Dodaj do ulubionych

Dolina na maxa....

14.06.07, 13:45
Pare dni temu opisywalam swoj potworny konflikt z tesciami.....
Stasznie to wszytsko przezylam ,ale najgoresze w tym wszystkim bylo to ze
kompletenie zawidolam sie na moim mezu..ktory nie dosc ,ze nie stanal w mojej
obronie to ( w furii gniewu jak to teraz tłumaczy) dolewal oliwy do ognia
mowiac przy nich ze mnie nienawidzi, ze modli sie aby nasze dziecko nie mialo
ani jednej mojej cechy , ze odbierze mi dziecko ,ze wysle mnie
doczubów....teraz codziennie przeprasza, tłumaczy ze to przez nerwy i
oczekuje ze wszystko bedzie jak dawniej.....
kiedy pomysle jacy bylismy szczesliwy za nim zaczelay sie konflikty z jego
rodzicami to az uwierzyc nie moge ze tak mogli to zepsuc......
Jajem totalnie wypalona, mam mysli samobujcze---i to nie dlatego ze sie nad
soba uzalam...ale dlatego ze zawiodlam sie na wszystkich!!!!!!!!!!!
poswicialm dla tego czlowiek awszytsko...i uwierzcie mi nie oczekuje gwaizdki
z nieba...chce by walczyl o nasz zwiazek, by stanol w mojej obronie kiedy
widzie ,ze mnie niesprawiedliwie osadzaj...a on nic albo cisza. albo atak!!!!
Dopiero teraz widze jak zakochany jest w swoich rodzicach, dopiero teraz
widze jak dalam sie im wszytskim oplatac.....
patrze na zdjecia sprzed paru lat zanim zostalam mezatka i widze radosna
usmiechcnieta dziewczyne pełna marzen i ambicji...niestety nic juz po tym nie
pozostalo.....jestem za slaba....siadla mi psychika...Boze ja tak chcialam
miec szczesliwa rodzine ....a uslyszalam od wlasnego meza ,ze mnie "zajebie
jeli tak bede sie zachowywac w stosunku do jego rodzicow..."
OD soboty przezywam piekło.....czuje sie jakbym miala jakis koszmar.....
A on oczekuje ze bedzie jak dawnie....wczoraj mi powiedzial ,ze jego rodzice
juz pojechali wiec mozey zyc jak kiedys...ale ja tak nie umiem!!!!!!!!!!!
Powiedzcie ...moze ja jestem nienormalna???
On to codziennie mówi.....
Marta

Obserwuj wątek
    • aaa19795 Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 13:50
      marta jedyne co mi przychodzi to zebys ty z pomocy jakiegos psychologa
      skorzystala, bo cos mi sie zdaje ze to forum, choc cudne, to jednak w twojej
      sytuacji na nie wiele moze sie zdac.trzymaj sie i nie daj sie kobieto.z drugiej
      strony mysle sobie ze to wszystko nie moglo tak z dnia na dzien sie zdarzyc, ze
      to musialo rosnac i rosnac sobie po cichu i musosz sie temu dokladnie przyjrzec
      zeby wiedziec co i jak dalej.poki co masz dziecko, jeszcze masz meza i wszystko
      jest do zrobienia jesli on bedzie chcial.spokojnie ale szukaj pomocy!!!
      • marthab1 Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 13:59
        Wiesz , spiec bylo juz pare...ale dla meza za kazdym razem wybaczalam,
        zapraszam ich do siebie, dawalam szanse by nasze relacje jakos sie
        poukladaly....i co teraz kiedy wydawało mi sie ze juz jest dobrze po tygodniu
        ich pobytu u nas nie wytrzymalam.....
        teraz wiem ze oni chyba maja jakies kompleksy....
        ja pochodze z mamoznej , wyksztalconej , spokojnej rodziny...moj ojciec
        zalatwil mojejmu mezowi ( ktory skonczy studia z wyroznieniem) bardzo dobra
        prace---tesicowie nawet nigdy nie podziekowali.... dali nam dom( tesciom sie
        oczywiscie nie podoba) przyjeli grzorza jak najlepiej potrafili , traktowali go
        zawsze jak syna ...a moi tesioewie jak pojechalam do nich 400km w 7 0mym
        miesiacu ciazy nawet mi herbaty nie zaproponowali, jak byalm w ciazy zadnego
        telefonu z prostym pytaniem jak sie czuje.... tlumaczylam to sobie na wszelkie
        sposoby.... ale juz nie umiem.........
        ojjjjj duzo by pisac
        mam 29 lat i nie chce mi sie zyc...
        • karmilla Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 14:41
          nie chce Ci się żyć? przez teśció?
          więc spróbuj sobie, jak znajdzeisz chwilę czasu usiąść przy dobrej czekoladzie
          (bo kawa w Twoim stanie chyba nie jest wskazana) i uspokajającej muzyce, i
          zastanowić się, czy tacy ludzie jak Twoi teściowe warci są tego, żeby oprzez
          nich chcieć odbierać sobie życie. Na pewno nie są, a Ty nie jesteś w takiej
          sytuacji, że bez ich wsparcia (którego, jak piszesz, i tak nigdy nie miałaś)
          nie dać sobie rady. Przemyśl to na spokojnie, pomyśl o osobach, na które możesz
          liczyć, o własnych planach na przyszłość i o tym, czego od życia oczekujesz.
          I jak ktoś powyżej napisał, skorzystaj z pomocy psychologicznej. Tylko póki co,
          może nie od razu spowiadaj się z tego mężowi, bo jak piszesz, to on raczej
          nieprzewidywalny może być i nigdy nie wiadomo, czy nie wykorzysta tego
          przeciwko Tobie - czy on czy jego rodzice. I z tych samych powodów powinnaś się
          pozbyć myśli samobójczych, bo jakiekolwiek sugestie że Ci się żyć odechciewa,
          wypowiedziane przy nich moga kiedys sprowokować ich do odebrania Ci dziecka i
          jako argument może paść: jak niezrownoważona psychicznie matka może zajmować
          się dzieckiem.
          Ale przede wszystkim wbij sobie w pamięć (wpisz jako hasło do komputera czy
          tylko powtarzaj sobie codziennie): NIEKT NIE JEST WART TEGO, ŻEBY PRZEZ NIEGO
          ODBIERAĆ SOBIE ŻYCIE
          • woman-in-love Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 16:25
            kochana, daj mu troche wolnego i zorganizuj sobie "grupe wsparcia" - jakieś
            swoje psiapsiółki, dawni koledzy z czasów świetnosci, w ich oczach odnajdziesz
            siebie z tamtych, może nawet nie tak odległych lat.Trochę tajnej kasy, ciuch,
            zmiana fryzury, a teściów traktowac jak wodę i powietrze, nie odzywać się wcale.
            Gcyby marito fikał - opuśc go albo wywal, w zaleznosci od sytuacji. Niech sie
            przyczołga i o litośc prosi. Temat przerabiałam, więc rozumiem Cie jak siostrę.
            Naplewac na maminsynka. Szanse na normalośc bliskie zera. Bądż twarda i
            zackochana w sobie na maksa.
    • sunrise2006 Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 14:52
      współczxuje ci. Niestety nie wesoło to wygląda. Hmm, wiesz, ja się rozwiodłam
      przez rodzinę mojego męża, wiec cię rozumiem. Doszłam do tekiej,branicy, że
      stwierdziłam, że albo psychicznie mnie złamią, albo ucikenę gdzie piperz
      rośnie. Bo zdałam sobie sprawy, ze nie wygram - 5 osób (w tym mąz) przeciwko
      mnie jednej. i dałam dyla
    • to-wlasnie-ja Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 16:55
      A co to ma byc? Kochany mezus gdy ich nie ma kompletny cham gdy sa? Tak dla nich na pokaz? Przepraszam, ale czy maz cierpi na rozdwojenie jazni? Nigdy w zyciu.
      Kochana, postaraj sie naprawde zdobyc na dystans i spokoj i zyj swoim zyciem. Nie daj sie zastraszyc i zdominowac.Jestes madra i wyksztalcona i poradzisz sobie . Gdybys miala z tym klopoty to zdecyduj sie na terapie , ale bron swojego zdania i wymagaj szacunku dla siebie. Wierz mi, tylko wtedy , byc moze, maz sie opamieta.
      Moze dobrym pomyslem bylby wyjazd na kilka dni? Niech szanowny malzonek przemysli wlasne kretynskie postepowanie?
      Wiesz milosc do rodzicow miloscia, ale tu zostaly przekroczone pewne zasady.
      I jeszcze jedno- JESTES ABSOLUTNIE NORMALNA.
      • juliana03 Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 17:07
        A ja od 2,5 roku w stosunku do tesciow stosuje zasade "IM MNIEJ SIE WIDZIMY,
        TYM SIE LEPIEJ LUBIMY, no to wlasnie 2,5 roku temu ich ostatnio widzialam,
        chodz mieszkaja 11 km, od nas. Ani ja za nimi, ani oni za mna nie tesknia.

        Zyje mi sie w ten sposob o wiele lepiej.
    • s.dominika Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 20:19
      Jakby mi maz powiedział "ze mnie zajebie", to byłaby to ostatnia rzecz, jaką do
      mnie powiedział. Nie możesz tolerować i jeszcze tłumaczyć takich rzeczy. Później
      cię trzepnie i powie, że ci się należało, a ty mu przytakniesz?
      Daj sobie siana z takim człowiekiem, który nie dość że sam jest toksyczny, to
      jeszcze ma powalonych rodziców. Uciekaj póki masz siły.
      • sirionna Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 20:40
        Bardzo ci współczuję. Mam nadzieję, że weźmiesz sobie rady dziewczyn do serca.
        Sytuacja nie jest normalna.
        Może na początek spróbuj sobie jakoś czas (życie) zorganizować?
        Koleżanki, hobby, nie wiem co. Żeby twoje myśli nie krążyły w koło tego samego.
        nie wiem czy bez psychologa sobie poradzisz.
        Ratuj się dziewczyno!
        Trzymaj się mocno i nie załamuj!!!!!
      • marthab1 Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 20:47

        • s.dominika Re: Dolina na maxa.... 14.06.07, 21:06
          No i dobrze. Tu nie trzeba się ze wszystkimi zgadzać. Cieszę się że się myliłam.
          Przedstawiłam najbardziej pesymistyczny scenariusz ...
          • yvona73pol Re: Dolina na maxa.... 15.06.07, 03:46
            a ja sie z domi zgadzam.... jakby mi najblizsza osoba rzekla, ze
            mnie "zajebie", przepraszam, ale co to za slowo? do zony? ktora podobno sie
            kocha? zadne nerwy nie moga byc usprawiedliwieniem....
            a skoro masz przewage finansowa, z tego co wnioskuje, to raczej nie powinnas
            sie obawiac, ze ci zabiora dziecko...
            bo teraz juz wiem na pewno, ze ty, to ta sama dzewczyna, ktora kiedys juz
            opisywala te sytuacje na innym forum i juz wtedy nie wygladalo to ciekawie...
            mam nadzieje, ze bedzie lepiej, cokolwiek by to mialo oznaczac....
    • rena31 Re: Dolina na maxa.... 17.06.07, 22:05
      Skoro to Twoi rodzice załatwili mu prace, i dali Wam dom, to oznacza, że to
      Tobie wszystko zawdzięcza. Zapomniał? To mu nie omieszkaj przypomnieć. I bierz
      się za doktorat, męża postaw przed faktem dokonanym. Zapisz sie na jakiś
      aerobik, z domu zacznij wychodzić. Jak sama poczujesz swoją wartość i będziesz
      żądała szacunku to go otrzymasz. Ja już bym z tesciami nie gadała, ani tym
      bardziej starała się pogodzić. Niech oni sie teraz starają.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka