03.02.07, 17:44
Wobec zajsc jakie maja miejsce w Palestynie ot tak z czystej ciekawosci
zerknalem na znane nam wszystkim forum.I co?no wlasnie nic!,zupelnie
nic ,jakby nic sie tam nie dzialo zlego.Jak kraj sasiedzki robi cokolwiek
wielki lament sie podnosi,jak sami palestynczycy wzajemnie sie morduja,w tym
rowniez male dzieci to jakos nikomu nie przeszkadza,i jakby nikt tego nie
dostrzega.
Obserwuj wątek
    • chaladia Re: Palestyna 03.02.07, 18:13
      Od 1948 roku się tam mordują, a wcześniej pod mandatem Wspólnoty Narodów też
      nie było lepiej, to jeden czy dwa tuziny trupów więcej lub mniej nie robią
      rożnicy i nie warto o tym wspominać.

      Jak nam zgonie w Afganistanie jeden lub w Iraku dwóch żołnierzy (ochotników) to
      jest afera na cały (pożal się Boże) Parlament i prasa ma co wrzucić na
      czołówki. A w każdy weekend tracimy "wycięty w pień" pluton piechoty na
      polskicg drogach i nic, najwyżej mała notatka na trzeciej stronie jakiegoś
      brukowca. No, chyba że się jakiś poseł po pijanemu zabije...
      • stanrick Re: Palestyna 03.02.07, 18:34
        Pare dni temu wracajac wieczorem do Abu Dhabi akurat trafilem na wracajacych
        kibicow z finalu Gulf Cup w pilce ktory wygraly Emiraty.Oczywiscie wielka
        euforia,klaksony,coponiektorzy nawet na dachach terenowek.Na prostym odcinku
        moze 4-5 km widzialem conajmniej 6 kolizji:-)Pomijajac szczegolna okazje tego
        dnia to gdyby jezdzacych tu kierowcow wpuscic na nasze drogi to mielibysmy do
        czynienia nie z plutonami ofiar,a raczej z calymi dywizjami,niczym armia
        czerwona zdobywajaca niemieckie bunkry.
        • chaladia Re: Palestyna 03.02.07, 21:23
          Pamiętam deszcz w Egipcie. Wpierw przyszedł habub, a potem ulewa. Przez
          pierwsze pół godziny z nieba leciała czerwona maź. A w Egipcie całkowicie łyse
          opony (dokładnie takie, jak "sliki" na wyścigach samochodów F1, zero bieżnika)
          były wtedy standardem. Na suchym nikomu to specjalnie nie przeszkadzało, ale
          to, co się działo na tej ślizgawicy, to było jeśli nie piekło, to napewno
          przedpiekle...

          My jeździliśmy na nowych oponach, część samochodów miała napęd na cztery koła,
          a poza tym mieliśmy polskie zimowe doświadczenia i "power sliding" nie był dla
          nikogo problemem - w latach '80 prawie każdy jeździł tylnonapędowym "Maluchem"
          i potrafił na śliskim obrócić samochód przy pomocy pedłu gazu... Egipcjanie
          patrzyli zafascynowani, co te chaładzie wyczyniają... ale myśmy jechali, a oni
          leżeli po rowach, albo po prostu w rynsztokach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka