami, bo nie sa transwestytami przeciez. Moze najwyzej wygladaja na troche zniewiescialych panow w codziennych okolicznosciach. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 00:13 W środkowych latach 90-tych, w ost-peerelowskiej jeszcze, jeśli chodzi o życie nocne, Warszawie królował piękny, podstarzały trans na szpilkach- postać dokładnie, jak z "Lubiewa", nazywał się bodajże "Rysia". Podobno skądinąd bardzo inteligentny koleżanka:). Niewątpliwie, a mówię to bezinteresownie, sprawiał bardzo ciepłe, sympatyczne wrażenie. Nie widziałem go potem całe lata, raz nawet mi się przypomniał i zaniepokoiłem się, czy mu sie coś np. ze zdrowiem nie stało. Aż tu, któregoś pięknego letniego dnia tego roku, siedzę na restauracyjnej werandzie przy lumpenproletariacko-yuppiesowskiej:) w klimacie ulicy Żelaznej, a tu Rysia nadciąga ulicą,w pełnej krasie -p jak za dobrych lat...:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 00:20 Ojojoj, to ja go chyba też znałam. Tylko w latach osiemdziesiątych - nawet kiedyś u niego na jakims mrocznym party byłam, na głębokiej Pradze - Rysia mieszkał z jakąś babcią czy starą ciotką. Przedziwne osoby tam poznałam. Zaiste przedziwne. Atmofera była zupełnie jak z Lubiewa tylko mocno egzaltowanie przeintelektualizowana. Jeżeli mówimy o tej samej osobie to był to ekstancerz, statysta i epizodzista w wielu filmach, nałogowy bywalec wszelkich premier, wernisaży i koncertów. Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 00:45 Tak, to na 100% ten sam/ta sama...:) Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 11:23 No i to jest piękne moi państwo, to jest piękne, bo swiat jest naprawdę bardzo mały:)))))) kojarzę początki Loli Lu zanim jeszcza stał/ła sie "gwiazdą" w polskim swiatku gejowskim - to ma klimat, który potem sie rozmył, ale w sumie to jeszcze wciaż istnieje tylko "poza' głównym obiegiem czyli poza tym co w mediach. Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 15:02 z Rysią niedawno bylem w kinie (znaczy sie kazde z nas w swoim towarzystwie) ;) jak zwykle zjawisko :) Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 15:24 tutaj napisze Ci to, co chcialem dopisac do wczesniejszej krytyki zjawiska 'Gay and Lesbian Fiction'. Otoz jest to troche hermetyczna literatura, ktora inaczej odbiora czytelnicy hetero, a inaczej czytelnicy homo. Podejrzewam, że dla wielu heterykow wiele tropow przemknie niezauwazonych, a bardzo czesto to beda najistotniejsze kawałki z punktu widzenia geja. I prawdopodobnie tak samo jest z tymi starszymi panami. Ja w Warszawce widze ich calkiem sporo, ale byc moze do tego jest potrzebne queer eye ;) a co do G&L Fiction (zwlaszcza w hamerykanskim wydaniu) to wedlug mnie jej glownym problemem jest jej mizeria, bo tu naprawde 75% (chociaz nie wiem, czy nie wiecej) to takie zalosne harlequiny. niestety wiekszosc gejowskich filmow tez idzie tym tropem :/ Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 17:46 Masz pewnie racje. Tylko, czy to oznacza, ze ta literatura nie powinna byc czytana przez heterykow w ogole, bo nie sa oni w stanie odczytac znaczen oczywistych tylko dla gejow, a pewnie waznych z punktu widzenia autora? To by mnie zasmucilo. Czy z "Lubiewem" tak jest? Czy z Waters tak jest? Co do panow, to wlasnie teraz staram sie przypatrywac wszystkim pod tym katem, boje sie, ze wpadam ze skrajnosci w skrajnosc. Gejowskie filmy - nie znam, czy "Bound" sie do nich zalicza? Chyba jets to jedyny film, ktory widzialam i dalby sie podpiac pod te kategorie (no, bo przeciez nie "The Crying Game"). Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 17:58 No własnie, też mysle, ze tzreba by ustalić jakiś kanon - co wrzucamy w ten worek literatury gejowskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 18:12 chich, Bound widzialem tylko 15 minut i nie moglem opanowac histerycznego smiechu. dlatego dalem sobie spokoj w celach zdrowotnych :) jak chcesz moge Ci podrzucic subiektywna liste filmow wartych uwagi :) i to nie jest tak, ze gejowska literatura jest tylko dla gejow. aczkolwiek czytelnikowi heteroseksualnemu pewne rzeczy moga kompletnie umknac. Ale to chyba zawsze tak dziala, ja zawsze sie zastanawiam, czy właściwie odbieram prozę definiowaną jako prozę kobieca, albo na ile Anglik zrozumie książkę osadzoną w polskich realiach inna sprawa, co tak naprawde znaczy literatura gejowska? (temat aktualny, bo dalej sie nad tym mecze w mojej prmgr) jakie wymogi powinna spelniac powiesc, zeby sie do tej szufladki zakwalifikowac? czy ma to byc powiesc napisana przez geja, o gejach i dla gejow? czy wystarczy tylko jeden z tych trzech elementow? a jezeli tak, to ktory? czy heteryk moze napisac dobra powiesc gejowska? itd itp pytania moge mnozyc :) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 18:23 A odpowiedzi nie ma... ;-) Tak to pewnie jest z szufladkowaniem. Dla mnie nawet "Nie tylko pomarancze" Winterson sa powiescia o trudnym dorastaniu, a jej preferencje seksualne to tylko jedna z trudnosci, z ktorymi kazdy chyba musi sie mierzyc. Moze po prostu dobra literatura zawsze ma wymiar uniwersalny? A hermetycznosc swiadczy o jakichs brakach? (nie mowie o szczegolach, ale o kompletnej niemoznosci zrozumienia... ja bliska jestem tego chyba czytajac ksiazki Chinua Achebe o Afryce, ktore bardzo mi sie podobaja, ale jestem niemal pewna, ze kompletnie mijam sie z przekazem autora ). Chetnie zapoznam sie z lista filmow, przyslij prosze! Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 18:37 liste przygotuje szkoda, ze nie jestes w Polsce, bo wyobraz sobie, ze w tym pieknym katolickim kraju (czyli nigdzie) filmowy kanal Ale Kino serwuje nam wieczor lesbijskiego kina :) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 18:47 Ale to pewnie jest kanal kablowy, a ja z zalozenia nie mam kabla tutaj, ani w Polsce nie mialabym ;-) Ale pewnie te filmy sa w netflixie, skad wypozyczam DVD. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 18:54 Kubu, to ja bym też prosiła o tę subiektywna listę filmów. Prawdopodobnie znakomitą wiekszość mam w swoich srebrnych walizeczkach, ale chętnie pooglądam en mass i według klucza. A i filmami z przyjemnoscią się podzielę z chętnymi. :) P;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 19:05 filmowy kanal Ale Kino serwuje nam wieczor lesbijskiego > kina :) tez to zobaczyłam przed chwila - ogladam sobie program telewizyjny i nagle zaczełam czytać program "Ale kino" na jutrzejszy wieczór i noc - i zdziwilam się :D Odpowiedz Link Zgłoś
skajstop Błeeee 04.11.06, 15:10 To jest taki "Wywiad z wampirem" w wersji gejowskiej. Bardzo średnio napisana książka w sensie warsztatowym - tak naprawdę rozdmuchana, to powinno być opowiadanie, a tak celne obserwacje giną w zalewie słów. O jakiejś fabule to Witkowski chyba nie słyszał :-) Wkurzało mnie mizdrzenie się narratora, takie perskie oko puszczane do czytelnika. Ale nie chcę tu jechać schematem, że to sam Witkowski coś tam. Bo nie wiem. Może tak, a może nie. Może pisał o żywych i istniejących, a może sobie z palca wyssał - pojęcia nie mam, bo temat gejowski jest mi totalnie obcy, zero doświadczeń poza paroma zabawnymi wizytami lat temu kilka w knajpie gejowskiej :-) Niemniej, jest to ciekawa książka. Ona drażni, ale też zmusza do określenia swojego stosunku do tej kreowanej rzeczywistości. Dobry, bo gęsty jest opis - widać, że Witkowski ma pojęcie, o czym pisze. To jest proza realistyczna, a nie jakiś, pardon, duperel postmodernistyczny :) Odpowiedz Link Zgłoś
ash3 Re: Błeeee 04.11.06, 15:52 skajstop napisał: > > widać, że Witkowski ma pojęcie, o czym pisze. To jest proza realistyczna, a nie > jakiś, pardon, duperel postmodernistyczny :) Zgadzam się! Zachwycil mnie ten realizm, wiarygodnne szczegóły, szczególiki, miejsca, wyraziste, namacalne wręcz (mimo, jak Staua zauwaza, że na ulicy sa raczej niezauwazalne) postaci, język. - Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 16:02 ok, nie bede pisal o jezyku, bo to przewalkowaliscie nie podoba mi sie kompozycja, poniewaz calosc zaczyna sie w konkretnym punkcie, przez chwile sie rozwija linearnie, po czym sie rozsypuje na stado opowiastek, ktore do niczego nie prowadza natomiast cala reszta mi sie podoba i to bardzo. podoba mi sie to, ze Witkowski wprowadzil (i to z przytupem) do literatury srodowisko kompletnie pomijane. I nie chodzi o jakies tam banalne podwojne wykluczenie, ale wykluczenie pietnastokrotne. podoba mi sie pokazana niejednoznacznosc, to ze do konca nie wiadomo, czy bohaterki maja odwage byc tym, kim chca, czy moze po prostu nie umieja byc inne (inni?). W kazdym razie sa jakie są, ale pewnie zdaja sobie sprawe z tego jak bardzo sa zalosne, stad ucieczki w swiat marzen, gdzie kazda moze byc barokową damą, Alexis, czy Anną Jantar Podobaja mi sie podsmiechujki z wyemancypowanych srodowisk gejowskich, zarowno ogolne, jak i osobiste (chociazby z Bartosza Zurawieckiego). podoba mi sie, ze pomimo calej zalosci ciotowskiej egzystencji Witkowski umie pisac o nich bez popadania w maniere moralizatorska, ale tez nie wynosi na oltarze typu lubiezna nędza uciśniona * * * z powyzszej dyskusji kompletnie nie rozumiem zarzutow Zdanki. tzn nie to, ze nie podzielam jej pogladow, ja po prostu nie bardzo wiem o co jej chodzi, poza tym, ze chce sie do czegos przyczepic ;) za to podzielam opinię Jottki, ze Witkowski potrafi w kilku slowach pokazac zapadajacy w pamiec obrazek. Do mnie najbardziej trafila jedna z najkrotszych opowiastek - ta o biedaczce, ktora w supermarkecie zgubila numerek do szatni. Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 16:19 Ja cały czas czepiam się jednego - tego wspomnianego fragmentu, który takz e mocno zapadł mi w pamięć powyzej --------> o tym, ze cioty sa wcieleniami kobiet sprzed emnacypacji . Nie są. Cioty Witkowskiego nie sa nawet campowe, bo nei moga być - to PRL-owskie, socjalistyczne, zagubione dziś cioty.A drugie czego sie czepiam dotyczy momentami bardziej "Fototapety" i wywiadów --------> Witkowski przyczepia ludziom i zdarzeniom metki , choć jednoczesnie pozuje na goscia, który rozbija wszystkie stereotypy w drobny mak - od stereotypu własnie lansującego się, nowoczesnego geja, po stereotyp lad chlodniczych w sklepach spozywczych w PRL-u Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 17:02 ok, tak podane zarzuty sa bardziej zrozumiale :) i moge powiedziec, ze dalej sie nie zgadzam :))) 1. ok, moze nie do konca chodzi o wcielenie kobiet, ale wcielenie idealu kobiecosci z punktu widzenia mezczyzn. tak co najmniej od XIX wieku az do konca lat 50tych XX wieku. jestem swiezutko po lekturze "Gry" Dorothy Parker i tam mamy skolko ugodna takich przerysowanych kobieciatek, co to beda tylko piszczec i szczebiotac, znaczy sie nie jest to wziete z kosmosu wspominalas wczesniej, ze fajnie fajnie, ale literatura daja nam mnostwo przykladow mezczyzn, ktorzy tracili głowy dla fąfatal ;) a nie cichych pensjonarek ok, ale ta sama literatura daja nam mnostwo przykladow kobiet, ktore tracily glowy dla mrocznych typow tylko jak to sie przeklada na taka statystyczna Marie Kowalska i Jana Kwiatkowskiego? Myslisz, ze ona wyszlaby za Heatcliffa a on ozenilby sie z markiza de Merteuil? Co innego jakies romantyczne fantazje o wampach i herosach, a co innego pragmatyczne oczekiwania wobec wspolmalzonka. Marzenia ciot kraza w okolicach swiata Alexis Colby, natomiast w sferze codziennej chca wlasnie byc taka prawdziwa, niewyemancypowana laleczka. Spelnieniem marzen prawdziwego mezczyzny, a nie jakiejs metroseksualnej pipy 2. co do stereotypow to moge tylko powiedziec, ze sa one rownie mylne, co niezbedne, a Witkowski mimo wszystko ma swiadomosc swojej zonglerki stereotypami (lub tylko takie sprawia wrazenie) :) Odpowiedz Link Zgłoś
zdanka1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 17:31 ok, moze nie do konca chodzi o wcielenie kobiet, ale wcielenie idealu > kobiecosci z punktu widzenia mezczyzn. tak co najmniej od XIX wieku az do konca > > lat 50tych XX wieku. j No i znów mamy problemy, bo koniec XIX wieku z jednej strony produkuje nam wzorce kobiet, które zamęczają męczyznę, a z drugiej sufrazystki, które zaczynają rozbijac ten mit w drobny mak, i z tzreciej strony I i II Wojnę, które definitywnie pokazuja, ze rozszczebiotane kobieciątko nie ma szans przezyć, bo , wybacz sformułowanie, zarucha je ruskie wojsko ... I nie o kobiety fatalne tu chodzi, ale o babkę, co skombinuje skądś rąbankę i kawał swińskiej nogi i pod spódnicą to pzreszmugluje, a pod podwiązką będzie maiął lewe dokumenty dla kochanka :)))Daleko tym kobietom do kobiet fatalnych , to po prostu kobiety z krwi i kosci. I to swojskie, nei amrykańskie - Ameryka jest własnei charakterystyczna, bo lata 50-te mogły się tam zrealizować tak, jak nie zrealizowały się nigdzie w Europie i nei mogłyby się zrealizować - własnie dlatego, ze Stany tak naprawdę omineła ta hekatomba II wojny swiatowej. Mówiąc literatura mam na mysli raczej antropologię niż beletrystykę, jednak... Witkowski mimo wszystko ma swiadomosc swojej zonglerki > stereotypami (lub tylko takie sprawia wrazenie wydaje mi sie , ze to wrazenei wynika z tego, ze czyta go cżłoweik inteligentny, któremu wydaje się, ze on na pewno ma świadomość - a aj , po kilku wywiadach i jakimś kanale , gdzie go dciągle ogladam - mam wrazenie, z eon jednak nie ma nawet połowy tej swiadomosci, która mu sie przypisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 04.11.06, 17:40 ale nie zawezaj kulturowych wzorcow belle epoque do modernistycznego wampa i wąsatej sufrazystki :) pe.es "rozszczebiotane kobieciątko nie ma szans przezyć, bo zarucha je ruskie wojsko" cudowne :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Lubiewo-zaczynamy? 07.11.06, 15:00 Przeczytalem sobie Wasze wypowiedzi, i nie moge sie nadziwic, jak mozna tyle znalezc w niczym. Najblizej mi chyba do mieszanki zdania Braineatera i Wiksadyby: o ile 'Lubiewo' czyta sie sprawnie, szybko, czasem z usmiechem, okazyjna wulgarnosc jest niemeczaca, to primo: strony 1-10 wnosza dokladnie tyle, co strony 11-300, secundo: 'dokladnie tyle' w tym przypadku rowna sie 'bardzo malo'. Kiedy mam czytac ksiazke Witkowskiego jako zbior anegdotek - OK, w porzadku, swietnie. Nie widze jednak powodu, zeby mizdrzenie sie do czytelnika i proba wywolywania (jakze skadinad naturalnych) wzruszen typu 'ach, BozeBozenka, jakie to autentyczne', albo `sam mialem w kuchni takie plytki PCV, coz za oddanie PRLu' mialy powodowac od razu stwierdzenie, ze to dobra powiesc. Pytanie o literature gejowska jest o tyle uzasadnione, ze akurat Lubiewo nie mialo by racji bytu jako powiesc o innym srodowisku (podczas gdy np. w 'Zlodziejce' Waters lesbijskosc jest tylko czescia pejzazu); poza tym 98% szumu wokol ksiazki Witkowskiego (w tym Lubiewo jako lektura obowiazkowa TWA) jest zwiazne z tematyka. Proba ustawiania MW obok chocby Maslowskiej jest ciezka pomylka. Wasz NN Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: Lubiewo-zaczynamy? 07.11.06, 15:03 Hihi, chyba dlatego ja przeczytałam tylko strony 1-11, a potem dałam sobie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
itek1 Re: Lubiewo-zaczynamy? 07.11.06, 15:05 Ja nie doczytalem nawet do 11, bo szkoda czasu na szajs:) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Lubiewo-zaczynamy? 07.11.06, 15:12 Alez to nie jest szajs. To jest przecietna ksiazka, jakich ukazuje sie w Polsce co roku pewnie okolo pieciuset. NN Odpowiedz Link Zgłoś
kubissimo Re: Lubiewo-zaczynamy? 08.11.06, 21:57 wiesz, rownie przecietna ksiazke w tym roku uhonorowano NIKE, wiec moze to takie przyszly czasy, ze ksiazki sa po prostu przecietne Odpowiedz Link Zgłoś