Dodaj do ulubionych

kartofel- chciales- prosze

03.12.01, 01:08
Kartoflu, zalozylam Tobie nowy watek, ktorego krotkosc spowoduje, ze szybciej
sie otworzy. Moze okazac sie, ze liczba postow dla odmiany bedzie wynosic : 1,
czego Tobie nie zycze.

Jest jedna sprawa, ktora chodzi mi po glowie i nie moge sobie odmowic, zeby o
niej nie napisac. Czegos tu nie rozumiem lub Ciebie nie rozumiem:

1. Jestes bardziej rozciapciany (wersja kartofla ugniecionego)i nie potrafisz
sobie poradzic z problemem, czego Ty od NIEJ chcesz.

2. Jestes rosti spieczone na skwarka i udajesz meska "silaczke" ( to tytul
ksiazki)- chcesz cos wiecej, ale za Boga sie do tego nie przyznasz, meska
godnosc Tobie nie pozwoli.

3. Jestes kartofel surowy, mocno rozciety i brazowiejacy od rozciecia strony-
nie chcesz nic tylko gapisz sie przed lustrem na krople wyplywajacego soku tzw.
krochmalu ;).

4. Jestes rozgotowanym ziemniakiem ni to puree ni to warzywo w kawalku- sam nie
wiesz czego chcesz od siebie czyli od srodka i obierzyn wlasnych.

5. Jestes frytka w srodku miekka, z wierzchu chrupiaca, nawet ladnie pachniesz-
jak kobieta, ale frytka-pitka, ktora nie podejmie sama decyzji, dopoki nie
otrzyma impulsu elektrycznego (220 V).

6. Mozesz stac sie rowniez wersja obierek, jesli bedziesz wykazywal
niezdecydowanie przez najblizsze piecdziesiat lat.

Jesli natomiast pragniesz PRZYJAZNI to pamietaj- przyjaciele sobie wybaczaja.

Nie gniewaj sie na mnie za te kuchenna anatomie, ale jakos mnie tak rozezliles
dzisiaj, wiec pojde juz lepiej spac.

Jak Wasze stosunki beda sie ukladac zalezy nie tylko od Ciebie ale i od niej.
Z tego co piszesz, ona tez pragnie przyjazni. Jesli to prawda, nie powinno byc
zadnych przeszkod.

Pozdrawiam i zycze rozwiazania wezla gordyjskiego.
Dobranoc
pchy na noc....

zosia
Obserwuj wątek
    • Gość: zosia11 Re: kartofel- chciales- prosze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 01:21
      A zeby bylo jasne, dedykuje kartoflu powyzszy post Tobie i to w 100% . Teraz
      moge isc spac, a Ty ciesz sie bo juz masz lacznie postow: 2.

      zosia

      ps i usmiechu zycze, na pewno w nim Tobie do twarzy.
    • rozmaryna Re: kartofel- chciales- prosze 03.12.01, 08:25
      Ziemniaczku, od kiedy to nieudana miłość daje szansę na przyjaźń? (Temat mnie
      żywo interesuje, wiec jeśli ktoś z forumowiczów chciałby się podzielić
      doświadczeniem, czekam niecierpliwie.) Przepraszam Zosiu, przyjaźń to wartość
      sama w sobie i opiera sie na zaufaniu. Jak Kartodel może zaufać pazerej harpii -
      nie wiem. Prawdopodobnie nie wyobraża sobie bez niej życia, stąd ten koncept z
      przyjaźnią. Zajrzyj Kartoflu na wątek założony przez Karinę i znajdź wypowiedzi
      Panów o Byle Czym; takim, co to i forsę pożyczy w potrzebie i lojalne jest, i
      przjaźnić się z nim można. Powodzenia.
    • kartofel_ Re: kartofel- chciales- prosze 03.12.01, 11:17
      Mam przerwe w wykladach, wiec postanowilem do Was zajrzec. Zbyt mocno porusza
      mnie moja osobista historia, by moc zajac sie normalnymi sprawami: praca ,
      nauka. Niestety, jak tak dalej pojdzie to poloze wszystko co przez ostatni czas
      budowalem (oblalem egzamin z finansow), nawalam gdzie sie da. Raz juz
      przerwalem studia, teraz grozi mi to znow spowodu wlasnego..nieuctwa i
      niepozbieractwa (na szczescie chociaz, ze chodze na prywatna uczelnie, a z niej
      nie wyrzucaja- studiuje tylko czlowiek przez cale zycie). Opuscilem sie tez w
      pracy, jak tak dalej pojdzie to nie bede mial czym splacic dlugow. Biedny
      bogacz. Cholera!

      Ponarzekalem na siebie, a teraz do rzeczy.

      Zosiu podalas kilka ciekawych wersji ziemniaczanych, ale wybacz zadna do mnie
      nie przemowila (poza rösti- bo tak czuje sie i tak odbieraja mnie ludzie na
      zewnatrz klatki z komputerem. Malo kto lub prawie nikt zna moj srodek i to co z
      nim razem wewnatrz siedzi).

      Wszyscy, ktorzy zabrali glos, komentujac moj przypadek powiedzieli, ze nie
      powinienem sie z nia juz wiecej kontaktowac, nawet do niej dzwonic, prawda?
      Powinienem zaczal zyc inaczej, na nowo, bez niej i bynajmniej nie bylo to tylko
      potwierdzenie moich slow, ale ich wlasne opinie. Skoro tyle osob mowi, ze
      wlasnie tak a nie inaczej powinienen postapic tzn. ze potrafia ocenic zjawisko
      z innej niz moja perspektywy, a z tej perspektywy sytuacja wyglada tak a nie
      inaczej (przeczytaj wpisy jeszcze raz, moze nie czytalas).

      Napisalem rowniez w drugim liscie, jesli wczytasz sie dobrze, to zobaczysz ze
      nie chodzi tylko o pieniadze. Widzisz, gdybym wtedy czul, ze ona i ja to „my”
      to zrobilbym jej awanture. Nie, nie taka nadasana, pelna wyrzutow,
      niedopowiedzianych zdan, normalna awanture. Zapytalbym dlaczego tak zrobila-
      powiedziala, dlaczego akurat po naszym cudownym pobycie w Zakopanym, kiedy to
      ja na nowo zaczynalem wariowac na jej punkcie. Nie moge jej o to zapytac, nie
      moge nawet milczaco oczekiwac odpowiedzi, po tym co stalo sie miesiac temu. Nie
      moge dlatego, ze odpowiedz jest racjonalna niezaleznie jaka forme jej nada
      sie. Moze troche niesprawiedliwy bylem w stosunku do niej pokazujac Malgosie,
      ze byla ze mna tylko dla pieniedzy. W gruncie rzeczy ja ich nie mam wiele
      (wiecej niz inni studenci, gdyz pracuje) i pieniedze nie sa dla mnie wazne.
      Macie racje chodzi o zaufanie. Przez te kilka lat wspolnych lat mielismy okazje
      nie raz jeden sprawdzic siebie, ja ja ona mnie. Gdy jedno z nas bylo chore
      drugie siedzialo przy lozku, gdy jedno bylo smutne drugie pocieszalo,
      zabawialo, gdy pojawily sie klopoty jedno drugie wspieralo w ciezkiej chwili
      (gdy o tych klopotach wiedzialo). Tego nie przekresla zadne pieniadze.

      Ta milosc jest rzeczywiscie nieszczesliwa, na pelnie jej szczescia niestety ani
      ona ani ja nie mamy i nie bedziemy miec wplywu, takiego wplywu jaki moze miec
      para budujaca swoj zwiazek.

      Chcialbym z nia zaprzyjaznic sie, dlatego ze ja...lubie, cenie i szanuje, lubie
      spedzac czas w jej towarzystwie, lubia smiac sie z jej dowcipow lub
      powykrecanych we wszystkie kierunki opowiesci (jest humanistka i tym samym
      cudowna pleciuga). Dodaje mi radosci i checi do zycia tak samo, gdy zdarzyl nam
      sie kiedys kryzys te chec mi odebrala. Ale tamto przeszlo, minelo, zostalo
      wybaczone i mnie juz nie dotyczy, stalem sie przez to jedynie ostrozniejszy.
      Jest wiele wykladni (to slowo ostatnio dosc czesto uzywane przez Leppera) ,
      wspomnien, wspolnie przezytych chwil pieknych i trudnych, aby na tym zbudowac
      uczciwa przyjazn. Ja jej ufam, nawet bardzo, ale ufaj jej jako czlowiekowi. Nie
      ufam jej natomiast jako kobiecie. Jezeli wiec pierwiastek plci wykluczymy z
      naszej przyjazni mamy szanse na zbudowanie wartosciowego, dlugotrwalego
      zwiazku. Jestem mezczyzna (mlodym wprawdzie, ale jestem) i przyznaje, ze mnie
      ona bardzo pociaga, nawet teraz kiedy o niej mysle w ten a nie inny sposob
      to... Gdyby pobyt w Zakopanem przedluzyl sie jeszcze o kilka dni to nie wiem co
      mogloby sie stac, obawiam sie, ze nie moglbym reczyc za siebie.

      Wiem co oznacza przyjazn, co mozna dla niej zrobic i czego ona wymaga od stron.
      Przede wszystkim zaangazowania, zaufania, szacunku i bycia zawsze tam gdzie
      jest przyjaciel i zawsze wtedy, gdy cie potrzebuje. Czy spelniam te wymogi, czy
      jestem w stanie je spelnic?

      Nie chcialbym Was zmuszac do pisania odpowiedzi w moim watku, w koncu to tylko
      problem jakiegos kartofla i to kartofel i Magosia musza rozwiazac ten problem.
      Jedno co zdecydowanie nie chcialem zrobic to w drugim liscie przedstawic
      Malgosi negatywnie. Mowimy o faktach, o rzeczach ktore staly sie, a na
      przeszlosc nie mamy juz wplywu. Malgosia jest wspanialym czlowiekiem, moze to
      przy mnie stala sie inna, gorsza... bo nie wiem czy stala sie lepsza... Nie
      oceniajcie jej prosze, nie o ocene tu chodzi.

      To tyle . Zosiu dzieki za kubel zimnej wody, pamietaj jednak, ze dla mnie to sa
      bardzo swieze sprawy i z dnia na dzien nie potrafie z nimi pogodzic sie. Gdyby
      mnie nie zalezalo wowczas bylo latwiej. Po prostu tak zwana przyjazn i juz.

      Jedno co wiem na pewno juz teraz, niezaleznie czy zbudujemy most miedzy soba,
      czy tez nie – nie chcialbym widywac jej z gronem z jej klasy. Zmienila liceum (
      w tym roku szkolnym) i znalazla wielu nowych przyjaciol. Bardzo ciesze sie z
      tego powodu, jestem wlasciwie szczesliwy, gdyz ona kocha i potrzebuje ludzi i
      raduje sie, ze sa oni z nia. To wazne. Fajni to ludzie, w sumie najlepsza
      klasa jaka poznalem ( oczywiscie wylaczajac podstawowke, dwie obie klasy B,
      ktore byly nie do pokonania). Nie musze jednak podgladac jak rozwijaja sie jej
      przyjaznie, moze nawet kolejne milosci. Bylby to masochizm z mojej strony a i
      ona czulaby sie nieswojo widzac mnie. Troche nie moge sobie znalezc teraz
      miejsca, ale coz. Nie zawsze mamy to co chcemy. Teraz juz musze zasuwac na
      wyklady.

      Moze zamiast radzic co mam robic kazcie mnie wziac sie za nauke i prace, bo nie
      bedzie dobrze.

      Duzo wczoraj przeczytalem (nie przyznalem sie) Waszych roznych wypowiedzi i
      duzo o tym myslalem. Wlasciwie mysle bez przerwy, o zgrozo!

      Zajrze jutro do Was, dzis nie moge. Aby Was czytywac potrzebuje stale lacze lub
      kilka godzin dziennie na zagladanie. Jest to niemozliwe z wielu powodow.
      Datego, ech...pojde juz.

      Pozdrawiam wszystkich zyczac dnia, nie wiem takiego jakiego chcecie.

      Witek rösti

      PS wiezel gordyjski -gordlyjski (jak mawia moj chrzesniak) jest wezlem nie do
      rozwiazania. Moze jednak....
    • woland? Re: kartofel- chciales- prosze 03.12.01, 11:25
      napiszę coś, bo wątek długi i pewnie nikomu nie będzie się chciało czytać <tak
      jak i mi>, to pewnie nikt nie odpisze, a może szkoda ...
      PA
      • Gość: rozmaryn Streszczenie dla Wolanda IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 12:45







        A to było tak: Ona śliczna, miła i zabawna, pełna wdzięku. Wyznała mu (do tego
        jaka szczera!), że spotykała się z Nim tylko dla pieniędzy. On sądzi, że
        katastrofa ta może stanowić poczatek pięknej(?) przyjaźni. Wybacz, Kartofel, ale
        wszystko, co napisałeś da się zawrzeć w tych słowach.
        Jakby co, to podejmuję się streścić "Cichy Don" w oryginale, rocznik "Trybuny
        Ludu" z 76 itp. oraz za dodatkową opłatą sporządzić stosowne wyciągi.


        woland? napisał(a):

        > napiszę coś, bo wątek długi i pewnie nikomu nie będzie się chciało czytać <t
        > ak
        > jak i mi>, to pewnie nikt nie odpisze, a może szkoda ...
        > PA

        • Gość: Forward Re: Streszczenie dla Wolanda IP: 213.25.166.* 03.12.01, 21:17
          Kartofel rad ci żadnych nie będę prawił, bo nie jestem ani kompetentny, ani
          zorientowany w sprawie.Ja też w nieco zbliżonych okolicznościach o mało co a
          nie skończyłbym czwartego roku. Finanse są paskudne, zwłaszcza prawo finansowe.
          Po tym wszystkim zostałem domatorem, dziś czytam studium strategiczne
          gen.Kutrzeby.
          • Gość: kakadoo mała dygresja, nie do kartofla IP: 217.8.164.* 03.12.01, 21:36
            Forward, draniu, tuś się schował!!! Ladaco!!! I jak streptease??? W rajtuzach?
            Zdobyłeś się na to?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka