Dodaj do ulubionych

Do Gero od Lilly

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.11.01, 15:46
To oczywiste, że lily to nie Lilly!!! Lilly pomimo nieobecności na forum, żyje
i, co najważniejsze, nie traci formy.
Oburza mnie, ze krąży po sieci jakis mój nieudany klon.
Ze ktos tu wyciera sobie mną to i owo, albo probuje skorzystać z koniunktury i
mej sławy.
Jestem szczerze zaskoczona, ze ktos mnie tu jeszcze pamieta. Kim jestes
człowiecze?
Myslałam o reaktywowaniu rezerwatu... Na razie obserwuję samczą połowę i czekam
na jakies okazy.
Lilly z Bulwerso
Obserwuj wątek
    • Gość: Gero Re: Do Lilly od Gero IP: *.mcps.com 29.11.01, 16:53
      Droga Lilly
      Sasiadowałem z Twoim rezerwatem, na innym dosyć obszernym wątku.
      Przykro mi było patrzeć jak rezerwat pochłoneły chaszcze, bo uważam, ze było to
      najciekawsze "ciele", które temu forum udało się urodzić.(Wybacz mało homeryckie
      porównanie).
      Powiadasz, ze czekasz na okazy. Obawiam sie, ze to czekanie na Godota, sama
      widzisz co tu się dzieje. Apoteoza głupoty.
      Ale mimo to myśle, że reaktywowanie rezerwatu to dobry pomysł.
      Założe się, że i Woland również z dziką rozkoszą da się ponownie zamknąć.
      A co do klonów zadna to ilość, jakości nie zastąpi.
      Pozdrawiam
      gero




      • Gość: Gero Re: Do Lilly od Gero IP: *.mcps.com 30.11.01, 10:06
        Markizo,
        Nie zapytałem, dlaczego byłaś głucha na wołania Wolanda "Lilly wróć", skoro
        nosiłaś się z myslą reaktywowania rezerwatu.
        Gdybyś go reaktywowała, ciekawe czy Zarazka i Singielek włączyliby się w proces
        odbudowy. O obojgu słuch zaginął. Ta druga spiewa pewnie teraz w jakimś duecie.
        Pozdrawiam wylewnie
        Gero
        • Gość: Lilly Re: Do Lilly od Gero IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 10:39
          Szanowny Gero,

          moja głuchota na Wolanda wołania wynikała z prostego faktu: byłam w rozjazdach.
          Zawsze pod koniec lata zaczynam odwiedzać rozmaite dwory w Europie.
          Nie sposob tego połączyć z prowadzeniem rezerwatu, a ponieważ nie roiło się w nim
          od okazów, uznałam że zamknięcie go oszczędzi mi nieco kosztów eksploatacyjnych.
          Twoja pamięć i uznanie dla merytoryki i poetyki tamtego lokalu skłania mnie coraz
          bardziej ku jego reanimacji...
          Myslę jednak ze dla nowych członków zostanie podwyższona poprzeczka. Będą oni
          musieli zapoznać się z całą zawartością wątku (może nawet urządzę quiz
          sprawdzający...)- muszą wiedzieć, że to salony a nie budka z piwem!
          Co do starych bywalców, to wygrzebiemy ich spod ziemi i nieco podmalujemy.
          Kłony
          Marqi L.

          p.s. A mnie zastanawia dlaczego Pan ograniczył się tylko do obserwacji rezerwatu
          i niegdy nie zdecydował na ochronę...
          • Gość: Gero Re: Do Lilly od Gero IP: *.mcps.com 30.11.01, 11:19
            Droga Lilly
            Zyjemy w czasach o większej tendencji do zwijania, niźli otwierania czegokolwiek,
            jezeli więc zdecydujesz sie na ponowne otwarcie saloniku- rezerwatu, taka
            decyzja załuguje na szacunek. Okazy same się pojawią, jesli im stworzyć
            odpowiednni ekosystem. Ale masz rację rezerwat to nie miejsce na tanie promocje
            czegokolwiek, wiec albo się jest okazem, albo won drogi blokować.
            Warunki nie uległy zmianie, dalej będziesz dbac o wyrafinowane zachcianki?
            Ja jednak, zanim klamka zapadnie, chciałbym dla bezpieczeństwa przeczytac również
            ten tekscik drobnymi literami. Nie chciałbym obudzić sie któregos poranka w
            chorze eunuchów.

            Kreśle się
            Gero
      • Gość: Lilly do kombatanta i reszty IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 13:58
        Markiza jest wzruszona i chyba uroni sztuczną łzę.
        Zamiast andrzejek szykuje się niezła impreza zmartwychwstałych zmarlaków!
        Oby dotarła też na nią brocząca krwią single2 po dwóch próbach samobójczych z
        powodu zarazki - i on sam zasuszony w krypcie na wiórek. I woland-sercobójca.
        Chciałam zaproponować też reaktywację wątku "czary...uroki", któremu kibicowałam,
        jesli markiza w ogóle może sobie pozwolić na takie słowo. Gero jestes tam?
        Czy "gero" to coś od starczego uwiądu? - wybacz, ale trenuję moją żółć.
        I kłaniam się jak łania

        • Gość: nemo he, he, he, he IP: 10.10.41.* 30.11.01, 14:11
          Droga Lilly tysiaca imion....... (a moze tylko kilku)
          Droga Lilly szczesliwa i nie.....
          Droga Lilly szukajaca.......
          Droga Lilly zagubiona......
          Droga Lilly grajaca......
          Droga Lilly ktorej zdaje sie, ze wie, ale tak naprawde nie wie, kto kim pogrywa
          (ł)

          Droga Lilly ........ moglbym jeszcze dluzej i wiecej, ale nie bede cie wprawial
          w konsternacje, bo wiem, ze zartow na swoj temat nie znosisz i twoje poczucie
          humoru jest ograniczone.....

          reaktywuj rezerwat..... bedzie zabawnie...... chetnie sie w nim znajde, jesli
          mnie nie wyrzucisz...... czuje zwyzke formy fizycznej, psychicznej i
          intelektualnej......
          ostrzegam, ze bede nieznosny...... ale tobie zdaje sie w "to mi graj".......

          z pozdrowieniami

          nemo, czyli nikt

          • Gość: Lilly Re: he, he, he, he IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 15:12
            Uwaga!
            do naszego wątku wdarł się jakiś wirus, by nie użyć bardziej dosadnego określenia.
            Nazwa robocza: NEMO
            Obiecuje sabotaż rezerwatu, chocia go jeszcze nie przywrócono, żadna kluczowa
            decyzja jeszcze nie zapadła.
            Probuje oskarżyć Lilly o brak humoru.
            Czy zawiąże się jakiś komitet ds. obrony jej dobrego imienia!

            p.s. Kapitanie, trzymaj się bo nadchodzi Druga Fala!
        • Gość: single2 Re: jestem Lilly dhoga IP: *.*.*.* 30.11.01, 15:35
          Jakze bym mogla na twoje wolanie nie przybyc.
          Serce skrwawniete u piersi mej nie dynda (niestety tej przyjemnosci nie moge ci
          zrobic ), ale pozdrawiam hm... cieplo

          Gość portalu: Lilly napisał(a):
          > Markiza jest wzruszona i chyba uroni sztuczną łzę.
          > Zamiast andrzejek szykuje się niezła impreza zmartwychwstałych zmarlaków!
          > Oby dotarła też na nią brocząca krwią single2 po dwóch próbach samobójczych z
          > powodu zarazki - i on sam zasuszony w krypcie na wiórek. I woland-sercobójca.
            • ellen upiory i widziadła 30.11.01, 16:47
              Dzień dobry, Lilly, tu widmo strzygi, posiadaczki pewnego cennego okazu
              doktora. Pamiętasz, chciałam Ci go wypożyczyć do rezerwatu jako okaz, ozdobę
              zbiorów. Podtrzymuję propozycję i pozdrawiam.
              • Gość: Olga ad hoc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 17:24

                Lilly, daruje sobie zapoznawcze, bo one zazwyczaj ograniczaja sie do prostych
                zdan, wiadomo... jedno powiem: kontynuacja watku moze byc nader interesujaca...
                ach, z trudem znajduje stosowne slowa... dlaczego? ano mam na to racjonalne
                wytlumaczenie: nie spelniam podstawowych warunkow, a tym samym... program
                rezerwatu mnie nie dotyczy... jeszcze jedno powiem: sir Woland byl bardzo
                zmartwiony faktem, ze zniknelas we wszechswiecie... czekal czeka czekal i
                czekal z utesknieniem, zmieniajac tylko od czasu do czasu miejsce... ach,
                trudno powiedziec... czy skonczyla sie ostatnia faza owej tesknoty

                ho ho ho... zwyzkujacy indywidualista 10.10.41.* ...no no no... to brzmi
                wysmienicie! ha ha ha... niebawem wszystko stanie na glowie!

                mowia, ze nigdy nic nie ginie, ze materia przeradza sie w energie i znowu
                powraca... zobaczymy

                powodzenia; pozdrowienia
                • Gość: Gero ad rem IP: *.mcps.com 30.11.01, 19:02
                  Witam wszyskich
                  To prawda Olgo, w przyrodzie nic nie ginie, zarazki jedynie.
                  Strzygo kopa lat, szkoda ze Baltazar nie dozył tej radosnej chwili.
                  Lilli droga, mam kontrakt z czasem, niczym Dorian Grey, szybciej sie doczekasz
                  własnej beatyfikacji niż najmniejszej zmarszszki na moim licu. Do beatyfikacji
                  potrzeba cudownych uzdrowień, skoro tchnełas nowe życie w Singielkę -z-zarazki-
                  powodu-zawodem-kwrwawiącą, to moze i masz szanse. Jesli oczywiście Kongregacja
                  przymknie oko na Twoją złośliwość.
                  A tak dla pamięci powiem, ze autorem wątku, któremu kibicowałaś był nikt inny
                  tylko ja, Alchemik Gero.

                  Tutaj okrągła pieczęć
                  Gero- Alchemik

                  niżej podpis własnoręczny
                  Gero.
                    • Gość: Lilly do szanownego ciała IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.12.01, 10:17
                      Moi mili,
                      jestem poruszona Waszą dyscypliną,a poza tym mam parę istotnych uwag.
                      Widzę Gero, że nasze autorskie wątki zlały się w jedną tętniącą żyłę (witam
                      strzygę, pewnie że pamiętam, niestety doktorka w końcu nie sprowadziłaś...).
                      Oby wytrzymała ona ciśnienie pewnych emocji, bo coś mi się zdaje że nasza
                      nowalijka Olga widzi w pojawieniu się kapitana Nemo swoją życiową szansę.
                      To prawda, że nie do pań adresowany był rezerwat, ale nie bronię podziwiania
                      jego okazów. Jeżeli pani Olga swą osobowością będzie w stanie przyciągnąć inne
                      czarujące okazy, to kto wie czy nie podpiszemy stałego kontraktu. Ktoś mnie
                      musi przecież zastępować, kiedy jadę do wód na cokwartalną reparację zdrowia i
                      urody. Pozdrawiam wstępnie
                      Lilly
    • woland? REZERWAT CZAS ZACZĄĆ.... 03.12.01, 09:55
      Dzień dobry, piękna Lilly!

      Och, jakże długo czekałem, jak długo. Gdzie, żeś bawiła o Pani ??? My tu,... co
      ja plotę, ja tu bez Ciebie uschnąłbym zapewne na wiór..., gdyby nie
      piękniejsza część forum ;-))))).

      Witam również nowe wcielenie mego słynnego adwersarza z rezerwatu.
      Dzień dobry singielku po równie długiej nieobecności. Także bardzo serdecznie
      witam.
      Witam kochani Was wszystkich.

      Wolnad
      Niedoszły dr czarnej magi i innych przypraw do zupy.

      PS: tak więc piękna Lilly:
      otwieraj burgunda i REZERWAT CZAS ZACZĄĆ....
      • Gość: single2 Re: do wolanda i nemo IP: *.*.*.* 03.12.01, 10:11
        Witam milego wolanda?
        A i owszem bywalam tu, ale z uwagi na zmienne koleje losu i nick mi sie zmienil
        jako ze nieaktualny, mam nadzieje ze nie chwilowo :)

        I Pana Nemo tez witam serdecznie, ponownie..... kapitanie moj kapitanie ...

        woland? napisał(a):
        > Witam również nowe wcielenie mego słynnego adwersarza z rezerwatu.
        > Dzień dobry singielku po równie długiej nieobecności. Także bardzo serdecznie
        > witam.
        > Witam kochani Was wszystkich.

        • Gość: Gero Re: do wolanda i nemo IP: *.mcps.com 03.12.01, 17:31
          No chyba wystarczy tych pozdrowieniowych czułosci, bo się w nich rozpłyniemy.
          Szkoda Wolandzie, ze u bookmacherów nie można było obstawiać Twojego powrotu do
          rezerwatu, można byłoby zarobić trochę pieniędzy na bieżące sprawy. Zubożała
          jedna markiza nie jest w stanie ponieść wszystkich kosztów, stąd wyłączenia
          telefonu pod koniec lata. Ale niech będzie wersja dla prasy, była w rozjazdach.

          Radość żenskiej obsługi rezerwatu jest chyba przedwczesna, nemo zanurkował
          poniżej peryskopowej i nic nie wskazuje na to jego dalsze wynurzenia pod
          adresem Lilly.

          iRonią losu dobrze sie składa, ze jesteś Roniu, ostatnią wolą zmarłego, było
          przekazanie Ci podziękowań za nietuzinkową oriętację. Pod koniec tygodnia
          przewidziane jest otwarcie testamentu. Mam nadzieję, ze zmarły wzpomiał o Tobie.


          • Gość: Lilly Do Gero, głównie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.01, 10:25
            Bonżur

            mnie też zemdliło od tych słodkości wzajemnych powitań.
            Gdzie jesteś wytrawna złośliwości,
            jadu potęgo?
            Nemo przepadł po dokonaniu blefu.
            Woland obcuje z sąsiednimi wątkami (jak wysoki jest poziom dyskusji w tych
            pokojach to temat na jakąś popołudniową herbatkę w rezerwacie)
            Panie zaś po wstępnych deklaracjach umilkły (nooo wiadomo, brak czołowych okazów
            jest dla nich mało motywujący...)
            No kochani, z kim ja mam współpracować. Przecież nie z tą mafią co oblega inne
            wątki o d... Maryni rozprawia!!!
            Markiza obruszona.
            Gdyby nie moj uroczy Gero, który nota bene na łeb do interesów, musiałabym
            wstrzymać przygotowania do inauguracji rezerwatu.
            Czekam na załogę i kończę oschle
            Lilly de Bu
            • woland? Banita <:-(((> 04.12.01, 11:06
              Droga Markizo!
              Wiem, że moje wizyty na wątkach sąsiednich ZNACZNIE ustępują temu co było kiedyś
              dawno, dawno temu. Choć i dawnymi czasy początki miałem mało obiecujące.
              Moje utarczki proszę potraktować to raczej jako krucjatę. Wiadomo, że gdzie miecz
              w garści, tam krew się leje. Zaraza szaleje i to nie literacka o zgrozo, jeno
              plebejska. Tak więc, proszę Cię odwróć swe piękne lico, kiedy łby łotrów lecą na
              bruk. Nawet jeśli o głowę tej hydry nie skrócę, to może przynajmniej juchą się
              zadławi i gardłować przestanie.

              -----------------------------------------------

              Pełen byłem nadziei, że choć na małą ciasną klatkę i miseczkę ciepłej strawy
              przyjdzie mi się w Twym, o Pani!, rezerwacie załapać. Ale skoro nie chcesz mnie
              takiego jakim jestem, nic mi nie pozostaje innego, jak jedynie zniknąć raz
              jeszcze.

              Wolnad <banita>


              Gość portalu: Lilly napisał(a):
              > Woland obcuje z sąsiednimi wątkami (jak wysoki jest poziom dyskusji w tych
              > pokojach to temat na jakąś popołudniową herbatkę w rezerwacie)
              > Gdyby nie moj uroczy Gero, który nota bene na łeb do interesów, musiałabym
              > wstrzymać przygotowania do inauguracji rezerwatu.
              > Czekam na załogę i kończę oschle
              > Lilly de Bu
              >

              • ronja Ach, Baltazarze!!! 04.12.01, 12:13
                Na łożu śmierci imię me wymówiłeś, a mnie przy Tobie w chwili Twego pojednania
                z wiecznością - nie było!!!
                Gero, zrzekam się swojej częsci majątku spadkowego, zgadzam się jedynie na
                wykonanie zapisów lub poleceń związanych z dobroczynnością. Myśle, ze zmarły
                życzyłby sobie tego...

                A kiedy stypa?
              • Gość: gero Re: Banita <:-(((> IP: *.mcps.com 04.12.01, 12:33
                Wolandzie, bez fałszywej skromności. Nic nie ustępują, a wrecz przewyższają.
                Teraz masz poczucie misji, które udochawia każde wyartykuowane przez Ciebie
                słowo. Twoje posty są aż czerwone od żaru idealizmu. Pędź wiec swoim rydwanem
                miedzy pospulstwo i nawracacaj niewiernych.

                Zauważyłem też, że zostałeś mężem opaczności forumowych singli. Zainicjowałeś
                zbożne dzieło. Tylko wytłumacz mnie i Lilly, jaki jest sens łaczenia
                introwertycznego ekshibicjonisty z wirtualną nimfomanką?

                Mam nadzieję Markizo, ze z adwansem dnia, humor się poprawia.

                Czapkuję nisko.
                Gero.


                • woland? Re: Banita <:-(((> 04.12.01, 12:50
                  Opadnięty przez zgraję barbarzyńców zmuszony byłem dokonać odwrotu i przegrupować
                  szyki. Może rozsądniej byłoby wysłać drwala na pierwszy ogień. Cóż, gdzie pióro
                  nic nie zdziała, może topór pomoże.

                  Moja działalność wśród forumwych singli miała także i czysto egoistyczne
                  podłoże... ;-))), a o ile wiem, w tej materii wszelkie kooperatywy są możliwe...

                  Co do humoru, to od czasu jakiegoś osiągnąłem pewne status quo. Choć nie powiem,
                  nie takie jakiego bym sobie życzył. Ale wiadomo, taki rok.

                  Z pozdrowieniami dla Ciebie i Lilly,
                  Woland
                  • Gość: Lilly do pań, które do panów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.01, 14:13
                    ... lgną, chcę powiedzieć, że nie ma kołaczy bez pracy. Gołąbki same nie wlecą
                    do gąbki. żadna praca nie hańbi itp. Słowem - nie liczcie na łatwy kawałek
                    chleba. Ze zajrzycie tu, kiedy tłumy panów będę się kłębiły itp. i będziecie
                    wybierały jak w ulęgałkach. Nic z tego - musicie mieć im co nieco do
                    zaoferowania, bo inaczej pierzną - vide rozbrykany Woland. Za przeproszeniem -
                    wszędzie go pełno.
                    Przyznam, że ckni mi się za zarazką, ale widać niełatwe ma zmartwychwstanie.
                    Może jakiego Łazarza znacie, co by nam go przywrócił.
                    Spoty reklamowe nas nie interesują, tylko sztuka z najwyższej półki.
                    Single2 - ty oksymoronie! Podejdź do płota.
                    Gero - koronuję Cię na przywódcę męskiego stada.
                    Kończę i popadam w rezerwę
                    Lilly
                    • Gość: Gero Re: do pań, które do panów IP: *.mcps.com 04.12.01, 15:44
                      Dziekuje Lilly za zaufanie, ale czy myslisz, ze ja i woland to już stado, jeśli
                      tak to bardzo przetrzebione przez kłusowniczki, mróz i inne plagi. A na dodatek
                      woland bez wiedzy przewodnika wdał się teraz w kolejna paraeunuchoidalna
                      potyczke w innym wątku, do odwiedzenia któretgo nie zachęcam, coby nie brudzić
                      atłasowych bucików.

                      O ile sobie dobrze przypominam, to w rezerwacie, nawet za czasów jego
                      swietnosci panie nie mogły za bardzo przebierac i grymasić. Wybór był niczym w
                      sklepie za późnego gierka. Albo woland albo zarazka(panie swiec nad jego
                      duszą).
                      A tak na marginesie, może singielka zdradzi pod jakim nikiem zabawiała panów po
                      swoim angielskim pozegnaniu z rezerwatem?
                      • woland? Re: do pań, które do panów 04.12.01, 16:09
                        Na szczęście prze w/w potyczką założyłem gumo-filce i OP1. Ja jestem zwolennikiem
                        konfrontacji o ile nie jest to konfrontacja z głupotą, a zapewniam Cię że w tym
                        konkretnym przypadku tak nie jest. Cóż każdy przybiera maskę. Mam nadzieją, że
                        pod miną jest też twarz.

                        Lilly Ty się ciesz, że się tyle ostało. Bierz co dają. A jak chcesz to mogę się
                        dwoić i troić ;))))

                        A propos zarazy to może by go tak wskrzesić ze zmarłych. Zaraza wróć, kto mi tu
                        teraz tak pięknie dowali jak nie Ty właśnie? Robiłeś to z takim wdziękiem, że
                        serce rosło i człowiek nabierał jeszcze wiary w potencjał ludzkiego intelektu. I
                        w ogóle: nie gniewaj się zarazka, ten tramwaj był naprawdę Twój, a reszta moja,
                        moja...

                        Tak sobie myślę, że wiem kim jest single2, ale jej nowy nick zbytnio mnie
                        onieśmiela... <????>

                        Woland <na wylocie>
                        • Gość: Lilly do panów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.12.01, 16:29
                          Gero,

                          lepsze małe czaru pełne stadko, niźli tabuny bez właściwości. Zresztą nie
                          demonizowałabym z wyborami, nie o nie tu chodzi. Ja mam roztoczyć ochronę,
                          opiekę, nawarzyć wiktu, dostarczyć rozrywek i cieszyć oko dobrym samopoczuciem
                          okazu. Nie o ilość tu chodzi, lecz o znak jakości.
                          Okaz niezadowolony z siebie i z naszej obsługi niech szuka swego szczęścia w
                          innych rejonach.
                          Woland - twoja schizofreniczne rozdwojenie na drwala i resztę zupełnie mi
                          wystrczy.
                          Single2 - prędzej czy później zostanie rozszyfrowana, bo jesli dysponowala jakąś
                          osbowością, to naszy wywiad szczwanych lisów wpadnie na jej trop.
                          Oj! markiza dziś zaniża własne poziomy, mało żółci w woreczku, oj pędzi po
                          inspiracyję
                          i ściska was i przydusza
                          L
    • Gość: Olga witam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 18:53

      hola hola... alchemiku Gero, twoja diagnoza/prognoza (cytatuje: " To prawda
      Olgo, w przyrodzie nic nie ginie, zarazki jedynie.") to wizja nader
      optymistyczna/pesymistyczna (jak kto woli))); widac jestes nieuwaznym
      obserwatorem przyrody... och, jako prawdziwy alchemik powinienes docenic
      estetyke przejsciowosci (owa estetyka ma to do siebie, ze trudno ja docenic
      komus spoza branzy)))

      a propos... oby "tetniaca zyla" (fuzja Lilly-Gero) wytrzymala probe czasu, tym
      razem... he, he... epilog "lilla" watku "otworze rezerwat..." byl smutny,
      smutny... uciekla cala zwierzyna, a samozwancza arystokratka siedziala przed
      pusta "klatka" i dopiero grubo po fakcie zaczela sobie uswiadamiac, ze nie
      powiodl sie eksperyment z oczarowaniem... ojej, ojej, ojej, co w takiej
      sytuacji bylo zrobic? ano czmychnac w sina dal... Gero, bravo! gratulacje!
      wyciagnales zasuszona szefowa z otchlani niebytu...

      slowko do Lilly "podreperowanej na kwartal"... pozostaje miec nadzieje, ze
      podreperowanie powstrzymalo po czesci dzialanie bezlitosnego zeba czasu (jesli
      nie... to moze czary, eliksiry pomoga?); gwoli scislosci: (zle ci sie zdaje, a
      na dodatek mieszasz "real" z "virtual reality") ...pani Olga nie widzi na tej
      prowincji perspektyw i pani Olga doskonale wie o czym mowi; pani Olga ma w tym
      przypadku (jak zawsze zreszta) pewnosc i podstawy dla swojej wiedzy - tego pani
      Olga jest pewna i na tym polega jej pewnosc siebie :))) ...poza tym, w logice
      ad absurdum, pani Olga by mogla podwazyc kazda "prawde absolutna" udawadniajac,
      ze....... ho ho ho, ale to problemy wrecz filozoficzne, a to (z cala pewnoscia)
      nie jest miejsce na takie dywagacje... och, och, och... pani Oldze nic dzisiaj
      sie nie chce... a w pojawieniu sie Nemo widzi szanse na: humor humor humor...
      (ehhh, na razie postaci na scenie maja jedynie material do gadania o tym, ze
      autorka watku nie ma nic do powiedzenia, zaoferowania... hm, mam cien nadziei,
      ze debiutant Nemo zwiastuje tutaj rychla zmiane... rozwazajac problem, licze i
      licze na to, za kapitan przestanie byc w polowie martwy, a wreszcie zacznie byc
      w pelni zywy, bo to co tutaj wypisal to nie jest najlepsza odpowiedz na jaka go
      stac...); moja droga, mna to ty sobie glowki nie lam :) ...nie trac czasu na
      fiu-bzdziu! najwyzsza pora bys zaczela czarujacym panom czas umilac z oddaniem
      naleznym ich wyjatkowosci... czas zaczac spelniac wyrafinowane zachcianki i
      dopelniac misje... ad rem, ad rem, ad rem... w przeciwnym razie nawet to co
      najbardziej logiczne wyda sie niewiarygodne... (Gero, struktura "ad rem" kreci
      szczegolnie, no nie?)

      drogi Nemo! wracaj szybko... nie trac czasu na koncypowanie... dla
      przypomnienia zainstaluje sie tutaj bannery ( w tle namaluje sie
      jakis "hiperrealistyczny" portrecik w stylu malarza H.))) i wrzuci spoty z
      rybakiem dalekomorskim... dobra dobra... wiem wiem... 10.10.41.* top
      secret! :))) dodam jeszcze, ze eskalacja formy psycho-fizyczno-intelektualnej
      jakos nikomu nie przeszkadza, a twoja konstrukcja "o zwyzkowaniu" prowokuje do
      pytan w stylu: czy juz utozsamiasz sie z instruktorem od bicepsow?

      plotka glosi, ze pisarka harlequinowych historii (nasza droga parzysta Single)
      przestanie babrac sie w kongregacji, a przylaczy sie wreszcie do konfederacji;
      ach, zagladajac tutaj bedzie miala okazje zbadac jaki sens zyskuja eksponaty w
      doswiadczeniu "muzealnym" (Single, nie badz ucielesnieniem utopii, pohamuj
      subtelne drgnienia uczuc!)))

      Wolandzie, beatyfikacja tobie sie, bez watpienia, nalezy... jestes nieudawany
      bene meritus :)))

      a teraz... w oczekiwaniu i z nadzieja (oby rozumna, oby) na: nieprzecietny
      poziom, humor... etc., wybywam... mowie "adieu" i rzucam haslo: w imie
      unifikacji nie rezygnujcie z indywidualnego rysu!
        • Gość: Olga Re: witam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 09:30

          ad single

          nooooooo dooooooobra, moja droga podwojna Single, ale... mala prosba daj sie
          namowic na zmiane akordow, bo strasznie nudna ta twoja zawodzaca melodia :)))
          proponuje "wzbogacenie przez przeciwstawienie", bo nic w "kosmosie" nie jest
          struktura niezmienna, raz na zawsze dana, lecz jest struktura otwarta,
          dynamiczna, podlegajaca nieustannym przeobrazeniom... etc.

          wiem, wiem... w twoim stylu sa raczej elukubracje; ach szkoda, szkoda, coz
          prowincja... (oczywiscie ciesze sie, ze dostrzegasz ironie; vide: "elaboratus")

          ps.: zycze wiecej wyobrazni i dystansu... no i chociaz szczypty humoru


          ad fuzja "Lilly de Bu - Gero"

          dzien dobry "dzieciaczki"... ach, tym powitaniem podbijam watek do gory (staram
          sie napedzic wasza wirtualna przygode); eh, dzisiaj tak lakonicznie, bo troche
          mnie ponioslo z tym wczorajszym pisaniem; sorry, nie zamierzam opanowac
          calej "przestrzeni", mowie serio ;)
          • Gość: sigle2 Re: witam IP: *.*.*.* 05.12.01, 09:48
            Gość portalu: Olga napisał(a):
            > ad single

            a mowilam szkoda twojego czasu, prostym jezykiem pisalam

            > nooooooo dooooooobra, moja droga podwojna Single, ale... mala prosba daj sie
            > namowic na zmiane akordow, bo strasznie nudna ta twoja zawodzaca melodia :)))
            > proponuje "wzbogacenie przez przeciwstawienie", bo nic w "kosmosie" nie jest
            > struktura niezmienna, raz na zawsze dana, lecz jest struktura otwarta,
            > dynamiczna, podlegajaca nieustannym przeobrazeniom... etc.

            ale o co chodzi ???!!!

            > wiem, wiem... w twoim stylu sa raczej elukubracje; ach szkoda, szkoda, coz
            > prowincja... (oczywiscie ciesze sie, ze dostrzegasz ironie; vide: "elaboratus")

            nic nie rozumiem, a prowincja ta sama

            > ps.: zycze wiecej wyobrazni i dystansu... no i chociaz szczypty humoru

            bardzo smieszne, bardzo


            • Gość: Gero Re: witam IP: *.mcps.com 05.12.01, 11:06
              Dzień dobry Olgo i Singielko,
              Jak szanowne zdrówko.
              Co za piękny dzień dziś mamy, pogoda w sam raz na jakąś konfrontacyjkę. Już się
              nie mogę doczekać, kiedy wróci Lilly. Nie doceniasz Olgo Markizy, Lilly to nie
              zombi z raną po kołku i mimo wieku balzakowskiego “gdyby jej zagrali
              podskoczyłaby jeszcze”- jak pieśń ludowa niesie. Wszystko płynie droga Olgo i
              nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Kto wchodziłby do rzeki o tej
              porze roku. Widać filozofia nie idąc w parze z empiria prowadzi na manowce.
              Poza tym są w tej kosmicznej rzece również aksjomaty, będące dla rzeki punktem
              odniesienia. Choćby percepcja Singielki.

              Wolandzie, daremne żale, próżny trud bezsilne złorzeczenia, zarazki kształtów
              żaden cud nie wróci do istnienia. Ale, jeśli potrzebujesz kogoś, kto w subtelny
              sposób “dowali” Ci, służę swoja skromną osobą.

              Ach cóż za dzień.

              Kreślę się i czapką do ziemi.
              Gero

              • Gość: Lilly Mon Dieu! Mein Gott itp. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.12.01, 11:49
                Witam Szanowne Grono,

                widzę że udało mi się prowokować panią Olgę do rzęsistego odzewu, by nie rzec
                wylewu. Stanęła na umysłowej rzęsie, by wykazać swe filozoficzne fundamenty i
                pomijając ich oniryczną formę i narcystyczną treść - chwała jej za to.
                Intelektualistki, nawet ich skrajne, profesorskie wydania milej będą widziane
                aniżeli pustogłowia, które jeno na samca polują - nie jest to żadna aluzja, tylko
                przestroga dla ewentualnych personea non gratae.
                Ponieważ z pani epistoły biją dowody bliższego zapoznaia pana Nemo, zlecę Tobie,
                moja droga, wygrzebanie go spod ziemi i namówienie na odgrzewanego kolteta
                rezerwatu.
                Widzę tez, panie Gero, że jakieś plotkartstwo po moim zniknięciu było uprawiane,
                wystawiono mi nawet balzakowską metryczkę. No cóż, nie uchylę rąbka mej
                tajemnicy, mam tylko cichą nadzieję że Pan Gero też mleka pod nosem nie ma, a
                jego intelektualna siła wynika nie z tego, że jest jakimś genialnym dzieckiem a
                co najwyżej jakimś infant terrible...
                Spostrzegam też, że Gero będzie mimo wszystko jakimś moim buforem przed zawiścią
                samczej części rezerwatu...

                poważam
                Lilly
            • Gość: Olga only Single IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 11:43

              gwoli wyjasnien: och... przepraszam, ze pozwolilam na siebie czekac... "the
              page cannot be displayed", ot co

              > a mowilam szkoda twojego czasu, prostym jezykiem pisalam

              Single, moim cennym czasem sie nie martw, dysponuje nim wedle wlasnej woli,
              wiec moge sobie pozwolic na czysta "nonszalancje" - oczywiscie gdybym czynila
              tak non-stop to pewno by mnie to znuzylo; moja Droga, nudzisz mnie, nudzisz...
              ta rozmowa to czysty nonsens; nota bene, to nic nowego - ten jezyk

              > ale o co chodzi ???!!!

              ha, nie zrozumiesz; wyjasnien nie bedzie

              > nic nie rozumiem,

              o ho ho, to mnie akurat nie dziwi :)

              > a prowincja ta sama

              ano ta sama, ta sama... ratunku!!! co ja tutaj robie?!?!?!

              > bardzo smieszne, bardzo

              ach dziekuje, dziekuje... nawet bardzo, bardzo

              a teraz... droga i mila Single, pozwol, ze odwroce od ciebie moja uwage...
              _t a k a _ r o z m o w a _ m n i e _n i e _ i n t e r e s u j e_

              och, wybralas fantastyczna sciezke rozwoju! bravo! musisz sobie znalezc inna
              kolezanke do walki w kisielu ( ow "kisiel" to jakies "wynaturzenie", pozostaje
              miec nadzieje, ze rozumiesz sens obu slow); powodzenia! pa pa!
              • woland? Re: on line to Olga & Single 05.12.01, 12:12
                Pozwolę sobie narazić się Tobie Olgo, a co <!!!> i wystąpić w roli rycerza, który
                jak wszyscy wiemy obgryza teraz paznokcie patrząc w ekran, bo go cholernie korci
                by się włączyć do dyskusji, ale trupowi nie wypada, no nie ?

                w obronie sparowanych niesparowanych
                Gość portalu: Olga napisał(a):

                >
                > gwoli wyjasnien: och... przepraszam, ze pozwolilam na siebie czekac... "the
                > page cannot be displayed", ot co
                >
                > > a mowilam szkoda twojego czasu, prostym jezykiem pisalam
                >
                > Single, moim cennym czasem sie nie martw, dysponuje nim wedle wlasnej woli,
                > wiec moge sobie pozwolic na czysta "nonszalancje" - oczywiscie gdybym czynila
                > tak non-stop to pewno by mnie to znuzylo; moja Droga, nudzisz mnie, nudzisz...
                > ta rozmowa to czysty nonsens; nota bene, to nic nowego - ten jezyk
                Olgo nie uciekaj w formę, bo kiedy forma dominuje nad treścią, jedyne co zostaje
                to bełkot.

                >
                > > ale o co chodzi ???!!!
                >
                > ha, nie zrozumiesz; wyjasnien nie bedzie

                podobno zawsze chodzi o pieniądze <vel dupę - wg Jasia>
                >
                > > nic nie rozumiem,
                >
                > o ho ho, to mnie akurat nie dziwi :)
                >
                > > a prowincja ta sama
                >
                > ano ta sama, ta sama... ratunku!!! co ja tutaj robie?!?!?!
                największa prowincja w tym kraju to Warszawka. tylu dorobkiewiczów i słomianych
                krawaciarzy co tutaj na świecie nie znajdziesz.

                >
                > > bardzo smieszne, bardzo
                >
                > ach dziekuje, dziekuje... nawet bardzo, bardzo
                >
                > a teraz... droga i mila Single, pozwol, ze odwroce od ciebie moja uwage...
                > _t a k a _ r o z m o w a _ m n i e _n i e _ i n t e r e s u j e_
                >
                > och, wybralas fantastyczna sciezke rozwoju! bravo! musisz sobie znalezc inna
                > kolezanke do walki w kisielu ( ow "kisiel" to jakies "wynaturzenie", pozostaje
                > miec nadzieje, ze rozumiesz sens obu slow); powodzenia! pa pa!


                Drogie panie, o co Wy się kłucicie. Spiszcie listę rozbierzności i żali. Będzie
                łatwiej.

                Woland <podobno nie udawany>
                • Gość: single2 Re: do rycerskiego wolanda? IP: *.*.*.* 05.12.01, 12:39
                  Zarazka sie ukrywa wiec milo, ze go chcesz zastapic, jednakowoz on niezastapiony.
                  Gwoli (k woli - jak kto woli) wyjasnienia dodam, ze Olgi nie czytam (uwaznie) bo
                  mnie znudzilo (w sensie pawia) juz dawno i probowalam dac jej do zrozumienia, ze
                  szkoda czasu na jedna singielke z prowincji. Tym samym nie zamierzam z nia sie
                  klocic, wole dyskusje z jadowita Lilly bo hrabina konkretna jest i nie naduzywa
                  wyrazow, ktorymi Olga rzuca na prawo i lewo nie baczac na sens wypowiedzi.
                  To tyle w kwestii tej
                  Pozdrawiam cieplo :)))


                • Gość: Lilly gęboczyny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.12.01, 13:14
                  Halo

                  i oto męski rezerwat przekształcił się w damski ring.
                  Lecą słowa, chociaż gdyby panie na żywca się spotkały, to sądzę, że i ręce by
                  poszły w czyn.
                  Ty Woand leć po opatrunki, ja zorganizuję polowe leżanki dla rannych.
                  Gero możesz mnie zybawiać rozmową.
                  Lilly
                  • Gość: gero Re: gęboczyny IP: *.mcps.com 05.12.01, 13:34
                    Markizo,
                    Nie najszczęśliwszy to pomysł urządzania lazaretu na środku rezerwatu. Jęki
                    rannych uwagę rozpraszają, zamiast pozwolic się jej skupic na Tobie, Pani
                    niczym na pryzmacie. Poza tym ranni mogą pobrudzić ludwika. Każ wiec im leżeć
                    i lizać rany na honorze gdzieś na uboczu. W imię estetyki.

                    Bezszmerowo wymykam na le lunch do la batidá. Po powrocie melduje się
                    posłusznie do dalszej konwersacyji.

                    Gero
                      • gero1 Re: do Gero 05.12.01, 14:33
                        Jestem juz w rezerwacie, to dalej ja, zakryłem tylko swoje cztery litery.
                        Powinni w tej la batidzie zainstalowac jakies lustro weneckie alboco. Nie
                        lubie, kiedy mi przez szybę w talerz zaglądają.
                        Wolandzie, krypta to wysmienite miejsce na rekonwalestencję dla obu dam. Na
                        wszystich swiętych zajrzymy, czy do zdrowia powróciły.


                    • Gość: Lilly poobiednio IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.12.01, 15:12
                      Gero Miły,

                      ufam, że przepiórki dobrze smakowały.
                      Z chęcią napiłabym się jakiegoś dobrego rocznika, ale alkohol mógłby mnie nieco
                      rozleniwić, a tyle jeszcze zadań remontowych przede mną. Jutrom w rozjazdach,
                      więc godnie mnie reprezentuj w naszym przybytku sztuk pięknych a nadobnych.
                      Co do reszty, zwłaszcza damskiej, to czuję, że prowokacyjność Mme Olgi jest
                      formą "wazeliny inaczej". Pani ta usiłuje wkupić się w moje łaski brukając mnie i
                      jeszcze bardziej brukając single2.
                      Tak więc single2 nie powinna dawać ponosić się emocjom, bowiem wszystko jest tu
                      wykalkulowane i opisane na określony efekt. Codzi o zdanie egzaminu z jadu.
                      Między nami mówiąc, gdy ktoś twierdzi że ktoś inny jest nudny a nuda ta toczy u
                      niego aż taką pianę, to coś tu jest podejrzane...
                      Cieszę się, że obie panie, zapłodnione duchem zarazki, znalazły się na moim
                      ringu. To z pewnością schlebia nieobecnemu tu ciałem.
                      Szczerzę się krzywo
                      Lilly
                      • Gość: single2 Re: pozebraniowo do wszystkich i Lilly IP: *.*.*.* 05.12.01, 15:50
                        Zywam, ale mocno wynudzona tym razem zebraniem wielogodzinnym ide wiec do domu i
                        moze do jutra. Jeszcze mnie nie grzebcie w kryptach.
                        Lilly - jestem pod wrazeniem ! Od tej chwili emocji zwlaszcza w tym kierunku
                        zero.
                        Pozdrawiam
                        wasz oksymoron

                        Gość portalu: Lilly napisał(a):
                        > Co do reszty, zwłaszcza damskiej, to czuję, że prowokacyjność Mme Olgi jest
                        > formą "wazeliny inaczej". Pani ta usiłuje wkupić się w moje łaski brukając mnie
                        > i jeszcze bardziej brukając single2.
                        > Tak więc single2 nie powinna dawać ponosić się emocjom, bowiem wszystko jest tu
                        > wykalkulowane i opisane na określony efekt. Codzi o zdanie egzaminu z jadu.
                        > Między nami mówiąc, gdy ktoś twierdzi że ktoś inny jest nudny a nuda ta toczy u
                        > niego aż taką pianę, to coś tu jest podejrzane...
                        > Cieszę się, że obie panie, zapłodnione duchem zarazki, znalazły się na moim
                        > ringu. To z pewnością schlebia nieobecnemu tu ciałem.
                        > Szczerzę się krzywo
                        > Lilly

                    • Gość: nemo pozwole sobie...... IP: 213.77.9.* 05.12.01, 15:19
                      Dzien dobry kochani!!!!!!!!
                      Moi zloci kochani!!!!!!!!!!

                      wiem, ze na salonach nie wypada tak mowic, ale pozowole sobie po chlopsku, jak
                      to mowia dac do pieca...... (niektorym tylko)

                      Gero! Piszesz, ze nie chcialbys obudzic sie w chorze eunuchow.... nie
                      uwierzysz, ale to ci grozi niestety...... skad wiem? ano wiem...... (ale nie
                      wyciagaj blednego wniosku, ze jestesm eunuchem..... mam tu swiadkow, ze
                      bynajmniej nie jestem).... czy Lilly jest urocza? tak Gero..... jest bardzo
                      urocza..... ma wiele uroku, tak jak ma wiele imion.... jedna twarz ma za to,
                      wiec o tyle dobrze chociaz.... i przede wszystkim nie jest w wieku
                      balzakowskim, choc lustro Doriana Greya by sie jej przydalo niewatpliwie (stad
                      moze umilowanie do autora i jego maksym)...... ty Gero masz jedna ceche z Lilly
                      wspolna.... nie pwoem jaka bo mi sie nie chce.....

                      Wolandzie! Nie dawaj sie wiecej zapraszac na kolacje, bo sie moze okazac, ze to
                      kolacja glupcow.... albo, ze kucharka - choc z Wloch sprowadzona - poza salatke
                      z pomidorow nie wychodzi....

                      single2! witam, witam..... nie sadzilem, ze jestes tak uwazna obserwatorka
                      tegoz oto forum..... ale pozdrawiam z sympatia i serdecznie...... fajny maja
                      bar na 15 pietrze przy Jana Pawla II.... i dosyc smaczne jedzenie.... i
                      tanie..... jak to w barze pracowniczym...... ale czysto..... wiec przy okazji
                      moge zaprosic na schabowego albo cos w tym guscie....(ostatnio jadlem piers
                      kurczaka ze szparagami - lubisz Lilly szaparagi prawda? - w ciescie
                      nalesnikowym za jedyne 10 zl)

                      Czesc Olga!!!! Wiesz..... nie moge sie jakos wyzlosliwic pod twoim adresem....
                      choc forum rezerwatu niejako obliguje..... dziekuje ci wiec za dobre slowo (tak
                      je odebralem).... masz racje..... nic nie ginie w przyrodzie.... a zarazki
                      najmniej sa podatne na ogien (nawet ten piekielny, panie Woland) .... co do
                      stawania na glowie, to na razie wszystko stoi na nogach, wbrew twierdzeniom
                      tutaj co poniektorych, co udaja intelektualistow uniwersyteckich (nie dyplom
                      czyni intelektualiste, jak wiesz zapewne, droga Olgo); czy fuzja Lilly-Gero
                      wytrzyma probe czasu? nie sadze..... Lilly sie szybko nudzi..... jest
                      rozwichrzonym, zagubionym umyslem.....
                      co do mieszania realu z virtual reality masz racje... ale na razie to jest
                      zaledwie virtual reality show.... a przecie Lilly chciala show; co do mojego
                      utozsamiania sie z instruktorem od bicepsow, to w zadnym wzgledzie....raczej
                      jestesm bez bicepsow..... w koncu jestem kapitenem.... nie musze ciagac lin....
                      no i to lodz podowdna, a nie zaglowiec.....bycie kapitanem raczej do brzucha
                      duzego prowadzi, nie do miesni (choc brzuch kapitanski kobietom nie
                      przeszkadza.... prawda? tu zwracam sie do drogich pan)
                      poza tym droga Olgo chcialem powiedziec, ze jestes SUPER!
                      niestety problem polega, ze faktycznie czesto bierzemy rzeczy jakiemi nie
                      sa.... i stad nieporozumienia..... a czasem rzeczywistosc brutalna w czyms nam
                      przeszkadza (to uwaga ogolnej natury).... np. przyjaciel moj wyjechal.....
                      napisal list, ja mu nie odpisalem..... ale on dalej pozostaje przyjacielem.....
                      wiez duchawa nas laczy, ze tak powiem.... w koncu do siebie napiszemy....
                      aha.... single 2 jest w porzo...... tak mi sie wydaje....
                      wiec pozdrawiam.... droga olgo (ps. pan H. nie malowal dalekomorskich, tylko
                      zaglowki)

                      Lilly! Na koncu, alez jakze serdecznie..... "dokonanie blefu"? Markizie nie
                      wypada.......mijac sie z prawda...... a co do wspomnainego zarazki..... po co
                      go wolac????? przeciez juz sie znudzil.... dawno sie zarakza drogiej Lilly
                      znudzil....... co do wlasciwosci.... he, he, he.... ano wlasnie... ludzie bez
                      wlasciwosci sa okropni

                      z pozdrowieniami serdecznymi
                      zapewniam ze kapitan w formie

                      ps. co do szyn, ktore sie wygly (choc tramwaj jest faktycznie moj, choc reszta
                      nie).... Nautulius sie porusza w glebinach morz i ocenaow, nie po szynach....
                      a po ladzie, jak trzeba, to wszysycy wiedza doskonale, ze poruszam sie skromnym
                      peugeotem.... i to tym najmniejszym..... i to mi daje mozliwosc byc o 18 na
                      ochocie, o 20 na bemowie, a o 22 na Targowku (na ten przyklad....)

                      gne sie w uklonach....

                      buziaczki, ciasteczka, cukiereczki
                      • Gość: single2 Re: pozwole sobie...... do Nemo IP: *.*.*.* 05.12.01, 15:58
                        Nemo mily, wiesz, ze nie jestem (z malymi wyjatkami). Tez tam jadlam (dnia tego),
                        ale tylko kanapke w przerwie, duzo wczesniej niz.... Nic straconego, mam bony
                        zywnosciowe (firma dba o pracownikow wiec moga byc i dwa dania - poszalejemy, a
                        co !!!)

                        Gość portalu: nemo napisał(a):
                        > single2! witam, witam..... nie sadzilem, ze jestes tak uwazna obserwatorka
                        > tegoz oto forum..... ale pozdrawiam z sympatia i serdecznie...... fajny maja
                        > bar na 15 pietrze przy Jana Pawla II.... i dosyc smaczne jedzenie.... i
                        > tanie..... jak to w barze pracowniczym...... ale czysto..... wiec przy okazji
                        > moge zaprosic na schabowego albo cos w tym guscie....(ostatnio jadlem piers
                        > kurczaka ze szparagami - lubisz Lilly szaparagi prawda? - w ciescie
                        > nalesnikowym za jedyne 10 zl)

                        > aha.... single 2 jest w porzo...... tak mi sie wydaje....


                        tak ci sie wydaje, oj Nemo bo sie pogniewamy !!!
                      • woland? Re: pozwalaj sobie skolko ugodno 05.12.01, 16:53
                        Gość portalu: nemo napisał(a):

                        > Dzien dobry kochani!!!!!!!!
                        > Moi zloci kochani!!!!!!!!!!
                        Witaj zmoro. Jak na truposza umysł masz jasny.
                        Jesteś słodki. Tak pięknie dozujesz, że aż strach bierze, cóż jeszcze jest Ci
                        znane. Ja muszę zaznaczyć, że mój zasób niespodzianek jest na ukończeniu. Tak
                        więc nie musisz się już starać. Wal śmiało w morde póki nadstawiam.

                        > Wolandzie! Nie dawaj sie wiecej zapraszac na kolacje, bo sie moze okazac, ze to
                        >
                        > kolacja glupcow.... albo, ze kucharka - choc z Wloch sprowadzona - poza salatke
                        >
                        > z pomidorow nie wychodzi....
                        grecką sałatkę z fetą, z fetą a jakże !!!!
                        brawo, brawo, brawo,
                        ale toż to jest zaledwie szczyt góy lodowej. proszę kontynuuj,


                        Nautulius sie porusza w glebinach morz i ocenaow, nie po szynach....
                        > a po ladzie, jak trzeba, to wszysycy wiedza doskonale, ze poruszam sie skromnym
                        >
                        > peugeotem.... i to tym najmniejszym.....
                        bez kompleksów proszę, mój opelek nie mój

                        i to mi daje mozliwosc byc o 18 na
                        > ochocie,
                        warto, poradzisz?
                        o 20 na bemowie,
                        no popatrz, popatrz, to aż dziw żeśmy się na tym Bemowie nie spotkali
                        a o 22 na Targowku (na ten przyklad....)

                        toś Ty istny bank ... chłe, chłe...

                        Acha, muszę Ci jeszcze gorąco polecić Piaseczno i Ursynów, tyle że w przypadku
                        tego ostatniego, nie będziemy sami.
                        >
                        > gne sie w uklonach....
                        ja również
                        >
                        > buziaczki, ciasteczka, cukiereczki

                        Ciao!
                        Woland

                        PS: choć ja już naprawdę myślałem żeś Ty kim innym i że Ty tylko tak te swoje: w
                        koło
                        Macieju

                        > ps. co do szyn, ktore sie wygly (choc tramwaj jest faktycznie moj, choc reszta
                        > nie)....
                        dezerter, po 3x dezerter, czyżbyś się mnie przeraził? bo jeśli chciałeś ze mnie
                        zrobić durnia, to udało Ci się tylko częściowo. gdzież honor, gdzież ona
                        literacka,

                        czy aby nie zwykła Escherichia Coli ???
    • Gość: Olga on line IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.01, 15:28

      tutaj ozdobna winietka i napis: dzien dobry...Lilly, Gero, Wolandzie i...
      Single (do pani S mowie po raz drugi)

      > Jak szanowne zdrówko.

      dziekuje, swietnie; forma bez zastrzezen :) choc... nie ukrywam, ze co
      niektorym adrenalinka skoczyla -vide: kisielowa wojowniczka Single2

      > Wszystko płynie droga Olgo i nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.

      ehhh... "panta rhei" - stary, zdarty slogan; Gero, no i przez ciebie znowu mamy
      problemy filozoficzne... no np. taki empiryzm, z niego wyplywa nic innego tylko
      sceptycyzm... no nie? oki oki, hamuje hamuje...

      > Poza tym są w tej kosmicznej rzece również aksjomaty, będące dla rzeki
      > punktem odniesienia. Choćby percepcja Singielki.

      hm... wszelkie "aksjomaty" sa do podwazenia, ale nie bede tutaj.....

      coooo takiego? percepcja u Sss...??? ha ha, no comments

      ...to bylo do Gero; dalsze riposty beda pozniej; przepraszam, teraz pisac nie
      moge - ba, Singla2 na pewno sie ucieszy, doniescie jej o tym...

      ach, powiem jeszcze slow kilka, jesli pozwolicie...

      coz, niektorzy zbyt doslownie potraktowali slowa: "lepsza gwaltownosc anizeli
      monotonia tonow"; no "fajnie"! teraz jest wiele inspiracyj; ehhh, w przyszlosci
      zycze wiecej wyobrazni, dystansu, humoru

      Lilly, nie pora na fiu-bzdziu, czas zabawiac panow (takie bylo glowne
      zalozenie); gdzie twoja elokwencja? ...etc.

      (o boze, zeby tylko wieczorem nie natrafic na towarzystwo wzajemnej adoracji,
      ciagnace z flaszeczkami na zabawe... "apoteoza glupoty" -swieta racja Gero)

      ps.: na podszczypywania Single nie reaguje, nie reaguje... i jak to sobie
      powtorze ente razy... to faktycznie nie zareaguje; (po co? - retoryczne)

      serdecznie pozdrawiam rezerwat; do milego
    • gero1 Nemo inauditus condemnetur 05.12.01, 16:27
      Prosię Prosię kto do na zawitał. A my sie martwimy, ze kpt. Nemo leży na dnie
      oceanu i rybkom się od spodu przygląda gdzieś tam, gdzie sie życie na ziemi
      zaczęło, a pan Nemo cały czas na peryskopowej pełni rolę cichego obserwatora
      rzeczy dziwnych i ulotnych, a kiedy człowiek się najmniej spodziewa wtedy
      torpedo los.
      Nie sądzę, aby Ci się udało Lilly, starego misia na swój sztuczny miód zwabić.
      Ale nie zniechęcaj się, czeka Cie tylko ciężka praca od podstaw, wymagająca
      większego zaangażowania srodków własnych, niźli jedną chybioną torpedę. Twoje
      lwiątko, którym się tu chwalisz już w drugim poscie, Lilly również na kolana
      nie powali, nie takie kluczyki lądowały u jej stóp.
      A Grey miał obraz nie lustro, nawet w tytule jest the picture,

      Teraz oddaje go wam, drogie panie.

      A sam pozostaję w żalu nieutulonym na wieść o jutrzejszej Lilly nieobecności.
      popatrz Lilly jakie gwałtowne zwroty zkcji, a Ty na koń nie wsiadasz, szabli
      nie wyjmujesz...

      Gero w żalobie.


      • gero1 do wszyskich 06.12.01, 12:07
        Witam wszyskich,
        a szczególnie ciepło ostatniego z przybyłych zombi z podziękowaniami dla
        Łazarza za odwiekowanie krypty i wyciągnięcie Go z odchłani niebytu.

        Czyżby dziś oprócz Mikołaja były imieniny Impasa i Stagnacego? Wszyscy zajęci
        celebracją, przez to wątkowi pod nieobecnoąść naszej Markizy trudno cośik
        złapać pary w kotły, pomimo wiele obiecującego zakonczenia wczorajszego odcinka.

        Mam nadzieję, ze Mikołaj dziś obdarzy każdego według potrzeb, werbalizując
        teorię klasyków.
        No to miłego.Skłony
        gero
      • Gość: nemo kluczyk to dosyc malo, jak sadze.... IP: 213.77.9.* 06.12.01, 14:17
        Kochani!!!!!! co to sie porobilo........ ojojoj........

        no, ale po kolei.....

        Czesc Olga!!!!!! wroc i do milego......

        Droga single2.... zaproszenie na obiad rzecz jasna przyjmuje i mam nadzieje, ze
        pracownicza stolowka nas nie zawiedzie.... nie bede sie dluzej rozwodzil, bo
        rozwod trzeba brac krotko....
        a propo.... dobra.... jestes na pewno w porzo....

        Woland, bracie..... (niestety nie moge powiedziec szwagrze, a skoro chciales
        byc bity, to masz!!!! he, he, he).... dzieki za komplement, ja tez sie
        zrewanzuje...pomimo nieswojego opelka przewyzszasz poczuciem dystansu kolege
        Gero, ktory jest gotow lepszymi kluczykami rzucac.... zreszta rzucanie
        kluczykami od samochodu uwazam za malo wyrafinowane i malo oryginalne.... ale
        jak sie nie ma czym rzucac, to sie rzuca czym sie ma..... (wybacz Gero ta
        zlosliwosc, naprawde niezamierzona; ja rozumiem doskonale twoje zaangazowanie
        emocjonalne.... ale naprawde wez przyklad, nie mowie ze mnie, ale z
        Wolanda)..... kluczyki to dosyc malo...... moim zdaniem....
        co do wiedzy..... a coz.... znana mi jest wszelaksoc rzeczy niektorych.... i
        nie mam w tym diabelskich mocy.... wcale a wcale....
        co do greckiej saltaki to nie lubie.... z greckich potraw to najbardziej ouzo...
        co do peugeota to nie mam kompleksow.... nawet gdybym mial stara skode, to tez
        bym nie mial kompleksow z tego podowu.... skody to fajne auta....

        co do dezertera.... drogi Wolandzie..... przyjmij pan do wiadomosci po raz
        kolejny, ze nie bylo dezercji i nie chcialem z pana zrobic durnia....
        tlumacze..... korki...... po prostu drogi panie wolandzie korki...... ale nie
        zaluje tamtej wycieczki, he, he, he..... bynajmniej

        Gero!!!! ehhhhh.... badz mezczyzna.... chciales abym zawital, to zawitalem.....
        oto jestem..... a ty ledwie lament z siebie wydzielasz.... patrz Wolanda....
        jesli kiedys bilem go w morde, to patrz jak to godnie znosil... z dystansem i
        humorem..... on mnie bil....
        rozsmiesyzl mnie kolega..... jednym.....alez ja nie zamierzam Lilly na
        cokolwiek wabic..... ani na miod sztuczny, ani na lipowy, ani na gryczany....
        ani na peugeota.... czlowieku opamietaj sie.....wabienie jej jest
        niemozliwe.... to ona wabi..... taka jest.... ciebie gero zwabia, zwabi i zezre
        na sniadanie zamiast serka mascarpone.....(moj ulubiony serek)
        czy ty sam nie mowiels, ze nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki?????
        choc fakt, ze to wytarty slogan.....
        ale wiesz co??????? ona lubi inteligentnych..... tylko wyszczekani ludzie sa w
        stanie ja zabawic na dwie trzy chwilki...... inni ja nudza po sekundzie....
        staraj sie bardziej.....

        juz pisalem wyzej, ze ja sie lwiatkiem nie chwale... zle zrozumiales.... ach,
        ten brak poczucia humoru, dystansu.... kluczykami tez nie rzucam.... nie w moim
        stylu..... (powiem ci na ucho, ze kobiety, ktore oczekuja rzucania kluczykami
        mnie nie interesuja.... Lilly do nich nie nalezy.....)

        co do torpedy.... nie gniewaj sie.... wiem, ze ci trudno, ale nie byla
        chybiona..... dosiegnela celu z dokaldnoscia do 1 cm kwadratowego..... boze....
        sam bylem zdziwiony, ze jednak wszystkiego nie wiem o kobietach.....

        co do portretu i lustra masz racje.... to byl portret, ktory sie starzal
        zamiast wlasciciela przeciez...... blad, dziura....

        droga Lilly.... he, he, he, he.... jestes urocza!!!!!!!! naprawde, serio.....
        bardzo urocza...... nie sadzilem ze jestes zazdrosna....no moze nie tyle
        zazdrosna, co ciekawa.....ale o nemo? o kogos kto jest nikt?

        no to pa kochani.... na razie..... moze do jutra..... moze nie...... mam sporo
        spraw na miescie.....
        • woland? cdn.... 06.12.01, 16:23
          Nemo jesteś kawał skurczybyka.
          Choć wiem, że i mi do niego niewiele brakuje. Bardzo ładnie stąpasz pomiędzy
          blefem a strzępami prawdy. Ubierasz w słowa. Stopniujesz emocje i równo
          rozdzielasz razy. Cóż za intelekt marnuje się w Tobie, niespełniony intelekt.
          Bez kadzenia indywiduum.
          Zastanawia mnie tylko jedno, czemu w wszystkim co robisz brakuje dystansu i
          chłodnego spojrzenia na sprawę. Czemu podchodzisz emocjonalnie do ludzi. Nie
          bierzesz poprawki na dryf, nie zakładasz inercji. Ferujesz wyrokami na prawo i
          lewo, chłostasz, pomiatasz, bratasz się jedno po drugim. Czyż nie lepiej
          zachować nieco umiaru, poczekać. Nie mówię, że i mnie nie ponoszą emocje. O
          wręcz przeciwnie, stale... ale Ty jesteś jednym wielkim emocjonalnym brakiem
          obiektywizmu. Choć jedynym w swoim rodzaju.
          Sprawa kluczyków jest dla mnie błaha.
          Co do szyn <wygiętych>, niech więc stanie na tym, że wierzę i E. Coli
          odwołuję.

          Ale co do Skody i to starej Skody, to znów ciekawość wielka mnie bierze, bo o
          ile pamięć mnie nie myli, to coś mi się ta Skoda z tą sałatką z pomidorów
          kojarzy. Poproszę o więcej szczegółów. Jak tak dalej pójdzie to może doktorat z
          kryminalistyki zrobię, co by być równy stopniem.

          Droga Lilly wracaj prędko, bo Ci się chłopy znów pobratają i nici będzie z
          rezerwatu.

          Gero nie daj się kapitanowi. Podziamie na początku, a później mu przejdzie.
          Artyści tak mają. Zobaczysz, za parę tygodni jeszcze Ci będzie z ręki jadł.

          Proponuję jednak porozmawiać o dupie Maryni, bo inaczej zgnuśniejemy we własnym
          towarzystwie.

          Z wyrazami i takie tam,

          Woland
        • woland? cdn.... 06.12.01, 16:32
          Nemo jesteś kawał skurczybyka.
          Choć wiem, że i mi do niego niewiele brakuje. Bardzo ładnie stąpasz pomiędzy
          blefem a strzępami prawdy. Ubierasz w słowa. Stopniujesz emocje i równo
          rozdzielasz razy. Cóż za intelekt marnuje się w Tobie, niespełniony intelekt.
          Bez kadzenia indywiduum.
          Zastanawia mnie tylko jedno, czemu w wszystkim co robisz brakuje dystansu i
          chłodnego spojrzenia na sprawę. Czemu podchodzisz emocjonalnie do ludzi. Nie
          bierzesz poprawki na dryf, nie zakładasz inercji. Ferujesz wyrokami na prawo i
          lewo, chłostasz, pomiatasz, bratasz się jedno po drugim. Czyż nie lepiej
          zachować nieco umiaru, poczekać. Nie mówię, że i mnie nie ponoszą emocje. O
          wręcz przeciwnie, stale... ale Ty jesteś jednym wielkim emocjonalnym brakiem
          obiektywizmu. Choć jedynym w swoim rodzaju.
          Sprawa kluczyków jest dla mnie błaha.
          Co do szyn <wygiętych>, niech więc stanie na tym, że wierzę i E. Coli
          odwołuję.

          Ale co do Skody i to starej Skody, to znów ciekawość wielka mnie bierze, bo o
          ile pamięć mnie nie myli, to coś mi się ta Skoda z tą sałatką z pomidorów
          kojarzy. Poproszę o więcej szczegółów. Jak tak dalej pójdzie to może doktorat z
          kryminalistyki zrobię, co by być równy stopniem.

          Droga Lilly wracaj prędko, bo Ci się chłopy znów pobratają i nici będzie z
          rezerwatu.

          Gero nie daj się kapitanowi. Podziamie na początku, a później mu przejdzie.
          Artyści tak mają. Zobaczysz, za parę tygodni jeszcze Ci będzie z ręki jadł.

          Proponuję jednak porozmawiać o dupie Maryni, bo inaczej zgnuśniejemy we własnym
          towarzystwie.

          Z wyrazami i takie tam,

          Woland
          • gero1 Re: cdn.... 06.12.01, 16:42
            Zara… Nemo drogi,

            Uspokoiłeś moje skołatane serce. Już się obawiałem, że Lwiątko jakiegoś dzwona
            zaliczyło przy tej pogodzie alboco, a Ty razem z lwiątkiem, ale twu, twu,
            (Lilly nie ma, to można splunąć) co by tego w złą godzinę nie powiedzieć.

            Ja z was panów najmniej mobilny. Do pracy jeżdżę metrem. Szybko,
            umweltfreundig, i prawdopodobieństwo przedwczesnego zakończenia żywota na tym
            padole najmniejsze. Nie mam więc czego Lilly pod stopy rzucać.

            Nie chwalisz się, assan, Lwiątkiem? Tak, sobie a muzom nonszalancko
            zaparkowałeś w ostatnim poście. I to tak po warszawsku na cały trotuar, że nikt
            obok przejść nie może. Mój drogi Nemo, bajer to my ale nie nas. Rezerwat to
            jeszcze nie trokowisko, gdzie możesz wskoczyć na gałąź i poobracać się w kółko
            ukazując krasę piórek. Przedłużeniem czego jest twoje lwiątko, chyba nie
            poczucia humoru… Musisz używać bardziej wysublimowanych metod jeśli chcesz
            przeżyć w tym środowisku. A Ty, jak gdyby instynkt samozachowawczy Cię opuścił,
            ładujesz się prosto Lilly pod widelec.
            Natomiast o mnie się nie martw, większy ma ze mnie Lilly pożytek w rezerwacie
            niż na talerzu.

            Muszę ci też przyznać, że jedną torpedą toś mi piko belo przyładował prosto w
            maszynownie. Umiejętność nabierania dystansu to rzecz cenna, którą mniemam
            assan nabyłeś nie na szrocie, w przeciwieństwie do lwiątka. Ja natomiast muszę
            nad tym trochę jeszcze popracować. Bowiem ciągle trudno mi przyjąć za
            własną „teorię kapeluszy”. Jeżeli pierwszy z brzegu kapelusz, wzięty z polki w
            salonie z kapeluszami, pasuje do ciebie idealnie, to skąd wiesz, ze jakiś inny
            nie pasuje na ciebie jeszcze lepiej. Przecież ich nie mierzyłeś...
            Kto z kim przystaje, takim się staje, to wyświechtane przysłowie, może sprawdzi
            się i w tym przypadku.

            Lamentu nie podnoszę. Wal śmiało, tylko celnie a nie Panu Bogu w okno, jak
            ostatnim razem.

            A gdzie się podziała nasza żeńska obsługa. Singielko , Olgo? Ładnie to tak
            ambiwalentnie okazy traktować ?

            ukłon wersalski
            Gero.

            PS
            coż wam sie tak panowie wszysto kojarzy z jednym, jak kawałowemu Jasiowi. A
            skoda rzeczywiście dobry wóż. Mój ojciec miał kiedyś, a jaka radacha, jak się
            rozkraczy.


            • gero1 Re: cdn.... 07.12.01, 09:36
              Dygam,
              Lilly nie wraca ranki i wieczory... a mnie wysyłają w plener.
              Może jeszcze zajrze do was pod koniec dnia. Przekulajcie się szczęśliwie przez
              weekend i do następnego.
              Komu w drogę temu teraz.
              Gero
      • zarazka wszysycy swieci 07.12.01, 16:19
        to ja - wasz zombie - zycze wam wszystkiego dobrego......

        he, he, he........

        ps. Lilly to bedzie chyba dopiero we wtorek albo w srode, co nie? tak sobie
        mysle...... albo mam przecieki w tej sprawie...... wiecie jak to bywa.....
        jedna baba drugiej babie..... i tak dotarlo do mnie, ze Lilly na tych
        farancuskich dworach do wtorku bedzie..... albo mnie sie cos przysnilo w tej
        pustej glowie.... (pusta, bo umarla.... a kto umarl ten nie zyje)
      • Gość: Lilly do rycerzy, pararycerzy, pseudo - i meta- IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 16:42
        Guten Tag,
        was ist loooooos hier!!!

        i to z pruskim akcentem, bo widzę, że pod mój niebyt rozegrało się mordobicie
        zmarlaków.
        Zamiast dywanu z róż kluczami od wozów niektórzy walą.
        Musztrę jakąś muszę zarządzić, bo sobie swoje ostatnie zęby wybijecie
        (zwłaszcza Nemo: wiem że cię stać i na złoty garnitur trzeciego uzębienia, ale
        ja póki co preferisco denti naturali!)
        Mam nadzieję Nemo, że te informacyjne wymiociny li i jedynie z zaazdrości Twej
        względem Gero i jego ku mnie względów wypływają.
        I może nudy jeszcze - bo miłe panie dziś was nie rozpieszczają w rezerwacie.
        Szczerze mówiąc markiza nieco połaskotana została. Pomimo sugestii o jej
        leciwości, że to niby "spróchniały ząb czasu dotknął ją swoim palcem" (że
        zycytuję pewnego maturzystę) - wciąż udziela powodów do rozmaitych uniesień.
        Co się tyczy samochodu (choć najbardziej lubuję się w powozach) to marzę o
        różowym cadillacu z seledynowymi siedzeniami. Tak więc ani opel, ani skoda, ani
        puegot mi nie zaimponują. Kapitanie - ty masz największą szansę sprowadzić
        takowy zza oceanu.
        Poza tym musicie mi wybaczyć dzisiejszą niemoc intelektualną: jestem świeżo po
        spotkaniu z hrabią de Valmont (zwanym przez niektórych Johnem de Malko), który
        poruszył wszystkie struny mej duszy i obezwładnił. Jeśli stacja TVN zdecyduje
        się wyemitować owo nieziemskie wydarzenie, możecie ujrzeć mnie u jego boku)
        Całuję wszystkich wyjątkowo czule
        dygocząca Lilly
        • Gość: Lilly do męskiej Kasandry IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 20:28
          Nemo Miły,

          muszę Cię rozczarować w Twoim bessewisserstwie. Po dworach będę wojażować nie
          tylko do wtorku, ale może nawet do następnej niedzieli. Nie zmienia to faktu,
          że kontrolę nad rezerwatem mam. La petit laptop - bez tego żadna markiza w tych
          czasach obejść się nie może.
          wyjątkowo chłodna dziś
          Lilly
          • markiza otworzyłam konto 07.12.01, 21:04
            To ja wasza Lilly. Naprawdę.
            Poszłam za przykładem Gero i ukryłam swoje cztery litery.
            Proszę o dobrowolne datki na rzecz rezerwatu.
            Uszanowanie
            Lilly
        • gero1 Re: do rycerzy, pararycerzy, pseudo - i meta- 07.12.01, 21:02
          Nix los,
          Zarazka próbuje zastosowac jakąś retoryczną lewatywę, stąd te częste
          wielokropki, tylko nie bardzo wie z której strony zacząć. Pewnie że z
          zazdrości. Udaje długodystansowca, ale gdybyś mu pozwoliła Pani, wychlipałby
          nawet Twoja wodę po kąpieli. Z Lwiątkiem mu się nie udało, wiec wskoczył teraz
          na wyższą gałąź i dalej torkuje.

          Przyjmujesz Pani na salony boheme artystyczną. Zaproś może hrabiego Johna do
          nas do rezerwatu. I nie omieszkaj powiedzieć, kiedy nastawiać TV. W końcu to
          pudło do czegoś się przyda. Pewnie cena reklamy przed Twoim wejściem Pani,
          poszybowała jak rakieta.

          Jeszcze przedłykendowe
          regardy dla wszyskich
          Gero










          • markiza w sprawie nastawiania pudła 07.12.01, 21:23
            to mam szczere wątpliwości, czy zrzucać jedną ze swych masek.
            Być może już jutro wystąpię. A może nigdy (jesli cenzura szalała)i spocznę na
            jakiejś półce obok makabrycznych seriali.
            Bądźcie czujni na tematy filmowe, tylko tyle mogę rzec
            i odpływam w niebyt eteru.
            M. Lilly
                • markiza Re: Powinno byc Rhain... 08.12.01, 13:06
                  sugerowałabym jednak Rhein...
                  Chyba że to jakieś hinduskie pojęcie.
                  Poza tym jest mi źle, bo jakaś siła nieczysta wyczyściła mi nowo otwarte konto.
                  Skasowała epistołę, którą moje alter ego wysłało na próbę.
                  Czy Gero, Nemo lub Woland jesteście hakerami???
                  Lilly ze strachem o interes rezerwatu...
                  • gero1 Re: Powinno byc Rhain... 08.12.01, 20:29
                    Klaniam się,
                    Nauka radziecka notowała już podobne przypadki i zaleca ostrożne korzystanie z
                    nowego konta gazety.
                    Moje cztery litery to stara gospodarka, żadnym e-cośtam, be2be czy innymi
                    soluszionami się nie zajmuję. My tu ciężko pracujemy na chleb. Ja osobiście
                    ledwo possword od logina odróżniam i mam czasem kłopot swoje własne konto
                    otworzyć, nie mówiąc juz o cudzym. Poza tym moge poczekać, kiedy Twoje listy do
                    hrabiego de Valmont wyjdą drukiem.
                    Ale za Zarazkę bym nie ręczył, ciekawość mu pewnie dziurę w brzuchu wierci to i
                    przed hakerowaniem cudzego konta się nie cofnie.
                    Oczywiście nie oskarżam go o nic, tylko w grzeczny, parlamentarny sposób pytam
                    retorycznie, Zarazko zatrypliłeś Lilly konto?

                    Gero niewinny.
                    • markiza Lilly odszczekuje 09.12.01, 17:16
                      Do Kochanych Pomówionych,

                      muszę nieco popuścić cugli dystynkcji i wczołgać się pod mojego ludwika XVI.
                      Stamtąd odszczekuję moje niedawne pomówienia.
                      Konto wróciło do formy.
                      Interwencja u naszczgo administratora odniosła oczekiwany skutek.
                      z poważaniem najwyższym
                      Lilly
                  • ania1 Re: .......do Olgi 08.12.01, 20:32
                    Nie znamy się,więc wybacz bezpośredniość......podziwiam,powiem szczerze
                    podziwiam przenikliwośc w kwestii 10.10.41*......charakterystyczny styl trudno
                    ukryć.......chciałam napisać jeszcze słówko,ale......reszta niech będzie
                    milczeniem. Pa Kochani.....bawcie się dobrze
                    • gero1 U Tiffaniego 09.12.01, 21:42
                      ...ze śniadaniem na mnie nie czekajcie. Znowu plener, odwiedzę was w rezerwacie
                      wieczorem w porze kolacji, proszę o rezerwację dla mnie miejsca przy stole
                      obok Lilly, najlepiej od lewej, serdecznej stony. Od prawej wszystko mi jedno.
                      Może byc nawet Zarazka.

                      Obejrzałem niedzielny TVNowski raport z wyższych sfer podług Twojej Pani
                      rekomendacji. (na szczęście przed obiadem, ponieważ imienniczka pani Piat
                      działa na mnie odrzutnie) There is no business like show business. Poza
                      potwierdzeniem tej starej prawdy program nie miał innych wartości poznawczych.
                      Gdzie zwracac bilety

                      Gero roz-czarowany
      • gero1 Re: 10.12.01, 18:34
        A Ty tak Nemo zawsze tydzień zaczynasz, czy tylko wtedy, kiedy podryw
        weekendowy nie wyszedł. Powtarzaj sobie: moj humor zależy ode mnie. Wszystko
        kwestia autoperswazji.
        Witam Wolandzie. Cos wiadomo z tym piwkiem ?

        Gero po plenerze.
        (na szczęście ostatnim w tym roku)
        • Gość: Lilly nocne marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 00:12
          Drogi Geodeto, Mily Malarzu

          sniadanie zjedzono takye beze mnie, tak więc mysle, ze Zarazony Nemo podawal co najwyzej kielbase zwyczajna i nie masz czego zalowac. Weekend musial go bardzo sfrustrowac, skoro nie stac go nawet na rozbudowany odwet (po tym jak nie wyszlo mu wrozenie z fusow). A moze gromadzi jad i jutro eksploduje? Chyba zamowie jaki uniform ochronny.
          Smutno mi, GEografie ROmantyczny, ze cenny zycia czas spedziles przed gloca, ale lajf jest brutalem... Ja mam wplywy tylko w rezerwacie, za eter komercyjny juz nie odpowiadam.
          Wynagrodze Ci straty moralne przy najblizszej kolacji, tylko podaj pierwej swe upodobania, bym mogla skoro swit slugi na targ poslac. bis dann

          pociagajaca (niestety tylko nozdrzem)
          Lilly
          p.s. A Nema, bo go prawie nema, niech pocieszy fakt, ze usychaja z tesknoty za nim kolejno: single2, olga, ania1, betty14 i samanta69. I silne lobby warszawskie z Targowkiem na tarczy.
          • gero1 Re: nocne marki 11.12.01, 12:31
            Droga Markizo
            Comment allez vous? Ciężkie czasy nastały w rezerwacie. Wszyscy tacy dobrzy się
            przed Swietami zrobili, że nikogo już nie stać nawet na odrobinę jadu i
            złośliwości. Dobrze, ze w tych ciężkich czasach można liczyć przynajmniej na
            Ciebie, Markizo.
            Nie jestem geodetą, ani nawet romantycznym geodetą. Mapy kastralnej rezerwatu
            nie wykreśle bo nie umiem. Inni, z bakcylem artystycznym w sobie powinni zając
            sie poziomicami, na których brak się skarżą.

            pozdrowienia
            gero




            • zarazka czekajcie, a bedzie wam dane.... mowi pismo 12.12.01, 12:01
              Drodzy kochani moi....

              nie odzywalem sie tak dlugo, a i tak ostatnio zaledwie lakon, nie ze wzgledu na
              brak jadu, ale takoz, podobnie markizie podroze po dworach..... niech nawet
              bedzie, ze podrozowalem nie w charakterze hrabiego valmonta, a jedynie
              trefnisia, co mial rozsmieszac arystokratow..... dalej w podrozy, wiec na
              dluzsza chwile bede mogl zabawic was dopiero w poniedzialek..... a wlasciwie
              obnazyc wasze plycizny intelektualne, klamstwa, obludy hipokryzje itp......
              (sam sie zreszta pytam po co to robie? boc - drogi Gero - nie po to, aby
              markize swoja osoba zainteresowac........ dwa razy do tej samej rzeki itp. itd.
              etc.; ani po to, aby z toba jakies dysputy jalowe prowadzic, bo - niestety
              droga Lilly - Gero mi nie dostaje, co mowie z zalem)

              pisze do was choc jestesm zawiedziony......

              nie tyle Gero, ktory nie jest w stanie wykrzesac z siebie wiele..... oj, lilly
              na co ci przyszlo..... woladn stokroc zabawniejszy

              jestesm zawiedziony Lilly twoim poziomem i utrata dowcipu.....

              ps. 1...... jak tam John M.? nadal Lilly taki oschly dla ciebie? he, he, he,
              he, he........ czyzby wolal chlopakow? hi, hi, hi........

              ps. 2...... a o moje łi-kendy i podrywy to ty sie lilly naprawde nie
              martw..... jakos sobie radze...... he, he, he....... w koncu jestesmy do
              siebie bardzo podobni, choc ty jestes na tyle bufonowata, aby tego nie
              zauwazac....

              ps. 3...... czy moje zdjecie nadal wisi? nie..... nie z sympatii bron boze, ale
              przeciez jestes balaganiara i przez roztargnienie..... ja wszystko co od ciebie
              mam ladnie opakowane i zawiazane wstazeczka........he, he, he...... (kochani,
              jak zwykle z mojej strony to zwykly blef........ kto nie musi, niech nie leci
              do ekg)
            • garfield01 Re: nocne marki 12.12.01, 14:52
              przypadkiem zajrzawszy pokusze sie o slow kilka;

              gero, przyjacielu (wybacz spoufalanie sie, taki odruch serca), krazysz jak bledny
              rycerz wokol zombie-markizy, nie zauwazajac jak cieniowi za Twymi plecami coraz
              wyrazniej wyrastaja dlugie uszy charakterystyczne dla zwierzecia
              parzystokopytnego. pomnij, ze czasem Twoj wrog bywa Twoim najlepszym
              przyjacielem...

              nemo - captain, my captain - podzielam Twe rozczarowanie co do rezerwatu i jego
              tworczyni. nowych okazow brak, a stali mieszkancy jakby wylenieli, choc pora roku
              ku temu wielce niestosowna. czyzby to efekt braku odpowiedniej opieki, czy
              tez? .... brrr, strach pomyslec! niemniej jednak wiele zdrowia zycze, bowiem
              niektorzy Twe zdjecie jesli pozostawili, to pewnie po to, by wbijac w nie
              szpileczki;) chyba ze taki dowod (bylo nie bylo) zainteresowania pochlebia Ci,
              choc smiem watpic....

              z powazaniem - wylegujac sie na galezi - garfield

              • gero1 Re: nocne marki 12.12.01, 15:21
                Cześć Zarazo,
                To tylko ja, chociaż pewnie wolałbyś aby najpierw odpowiedziała Ci Lilly albo
                chociaż Olga, Singielka czy w ostateczności Woland. Wymienieni, poza Lilly
                wykazują mało aktywności więc zostaję ja z samego dołu listy preferencji.
                Cieszę się, że się, ze zdecydowałeś się jeszcze pozostać w rezerwacie, pomimo
                Twojej intelektualnej dominacji na morzu, w powietrzu i na ziemi. Również
                siebie pytam dlaczego. Jeżeli nie dla Lilly, nie dla jałowych słownych
                przepychanek ze mną to po co? Rozumiem, taki nihilistyczny kaprys artysty,
                sztuka dla sztuki, rodzaj happeningu jak spuszczenie nad miastem martwej krowy
                z helikoptera.

                U ciebie słowo droższe od papieru, więc wierzę Ci na słowo, „że Ci nie
                dostaję”. Chociaż nie dla mnie, ale dla Lilly i pozostałych powinieneś tą tezę
                głębiej rozwinąć.

                Trudne czasy nie szczędzą nawet błękitnej krwi. A trudne czasy wymagają
                trudnych decyzji, mój zarazko. Jeżeli Woland dozuje się w proporcjach
                mikroskopowych, pozostaje Markizie tylko ja. Wiem, ze to niezbyt wiele, ale jak
                się nie ma co się lubi…. Nie będę dalej obnażał swojej płycizny intelektualnej.
                Zabawiaj zarazko dwory i wracaj w poniedziałek, trochę mi Cię żal, że musisz
                tak błaznować do emerytury.

                Witam kocie, jeżeli chcesz sie wymościć u Lilly na ludwiku i obgryzać kosteczki
                z homarów to nie zaczynaj miauczeć od górnego c. Pewnie Lilly na powitanie
                wolałaby cos cieplejszego.

                Pozdrawiam tak ciepło jak tylko Gero potrafi.
                g.
                • Gość: Lilly do zdrajcow i Ciebie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 01:37
                  Wybaczcie pozna pore, ale musialam dokonac oblucji po kubku pomyj wylanych na ma niekrotka szyje przez niejakiego Zaraze.
                  Nasz bohater wytyka mi nie tylko upadek intelektu (czytaj: do pasji doprowadza go moja sympatia dla Gero), balaganiarstwo (czytaj: �mnie, proszę panstwa stac na sprzataczke�), ale i zaniedbywanie izby pamieci narodowej z jego portretem na czele (czytaj: �nawet po smierci będę cie straszyl�).
                  Probuje mu wtorowac niejaki/a Garfield (oby się zjednoczyli w swej frustracji) � niby nowa postac, ale jakos starym truchlem mi tu zalatuje...
                  Obiecuja zlote gory intelektu, ale na razie ich tworczosc przemyca jedynie postfreudowskie watki, których na naszym forum rezerwatorum po prostu poruszac nie wypada. Prawda bowiem nie jest naga, lecz porzadnie uszminkowana.
                  Jak mowi moja ulubiona pisarka: �Dotyk Absolutu pozostawia niesmak. Po dotyku Absolutu nigdy nie przestaniesz się drapac.�
                  Może nie będzie to dla wszystkich jasne, ale starzy bywalcy rezerwatu domysla się w czym rzecz.
                  Do Gero: mój mily, to naprawde dobry znak, je�li Zaraza usiluje Cie upodlic. Byle kto nie wzbudzalby w nim tyle adrenaliny, choc być może kompleks Otella w nim się nasilil ... kto wie. Tez się zastanawiam w czym mu nie dostajesz, w czym jestes tym karlem, za którego Cie bierze... Moze przyszlosc pokaze, moze swietej pamieci rezerwatowe konkursy literackie wylonia lepszosc, o która tak Zaraza zabiega. Zycze weny i Wenery (patronatu).
                  Gdyby nie twoje poparcie, chyba splonelabym już na stosie... Trudne czasy dla markiz, dobrze ze John de Malko w odwodzie. Grono nieduze ale rasowe.
                  Koncze i zlecam single2 prace przy drucie: kilka par wielbladzich (albo lamich) rekawic dla naszych panow, by reuma nie odezwala się przy tych mrozach.

                  Dygam
                  Lilly

                  p.s. Zapraszam na sylwestra rezerwatowego, szczegoly juz w nastepnym odcinku. Maski obowiazkowe.
                  • Gość: single2 Re: do zdrajcow i Ciebie IP: *.*.*.* 13.12.01, 09:03
                    W zwiazku z wypadkami jak wyzej, przyjmuje zlecenie nawet chetnie, prosze o
                    dostawe wloczki. Czy moze to byc dzielo na szydelku, druty mi nie leza?

                    Gość portalu: Lilly napisał(a):
                    > Koncze i zlecam single2 prace przy drucie: kilka par wielbladzich (albo lamich)
                    > rekawic dla naszych panow, by reuma nie odezwala się przy tych mrozach.
                    • gero1 Re: do zdrajcow i Ciebie 13.12.01, 11:23
                      Gnę się wersalsko
                      Witajcie kochani. Lilly, ten typ tak ma, chciałby być panną młodą na każdym
                      weselu i nieboszczykiem na każdym pogrzebie. I nie znosi jak komu innemu
                      Mendelsona albo pogrzebowego grają. Niczym sejsmograf potrafi Pani wyłapać
                      najmniejsze drgania w rezerwacie i przewidzieć kiedy zarazka wybuchnie jak
                      wulkan. Podziwiam.

                      A co do supremacji, pogląd na jej temat trudno sobie wyrobić tylko na podstawie
                      tego, że ktoś tak o sobie mówi. Oczywiście u zarazki słowo droższe od papieru.
                      Ale mimo to jeszcze raz go zachęcam, aby wszystkim niewiernym Tomaszom wskazał,
                      skąd tak naprawdę promieniuje absolutna, spełniona inteligencja i aby obnażył,
                      tak jak butnie zapowiada, nasze płycizny, przeciwstawiając im dla kontrastu
                      swój rów mariański. Chyba że się obawia, aby nam się od tego intelektualnego
                      ciśnienia mózgi nie sfilcowały. Uspakajam, nie takie próby wody przechodziły
                      zwycięsko.

                      Mnie się Lilly również to miauczenie na górnym c znajome wydaje. Kocie
                      przedstaw się Lilly i nam jak dobry obyczaj nakazuje.

                      Singielkę poproszę o moherową zawadiacką czapeczkę a la Panama, czym ją
                      udziurgasz to już Twoje zmartwienie, a Olgę o kolejny wykład o wyższości Świąt
                      Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy.

                      Oczekuje szczegółów balu w operze.

                      Gnę się jak na wstępie.
                      Gero
                      • garfield01 Re: do .... zainteresowanych? 13.12.01, 16:53
                        kiedym sie przechadzal, zajrzalem ponownie;

                        gero, stawonog moj organizm by nie przyjmuje - fuuj, te chitynowe pancerzyki! - a
                        co do scierania (lub jak kto woli ostrzenia) pazurow o ludwiki markizy, to
                        przemysle sprawe....
                        przyjacielu, Tys bardziej obyty na lillowskich saloon'ach, wiec przyjmuje Twe
                        pouczenie odnosnie mych manier. niemniej jednak kotem jestem, nature mam leniwa i
                        kaprysna. nie wypada mi, najmilsi (nietaktem by wielkim wobec wszystkich tu
                        bywajacych bylo) - ujawniac sie zaraz po pierwszym wezwaniu. pozostawiam Was w
                        domyslach i niedomowieniach. zasugeruje jedynie (wiem, wiem, ze nie uwierzycie),
                        ze nic nie jest tym, czym sie wydaje.......

                        slowko do lilly; toz to Twoj (chcialoby sie powiedziec: swiety!) obowiazek jest
                        zapewniac atrakcje stalym bywalcom i przelotnie odwiedzajacym, ten skans....
                        mrrr, rezerwat, oczywiscie! poziom roz(g)rywek daje szanse na podniesienie
                        poziomu konwersacji. przyznaje, ze idea balu sylwestrowego wywolala niewielkie
                        drgania w mych trzewiach. coz, smiem przypuszczac, ze impreza ta nie dorowna
                        wiedenskiego Staatsopernball, ale kto wie.... i, prosze, nie przypominaj o
                        maskach, mamy ich przeciez tak wiele, nieprawdaz? za to nadarza Ci sie okazja
                        sprawienia sobie nowej, cherie. ach, i zamow zawczasu puder ryzowy by uwydatnic
                        krwisty kolor pomady do ust. ja, jesli sie stawie, to w lsniacym, czarnym futrze.

                        bene vale - dalej wylegujacy sie na galezi - garfield
    • woland? Życzenia. 13.12.01, 18:19
      Drodzy moi!

      Piszę mało i zapewne nudno. Ale proszę o wybaczenie.
      Ciężkie czasy nastały, ciężkie czasy... Życie przerosło nawet najbardziej podstępnš diabelskš duszę. Małe i duże intrygi ustšpiły miejsca zwykłej ludzkiej zawi�ci w tak czystej formie, że wszystkie wiodšce proszki i ten reklamowany wysiadajš. Nie dla mnie już słodkie status quo. Nie dla mnie. Czas biegnie powili, ale nieubłaganie: tik, tak. Kto się załapał na wła�ciwy pocišg, teraz zapewne wyjmuje bułkę z żółtym serem odwija wytłuszczony papier i w skryto�ci zjada unikajšc spojrzeń współpasażerów... Troszkę wytarmosił mnie za kinola Pan Pech, a ominšł Pan Łud . To fakt, że ten ostatni, częstym był u mnie go�ciem i przecież nie ja jeden na niego po cichu liczyłem... Chochliki i inne takie tam dołożyły swoje..
      Masz babo placek...
      <oby dane mi było te słowa słyszeć jeszcze nie raz przy stole z herbatš i biszkoptami...>
      (...)

      Panno Lilly <o ile wolno mi tak mówić ;-)>,
      Szczę�cia życzę, tu i tam: w domu, w pracy i w ogóle. Zdrowia i cierpliwo�ci do małych i dużych, cierpliwo�ci przede wszystkim. Oby uczycie znudzenia i zwštpienie nie trapiło Cię więcej. Może warto podpisać pakt o nieagresji z tymi, którzy sš dla Ciebie wspomnieniem, cierniem, bo czasem kto� pó�niej będzie miał komu nawymy�lać i będzie kogo za wszystko obwiniać, a to już co�. Nie wiem jak jest, ale nie zamykaj furtki, niech kto inny zna ciemnš stronę księżyca. Wiem, że to jest trudne, ale zapewniam Cię, że warto. Po stokroć warto. JA to wiem najlepiej.

      Panie Zarazko,
      Tyle było między nami słownego ujadania, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko powiedzieć przepraszam, za pieniactwo, tanie intrygi i odrobinę chamstwa z mej strony. W gruncie rzeczy i tak jeste� tu jedynš męskš osobowo�ciš, nie bez wad zarozumialcze, nie bez wad, ale którz ich nie ma... Tobie życzę by� nie popadł w retorykę i odnalazł sens.

      Gero,
      Prawie Cię nie znam, cóż mi pozostaje. Powodzenia!

      Olgo, Single2,
      Pozwolę sobie Was umie�cić obok siebie, a co ! Odrobina zło�liwo�ci we mnie została. Powodzenia, Wam także życzę wszystkiego dobrego.

      Wszystkim podczytujšcym oraz bliższym i dalszym znajomym królika,
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku i
      Wesołych �wišt!

      ------------------------------

      Pozwólcie więc, że zamilknę. Moje trzy grosze, zapewne i tak nie będzie już błyskotliwe, ani odkrywcze, ani nawet uszczypliwe. Co� mi się nie chce. Taki rok.

      Żegnajcie,
      Woland <nieWoland>

      • gero1 Re: Życzenia. 13.12.01, 21:42
        ...co do niektórych zwiewnych śladów, mówi mi wiara niezależna,
        że nie zatrze ich żaden wiatr, wojna ani morowe powietrze.

        chyba nie jest dobrze, prawda? Rzeczywiście sie nie znamy, ale masz we mnie
        rezerwatową duszę, ktora Ci dobrze życzy. I kiedy tylko się, przez swój ciemny
        tunel na drugą strone, do światła przeczołgasz, wtedy wracaj tu do nas. Zawsze
        bedzie tu dla Ciebie ciepła herbata i zapalone na zewnątrz swiatełko, cobyś nie
        pobłądził w ciemnościach. A gdyby co, to wyciągniesz nas z ktrypty, jak to
        wczesniej Lilly uczyniła. Wystarczy dekel lekko obluzować.

        Z daleka najlepiej jest wracac o swicie, kiedy dopiero poranne mgiełki wstają.

        A Tobie, życzę tego, czego najbardziej potrzebujesz, bo każdy czegoś
        potrzebuje. I bądz zdrów Wolandzie.

        Gero.


        • Gość: Lilly powaga powialo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 23:05
          Gdybym, Wolandzie, niepomna byla twych stylistyk, a zwlaszcza w wykonaniu Drwala, gotowam Cie wziac za kaznodzieje. Smutkiem pozegnan ostatecznych powialo.
          Zatrwozyles mnie: nie chcemy cie tracic z grona rezerwatu. Wracaj z tarcza, dokadkolwiek zmierzasz!
          Tak pojednawczo się tu zrobilo, ze az nie wypada mi byc markiza.
          A jednak pozwole sobie wysnuc pewne sugestie co do garfielda, cos czuje jakbysmy gdzies sie juz spotkali(ly). Spedza mi to sen z powieki. Mysle ze jestes chyba jakims kotem emigracyjnym, bo z gramytyka naszego jezyka troche jestes na bakier. A moze ty w ogole nietutejszy zwierz, albo jakie genialne niemowle kocie. Będę bacznie obserwowac twoje potkniecia, poki co z futrem czy bez (lepiej bez, a jeno w masce) na bal przybywaj. Miejsca jeszcze nie zdradze, aby swoloczy nie napedzic sobie do srebrnych zastaw. Przetestujemy z grubsza podatnosc na intrygi, oczytanie, gibkosc taneczna na linie.
          Bo trzeba wam wszystkim wiedziec ze nietancerzy nie honorujemy!
          Umiejetnosc dygania przy madrygalach nie wystarcza, tak wiec kto zyw niech no pocwiczy przy lustrze.
          Single2 moja mila, szpule welen wydane Ci zostana z magazynu i nie zapomnij mary wziac palczasto-glownej.
          Tym dziarskim akcentem konczy i do alkowy się udaje
          wasza Lilly

          • Gość: single2 Re: powialo IP: *.*.*.* 14.12.01, 08:31
            W dobry humor dobrymi wiesciami (a potem nie tylko nimi) wczoraj wprawiona
            ukonczylam cos co z lekka przypomina skarpetki (Zarazka nasza juz grypy nie
            zlapie) i zabralam sie za moherowa czapeczke dla Gero.

            Wolandzie wybaczam umieszczenie mnie wraz i w poblizu Olgi, tylko nas nie
            opuszczaj. Tez ci cos na tym szydelku wydziergam.

            Cieplo w ten mrozny poranek pozdrawiam,
            Wasza single2
            • gero1 karawana jedzie dalej. 14.12.01, 16:29
              Witajcie kochanieńcy.
              Woland pewnie do nas wróci. Gdzie mu będzie lepiej niż wśród swoich złośliwych
              i jadowitych. Drwal też nigdzie poza rezerwatem roboty nie dostanie. Wrócą we
              łzach. Trzymaj więc Lilly vin de burboun na tą okazję.

              Oczywiście wychodzę czasem poza menueta. Na drugie mam Fred, a mama z domu
              Aster… If you knew Susi like I know Susie (choć chyba powinno być as). …Pary w
              kotłach nigdy nie brakowało, tylko semafor zamknięty.
              A może by tak bal a la dzikie lata dwudzieste, jakie swego czasu Big Gatsby
              urządzał, serpentyny, szampan, murzyński band na zmianę z latynoskim. Na
              ciężkie czasy nie ma to jak wystawny bal. Tak aby kroniki towarzyskie miały o
              czym pisać a cytowana przez Panią swołycz o czym czytać w kolorowych pismach.
              Cóż, musi się ktoś bawić, aby o tym czytać mógł ktoś. Sprawiedliwy podział ról
              wynikający z przywileju urodzenia.

              A ty Garfield, z których to Garfieldów? Earl of Garfield, z izby lordów, to
              jakiś krewny?

              gero ergosum.




              • Gość: Lilly karawana jedzie dalej. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.12.01, 23:49
                Witaj Gero1 i Single2,

                bo reszta to pewnie podlogi pastuje albo sie obraza /Garfiefd DeMasco, na ten przyklad/.
                My sprzatac nie musimy, a Jan wszystko do gabki podsunie.
                Jedynym zadaniem jest logistyka sylwestrowa, gdzie kogo przy kim usadzic.
                Jaka konwencje humoru wybrac, w co sie ubrac itp.
                Bal a la lata 20-te do sprzedania po raz pierwszy!
                /rozgladam sie po sali.../

                Mam nadzieje ze w tym roku obedzie sie bez wynajmowania firmy SKANDALE TOWARZYSKIE (co to ratuje nudne przyjecia) i dacie popis intrygatorstwa i niefrasobliwosci.
                Po szybkosci powstawania skarpet, moja singielko (czy wciaz jeszcze?), widze ze nadajesz sie zgrabie na zone Zarazki, ktory mimo obiecanek podbojowych, lubi klimaty jejeczniczki pod nos, nagrzanym pantoflem tez by nie pogardzil.Kto wie, moze jeszcze przekszalce rezerwat w biuro kojarzeniowe... Ale to dopiero po zebraniu jakiegos zniwa ludzkiego.
                Gero jawi sie niezwykle apetycznie, ale nie mysl sobie, ze podbijesz mu komore sercowa jedna czapa. Radze poczekac na powrot Zarazy, co to nas entelektem powali. I czarem pierwszego nieboszczyka, jak to slodko nazwal nasz okaz.
                wylogowuje sie z szacuneczkiem

                Lilly
                • gero1 daleko nie ujechała. 18.12.01, 10:10
                  Drodzy panstwo mili,
                  Tak się nie robi. Kilka dni mojej nieobecności wystarczyło i nasz rezerwat
                  bydło przygniotło, ze zacytuje Wielkiego Nieobecnego. I to przed samymi
                  Swietami, a gdzie życzenia, prezenty, bal w operze...
                  Prosze do noworocznych postanowień na przyszły rok dołączyć; będę dbał o
                  rezerwatową faunę i florę.
                  Gero z de gusto.
                  • drwal! Re: z za�wiatów 18.12.01, 10:27
                    Witajcie,
                    Co by nie było, że się zjawiam pomimo pożegnań, pozwolę sobie na pewien fortel ;-)))) <ciekawe, czy się Lylka domy�li...> Oj, tak, tak, wszechobecna forma przygniata tre�ć, wiadra pomyj i gulgot wykastrowanych indorów, zagłuszyły każdy normalny głos. Barbarzyńcy, grafomani i men-szczy�ni zdominowali nasz wirtualny �wiatek. A co dla mnie najsmutniejsze, przyszedł gajowy i zaršbał mi topór. Co ja teraz biedny bez topora zrobię??? Narzędzie pracy to podstawa w moim fachu. Ojojojoj....
                    Bu�ka !
                    • Gość: Lilly ona w ogóle stoi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.12.01, 12:38
                      Moi mili,

                      za te przestoje i braki napięć wszelakich, a zwłaszcza intelektualnych dostanie
                      nam się od Zarazy, bo intuicja mazkizia mówi mi, że on dzisiaj nas staranuje
                      swoimi zwojami.
                      Mam nadzieję, że single2 nie nadziała się na ruszt szydła i nie popełniła
                      skarpetkowego suisidu.
                      Garfield uszedł ze strachu.
                      Gero obcuje w innych plenerach częściej niż w rezerwatowych (co ty tam koteczku
                      dłubiesz?)
                      A ja tonę w rozmaitych wigiliach dla różnych socjet.
                      Poza tym wyjadę niebawem do gościnnego dworu na święta, więc zobaczymy się
                      (upsss, czyżby to była jakaś propozycja?) nieprędko, być może już w nowym-
                      starym wątku.
                      Zyczę więc wszystkim tego samego co sobie: wrażeń, uwielbienia, godnych wrogów,
                      dobrych trunków i szybkich samolotów.
                      A naszej instytucji: koronkowych intryg (oby zaraza porzucił wreszcie szpagat i
                      szewskie szydło), sztuczności i jeszcze raz sztuczności.

                      padam z nóg
                      Lilly
                      • garfield01 Re: niech wiec usiadzie 18.12.01, 16:02
                        z rozmyslan po lunch'u;

                        mmmrrraauuu, znikniecie me bynajmniej nie bylo spowodowane zadna z tych rzeczy,
                        ktore mi ,droha moja lilly, zarzucilas. my, kot, nie chcielismy Cie zbytnio
                        przyzwyczajac do naszej osoby. lubimy tez chodzic wlasnymi sciezkami.
                        reasumujac, wtedy kiedy mnie nie bylo, polowalem w okolicznych lasach, a efekt
                        tych lowow mozna okreslic jako calkiem zadowalajacy.
                        niemniej jednak, choc pewne slowa lechca ma kocia proznosc, to.... ale o tym
                        moze pozniej. pragne wspomniec, ze - bynajmniej, bynajmniej - tutejszym
                        kociakiem jestem, a wypomniane mi nie-za-pan-brat z gramatyka ojczysta wynikalo
                        jedynie z leniwego formulowania swych mysli. i jeszcze jedno, cherie; nadal
                        uwazasz, ze sie kiedys spotkalismy? moze w mym
                        innym/rownoleglym/poprzednim/przyszlym zyciu, gdym nie kotem, a kotka bylam/-
                        em.......?

                        i w tym momencie raduje sie me serce, ze niejakiego drwala zarzadca lasow
                        siekiery pozbawil, bo z pewnoscia juz by zabieral sie do scinania swierka, na
                        ktorym sie wyleguje;-) coz, moj rebajlo, gdy tresci malo, cwiczysz forme, a
                        wtedy ta przybiera przerazajace niekiedy rozmiary, czyz nie tak? na marginesie -
                        niebawem ja rownie zaczne wygladac capt.nemo jak kania dzdzu.....

                        gero, rycerzu ostatni, jesli posiadles umiejetnosci wielkiego Freda
                        (zastrzegam!!! tylko te taneczne) choc w polowie, a jednoczesnie nie
                        dorownujesz mu wiekiem, mialbym dla Ciebie, przyjacielu seksowna Ginger, choc
                        nie miedzianowlosa. jesli juz o rozrywkach mowa, to od szalonej zabawy pod
                        patronatem ducha wielkiego Gatsby, bardziej odpowiadalaby mi goraczka (nie
                        koniecznie) sobotniej nocy. zwazywszy jednak na dominujacy ostatnio trend,
                        spodziewam sie tuwimowskiego balu w operze - horrrrorrr!!! wyobraznia nie
                        zawodzi, a wlos sie jezy, brrr! basta!

                        drodzy moi, mniemam ze jeszcze przed swiateczna podroza daleka (dylizansem,
                        lilly, zadnych samolotow! absit!) znow pozwole sobie poprzynudzac. pozostancie
                        w pelni wladz, nie tylko umyslowych;-)

                        mruczacy w zielonych iglach - kociak
                        • Gość: single2 Zycze IP: *.*.*.* 21.12.01, 11:45
                          wszystkim stalym i goscinnym bywalcom klubu Lilly spokojnych świat i
                          najlepszego roku nowego. A teraz wyjezdzam na dluzej wiec bawcie sie grzecznie.
                          Zamowienia na skarpetki i czapeczki zrealizowalam i nic innego szydelkiem nie
                          popelnilam.
                          • Gość: gero Re: Zycze IP: *.mcps.com 21.12.01, 13:04
                            Ja diękuję i dołączam się do życzeń Singielki i wszystkim codziennym i
                            odswiętnym bywalccom Wesołych Swiat, kanonady korków na Sylwestra oraz silnej
                            głowy.
                            Do zobaczenia kochani w Nowym Roku, w którym zaczynam Nowe Zycie.
                            gero
                            • zarazka Re: Zycze i ja wam 21.12.01, 14:22
                              Kochani!!!!!!!

                              Dlugo mnie nie bylo, bo goscilem i ja takoz na rozmaitych dworach...... i
                              ciagle brak dosc czasu, aby szerzej.....
                              wiec choc wigilijnie:
                              wszystkim wszystkiego, co komu braknie.......

                              ps. Gero..... nawet nie bede probowal polemizowac, bo nie warto tracic na
                              ciebie czasu.....

                              ps. Woland..... pozdrawiam serdecznie chlopie...... tys jedna z gwiazd tutaj
                              (natenczas betlejemska)

                              ps. Garfield..... masz swoj rozum...... he, he, he, he..... no, dzieki za
                              wsparcie w swoim czasie.....

                              ps. Lilly..... kochana, Lilly...... wychodzisz z formy.... ale coz.....

                              ps. single2.... dzieki za grube skarpety..... nie nosze.....


                              ps........... a propo zony dla mnie..... zagadka: komu Lilly na pewnym balkonie
                              (skad widac i slychac statrujace samoloty) obiecywala, ze zostanie jego zona?
                              dla ulatwienia dodam, ze nie byl to John de Malko.... he, he, he......

                              no to do milego, kociaki
                              • Gość: garfield01 Re: Zycze i ja wam IP: *.centrala.pbk.pl 21.12.01, 15:18
                                coz, ida swieta i nawet koty porzucaja wytarte sciezki w oparach absurdu i
                                probuja przemowic ludzkim... hmm, hmm, .... w kazdym badz razie jakims tam glosem:

                                Wam wszystkim, kochani, na te zblizajace sie swieta, zycze, nie tego, co Wam sie
                                wydaje, ze najwazniejsze, ale tego, co naprawde dla Was takie jest.

                                zadoscuczyniwszy zwyczajowi, teraz kilka komentarzy;

                                lilly, cherie, cos mi sie wydaje, zes ostatnio bardziej sklaniasz sie ku zwyklym
                                (by nie uzyc slowa - plebejskim, pardon;-) tesknotom. wybacz smialosc przy
                                nieznajomosci tematu, ale moze warto porzucic koronkowa robotke (i tak nic Ci sie
                                placze i supla niebywale) i spojrzec ku gorze. wszak gdy wskazuja na niebo, tylko
                                glupi patrzy na palec (nie moje, tak, nie moje, lecz chyba adekwatne....)

                                Don Gero, krotko, nie pomyl gwiazd z ich odbiciem w stawie....

                                Herr Zarazo, morowe powietrze wyraznie sluzy;-) - coz, nie ma w tym nic dziwnego,
                                wszakze od swiezego cala armia napoleonska padla - ale i Tobie zamarzy sie kiedys
                                mala stabilizacja....... uhahahahaha!!!! tak, mnie to rowniez wydaje sie
                                niepowazne.
                                badz czuly dla naszej (!) markizy. czasami, czasami.

                                pozostalym (mniej mi znanym) bywalcom burz z piorunami, ktore pozostana w
                                pamieci, lecz oby nie za czesto..... ach, i last but not least, panieneczko
                                single, dobrze zes skonczyla machac drutami i na przyszlosc, prosze sie nie dawac
                                zapedzac do tak niedorzecznych zajec. mnie rowniez te wloczkowe galganki zbedne
                                sa. czyz nie bardziej interesujace suknie strojne, pelne niedomowien rozmowy w
                                tancu (karnawal tak blisko!), noce nieprzespane? bez podtekstow, oczywiscie!:))

                                Que fragilidad, que fragilidad.......
                                wygladajac pierwszej i kolejnych gwiazd - Wasz garfield

                                ps. a propos zagadki - panie bakterio, nie przekraczaj pan tej cienkiej czerwonej
                                linii. kogoz to obchodzi poza nimi.......
                                • woland? Re: Zycze i ja wam 21.12.01, 15:58
                                  Kochani,
                                  Dużo zdrowia, zdrowia przede wszystkim. Szczę�cia by Wam to zdrowie przydać się mogło. Pieniędzy, by�cie nie wiedzieli co z nimi zrobić. Miło�ci z wzajemno�ciš, bez niedomówień. I tyle, albo aż tyle.
                                  Woland
                                  PS: zaraza przesadziłe� Przepro� Lilly póki czas - balkonami nie szantażuj.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka