Dodaj do ulubionych

zderzenie ze ścianą

24.01.07, 11:23
pisałam wam kiedyś dwa miesiące temu, że mój facet mówił, że chce wyjeżdżać z
kumlami, uprawiać sporty na tych wyjazdach, a ja bym mu tylko przeszkadzała.
No więc dwa miesiace był spokój, pomyślałam, że jak zobaczy jak nam fajnie,
to zrezygnuje ze swoich planów. Ale niestety , wczoraj oznajmił, że chce
wyjechać na 3 dni na narty. Ale nie ze mną, bo ja słabo jeżdże, a on chce się
wyjeździć. Wieć sobie skombinuje jakąś ekipę, by wyjechać. Nawet soie nie
wyobrażacie jak mi przykro... jak to pisała Ciociapolcia jak gówno zostawione
w lesie ... bo za słabo na nartach jeździ.
Obserwuj wątek
    • legwan4 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:25
      Hej,a Ty nie możesz sobie skombinować ekipy i też gdzieś wyskoczyć????
      • boo-boo Też go zderzyć..z rzeczywistością 24.01.07, 11:28
        Ja bym mu powiedziała,że może i dobrze, że nie jadę bo od niego i tak bym się
        gówno nauczyła więc może skoczę w innym terminie i sobie zmontuję jakąś ekipę
        ze dwóch instruktorów...też bez niego żeby mi nie przeszkadzał...
        • sunrise2006 Re: Też go zderzyć..z rzeczywistością 24.01.07, 11:32
          ;) masz rację Boo Boo, dziś chyba własnie tak mu powiem, jak wróci póxno z
          tenisa, to przyatakuje
          Ale przeraża mnie ta jego bezwzględność i to, że nawet nie przejmuje się, czy
          będzie mi przykro. Bo to chyba nawet baran by się domyślił, że może mi takimi
          słowami srawić smutek. :((
          • boo-boo Re: Też go zderzyć..z rzeczywistością 24.01.07, 11:40
            Tylko żeby później nie było na mnie...
            No ale jemu przecież powinno zależeć na tym żebyś dobrze jeździła-praktyka
            czyni mistrza, no chyba że za leniwy jest żeby Cię pouczyć.
            No ja mojemu łośkowi tak bym nie powiedziała, wręcz bym za fraki wzięła na stok
            zaciągnęła, no chyba żeby nie chciał to inna sprawa, ale Ty przecież chcesz
      • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:28
        chętnie bym to zrozbiła, tyle, że na razie problem z kasa mam. Ale i tak
        spróbję. Aczkolwiek się zastanawiam, czy tai związek z odzdzielnymi wyjazdami
        ma sens? Tyle, że nie umiem go przerwać, bo za bardz się zaangażowałam. ;(
        A poza tym przykre jest, że to nasze kochanie nie chce z nami jechać. mam doła :
        ( nie chce mi sie nic robic
        • boo-boo Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:32
          Mam znajomych-też się bujali i nadal bujają osobno na wypady-razem od czasa do
          lasa, są już długo po ślubie i masakra teraz-razem czasu nie potrafią spędzać,
          jedno nienawidzi znajomych drugiego, nie wiem co rzec...w końcu jak si,ę
          wchodzi w kimś w "spółkę związkową" to chyba po to żeby czas razem spędzać, a
          co tam żeś się zaangażowała, jak chcesz odejść to zęby zacisnąć i do przodu,
          chyba że nie chcesz to inna sprawa
          • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:34
            no włąsnie też mi się to bez sensu wydaje, takie oddzielne wypady. Poza tym
            własnie, jak ja jestem z kimś w związku, to chcę własnie spędzać z nim czas.
            Ale najwyraźniej on takiej potrzeby nie ma. I to boli. A nie chce odejśc, bo
            się zakochałam w nim i to dośc mocno niestety/
          • s.dominika Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:38
            Ja ci powiem jak u nas jest. Mój mąż jeździ na nartach dobrze, ja słabo. Ale
            zawsze jeździmy razem. Nie widzę problemu. Każde z nas jeździ oddzielnie i swoim
            tempem. W ciągu mojego jednego zjazdu mój mąż zjedzie 2 razy. Więc co drugi raz
            wjeżdżamy razem (jego co drugi raz - mój każdy), ale jak się miniemy to też nie
            tragedia. Umawiamy się że co godzinę spotykamy się pod wyciągiem na dole, żeby
            zobaczyć czy wszystko OK. Jak nie będziesz jeździć to zawsze będziesz słabiej od
            niego jeździć. Ja to nie lubię z kimś jeździć (w sensie obok - z górki). Każdy
            ma indywidualne tempo, a ja nie lubię, jak ktoś mnie pogania.I się jeszcze
            czasem wywracam, to też nie lubię żeby znajomi oglądali moje gleby.
            Może tak mu to przetłumacz. Bo oprócz jeżdżenia na nartach są jeszcze wieczory,
            które są bardzo przyjemne w górach. Na kolację można razem pójść, albo na piwko.
            • 0yotte Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:47
              Ja to widze podobnie jak Dominika.
              Zresztą u nas tak własnie jest.
              mało tego, zdarza się, ze jeździmy po zupełnie różnych stokach, a spotykamy się
              tylko na pare wspólnych zjazdów (wtedy on mnie trochę uczy techniki), albo na
              wycieczkę w jakies fajne miejsce.
              Poza tym każde z nas jeździ tam, gdzie mu się najbardziej podoba.
              Ustalamy, gdzie i o której się spotkac na jakieś jedzonko, spotykamy się,
              wymieniamy doświadczeniami, czasem on zaproponuje jakąs trudniejszą trase,
              pojade z nim, pokaże mi jakies swoje sztuczki, trochę się popopisuje, a potem
              znowu się rozjeżdżaamy i spotykamy albo w skibusie, albo dopiero w hotelu.
              Wieczory spędzamy razem.
              Dla mnie to jest OK. Nie zamierzam jeździć z moim chłopem po najtrudniejszych
              trasach szybko jak wariatka, bo mnie to nie bawi. Ja to troaktuję bardziej
              lajtowo, podziwim widoki, trenuje sobie skręty itp.
              Nie udałoby się Wam coś takiego?
              • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:51
                no ja bardzo chętnie bym taki układ widziała jak was. Ale niestety, nie mogę
                chyba kogoś zmusić, by spędzał ze mną czas, jak najwyraźniej nie chce. On mi
                mówi, że przeciez razem to wyjedziemy w marcu, więc po co teraz. Kurde, nawet
                sobie nie wyobrażacie, jakie to przykre jest, jak kroi serduszko, jak ktoś ci
                takie rzeczy mówi, ktoś kto jest ci tak bliski ... nie wiem, co robić :(
    • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:49
      sunrise, kurde, nie denerwuj mnie tym narzekaniem i czuciem jak zimna kupa w
      lesie:) tylko sama sobie zorganizuj ekipę i albo jedź nad ciepłe morze, albo na
      szkółke narciarską. a jego niech wywieje na tych nartach, razem z moją szefową:)

      swoją droga, Ty się chyba spotykasz z moim kolega, on ma takie nrciane
      skrzywienie
      • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 11:59
        a jak ten Twój kolega ma na imię? może faktycznie ten ;)
        • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:10
          kolega ma na imię Marcin

          • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:14
            nie, to w takim razie nie ten. To znaczy że takich sporo po świecie chodzi. A
            on też zostawia dziewczynę i jexdzi kombinując sobie ekipę?
            • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:34
              nie, ale na jego liście cech idealnej dziewczyny na pierwszym miejscu widnieje
              umiejętność jazdy na nartach:)

              kiedyś mi nawet proponował wyjazd na narty, ale jak się już upewnił, że słabo
              jeżdzę, to zaczął mnie zniechęcać opowiadając, że pojada sami faceci, będa
              chlali cały czas i będa im śmierdziały skarpety. Zastanów sie Sunrise, czy
              chcesz naprawdę jechać z ekipą swojego faceta, bo to może wyglądać tak samo:)
              • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:55
                no własnie! dokładnie to samo jest w tym przypadku. Na pierwszym miejscu u
                dziewczyny stoi to, żeby jeździła dobrze na nartach. Na początku stwierdziłam,
                że to glupie kryterium, ale jego sprawa. najwazniejsze, że ja chce sie nauvczyć
                jeździć dobrze na nartach. no, ale jak widać, to nie jest wazne...
                nie umiem, i to jak widać jest przesądzające
                kurde, czlowiek może kompleksów nabrać jak wie, że nie spełnia kryteriów tej
                drugiej osoby
                • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 13:20
                  sunrise, bo to JEST głupie kryterium! zresztą nie wiem, w czym problem - taki
                  facet chce się ścigać ze swoją laską? jak już tu pisały dziewczyny, na nartach
                  nie trzeba jeździć parami, ja jezdżę na takie wyjazdy ze znajomymi, poziom
                  naszych umiejętnosci jest bardzo różny, więc każdy sobie jeździ w swoim tempie,
                  albo siedzi na dole i pije wino. W czym problem?
                  • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:01
                    dokładnie! ja też nie wiem, w czym problem. Wcześniej jeździłam z moim
                    poprzednim facetem - na narty - sami. On się szybciej nauczyl. Ale pamięam że
                    miał tyle radości, jak się wywróciłam, razem się z tego śmieliśmy, a był dumny
                    jak robiłam jakiekolwiek postępy. A kiedy chiał pojeździć, to jeździł, a ja
                    czekałam w kanajpce. I było git. A w tym przypadku, obecny ma na tym punkcie
                    zajoba. Ciezko jest z taką osobą, bo się nabiera kompleksów. Wioesz teraz ta
                    pomyślałam, może to lepiej że nie pojadę - bo jego sfrustrowana mina
                    przysparzała by mi jedynie stresu na tych nartach. A poza tym już byłam z nim
                    na snowboardzie raz, i trzeba było zobaczyć jak stal na dole wstydząc się mnie,
                    że wstać ze snowboardu nie umiem i że nie radzę sobie. walczył ze sobą chyba z
                    20 minut zanim podszedł do mnie.
                    nie wiem, może te kryteria u nich wynikają z płytkości charakteru?
                    • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:17
                      kurde, sunrise, ale facet ma problem! wstydzić to by się mógł co najwyżej,
                      gdybyś Ty czytać i pisać nie umiała:) a co, on jest jakimś mistrzem olimpijskim
                      w slalomie, czy jak? rozumiem, że jesteś zaangażowana, ale się zastanów, czy
                      warto się dalej angażowć w związek z kimś, kto Cię wpędza w kompleksy z tak
                      głupiego powodu jak jazda na nartach!
      • ciociapolcia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:01
        Jesa, to co on z Tobą chce robić?
        Jak tu się nie czuć jak kula u nogi... Ech, chlopy, to mają sieczkę w głowie
        jednak.
        Tak jak Laski pisały, ja bym wtym czasie chociaż na weekend do spa pojechała,
        albo w ręce macarzysty ;) się oddała. Taki macarz pleców, to chyba niezbyt
        droga impreza, a ile można potem gadać o boskich, zdolnych dłoniach owego
        specjalisty masującego. :)))
        • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:12
          o tak, ciociapolcia ma razję! masarzysta to jest to!
          • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:30
            o matko! masaŻysta!
            • ciociapolcia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 13:21
              Wiesz, zawsze można zwalić to na rozmarzenie się o owym maCarzyście. ;P
      • margushia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 12:13
        Ja tez uważam jak dominika i oyotte.. Jak się z kimś jest to chce sie spedzać z
        nim czas i razem wyjezdzać. Czasem mozna zrobić jakis wypad ze znajomymi, na
        zasadzie meski wyjazd, babski wieczor, ale to pod warunkiem, ze sie jest ze soba
        non stop czy ciagle jezdzi razem. wtedy chwila wytchnienia ok, ale w sytuacji,
        kiedy jego znajomi wazniejsi (bo tak by wynikało z Twoich postów, ze zawsze jego
        znajomi ważniejsi..) kurcze, cos tu jest nie tak.. Co z tego, ze słabo
        jezdzisz.. nie musisz przeciez jezdzic z nim na tym samym stoku ani caly czas
        kolo niego.. mozesz jezdzic na latwiejszym i sobie cwiczyc, tak zeby byc coraz
        lepsza, a spotykac sie w przerwach i wieczorem.. omow to z nim. ciekawa jestem
        co Ci powie.. a jak powie, ze tego nie chce, czy ze Ciebie nie rozumie, sama
        gdzies wyjedz, najlepiej w innym terminie niz on, pod tym samym pretekstem!
    • leeloo74 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 13:10
      Ale cham. Kurde wiem jak to boli, kiedyś mój facet też tak zrobił. Inny
      powiezdiał mi, że chciałby żeby z nami, jak gdzieś wyjeżdżamy jeździli ini
      ludzie bo on sie ze mna nudzi. Kurwa co za cham.
      Ale tu laski maja rację, musisz sobie zorganizowac też wyjazd anjlepiej w tym
      samym czasie. Wiem, ze to bedzie śmiech i zabawa przez łzy ale może mu gula
      rozhuśta. Skąd jesteś? Jezeli z Wrocławia to daj znac leeloo74@interia.pl coś
      wykombinujemy. Jade z siostrą an narty (miałam jechaz pojebem o którymw innym
      wątku) zabierzemy Cię. :))
      • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 13:39
        Dzięki Leeloo napisałam na Twojego maila :)Ale kurna, swoją drogą - ci faceci
        są naprawdę bezwzględni i chamscy. I jak tu znaleźć jakiegoś normalnego,
        empatycznego, który jeszcze będzie chciał z człowiekiem czas spędzać?
        • margushia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 13:44
          dobrego slowa użyłaś..empatycznego...hmm.. a tacy istnieja?
          • sunrise2006 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:02
            no własnie ja zaczynam już wątpić, szczególnie że latka lecą, ja przed
            trzydziechą i już mnie męczą nowe próby układania nowych związków. Jestem już
            zmęczona i nieco sfrustrowana tym wszystkim ;((
            • margushia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:25
              Witaj w klubie ;///
            • almondgirl Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:40
              sunrise, weź mnie nie rozśmieszaj, nie jesteś jeszcze taka stara:)))
              • paola1 Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 14:56
                Kurna, co to za powalone (i to jeszcze podstawowe) kryterium, żeby laska
                musiała bardzo dobrze jeździć na nartach? A kiedy masz się nauczyć jeśli on nie
                chce z Tobą jeździć?
                Ech na prawdę ciężko zrozumieć facetów.
                Niech on jedzie, a ty zafunduj sobie całą masę przyjemności
                • margushia Re: zderzenie ze ścianą 24.01.07, 15:10
                  Jak chcesz, to mu mozesz nawet powiedziec, ze dobrze, ze jedzie, bedziesz mogla
                  cos ze swoimi znajomymi porobic czy cos dla siebie.. wymyslisz juz cos..
                  Ale paola ma racje, jak masz sie nauczyc, skoro on nawet z Toba nie chce
                  jezdzic, lub chociazby na te wyjazdy zabierac? hmm.. podejrzane to jakies..
    • sunrise2006 po rozmowie 25.01.07, 11:27
      no to porozmawiałam. Hmm, nie chciałam sie kłócić, więc łagodnie rozmowa
      przebiegła. Stanęło na tym, że jak powiedziałam że ja wyjadę też około 10.
      lutego na narty, to on stwierdził, że to bez sensu jechać oddzielnie. I bądź tu
      madra!! o to powiedziałam mu o tym co pisały Dominika i Qoyotte, jakby można to
      rozwiązać - czyli na oddzielnych stokach, No i on stwierdził, ze to dobry
      pomysł, że jeżeli sie nie obrażę, że on będzie jeździł gdzie indziej to ok. I
      że on się nie zastanawiał dużo nad tym, tylko stwierdził , że jest śnieg i chce
      jechać. (on jest dużymmm egoistą, nie wiem, czy dodawałam). A poza tym jak
      dodał - powiedział, że nie chciał się dać wepchnąc pod pantofel - stwierdził,
      że dlatego sobie sam pojedzie ze znajomymi.
      No ale też walnął tekst na koniec, jako że stwierdził, że ja za dużo się
      przejmuję i martwię i analizuję, a powinnam odpuścić, . No ja wytłumaczyłam, że
      chcę zbudować sensowny związek. Na to usłyszałam "No, ale nie chcij za bardzo".
      hmm, cokolwiek by to miało znaczyć. Podejrzewam, ze to że jak za bardzo się
      chce to wychodzi na odwrót...
      Jednak mózg męski jest dla mnie tajmenica, jak on funkcjonuje??
      • margushia Re: po rozmowie 25.01.07, 11:31
        jak znajde linka to Ci powiem jak funkcjonuje ;) kiedys dostalam takiego linka
        od kolegi jak funkcjonuje mozg kobiety.. na mezczyzne nie wymyslili, ale z
        kolezanka to przerobilysmy.. nie umiemy wstawic innego przedmiotu, ale wyobrazic
        zmiany mozna..
        My jestesmy dla nich zbyt skomplikowane, a oni zbyt prosci, zeby ich zrozumiec,
        przez co staja sie bardziej skomplikowani od nas... ironia..
        nie chcij za bardzo... wstydzilby sie.. wybacz za pytanie, ale.. jestes pewna,
        ze on tak naprawde tez chce zwiazku? czegos powaznego? bo moze on szuka czego
        innego..nie wiem
        • sunrise2006 Re: po rozmowie 25.01.07, 11:36
          no własnie tekst ten mnie trochę na początku ogłuszył. No ale z drugiej strony,
          to on pklanuje jakąs wspólną przyszłosć, mówi, że mamy tyle lat na budowanie
          tego związku itp. itd. że chce, żebym została jeg żoną. Może to czcze gadanie,
          bo jak wyskakuje potem z "nie chcij za bardzo" to człowiekowi rzęsy dęba
          stają. no, ale stawiam na to, ze chodziło mu jednak , żebym nie zepsuła tego
          przez ciągłe maertwienie się i szukanie problemów.
          A jak ty byś to Margushia odebrała?
          • margushia Re: po rozmowie 25.01.07, 11:59
            Akurat nie jestem dobra osoba do odpowiadania na to pytanie, szczegolnie, ze u
            mnie ostatnie rozmowy z (juz-oficjalnie od wczoraj) bylym tez mialy nute tego co
            Ty. Kiedys tez mialam takiego faceta, co zawsze znajomi, znajomi, a potem ja,
            dlatego spytalam.. ale skoro, z tego co mowisz, wyglada na to, ze jemu bardziej
            niz Tobie zalezy na budowaniu trwalego zwiazku, to zdecydowanie nie powinien sie
            tak zachowywac. a moze po prostu, on domysla sie innych rzeczy niz ty
            sugerujesz, a on mysli, ze cokolwiek sugeruje (a tak nie jest) i ze Ty przz to
            go nie rozumiesz.. Faceci maja do tego tendencje.. Rozumiem, ze sie martwisz i
            analizujesz, bo jak sie nie rozumie, to my kobiety zawsze tak robimy, a faceci
            wcale nam sprawy nie ulatwiaja.. a czy on Ci kiedys powiedzial, ze na niego
            naciskasz, czy cos w tym stylu, ze to co on robi w czasie wolnym to tylko jego
            sprawa, nie Twoja, itd..? Nie chcialabym, zeby wyszlo tak, ze on Ci mowi takie
            rzeczy, tylko po to,zebys dala mu spokoj.. Wazne, zeby skoro zaakceptowal pomysl
            wyjazdu wieczory spedzal z Toba i choc raz na stoku na przerwe tez sie spotykal,
            a nie ze jedziecie razem, ale osobno.. Najwazniejsze, zeby nie bylo
            niedopowiedzianych rzeczy!!
            Troche sie rozpisalam i pewno sporo namieszalam, ale moze da sie z tego cos
            zrozumiec..
            • sunrise2006 Re: po rozmowie 25.01.07, 12:07
              No niestety mi mówi, że on musi mieć wolny czas dla siebie itp. Co najgorsze,
              ja tu ciągle mam wrażenie w tym związku, że dostaję dwa rożne przekazy od
              niego. Pierwszy to to, jak mówi, że za mną szaleje, uwielbia mnie itp. , a
              drugi, że własnie on musi mieć swoją przestrzeń, chce wyjeżdżać ze znajomymi,
              albo coś w stylu tego "nie chcij za bardzo", czy że próbuje zawłądnąc całym
              jego życiem. więc nawet nie wiesz, jaka jestem zmieszana - i stąd te analizy
              ciagłe.
              już nie wiem, co robić. Może dac temu wszystkiemu trochę oddechu>? pozajmować
              się swoimi sprawami, pospotykać ze swoimi znajomymi>? moze to będzie dobry
              pomysł. Bo on już rozmów ma dosyć, szczególnie, że i tak rzeczywiście nic z
              nich nie wynika
      • almondgirl Re: po rozmowie 25.01.07, 11:53
        typowe, chyba każdy facet uważa (i chyba jestw tym trochę racji), że kobiety za
        dużo analizują:)
        może on rzeczywiscie myślał, że jeśli z nim pojedziesz, to mu się uwiesisz na
        kijku i będziesz za nim jeździła i płakała, że stok zbyt stromy. Tak czy owak,
        mam wrażenie, że gość rzeczywiście myśli głównie o sobie.
        • paola1 Re: po rozmowie 25.01.07, 13:43
          Widać, że każdy facet tak ma, mój tez mówił, że za bardzo analizuję.
          Widocznie my tam mamy, analizujemy, staramy się rozwiązać problemy, za to oni
          sa prości jak stonki i nawet nie starają się domyśleć wielu rzeczy.
          SUNRISE, a może te jego gadki to taka przykrwyka, a on się boi zaangażować w
          wasz związek tak bardzo, żeby nie okazało się, że Ty i tylko Ty będziesz dla
          niego najważniejsza?? Może wydaje mu się, że coś straci przez to np. w oczach
          kolegów? Chore to jakieś i tyle.
          Albo jak dziewczyny już pisały on myśli przede wszystkim o sobie
    • myszonka1 Re: zderzenie ze ścianą 25.01.07, 12:33
      zapraszam do szklarskiej- słabo jeżdzę albo jakos tak. Na razie miejsc do
      ch.... i ciut ciut.A śnieżek jest!!!!!! pokaż,że Ty tez i nie mów,że z babą ale
      że z towarzystwem.......
      • yvona73pol Re: zderzenie ze ścianą 25.01.07, 15:43
        pomine bijacy po oczach egoizm i pokrotce przeanalizuje "nie chcij za bardzo"
        otoz w swietle jego dalszych oswiadczen mozna to widziec, ze on
        pojmuje "chcenie za bardzo" jako probe zaduszenia w zwiazku, uwiazania,
        udupienia, bycia na psychicznej smyczy i zamiane Ja na permanentne i
        wszechobecne My i juz do konca My ;) tu widac, ze wizja nieco apokaliptyczna i
        przesadzona, no, ale moze sie nasluchal/naogladal, a rowniez nie od czapy jest
        sprawdzic jak to u niego w domu rodzinnym wyglada/dalo....
        tyle ja i moja zajebista psychologia domorosla ;)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka