Dodaj do ulubionych

Przciętny dzień?

06.06.07, 17:43
Jak wygląda Wasz przeciętny, zwyczajny dzień??
Widzę, że się ostro udzielacie na forum, czacie czy GG, a ja nie mam na to
czasu!!! Wieczorem to już się do kompa nie dopcham..........no chyba, że mąż
wyjedzie:D
Obserwuj wątek
    • agatelek2 Re: Przciętny dzień? 06.06.07, 18:57
      Zwyczajny dzień?Małż w pracy zaharowuje się na śmierć i pieniążki na utrzymanie
      zarabia,dzieci łażą po domu brudne,zasmarkane i głodne a mamusia na kompie
      siedzi.I dlatego mam czas na forum i gg .Co tam dom i rodzina.Necik
      najważniejszy
      ;)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • rene-76 Re: Przciętny dzień? 06.06.07, 18:59
        u mnie podobnie jak u Agatki-aha chciałam jeszcze dodać że przy tych dzieciach
        to staram się być trzeżwa.:))))
        • agatelek2 Re: Przciętny dzień? 06.06.07, 19:07
          Aaaaa Rene-widzisz-o codziennych kilku piwkach czy drineczkach zapomniałam ;)))
      • antena78 Re: Przciętny dzień? 06.06.07, 19:02
        No cóż rano mężulek do pracy a ja ?? no cóż kupe roboty i niewiadomo w co ręce
        włożyć :( dzieci robią pobudkę robie mleczko włączam bajki lece do sklepu robie
        kawe ide do kompa potem śniadanko , sprzątanko i znów chwilka na kompa potem
        synek do spania córa do szkoły a ja obiadek i komp :) po południu to różnie
        zależy od męża o której wraca wieczorkiem komp lub tv i tak dzień w dzień no
        czasem daje luz od kompa i wcale nie zagladam ale ostatnio rzadko mi się to
        zdarza :)
    • anna_sla Re: Przciętny dzień? 06.06.07, 20:24
      Ciężko mi opisać swój dzień, bo panuje w nim chaos nie do opisania. Może
      postaram się opisać dzień, w którym męża za wiele nie ma. Pobudka 6-7 wstaję,
      karmię, przebieram chłopaków i puszczam wolno a sama jak neptyk idę po herbatkę
      i śniadanko albo tylko herbatkę. Wracam i siadam do kompa, to jest zawsze pół
      godziny czasem do godziny jeśli wyjątkowo źle się czuję, kiedy zaniedbuję
      dzieci. Oczywiście w międzyczasie i tak jest latanie do nich, bo Krzysiu nie
      umie sam schodzić na podłogę gdy wstanie, koryguję jego postawę siedzenia niemal
      za każdym razem jak widzę że źle siedzi (to jest obowiązkowe), podaję zabawki,
      próbuję zainteresować czymś by dali mi tą chwilę obudzić się. Jeśli wcześniej
      nie zjedli w ogóle (co im się ostatnio często zdarza) po godzinie znów podaję
      butlę, jeśli jej nie chcą, rozkładam im prześcieradło na podłodze i przynoszę im
      bułeczki, chałkę, rogaliki, z dżemem albo bez, albo robię na bieżąco kanapeczki
      i podsuwam im kawałki do buzi. Jeśli jedzą sami mam pierwsze pół godziny
      wolnego, w tym czasie mogę pranie złożyć, a że raczej rano mam czysto więc
      komputerek, bo dzieci z oczu nie mogę spuścić. Do godziny 8-9 nie wychodzimy z
      pokoju, bo Magda śpi, żeby jej nie budzić, a jeśli tatuś śpi po nocce to do
      godziny 12.. Jak córa wstaje wtedy dopiero odkurzam po śniadaniu chłopaków i
      robię śniadanie jej. O 9 maluchy kładę spać, a Magda ma swoje bajki, które
      ogląda do 10-10:30. W tym czasie najczęściej gotuję dzieciom obiad jeżeli
      przewiduję spacer po 12 (ale raczej rzadko) albo robię wszelkie inne rzeczy,
      które trzeba, ale rzadko trzeba, pranie itd.. i bawimy się, czytamy, oglądamy,
      układamy, malujemy jeżeli tylko jestem jej potrzebna. Na ogół jak ma bajki to
      nic ze mną nie chce robić, czasem tylko tańczyć albo skakać.. Ok. 10-12 wstają
      chłopcy, robię im papkę, karmimy się i dalej bawimy. Jeżeli sami się zabawią, a
      robią to coraz częściej i to cała trójeczka to ja sobie przesiaduję na necie, bo
      i tak muszę ich pilnować, bo lubią się czasem szarpać, popychać, łobuzować,
      Krzysiek otwiera mi szuflady, Bartek szafki, usprawniam im zabawę (np.
      rozkładając koc przez próg balkonu i na balkonie. Ganiam za Krzyśkiem i
      poprawiam mu ciągle siedzenie, uczę schodzenia do klęku, rozluźniania nóżek, z
      Bartkiem czasem robimy ćwiczenia równoważne w zabawie. To wszystko robię z
      doskoku, na ogół dzieci nie dają się długo męczyć, więc tego nie robię, swoje
      już przeszli, czas na odpoczynek.. Czasem któreś przyjdzie się poczulić albo
      Magda każe sobie drukować obrazki do kolorowania. I tak jakoś leci. O 14
      chłopaki idą spać, wtedy gotuję nam obiad, składam nadmiar zabawek, zmywam
      jakieś drobne naczynia itd.. Ok. 15-16 Obiadek nasz i Madzi, a zaraz potem budzą
      się chłopcy i karmię ich, pakujemy się i wychodzimy i na ogół do 19 nas nie ma.
      Chyba, że z jakichś powodów wyjść nie możemy (jak ostatnio mój kręgosłup) i
      siedzimy nadal w domku albo na balkonie. O 19 po powrocie odkurzanie od razu i
      wszystkie zabiegi związane z kładzeniem dzieci spać, córce bajki jeszcze do
      20-stej. W międzyczasie jej kolacja i do 20 - 20:30 dzieci w łóżkach niezależnie
      od tego czy śpią.. I wtedy zaczyna się sprzątanie. Zależnie od tego jak owocny
      był dzień tym więcej lub mniej sprzątania. Wieszanie prania (wczoraj miałam 3
      miski), ewent. nadrabianie zaległości typu kurze itd. i dopiero czacik.. Musisz
      zapytać mojego męża jaki jest mój rekord w sprzątaniu. Oprócz mycia naczyń i
      kurzów potrafię chatę na błysk strzelić włącznie z łazienką do 20 minut, jeśli
      tylko mam motywację, wyrobiłam sobie tempo jak chłopcy byli mniejsi ale jak mnie
      zawiódł kręgosłup zwolniłam. Ale zawsze chatę muszę wysprzątać tak by nic na
      następny dzień nie zostało, dopiero to ma sens. Owszem bywa, że czasem mi się
      nie chce, nie jestem robotem, a sprzątania nie znoszę jak jasna cholera.. O 24
      karmienie, więc wcześniej się nie kładę i dopiero po karmieniu spanko..

      Wczoraj np. wieczorem nie siedziałam tylko na czacie, ale na dwóch czatach i
      prasowałam też stos pieluch..

      Jak mąż jest w pracy jest luźniej, on zajmuje się dużo dziećmi a ja mam chwilę
      wytchnienia. Wiesz siedzę w tym domu, w tych czterech ścianach idzie wariacji
      dostać. Nie ma do kogo wyjść, nie ma komu przyjść, nie zostaje mi zbyt wiele.
      Przy pierwszym dziecku miałam deprechę, bardzo łatwo w nią wpadłam. Drugi raz
      tego nie chcę przechodzić. Ratuje mnie przed tym chociaż to małe okienko jakim
      jest net.. Kocham dzieci i chciałabym mieć więcej, ale jestem też słaba i nie
      potrafię zajmować się wyłącznie dziećmi, mężem i domem. "Wychowałam" sobie męża
      tak, że mam w nim oparcie i chociaż mało mi pomaga w obowiązkach domowych z
      braku czasu, ale nie mogę narzekać, że nie zajmuje się dziećmi..

      KURDE REFERAT MI WYSZEDŁ.. Mówiłam, że ciężko to opisać ;))))
      • agatelek2 Ememka1 07.06.07, 00:20
        Przepraszam,to miał być żart to co napisałam wcześniej.Mam nadzieję,że się nie
        obraziłaś??A tak naprawdę to pomiędzy robieniem obiadu,sprzątanie,wstawianiem
        prania i wkładaniu naczyń do zmywarki zawsze znajdę tą minutkę aby skrobnąć parę
        zdań na forum.Z dziećmi na kolanach albo ciągnącymi mnie do pokoju obok czy
        kuchni :))))))
    • ryba966 Re: Przciętny dzień? 07.06.07, 08:17
      ja pracuję i mogę sobie pisać od 10 do 18.A jak położę Olę spać to muszę tu
      zajrzeć - przyzwyczaiłam się:))
      • witaminka29 Re: Przciętny dzień? 08.06.07, 07:39
        ja niestety mogę na kompa tylko rano i czasem tylko jeszcze w południe no i
        niestety jak małż wróci to nie ma bata żeby się tu dostać ....szkoła dom i
        obowiązki to cały mój dzień i tylko czasem komputerek :)))
        • ememka1 Re: Przciętny dzień? 10.06.07, 21:20
          Nie obraziłam się tylko chciałam wiedzieć czy taka jestem niezorganizowana?
          Kurde fajnie się czyta i pisze tylko to taki pożeracz czasu:(((((((((((
          • agatelek2 Re: Przciętny dzień? 10.06.07, 21:28
            Oj taaaakk...pożeracz czasu straszny.I uzależnia;)))Teraz zamiast iść spać bo
            padnięta jestem i ledwo na oczy widzę to siedzę i piszę.
            • witaminka29 Re: Przciętny dzień? 11.06.07, 08:01
              Straszny pożeracz czasu ....mąż jak wczoraj dopadł sie do kompa tylko żeby
              monitor sprawdzić i wogóle ustawić to jak zaczął o 19 to po północy skończył i
              "ojejku ale sie zasiedziałem powiedział" hihihi
              • astronia Re: Przciętny dzień? 11.06.07, 09:00
                moj dzień :
                zaczyna sie od 4 nad ranem - michał butle - to już sie rozbudzam i tylko sobie
                kimam do godziny 6:15
                wstaje szybki prysznic makeup sniadanie w miedzy czasie robie kawę pakuję się
                do pracy i budze moją mamę żeby wstała ( michał ze mną tymczasowo sa u mojej
                mamy )
                o 6:55 wychodze do pracy
                praca to zalezy jesli mój maż pracuje na dniówkę to siedzę cały dzień w robocie
                (tzn jestem z wami )
                i to tez zalezy od dnia bo : albo siedzę cąły dzień w pracy albo małż
                przychodzi na popołódniu i mam wolne wtedy to tylko czas poświęcam michałowi
                bawię sie z nim chodze na spacer ( moja mama przejęła część obowiazków typu
                obiad dla michała czy wypranie ciuszków)
                no i generalnie cąły tydzień jestem raz u mnie w domu raz u mamy w domu czyli u
                michała musze dzielic tydzień
                inaczej nie damy rady bo mąż pracuje u siebie i przychodzi jeszzce do mojej
                pracy ..więc tak bedzie do końca roku no cóz chwilowa pogoń za pieniądzem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka