18.12.06, 02:02
moje zwiazki z płcią przeciwną były zawsze dualistyczne
tzn. dzieliły niepodzielna jednosc(jak głosi kosciół)na dwa bieguny.
Nigdy nie udało mi sie stworzyć tak do końca pojecia ..."my"
zawsze było ja i ty
moje twoje ciebie mnie......nawet nazwisko mam podwójne z kreseczką wyraźnie
oddzielającą moje panieńskie od nabytego z racji:-)
zastanawiam sie gdzie tkwi przyczyna
teoretycznie wszystkie warunki spełniam
by stworzyć trwały szczesliwy zwiazek a praktyka "gra mi na nosie" i głośno
smieje sie wykrzykując
> justynko lalo madralo i co i pudło he he he
zazdroszczę wszystkim tej umiejętnosci stworzenia monolitu kryształu bez skazy
dwa w jednym ...gdzie tkwi błąd ?
o ile jest to błąd?
Obserwuj wątek
    • askort Re: monolit 18.12.06, 09:15
      Eeeeee, no co Ty, Justysiu:) Nie moge sobie wyobrazic wspolzycia w zwiazku, w
      ktorym swiete "my" pozera indywidualne "ja". Powstaje wtedy jako twor taka
      debilna parka (moje subiektywne zdanie), majaca identyczne poglady na wszystko,
      taki sam gust literacki, przekonania polityczne itd. Umarlbym bez
      mojego "Lebensraumu":)
      • justysbytomianka Re: monolit 18.12.06, 09:30
        Askorcie i nie marzysz o czułym złączeniu ,wzajemnego przenikania wspolnych
        orbitali, stworzenia wspolnej hybrydy np.sp3;))
        • askort Re: monolit 18.12.06, 09:48
          Nie, moze ma to cos z tym wspolnego, ze nie jestem dziewczynka:D Jestem z ta
          wyrozumiala pania razem od czasow szkoly, mysle, ze poderznelibysmy sobie juz
          dawno gardla, gdybysmy wiekszosc czasu spedzali na ciumkaniu jacy to jestesmy
          zgodni i wspaniali, nie wspominajac juz o jednosci dusz i tych innych
          pierdolach:))) Jestesmy razem, bo jest nam ze soba dobrze, mamy rozne
          zainteresowania, rozny krag znajomych i staramy sie wzajemnie nie ograniczac.
          Faktem jest, brakuje mi troche potwierdzania przez kolezanke malzonke mojego
          geniuszu na kazdym polu, no ale w koncu od czego jest czat:D:D:D
          • ruda_strzyga Re: monolit 18.12.06, 13:33
            Nie martw się askorciku, mój mały żonek też rozpaczał kiedy upolował mysz
            grasującą w kuchni a ja nie chciałam podziwiac zdobyczy, kiedy dumny jak paw
            przyszedł się pochwalić:) Teraz bardzo żałuję mojej ignorancji<faja>.
    • kawa3603 Re: monolit 18.12.06, 09:35
      Justyno, to byłoby nienormalne. Oczywiście u mnie jesteśmy my i zawsze to tak
      czułam, ale każde ma swoje odrębne Ja, które nawzajem szanujemy. Czasem mamy
      ostrzejsze starcia, ale to tylko na chwilkę i już wszystko w porządku. Mam
      wątpliwości, czy rzeczywiście można na kogoś tak trafić. Zawsze są jakieś
      różnice i chyba dobrze, że są. A może takie zjednoczenie trafia się bardzo
      rzadko ? Nie wiem.
    • ruda_strzyga Re: monolit 18.12.06, 13:27
      To nie tak, patrzeć w jedną stronę, justysiu. A spojrzenia różne są, nawet
      jeśli patrzycie ze wspólnego miejsca:) Wybór wariantu optymalnego, dokonany
      wspólnie, to jest ten monolit. A różnić się pięknie, aby nie zanudzić siebie i
      partnera koniecznie trzeba! No i nie być nadgorliwym, nie męczyć połówki sobą,
      pozwolić oddychać:) I samemu wtedy ma się przestrzeń...
      Justyś, każdy kryształ ma inny szlif, każdy związek inny kształt, nie znaczy to
      że jeden jest lepszy a drugi gorszy, jest doskonały w swej inności:) I o to
      trzeba dbać, nie patrzeć na innych, olać doskonałe na wynos związki...
      Ty sama wiesz co masz i do czego chciałabyś zmierzać. Nie wierzę, że nie masz
      szczęścia, jesteś zbyt piękna wewnętrznie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka