free as a bird:)

27.02.07, 11:43
zrobiłam to, o czym kiedyś wspominałam na forum - złożyłam wypowiedzenie.
Wywołałam w firmie mały wstrząs, chyba przez ten szok wszyscy są dla mnie
mili, a ja czuję sie wolna:) no, jeszcze miesiąc tu popracuje. Naprawdę,
dłużej już nie mogłabym wytrzymać w tej atmosferze.

mam tylko nadzieję, że za miesiac nie zacznę się żalić, że jestem bezrobotna
i jem suchy chleb...:)

    • sunrise2006 Re: free as a bird:) 27.02.07, 11:56
      no to gratuluje odwagi!! ;)) a przez ten miesiac to się coś znajdzie ;)
      • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 12:04
        dzięki:) jestem pełna optymizmu, sprawdze, ile jest prawdy w tym co pisze
        Gazeta, że mamy już rynek pracownika;)
        • nikitka78 Re: free as a bird:) 27.02.07, 12:43
          Gratuluję, zazdraszczam i trzymam kciuki :-)
          • karmilla Re: free as a bird:) 27.02.07, 12:48
            Też 3mam kciuki
    • bogna71 Re: free as a bird:) 27.02.07, 12:51
      Powodzenia na nowej drodze życia!!!;))))
      • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 13:01
        Dziękuje, dziewczyny!:)

        a wiecie, nikt mi jeszcze nie powiedzial, że głupio zrobiłam (może za miesiąc
        się ktoś zreflektuje, hihi). Widać społeczeństwo mamy bardziej odważne i
        otwarte na nowe wyzwania:) jak to mówią - no risk - no fun:)
        • zlota-puma Re: free as a bird:) 27.02.07, 13:23
          fajnie, że się zdecydowałaś.
          Myślę, że coraz więcej ludzi podejmuje się zmiany, pomimo strachu przed nowym -
          nieznanym i niepewnym.
          Nie da się długo i bez żadnych kosztów żyć pod pręgierzem.
          Ja też kilka lat temu powiedziałam stop, decyzję podjęłam w ciągu minuty i nie
          mając w zapasie innej opcji. Po prostu wyszłam mówiąc szefowi pa pa ;)
          Chyba mój Stróż stał przy mnie, bo cudem płynnie przeszłam z pracy do
          pracy... :)
          • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 13:35
            pumko, mądrze gadasz, czasem sie nie da i naprawdę sie cieszę, że mam to już za
            sobą.

            no i własnie na to liczę, że los mi będzie sprzyjał. Póki co mam poczucie
            jakiejś takiej harmonii i widzę, że rzeczy, które mi się przytrafiły jakiś czas
            temu, lub nie przytrafiły, choć bardzo chcialam, miały jednak sens i to sie
            jakoś składa do kupy. Oby i to, co zrobiłam, miało sens i prowadziło ku
            lepszemu:)
            • zlota-puma Re: free as a bird:) 27.02.07, 13:40
              Czasem kieruje nami nie zdrowy rozsądek tylko, ale ...instynkt
              samozachowawczy . Nie ekonomia ;)
              Cholera, nie da się żyć w ciągłej presji.
              A jeśli ktoś to umie, to chyba nie jest życie... :)
    • boo-boo Re: free as a bird:) 27.02.07, 14:26
      Gratuluję odwagi i stanowczości-wiem jakie to uczucie sama przerobiłam na
      własnej skórze. W razie czego daj cynk, masełko i wędlinkę podeślę :))
      Ale nie sądzę pewnie coś się znajdzie lepszego i to szybko...
      • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 14:51
        dzięki boo-boo, bedę pamietała;)

        przejrzałam ogłoszenia o pracy i się kilkoma nawet podjarałam, że i robota
        fajna i się nadaję z moim experience, więc będę działać. A i słuchy mnie
        dochodzą, że szefostwo w panice szuka kogoś, kto odwali moją robotę:)
        • boo-boo Re: free as a bird:) 27.02.07, 15:06
          Że tak napiszę-dpbrze im tak jak ludzi nie umieją doceniać, u mnie było tak
          samo, najpierw szok i opadnięcie szczen, a później płacz-dosłowny i lament co
          oni zrobią i jak ja mogę ich tak zostawiać i czy wiem ile czasu i pieniędzy
          pochłonie wyszkolenie kogoś na moje miejsce-ale ja to w dupie miałam, co miałam
          w psychiatryku wylądować? W końcu wszystko mi się po mojej myśli ułożyło i jest
          OK, i u Ciebie będzie też
    • myszonka1 Re: free as a bird:) 27.02.07, 14:54
      Migdałku! zrobiłas to co uważałaś.....czyli dobrze. Ja trzymam za Ciebie
      kciuki! i życze powodzenia!dasz znac,mam nadzieję,jak się ulożyło?
      • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 14:56
        myszonka, dzięki, możesz być pewna, że albo się pochwalę, albo... pożalę:)
    • bogna71 Re: free as a bird:) 27.02.07, 16:11
      Pewnie że się chwalić będziesz! Wierzymy tu w Ciebie!:))
      I naprawdę nie warto siedzieć na siłę tam, gdzie nam duszno, okropnie i wogóle -
      po co stresy każdego wieczora, że znowu rano trzeba odwalać ten kierat, po co
      myśli i marzenia o następnym weekendzie już w niedzielę wieczorem!
      Dobrze będzie - działaj!!
      • bella.donna1 Re: free as a bird:) 27.02.07, 16:45
        NO Migdałowa Panienecko-brawo!!
        szczerze gratuluje odwagi-tym bardziej, iż jestem przekonana, że będąc na Twoim
        miejscu taka decyzja dłuuugo dojżewałaby6 we mnie
        bo tchurzem podszyta jestem
        naprawdę gratuluje odwagi-a pracy pogratuluję jak znajdziesz...trzymam kciuki
        oczywiście i pisać nie moge terz za bardzo bo jak jak kciuków nie ma:)
        Ale mushe zapytać-no mushe
        Czy nie masz obaw? ża najpierw rzuciłaś w diabły a potem szukasz-nie lepiej
        odwrotnie??wiem kto nie ryzykuje ten nie jedzie...:)
        Pozdrawiam cieplutko
        • bella.donna1 Re: free as a bird:) 27.02.07, 16:46
          oczywiście ten byczek "terz" miało być 'teraz' -ale to wszystko wina tych
          kciuków:)
        • woman-in-love Re: free as a bird:) 27.02.07, 16:47
          pare razy rzucałam nigdy nie żałowałam. Do odważnych świat nalezy!
        • almondgirl Re: free as a bird:) 27.02.07, 20:42
          bella, oczywiscie mam pewne obawy, bo niestety nie mam jeszcze takiej pozycji
          zawodowej, żeby miec pewność, że dostanę od razu kilka propozycji super pracy.
          Mam jednak oparcie w rodzinie i innych bliskich, cv też się wstydzić nie muszę,
          no i od dziecka byłam uczona, że muszę polegać na sobie i sobie radzić, co mi
          sie jak dotąd udawało. Wiec jakoś to bedzie. Powiem tak - bywalo gorzej w moim
          zawodowym życiu, więc mam jakąś odporność, myślę, ze chyba tylko dlatego tak
          długo wytrwałam w tej pracy. Poki co jestem pelna optymizmu:) i czuję sie
          trochę jak na haju:)
Pełna wersja