Dodaj do ulubionych

one in a million or one million? ;)

16.01.07, 23:48
nie wiem czy znacie strone: fotkapeel.blogspot.com/
ja od grudnia jestem wielkim fanem, choc to taka troche wstydliwa
przyjemnosc. to tak jakby smiac sie z czyjegos kalectwa, niemniej it's beyond
my control

i nie wiem tylko, czy bardziej mnie rozwalaja same dziewczeta, ich ubranie i
ogolna stylizacja, czy tez wnetrza ich domow.
czy naprawde w kazdym domu jest koc w tygrysa, czy innego lamparta, ktory
obowiazkowo jest rozlozony na kanapie w salonie??? :)

wlasciwie te zdjecia to swietny material dla socjologow :)
Obserwuj wątek
    • staua Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 00:13
      Tez znam te strone. Dlugo nie moglam uwierzyc, ze to nie zarty, ze one to
      wszystko traktuja powaznie.
      Mysle, ze te koce i inne to niezbedne rekwizyty do fotografii - mozliwe, ze
      jeden krazy pomiedzy modelkami.
      Pamietam, ze byly tam jakies takze przed domami, z zewnatrz ich fasady tez
      prezentowaly sie odpowiednio.
    • jottka Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 00:15
      ja mam w domu tygrysa na ewentualnie pod kocem:) tygrys sybaryjski, rasa dość
      pospolita w naszym kraju, niesłusznie zwana dachowcem europejskim
      • 3promile Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 00:22
        Mam wersję nieco skundloną i endemiczną - Sylwia AKA Dziffka Sopocka. Czarna
        prawie całkiem. Znaki szczególne: lewa tylna skarpetka jakby letko się zsunęła...
        • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 07:54
          Posiadanie tygrysów na kanapach jest juz absolutnie passe. Teraz "nosi się"
          pantery na fotelach. I to najlepiej takie nie z tego świata.
          img451.imageshack.us/img451/6326/obraz680lv3.jpg
          • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 08:11
            Uwaga wiadomośc z ostatniej chwili!
            Najbardziej lanserskie, banserskie, hot, top & trendy sa różowe pantery -
            zbowidowcy. Uwaga w torbie na biodrze oryginalna maska gazowa.
            img440.imageshack.us/my.php?image=obraz114cp0.jpg
            Chwilowo zapomnijmy o tygrysach!
    • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 08:33
      Mnie ta strona trochę zniesmacza etycznie, bo te zdjęcia są "ukradzione"
      włascicielkom. Nie wiemy w jakim celu były robione, jakim komentarzem zostały
      opatrzone, czy to jaja nie były albo cóś.
      sama nie dalej jak wczoraj robiłam własnemu dziecku zdjecia w podobnej
      stylistyce. Szpilki sobie nowe kupiła i mnie natchło na przebieranki kabaretowe.
      Czasami uwielbiam natomiast (jako guilty plaesure) ogladać profile na tzw.
      gronie. Tam to jest dopiero używanie. Bo tam subtelne studentki uczelni
      (przeważnie niepaństwowych!), wielbicielki filmu, interesujące się fotografią
      artystyczna i poszukiwaniem wrażliwej duszy - same takie i jeszcze lepsze fotki
      umieszczają. I jeszcze własnoklawiaturnie opisy dodają. To jest dopiero wypas.
      Chociaz też nieetyczny :(
      • braineater Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 09:49
        zdjęcia na fotce nie sa ukradione, bo wstawione do portali randkowych ( a
        stamtąd sa brane, co jest wyraźnie zaznaczone), stanowią własnośc domeny
        publicznej. Zmienia sie jedynie kontekst i to może zniesmaczać. Ale...
        Jak pierwszy raz wpadłem na tę stronę, to oczywiście buhhaha, przez pare
        godzin. A potem przyszła refleksja podobna tej, jaka pojawia sie przy
        Kononowiczu - że własciwie z czego ten rechot. No bo jakby na to nie aspojrzec,
        to widuję takie panie na codzień, mieszkam obok takich pań, zyję na tej samej
        ulicy i jakos nie paarskam na ich widok, jak je widzę live. Niektóre nawet
        lubię.
        I potem dochodzi do tego, że człowiek zaczyna tym kobiecinom współczuć tej
        telenowelowej desperacji, tego wkręta z Pani domu, że internet to miejsce gdzie
        znajdziesz miłość przyjaźń i takie tam. Zaczynasz im współczuć także naiwności,
        tego, że dały se wmówić, że moga być ładne, a jak już jest naprawde tragicznie,
        to moga przynajmniej być strojne. I robi się po paru razach z tego dośc smutny
        w sumie przegląd wszystkich mozliwych sposobów na jakie może zgłupiec kobieta,
        której wmówiono, że chop jest niezbedny do zycia.
        Jak wpadam w taki nastrój to się wtedy przezucam na linkowany przez fotke taki
        sam serwis, ze zdjęciami facetów i tu juz po prostu nie ma zmiłuj...:P

        P:)
        • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 10:30
          Widzisz, Brajanku, dla mnie w pewnym sensie smutne to jest w ogóle to, co
          internet z nas robi . Ta nasza autokreacyjnośc - w róznych
          kierunkach zresztą
          Gdy dzieciaki moje pokazują mi na gronie profile i fotki
          róznych ich znajomych (których ja też znam) to mi oczy na wierzch wychodzą, co
          oni własnymi ręcami z siebie robią. łomatkoboskoczenstochowsko jaki tani lans,
          jaka pretensjonalnośc, jaki ekshibicjonizm graniczacy z pornografią.
          Zresztą często w zyciu też sie tak autokreują na siłę, a w środku siedzi biedny
          przerazony facet, albo nadwrażliwa panienka i się trzęsie ze strachu.
          Moje dziecko ma takiego dalekiego znajomego. Najpierw poznałam go w realu - no
          lanser, bo i ma się z czym lansowac (faktycznie 195 cm męskiej piękności
          z bogatego domu na dodatek), ale poza tym spokojny, całkiem niegłupi, wrażliwy i
          z dużą dozą autoironii, a potem zobaczyłam jego profil i umarłam ze śmiechu.
          I jak tak na niego patrzę to widzę, ze on w sumie to wcale szczęśliwy nie jest,
          bo jego inside i jego outside to są kompletnie różne światy. Że on sobie
          własnymi ręcami gębe taka przyprawił, że strach się bać. I to jest smutna strona
          internetu i autokreacji
          • braineater Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 11:13
            Nieno, Grono to w ogóle osobna historia, bo to jest jedno z najbardziej
            pretensjonalnych miejsc w polskiej sieci w ogóle - chyba tylko forum Lampy/
            Kumple Blog jest tylko bardziej kiczowate w swej pseudoartsytowskiej głupocie.:)
            A co do autokreacyjnosci, to ona jest całkiem ok, pod watrunkiem, że jest auto.
            Paniusie z Fotki niestety zupełnie auto nie sa. Panie z tego serwisu chowają
            się za moda i trendem, za tym, co im w kolorówkach napisano, w Mieście kobiet
            pokazano, tych pań tam tak naprawde po prostu nie ma. Tam sa wyobrażenia
            starszych, pewnie smutnych i samotnych kobiet na temat tego, jakby wyglądały,
            gdyby zostały Wymarzoną Samicą Każdego Samca (TM) w modelu lansowanym przez
            media dla kobiet. Taka WSKS musi mieć solarę, musi mieć tipsy, musi miec te
            obrzydliwe gumowce, no i jak widzimy, dział wnętrzarski Przyjaciółki,
            podpowiedział im, zeby rwac na tygrysa, bo wtedy wyglada, jakby było na bogato.
            W związku z tym w tej kreacji one nie lansują siebie, one lansują style, które
            im wdrukowano w czaszkę medialna propagandą.
            Z drugiej strony zastanawia mnie, jak z takiej perspektywy wygląda model
            faceta, na którego polują przy pomocy solary, tpisów i tygrysa. No bo to nie
            może byc chłop zwracający uwage na wygląd - bądźmy szcerzy, ładne panie nie
            korzystają z portali randkowych, chyba ze dla krotochwili - to musi być chłop
            tak samo ogłupiały jak one, no bo żaden normalny facet, chyba (no dobra prócz
            Promila, co leci na Edytę Herbuś:)nie dałby się skusic tygrysem i tipsem. Dla
            mnie te panie sa żywym choc virtualnym dowodem, że taki Kalibabka to jeszce
            długie lata nie zdechłby z głodu w IV Pospolitej:)

            P:)
            • noida Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 11:57
              Wiesz co, wybacz, ale to, co one prezentują, to się średnio ma do tego, co
              lansują serwisy i inne miasta kobiet. Przyjaciółka żadnych skór nikomu nigdy nie
              polecała. Przed nadmiarem solarium ostrzega każda gazeta kobieca (że to niby na
              cerę szkodzi). Tak więc nie zgadzam się z tobą. Moim zdaniem to jest jakaś
              wpaczona w najlepszym razie wersja Kobiety Z Gazety- zamiast markowych ciuchów
              krótkie spódniczki, zamiast wczasów na Bahama solarium, a zamiast mebli z Bo
              Concept- tygrys na tapczanie. Z modą i trendem to ma niewiele wspólnego. Wydaje
              mi się, że tipsiarstwo, solarium i tygrysy to jest jakiś odwieczny substytut
              trendów, funkcjonujący w każdym czasie i przestrzeni.
              A potencjalni wymarzeni mężczyźni tych kobiet to w moim wyobrażeniu panowie z
              karkami, mercedesami i tzw. własnym biznesem, choćby to miała być hurtownia pieluch.
              • braineater Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 12:19
                nie do końca sie chyba zrozumielismy. Bo Ty piszesz o Kobiecie z Gazety - z
                Obciachów wysokich, z Elle, z Twojego Stylu, Gali etc, czyli pism za ponad 4
                pln (oprócz Obciachów). A to sa panie z Tiny, Naj, Świata Seriali, Pani domu
                etc. To jest do perfekcji doprowadzony dział, 'coś z niczego', który wystepuje
                w każdym z tych pism, gdzie pojawiaja się przepisy jak z zetlałej firanki przy
                pomocy trzech agrafek, zrobic pareo, gorset i suknię ślubną. Ty piszesz o
                paniach z dochodem over 2000 pln miesięcznie, a to sa panie z dochodem 600-
                1200. To ten target się ogłasza w onet randki i tu bym sie zgadzał, że
                Wymarzony Samiec Każdej Samicy (TM) wyglądąłby tak, jak opisałaś. To jest ta
                akcja, po mojemu chyba jakaś czkawka po latach socjalizmu i obyczajach takich
                jak zbieranie puszek po napojach czy wyklejanie chaty fototapetami z wyspą i
                cycatkami, że jesli juz nie stac Was na to to, co was naprawdę kręci, to
                zróbcie sobie tanim kosztem podróbkę. Tych pań nie stać na <wpisz nazwę marki
                ciuchowej z cenami typu t-shirt 300pln, bo ja się nie orientuje>, więc kupują
                jej podróbę na targu za złote 30. Liczy się zewnętrzne pazłotko, odrobina
                blichtru związana z metka ciucha, reszta nie ma juz takiego znaczenia. Nie
                rzucisz sobie skóry ex-tygrysa z Afryki na podłogę, która pan małżonek
                przywióżl z afrykańskich wojazy, bo go managment posał w nagrodę za wypełnienie
                predykcji i targetowych założeń, tylko masz skórę z tygrysa plasticzaka, którą
                stary wziął i kiedyś okazją kupił od turacha, jak jeździł na saxy do Berlina.
                Najgorsze jest właśnie to, że te panie (i faceci tez zresztą) nie potrafią się
                pogodzic z tym, że nie zmienią swojego statusu materialnego, nie przejda do
                wyższej klasy społecznej, ale nie potrafiąc się z tym pogodzić, starają się
                wytworzyć we własnych domach w analogowej rzeczywistości, rzeczywistośc w pełni
                virtualna, w której sa piekni, bogaci, a mąz zamiast na browar z kumplami,
                jeździ do afryki i rozwala łby tygrysom na safari.

                P:)
                • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 12:44
                  Oj, Brajnu, trochę sloganami lecisz i sprzedajesz nieco powierzchowne wizje
                  kobiecego swiata. Akurat jakby panie ze spozywczaków stylizowały się zgodnie z
                  tryndami z Przyjaciółki i innych Tin to bysmy zyli w bardzo estetycznym świecie.
                  Tani obciach kreuje sie poprzez aspirowanie do drogiego obciachu rodem z Vogue.
                  W końcu Britnejka tez jest obciachowa jak cholera jasna mać, a na niedomiar
                  środków nie ubolewa. Obciach i tandeta nie zależą od ilości zer na metce -
                  wszędzie ich pełno.
                  • mamarcela PS 17.01.07, 12:47
                    Taka Gala, czy Viva to jest dopiero obciach do wypuku. Sesje pseudogwiadek w
                    ciązy na Mauritiusie to jest właśnie to do czego apiruja panie z tego blogu, a
                    nie ciuszki z H&M i Kappala lansowane w Przyjaciółce.
                    • noida Re: PS 17.01.07, 12:54
                      Też mi się tak zdaje. To, co lansują Tiny, Przyjaciółki i inne tego typu gazety
                      za mniej niż 2 zł, zazwyczaj nie jest tygrysowato- obrzydliwe. Nie jest może
                      piękne, ale schludne i rzadko kiedy wyzywające.
                • kubissimo Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 16:10
                  wydaje mi sie, ze troche przeceniasz te dziewczeta dorabiajac im ideologie o
                  niemoznosci zmiany statusu. Podejrzewam, ze takie slowa nawet nie przyjda im na
                  mysl, a to co widzimy to wcale nie jest proba zrobienia czegos z niczego (choc
                  i tak wychodzi nic z niczego). One to kupuja i tak sie
                  ubieraja/tipsuja/solariuja, bo sa przekonane, ze to jest dobre i ladne i
                  wygladaja wlasnie tak, jak chcialyby wygladac. I nie jest to szczegolnie
                  zwiazane z ich dochodami, bo podejrzewam, ze gdyby do ich zarobki przemnozyc
                  przez 10, one dalej kupowalyby biale kozaczki, a top w lamparta dalej łączyły z
                  oczojebnie rozowa spodnica.
                  W koncu one dobrowolnie robia sobie takie zdjecia, a potem dobrowolnie wrzucaja
                  je na fotkę.pl, zeby pokazac swiatu jakie sa ladne i powabne, a nuz znajdzie
                  sie chlopak z mesiem. a jak sie znajdzie to niewatpliwie je pokocha
                  • obly Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 16:30

                    wcale nie przeceniam, przestan myslec z pozycji wyksztalcoengo obywatela
                    miasta ;))
                    w sensie sa smieszne przyznaje
                    a czy trafja na faceta z mesiem?
                    raczej na jakiegos polskiego hydraulika jak maja szczescie.
                    i niestety 14 letni merc jest tanszy od nowego fiata punto
                    wiec w sumie bysy sie zgadzali.
            • mamarcela Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 11:57
              Zdziwiłbys się, jakie ładne i jakie młode istoty mają profile na portalach
              randkowych - taki trynd.
              Zresztą takie grono to tez w jakims kawałku portal randkowy jest - w koncu tez
              tam gołe brzuchy młode i ładne (co poniektóre) panienki i panicze prężą. A
              przeciez to w dużym procencie normalne inteligentne i wrazliwe dzieciaki są, a z
              fotek wyuzdani melanzowcy w tygrysich szpilkach i zażelowani na smierć.
              Wszystkim media z głowami coś porobiły - różne media, ale wszystkie
              tandeciarskie do bólu. Żyjemy w Pudelku i jak ktos jest w jakims kawałku inny to
              juz sie może za odmieńca uważać.
              P;-)
              • obly Re: one in a million or one million? ;) 17.01.07, 15:11
                inaczej to sa bardzo ładne i mlode w wiekszosci przyadków kobiety.
                kobiety nawet miejscami piekne.
                niestety to co sie jawi ze zdjec to brak gustu nic wiecej.
                i to raczej gustu ich rodziców.

                poniekad, nie zerkam ne mebloscianki no ani nie wybieram kafelkarza no
    • mamarcela jeszcze jedna sprawa 17.01.07, 16:16
      Dla mnie jest jeszcze inny wymiar tej sprawy. Chodzenie po gronie, czy portalach
      randkowych i nasmiewanie się z ludzkiej głupoty i pretensjonalności jest może i
      niespecjalnie eleganckie, ale ludzkie. W realu tez mnie smieszą ludzie na ulicy
      i czasami ich złosliwie komentuję. Ale pomysł tego bloga jako miejsca, gdzie
      gromadzone są zdjęcia, które ktos w dobrej wierze (chociazby w celu znalezienia
      sobie partnera) zamiescił nawet w domenie publicznej jaka jest sieć nieco mnie
      zniesmacza. Podobnie jak chodznie po różnych forach i linkowanie czyichś
      idiotycznych wypowiedzi wyrwanych z kontekstu w celu i obsmiewanie sie z tego na
      stronie.
      Mam przed sobą kompletnie kompromitujące estetycznie zdjęcia mojego dziecka i
      jej koleżanek, ubranych w obciachowe ciuchy specjalnie na tę okoliczność kupione
      w lumpeksie i smarujących sie bitą śmietaną. Dziewczyny sa młode i całkiem
      niczego sobie, ale nie wyglądają szczególnie awantażownie. Zdjęcia te jako
      towarzysko bardzo zabawne byc może ktos umieści na swoim blogu, gronie, czy
      gdzieś tam - wyrwane z kontekstu imprezy pasują jak nic na taka stronkę. Ryzyko
      umieszczania zdjęć w internecie?
      Paranoida??? Pewnie tak.
      • kubissimo Re: jeszcze jedna sprawa 17.01.07, 16:24
        ale czy Dziecko & Co przyjmuja pozy powszechnie uwazane za wyuzdane (a co
        najmniej prowokacyjne)?
        Czy probuja wygladac jak bywalczynie łamów Cats, czy innego Wampa?

        bo jezeli odpowiesz sobie NIE oraz NIE to raczej nie musisz sie obawiac, ze
        ktos zrobi z nich niewlasciwy uzytek. nawet na fotce mozna znalezc zdjecia
        ludzi, ktorzy swietnie sie bawia na roznych imprezach i slawa bohu, ale ta
        swietna zabawa niekoniecznie polega na tym, ze wskakuje sie w kabaretki i
        symuluje sie stosunek z policyjną pałką. I nie powiesz mi, ze nie czujesz
        roznicy ;)
        • mamarcela Re: jeszcze jedna sprawa 17.01.07, 19:07
          Oczywiscie, ze przyjmują, a od czego mają pierwsze dorosłe imprezy?

          I ja się nie boję - tylko tak sobie marudzę. :)
      • monikate Re: jeszcze jedna sprawa 17.01.07, 16:29
        Zjawisko a la "Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym".
      • agni_me jeszcze inna sprawa 17.01.07, 17:11
        Integralną częścią serwisów typu fotka jest system ocen i komentarzy. To
        znaczy, że każda osoba umieszczająca zdjęcie nie tylko liczy się z
        wypowiedziami na temat tego jak wygląda, ale wręcz ich oczekuje. Chętnie
        poddaje się przyznawaniu punktów za wygląd, zdaje się, że skala: od jednego do
        dziesięciu. Taki swoisty targ. Nie dalej jak wczoraj do pokoju czatowego weszła
        dwójka młodych ludzi, którzy rozmowę zaczeli od wymiany stron z własnymi
        profilami. Bardzo popularne są też takie serwisy ze zdjęciami gołych biustów,
        pup czy aktami amatorek i amatorów - zdjęć jest tyle, że na publikację swojego
        czeka się ponoć miesącami. Może trudno nazwać to niesmakiem, ale odczuwam pełne
        niedowierzania zdumienie nad popularnością "ja w majtkach w necie". I za diabła
        nie wiem co pcha do ekshibicjonizmu.
        • mamarcela Re: jeszcze inna sprawa 17.01.07, 19:13
          Agni, moje spostrzeżenie nie dotyczyły serwisów, gdzie uzytkownicy sami
          wstawiają swoje zdjęcia. Kliknij na link podany przez Kubu i zobaczysz, że w tym
          wypadku ktoś zbiera zdjęcia i odpowiednio je komentuje. I dlatego to budzi mój
          lekki sprzeciw.
          • kubissimo Re: jeszcze inna sprawa 17.01.07, 19:54
            ale wiesz, to nie jest strona jak bialekozaczki.blog.pl/ gdzie lądują
            głównie zdjecia wykonane bez wiedzy i zgody prezentowanych osob
            tutaj sa wybrane zdjecia ze strony, na ktorej ludzie celowo umieszczaja swoje
            zdjecia, tak jak napisala agni_me, w oczekiwaniu na oceny i komentarz. Nie wiem
            jak naiwnym trzeba byc, zeby przy publikacji zdjecia w sieci nie miec
            swiadomosci, ze wlasnie tracimy nad nim kontrole

            w kazdym razie glupi ten Twoj lekki sprzeciw ;)
            ja tez napisalem, ze nie jest to chwalebna rozrywka, ale poprzestanmy na
            poczuciu winy, bez uzasadniania ;)
            • mamarcela Re: jeszcze inna sprawa 17.01.07, 20:13
              no dobra głupi to głupi :) Przeciez ja mam paranoidę to wiadomo nie od dziś.
              I ustawiczne wątpliwości.
              I wyrzuty sumienia, bo samam nie bez winy, albo raczej z taką z gatunku maxima
              culpa.
              P;-)
              • kubissimo Re: jeszcze inna sprawa 17.01.07, 20:17
                chcesz porozmawiac o tej kulpie maksimie? :D
          • agni_me Re: jeszcze inna sprawa 17.01.07, 20:51
            Toteż mój wpis nie stał w opozycji do twojego. Ani nie nakłaniał do zmiany
            spojrzenia. Sprzeciw czy niesmak w obliczu kpin jest subiektywnym odczuciem i -
            bogom dziękować - każdy ma inne. Niespecjalnie mnie dziwi czyjś opór w tej
            mierze, jak i bezkrytyczny śmiech innego. Chciałam jedynie zwrócić uwagę na
            kawałek netowej rzeczywistości, którą stanowi taki pęd do "wystawiania się". Na
            widok. I na oceny, czasem okrutne i wulgarne. Jakoś trudno mi to pojąć, nie
            ogarniam tego. Moje rozumienie kończy się na gazetowych wizytówkach. Ale to
            chyba szerszy temat niż same zdjęcia, słowa potrafią wykrzywiać się w
            przedziwnych pozach równie wyraźnie i pokazywać wypięty tyłek.
    • kubissimo i tylko zeby nie było... 17.01.07, 20:13
      ...że to tylko dziewczeta mamy dziwne, blog tematyczny poswiecony subtelnej
      sztuce podrywu poprzez chat:
      meskiespytki.blogspot.com/
      • mamarcela Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 20:18
        Kubu, Ty sie nie przejmuj, bo ten lekki sprzeciw to nie ku Tobie, ani innym
        czytelnikom i podziwiaczom tej strony, czy innych takich stron - ja tylko tak
        teoretycznie truję, coby troche kontrowersji było zgodnie z przykazaniami
        Brajanka :)
        • kubissimo Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 20:34
          hmmm, a skad wnosisz, ze sie przejalem bylem? ;)
          • mamarcela Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 20:48
            A znikąd. Ale skoro sie na taką moralną i etyczną kreuję (autokreuję) to się
            powinnam przejąć Twoim ewentualnym przejęciem, no nie?
            P;-)
            • kubissimo Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 22:06
              niech Ci bedzie ;)))
              • mamarcela Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 22:34
                kubissimo napisał:

                > niech Ci bedzie ;)))

                w domyśle - ziemia letką, mamarcelo :)
                co w skrócie i po łacinie się przekłada na R.I.P.
                :)
                • kubissimo Re: i tylko zeby nie było... 17.01.07, 23:42
                  ja tego nie powiedzialem
                  ja co najwyzej moge przez grzecznosc nie zaprzeczyc :P
    • dr.krisk Niesamowite.... 18.01.07, 00:41
      Jestem pod wrażeniem. I tak sobie myślę - dlaczego im tandetniej, tym lepiej?
      Skąd te destrukcyjne wręcz upodobania do stylistyki plastykowego bazaru? Z
      biedy nie - w sklepach z używaną odzieżą można za kilka złotych kupić niezłe
      ciuchy. O demobilu nie wspomnę!
      No i skąd to wywampienie? Ta stylizacja na tanią dziwkę? Żeby chociaż na drogą,
      ale nie. Tanią i wulgarną.
      • kubissimo Re: Niesamowite.... 18.01.07, 01:48
        mysle, ze nie mozna tu zapominac o wplywie dody elektrody, ktora owa tania
        dziwke wprowadzila na salony :/
    • paolo630 Mizogin;-) 18.01.07, 11:16
      To bardzo niedobre zdjęcia. Dowód na to, że trzeba umieć robić foto.
      To bardzo dobre zdjęcia. Ilustracja i jakości życia i wyobrażeń o erotyce
      polskiej porusza nas wysmakowanych koneserów...śmiejących się gogolowsko nad
      rozgogolonymi dekoltami, udami, i pozami.
      To bardzo dobry obserwator. Chwycił krzywe zwierciadło i w bazyliszka
      bazyliszkiem...
      To bardzo niedobry mężczyzna. Oskarżycielsko wypina palec, a jednocześnie jest
      uzależniony od przeglądania zdjęć tych dam, tapla się w nich, wywyższając
      jednocześnie. To mizoginizm internetowy. Zauważyliście jak obłudnie zakrywa im
      twarze? Skądinąd w ten sam sposób zakrywa się twarze "paniom" w internetowych
      prezentacjach agencji towarzyskich. I mannipulacja taka czyni z wszystkich
      fotografofanek prostackie kurwiszony. A przecież one tylko tak bardzo szukają
      miłości i uznania tych po drugiej stronie obiektywu...Dziewczyny do zdjęcia;-)
    • au.lait Re: one in a million or one million? ;) 18.01.07, 11:41
      Rozczulające dziewczątka... Jedno nie ulega wątpliwości: Billy ma to, czego
      brakuje owym bezwstydnie obnażonym - zapewne w poczuciu paranormalnego
      przekonania o wielkiej urodzie swoich wdzięków - paniom: dobry gust i poczucie
      humoru. Brawa dla tego pana!

      A dla równowagi - besfstydnie besfstydni chuopcy: tinyurl.com/277dvk

      PS. W kwestii ewentualnych wyrzutów sumienia, że coś tam, coś tam, że się
      naśmiewam z biednych dzieciąt na fotkach przeklejonych z jednego w drugie
      miejsce w necie, że ojejuńciu to niefair i tak dalej, rzeknę ino: pokaleczona
      estetyka ucieszna jest i nic nie poradzę, żeby nie śmieszyła :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka