Dodaj do ulubionych

z nosem przy mecie

19.12.06, 14:06
Mam wrażenie, że Święta to taka wielka, zielona, okręcona balonami i bombkami
meta, do której biegnę i biegnę przedzierając się przez kolejne dni w pracy;
najpierw na stojąco i w peletonie, potem na czworkach a ostatnio na pełzacza.
Jak już dobiegnę, to padnę i żadna siła nie zmusi mnie do czegokolwiek ...
Obserwuj wątek
    • verte34 Re: z nosem przy mecie 19.12.06, 17:43
      Tak. A potem zbierasz się, otrzepujesz, i zaś to samo w cyklu rocznym.
      Ja tak mam z wakacjami letnimi :)
      • boo-boo Re: z nosem przy mecie 19.12.06, 20:14
        No ja też, biegnę kurwa do tego piątku i mety nie widać tylko same wyboje po
        drodzę. Ta.....w piątek idę ostatni raz do pracy przed "świętami" a potem 10
        dni leżenia dupą do góry i absolutnego nic nie robienia-kurwa niech mi ktoś
        tylko na ten czas schowa moje karty kredytowe-please.
        A wczoraj się zbuntowałam w robocie i powiedziałam, że wydajność mi spadła na
        ten tydzień o 50 % i nie mam zamiaru latać po firmie i nikomu pomagać przez tą
        moją łapę herbacianą jebaną bo mnie boli i myśleć to ja muszę o tym żeby jej
        nie dotknąc przez przypadek, albo ktoś inny bo mogę znokautować osobnika.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka