Dodaj do ulubionych

Jak bardzo kochałam.

31.05.07, 08:58
To bloog o mojej miłości do męża. Nie ktorzy troche mnie iwdzieli na tym forum. Chce pokazać jak bardzo kochałam swojego męża(juz nie długo nim bedzie). ja nie zaprzeczam co do miłości do niego ale powiem że mozna kochac i nienawidziec jednoczesnie. Bycie niedocenianym to najgorsze co moze spotkac osobe ktora kocha.
Ta miłośc wygasła juz dawno a ta pisanina to zbior z ok 7 lat ktory zapisywałam i przekazałam męzowi jako moj tomik dla niego.
Powiem tylko to co powtarzam prawi w kazdym watku; że teraz jestem szcesliwa, mimo ze nie kocham niz jak kochałam.
Obserwuj wątek
    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 31.05.07, 08:58
      maseba4.bloog.pl/
      • sanyu Re: Jak bardzo kochałam. 31.05.07, 12:16
        Czytała, piękne :)
        ja też za bardzo się starałam kiedyś...
        też mam wiersze ale nie wiem czy je kiedyś opublikuję.
        • fantka Re: Jak bardzo kochałam. 31.05.07, 15:05
          Też czytałam...
          Piękne, też tak uważam...
      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 31.05.07, 20:55
        Postaram się jutro tam zajrzeć :)
        • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 07:58
          Poczytałem :)
          Bardzo ładny :)
          Mam tylko pytanie to męża tak kochałaś czy jednak kogoś innego?
          • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:05
            Męza, męża. i to bardzo długo. Byliśmy na pewno 9 lat razem. Od szczeniaka w sumie.
            • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:10
              Dlaczego zostawiał Was samych w nocy?
              • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:20
                Te wiersze nie ktore sa jeszcze z przed slubu. Moja sytuacja była identyczna jak twoja. Przynajmniej bardzo podobna. Maaz zaniedbywał mnie a pozniej nas uczuciowo. Miała kobiety a ja walczyłąm jak prawdziwa lwica. czesto jechała sobie ze znajomyymi, koleżankami na wypady jakies i wracal nad ranem. Ja teskniłam, plakałam ale przed ludzmi udawałam ze w porzadku wszystko. i tak to znosiłam. OPstatni jego wybryk był w listopadzie ubiegłego roku. Wyszedł o 13 a wrocił o 6 nad ranem nastepnego dnia. Wtedy przegioł. Nie chciałam by sebek cierpiała a w sumie Dorastał a nie cofal sie w rozwoju. Wtedy sie spakowałam a za 3 dni był u mnie ojciec z siostra i zabrali nas do domu. Teraz mieszkamy 600 km od siebie i zero kontaktu.
                Ale sie rozpisałam.
              • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:21
                A wogule co tak rano na kompie siedzisz? A wy macie dzieci? Jesli mozna spytac?
                • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:26
                  Dzięki za małe streszczenie :)
                  Mamy dzieciaczki - parka (9 i 13 lat) samiec młodszy :)
                  Pracuje na noce, więc rano jestem w domku jak jestem nie po nocy :)
                  • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:27
                    Aha, dzieki.
                  • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:28
                    Palisz? Bo ja właśnie lece na fajka i dopijam kawke. Moze razem zapalimy?
                    • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:29
                      Tak palę, więc pozwolisz, że ogniem się przysłuże :)
                      • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:36
                        Wielkie dzieki. Tego potrzebowałam- ognia. ja juz po....

                        • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:38
                          Ja też, ale ja przed kawą za to :)
                          Tak się zastanawiam, że albo na kobieciarza natrafiłaś, albo przystojniak z
                          niego był
                          • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:47
                            Na pewno nie był przstojny. Znałam przystojniejszych z ktorymi miałam szanse cos osiagnać. Ale zawsze stawałam przy nim. Kiedys nie był taki, był cudowny i kochany. Ale jak to sie mowi troche mu szajba odbiła gdy awansował, wtedy laski lepiły sie do niego jak muchy z nadzieje ze cos zyskaja a on nie odmawial. Druga sprawa ze ma sie to tez w genach. Jego ojciec ma kochanke od 20 lat z ktora ma dziecko(19 lat). Wszyscy o tym wiedza a jego matka przyjazni sie z ta kobieta. Byc moze maz zyjac w atkim domu odniosł wrazenie ze tak powinno byc i to jest w porzadku. Ja jetsem inna i toleroac takiego czegos nie bede. Juz na pewno nie zaprzyjaznie sie z jego laska. Gdybym z nim zostala pewnie bym musiala. Biorac pod uwage ze juz jakis czas mieszka z inna. Ale co tam. Moze jest szczesliwszy, nie ma obowiazkow i tam innych takich. Suma sumarum ja jestem teraz szczesliwsza. Przynajmniej nie wylewam łez w poduszke z rozpaczy bo jak placze to tylko ze smiechu albo szczescia.
                            Wrrrrr, znowu dlugi list.
                            • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:50
                              Przeczytałem :)
                              Czasem tak jest, że drugie zwiazki są lepsze, tu jednak uważam, że do
                              obowiazków jednak on nie dorósł, szkoda, że majac Twoja miłość szukał jeszcze
                              rozrywki :(
                          • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:49
                            .....Po prostu, na prawde go kochałam i robiłam wszystko by było dobrze ale nie sposob zdzialac cokolwiek na siłe jak druga osoba wcale tego nie chce. Wiec doszłam do wniosku ze po co unieszczealiwiac az 3 osoby( ja, on i mały). Jak mozna zrobic tak zeby kazdy był zadowolony.
                            • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:53
                              Ostatnio słyszę - "zrób wszystko, abyś Ty był szczęśliwy", "zadbaj o siebie, o
                              swoje ja - niktóre sprawy olej" - od ludzi z forum. Tobie to się udało, ja
                              jeszcze się boje tak zaryzykować, coś mnie trzyma przy niej - troska i miłość
                              chyba.
                  • fantka Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 18:40
                    Robi kiedy Ty śpisz z żoną?
                    • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 19:02
                      teraz co drugą noc, ale może być coraz gorzej :/
                      • fantka Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 19:08
                        to bardzo ważny element życia,
                        wspólne spanie daje niesamowitą więź
    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:55
      Ja sie tylko ciesze ze zauważyłam to wczesniej. Lepiej teraz niz 20 lat sie meczyc i rwac wlosy.
      Mały przynajmniej nie rozumiała o co chodziło zawsze jak plakalam czy zesmy sie klucili.Nie chciałąm by rósł w takiej atmosferze bo on dopiero zaczyna zycie i nie musi od malego cierpiec. Jeszcze sie wycierpi w zyciu.
      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:57
        Ile mały ma?
        Oby jednak nie cierpiał
    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 08:58
      Ja wcalke nie mowie zebys odchodził. Wiem ze to trudne. Ja to zrobiłam dla dobra synka. Ale rowniez uwazam ze powinienes pokazac zonie ze jeszcze sobie radzisz, ze nie jestes w takim dolku jak ona moze mysli. Staraj sie o nia nadal jezeli warto i jest sens, ale zadbaj rzeczywiscie o siebie zebys odzyskal psychike. To ty musisz byc pewny siebie i wiedziec ze zadna sytuacja cie nie zegnie.
    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:00
      Ma 1,5 roku. Jeszcze malły ale doskonale rozumie juz co sie dzieje dookoła.
      Teraz na pewno nie cierpi i stram sie by to trwałao bardzo długo. Mowie jeszcze dziecko sie wycierpi. Nie stety taki swiat i ludzie.
      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:07
        To maleństwo, a cierpienie nibyu wliczone jest w scenariusz życia.
        Ja też nie chce odchodzić, ale boję się, że jak zacznę dbać o swoje wnętrze to
        niespodoba się żonie, takie małe rozterki, brak wiary w jej miłość do mnie itp.
        Pewnie kiedyś się odważe, ale chyba jeszcze nie teraz
      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:09
        Jeżeli dobrze rozszyfrowuję Twój nick to młoda Kobieta jesteś i jak tylko
        bedziesz chciała to znajdziesz odpowiedniego męża i ojca :)
        • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:14
          Dobrze rozszyfrowałeś:-) Mysle ze znajde ale na razie nie szukam. jak bede mala z kims byc to bede ale nie za wszelka cene i z cala pewnoscia na pierwszym miejscu bedzie dobro małego.
          • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:17
            Duzo z byka masz, a chyba bliźniak jesteś
            Przecież to bardzo ważne, aby mały był szczęśliwy, wtedy i ty będziesz
            szczęśliwsza - tylko tędy do Ciebie droga :)
            • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:19
              Jo, bliżniak.
              • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:34
                z pomorskiego?
            • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:20
              Ale nam sie gadka rozwinęła zaraz usuna nas za prowadzenie priva na forum:-) aAle fajnie mi sie z toba klika:-)
              • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:33
                Z Toba również, dlatego kiedyś wysłałem Tobie pewne zaproszenie, mam nadzieję,
                że kiedyś skorzystasz :)
                • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:34
                  Zaproszenie??
                  czyzbym coś opusciła?
                  • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:38
                    na skrzynce, zagladasz tam czasem?
                    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:39
                      Włąśnie przeglądałam ale nic nie znalazłam a dawno to było? Zaraz wejde ponownie.
                      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:40
                        jakieś 2 tygodznie temu :)
                      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:42
                        Mniej oficjalnie, ale szczerze :)
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40222&w=63451605
                        • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:46
                          To nie o mnie chodziło, Nigdy na tym forum nie byłam.
                          Ale fajnie.
                          • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:51
                            tak o Ciebie, zapraszam(my) serdecznie :)
    • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:37
      W sumie mieszkałam w pomorskim ale nie przypominam sobie. Możesz odswierzyc mi pamięć.
      • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:39
        Jo mi sie skojarzyło z Pomosko-Kujawskim :)
        Jeszcze chyba Wielkopolska może się z tym kojarzyć, ale nie jestem pewien :)
        • magda210682 Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:42
          Na poczcie nic nie mam od ciebie.Może to nie o mnie chodzi. widocznie sie pomyliłes. Ale nie szkodzi.
          • roborobi Re: Jak bardzo kochałam. 01.06.07, 09:43
            czsem poczta szwankuje, więc nadrabiam wyżej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka