Dodaj do ulubionych

Szkolne sympatie

02.02.07, 20:41
Był taki jeden i straaaaaaaaaasznie mi się podobał. To, czego zawsze
żałowałam to fakt, że nasi rodzice przyjaźnili się, gdy mieliśmy po kilka
lat, a potem ich kontakty się raczej urwały. My za to chodziliśmy do jednej
klasy w podstawówce. Pewnie gdybyśmy razem chodzili do liceum, czy spotkali
się na studiach, mogłoby coś z tego wyjść, ale nie, bo ja uczyłam się w innym
mieście i nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz go widziałam. Pewnie jakieś 7-
8 lat temu...
Co ciekawe, po nim bywały inne - większe bądź mniejsze - zauroczenia, ale
(nie licząc moich ex) właściwie tylko do niego wracam myślami, szczególnie
wtedy, gdy mam kiepski dzień. Zdarza się też, że mi się przyśni, ale bardzo
rzadko. Nie mam nawet pojęcia, jak teraz wygląda, co robi, czy kogoś ma.
Ostatnio gadałam z rodzicami, spotykają teraz od czasu do czasu jego ojca i
to mi o nim przypomniało. Niestety on ma brata i mój tata nie był w stanie
spamiętać, który z nich czym się zajmuje. Ciekawe, czy nie pomylił się też w
tym, który się żeni za kilka miesięcy;-).
Miło tak sobie powspominać szkolną sympatię. Pamiętam pierwsze "wolne" tańce
z nim, pamiętam piosenki, do których wtedy tańczyliśmy, pamiętam wiele
rzeczy, a przecież tak naprawdę nic się między nami nie wydarzyło - mieliśmy
w tym okresie 10-15 lat! Mimo to, ilekroć wracam do rodzinnej miejscowości
lub jestem w mieście, gdzie on mieszka teraz, mam nadzieję go spotkać. Jak
dotąd bez powodzenia. Choć z drugiej strony - może byłoby to jedno wielkie
rozczarowanie?

Widzę, że się rozpisałam:-). A jak to jest z waszymi sympatiami z czasów
mniej więcej podstawówki?
Obserwuj wątek
    • kruszynka_85 Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 12:49
      Ja coś wcześnie zaczelam i majac 15 lat poznalam swoja pierwsza "milosc"
      starsza ode mnie o 5 lat. Bylismy razem 2 lata. Jak na razie to byl moj
      najdluzszy zwiazek bez zadnej przerwy ;).
      Ha, czyzbym wtedy byla madrzejsza niz teraz ;)
    • sumire Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 17:04
      miałam, o rany :) może niekoniecznie w podstawówce, bo wtedy byłam bardzo uduchowiona - ale przez całe liceum wściekle się kochałam w moim koledze, który jeździł w rajdach i w ogóle super był :)

      spotkałam go niedawno, po ośmiu latach. jest radnym z ramienia partii, która mnie zupełnie nie przekonuje. miłość odleciała ;)
      • goscinnie_ino Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 17:55
        oo taaaaak, miałam, miałam i zachowywałam się przy tej okazji jak ostatnia
        wariatka ;-)
        koleś był ode mnie o 5 lat starszy, a "miłość" trwała ładnych kilka lat. miałam
        to szczęście, że chodziliśmy razem na Oazę (hehehe, też byłam uduchowiona!)
        więc spotykaliśmy się często. poza tym on mieszkał zaraz obok mojej
        przyjaciółki, a przy okazji niedaleko mnie. w związku z powyższym odprowadzał
        nas zawsze do domku, no i mogłam go obserwować z okiem przyjaciółki, czego,
        rzecz jasna, nie unikałam ;-))) chłopak miał dziewczynę, też z tej samej Oazy,
        ale nam to nie przeszkadzało, żeby zachowywać się durnowato: łazić godzinami po
        ulicy, żeby go spotkać, podrzucać pod dom jakieś idiotyczne kasety z piosenkami
        o miłości, wymyślać milion pretekstów, żeby do niego pójść - no idiotki (moja
        kumpela też się w nim kochała)!!!
        Nie widziałam go już ładnych kilka (jak nie kilkanaście ;-) lat. wiem, że się
        ożenił (z inną dziewczyną z Oazy ;-), ale do dzisiaj spoglądam z uśmiechem w
        jego dawne okna, jak przechodzę koło domu jego rodziców :-)
        • frrancuzeczka Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 19:52
          Całą podstaówkę kochałam się w chłopaku z równoległej klasy. Ehhh.. :) A z
          miłością licealną jestem do dziś. :)
      • prabucianka Re: Szkolne sympatie 05.02.07, 10:09
        O losie, ja tez bylam w podstawowoce strasznie uduchowiona, czytalam jakies
        nawiedzone wiersze, zreszta mialam to tez w liceum ale juz mniej.
        Kochalam sie okrutnie w liceum w chlopaku z rownoleglej klasy, porazka
        kompletna,gral na gitarze oczywiscie i w ogole;) spotkalam go raz po latach
        kilku, usmialam sie z siebie troche, ale z pewna satysfakcja zauwazylam, ze w
        obecnych czasach byloby na odwrot;)
    • azazela Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 20:10
      ja "zrealizowalam" moja podstawowkowa milosc i powiem ci ze byla to cenna i
      bolesna lekcja.. niech wspomnienia zostana tylko wspomnieniami;/
    • rozczochrany_jelonek Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:07
      zaraz się chyba rozpłacze ;-))
      • kruszynka_85 Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:10
        Chusteczki? ;)
        • rozczochrany_jelonek Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:13
          nie będę potrzebne :)) to było w stylu bardziej cynicznym ;PP
          • kruszynka_85 Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:17
            Poważnie? :P
            Uff.. bo juz chcialam eciec z cala paczka celulozy tylko dla jelonka :P
            • kruszynka_85 Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:18
              Tfu, leciec oczywiscie :)
              • rozczochrany_jelonek Re: Szkolne sympatie 03.02.07, 21:30
                mam celulozy duzo w lesie :))) lub bym otarł łzy o miekki mech :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka