krzysztof.r.m
29.11.01, 08:48
Oficjalnie nazywa sie Vis a vis, a popularnie Zwis...
W Rynku, obok sklepu z policjantami, blisko Ratusza, a najblizej Palacu pod
Baranami i Piwnicy. I co z tego? Wlasciwie to nic. Knajpa ani piekna, ani
przytulna, ani kawa tam pyszna , ani zadna rewelacja. Jedynie to ludzie.
Ci ktorzy pojawiaja sie tam. Kiedys Piotr, ten wlasciwie zostal choc nie tak
cieply jak dawniej.Przychodzil Wodz, Krzysiek L. tez sie pojawial.
Przychodzi sporo takich, ktorych wymieniac nie trzeba, ale dobrze ze przychodza.
Szajbus, co to lubi miec cos powisniowkowego do powiedzenia...rozmaici. tez
calkiem przypadkowi. Siadaja , pogadaja. Pewnie lubia. A co lubia? Nie wiem,
ale wydaje mi sie czasem, ze lubia siebie. kazdy samego siebie i tych innych
pospotykac, zamienic kilka slow. pobyc weselszym czy nawet bardzo smutnym ale
pobyc.
Jan, Beata, Konrad, Franek, Ania...i gadaja i przeklnie ktore czasem, a czasem
kreca ziemie w przeciwnym kierunku albo choc sie staraja. sa tacy , ktorym to
nie odpowiada, przeszkadzaja. Sa tacy, ktorzy tylko lubia byc swiadkami tego
krecenia. Ale to miejsce jest i ci ludzie tez. Nikt ich nie trzyma sila, nawet
nie umawiaja sie tak bardzo precyzyjnie, ale kazdego dnia kolo trzynastej zyje
Zwis tezej i energiczniej...
W kazdym miescie jest taki Zwis, i ten gazetowy, forumowy to tez taki Zwis.
Ktos przychodzi, jest cieplej...
Oczywiscie moze przestac podobac sie knajpa, mozna zmieniac upodobania,
zmieniac otoczenie, zmieniac przyjaciol...No wlasnie, czy to ladnie?
Jasli oni zostac maja, jesli ich sie opuszcza, zostawia, wlasnie w chlodzie,
wlasnie jak w biedzie, to czy tak mozna?
Mozna.
Odchodzacym klaniam sie gleboko, obiecuje dosc szybko o nich zapomniec, bo na
pamiec dluga nie bardzo zasluguja, wszak troche nieprawdziwa ich przyjazn, bo z
egoizmu odchodza. Szanuje ich decyzje, bo wolna, ale nie chwale jej bo brzydka.
Tak na zime nie odchodzi sie zwyczajnie. Jesli sie stawia karmnik, to trzeba
pamietac o sypaniu tam ziarna...ptaki przylatuja i zostaja glodne...
krm