Dodaj do ulubionych

Zakończyłam pewną bliską znajomość

15.06.07, 19:49
Nie było miłości ale było uzależnienie (moje) od sms-ów, maili, spotkań,
często przez niego odwoływanych.

Znajomość ta była obiektywnie mówiąc zła, ponieważ oboje mamy małżonków ....
Ale ponieważ ja się zdażyłam uzależnić, to teraz obawiam się objawów
odstawienia.

Poproszę o wsparcie:)
Obserwuj wątek
    • leniwykot Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 19:53
      podobno na wszystko jest jakieś antidotum
      • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 20:03
        wszelkie rady i sugestie są bardzo pożądane:)
        • skorpionica11 Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 20:39
          wspieram ;) napewno sobie poradzisz aa i zajmij sie mezem moze jakas kolacja
          romantyczna
          • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 20:56
            Najlepiej męża poproś żeby wysyłał Ci smsy i maile,
            a przynajmniej prowokuj go do tego.
            • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:10
              Ustawicznie smsuję z nim, odkąd wziął dodatkową pracę i widzimy się bardzo
              krótko. Praktycznie późnym wieczorem, w nocy i rano oraz w część weekendu. Ta
              sytuacja wiecznie trwać nie będzie, ale teraz jest trudno. Mało jesteśmy ze
              sobą. Stąd tęskne sms-y lub umawianie się na seksik.

              Kiedyś zastanawiałam się czy go kocham. Widzieliśmy się non-stop. Nie miałam
              okazji zatęsknić. Teraz tęsknię ... W sumie to może dobrze.
              • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:17
                Masz smsy więc za czym tęsknisz?
                • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:21
                  uzależnienie dotyczy osoby .... muszę o niej zapomnieć i tyle.
                  • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:24
                    fakt, musisz zapomnieć
                  • screen Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:27
                    Myślę, że to słuszna decyzja, skoro jak piszesz on odwołuje spotkania.
                    Dobrze robisz wycofując się póki czujesz się na siłach. Potem jest coraz
                    trudniej i uzależnienie rośnie i coraz bardziej zniewala.
                    "Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść... niepokonanym";-))
                    Trzymaj sie i ja tez radzę skoncentruj sie na małżeństwie. Oczywiście jeśli
                    Twój mąż na to zasługuje.
                    Napewno go zaskoczysz jakąś miłą niespodzianką kiedy wróci zmęczony po ciężkim
                    dniu.
                    • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:32
                      Czerwone Korale co mężowi na dzisiaj szykujesz?
                      • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:34
                        Przez to forumowanie, to chyba tylko siebie D:)
                    • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:33
                      Tak, decyzja jest na wskroś słuszna i ktoś z tego forum pomógł mi ją podjąć.
                      Zbyt wiele kosztowała mnie ta znajomość, chociaż starałam się sobie wmówić, że
                      jest inaczej.
                      A mąż zasługuje ... bardzo ... I chociaż boli, uśmiecham się do siebie, że się
                      odważyłam:)
                      • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:34
                        Przytulaj się do męża mocno...
          • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 15.06.07, 21:00
            dzisiaj to może być tylko noc erotyczna, niestety mężulek mocno zapracowany:(
    • czerwone.korale Re: czuję ulgę 19.06.07, 22:04
      Jest dobrze, czuję spokój, znów się uśmiecham, mogę spojrzeć w lustro i nie
      uciekam wzrokiem od własnego odbicia.

      Zakończyłam coś, co nie było dla mnie dobre, ufff
      A pewnemu forumowiczowi bardzo dziękuję za "czuwanie" nade mną:)
    • niezapominajka43 Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 19.06.07, 22:16
      Czerwony Koraliku, KONIEC to poczatek Nowego, hej, usmiechnij sie i wiesz to
      dobrze po burzy slonce a po nocy dzien przychodzi:-))))))))))))))))))))))))))))))))
      • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 19.06.07, 22:23
        Wiesz, ja mam swoją rodzinkę: męża, synka ... Mam nadzieje, że NOWE, to będzie
        lepsza jakość naszych relacji:)

        Tak sobie to jeszcze na siłę tłumaczę, zwłaszcza jak mnie na wspomnienia
        bierze. Ale jeszcze nie zdarzyło się, bym żałowała zakończenia jakiegokolwiek
        związku.
        • fantka Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 20.06.07, 08:57
          Rodzina, mąż, synek..
          to największa wartość w życiu.
          Nad relacjami małżeńskimi podobno
          trzeba ustawicznie pracować i dbać o nie :)
    • czerwone.korale Re: praca nad związkiem 22.06.07, 21:28
      Chyba to działa!:)

      Mąż mi się ożywił ostatnio po moich delikatnych zabiegach;) I pojawiła się ta
      dawno zapomniana radość ze zwykłego bycia razem. Może przez to, że mamy dużo
      mniej czasu dla siebie (jego dodatkowa praca), celebrujemy każdą minutę.
      I chce mi się czekać na niego nawet do późna ... I jakoś tak ... fajniej jest.
      Planujemy urlop ... ma być wyjątkowy.

      To na razie drobiazgi, ale widzę jego chęci oraz to, że zauważa moje:)
      • fantka Re: praca nad związkiem 22.06.07, 22:20
        Właśnie z takich drobiazgów
        składa się szczęście.
        Cieszę się razem z Tobą :)
    • czerwone.korale Re: Zaczęłam doceniać .... 02.07.07, 12:51
      zrzuciłam różowe okulary .... zaczęłam doceniać mojego codziennego, domowego
      faceta ... a było juz tak, jak pisała Sun, że u kogoś trawa wydawała się zawsze
      bardziej zielona.

      trochę spadłam na ziemię, rozczarowana, ale to chyba lepsze niż latanie z
      mozliwością rozbicia się:)
      • asia_k4 Re: Zaczęłam doceniać .... 02.07.07, 14:59
        A co będzie jak on znowu zacznie wysyłać wiadomości i będzie miał ochotę się spotkać...mąż daleko,wolna chwila...nie zaczniesz od nowa?
        • czerwone.korale Re: Zaczęłam doceniać .... 02.07.07, 15:14
          Skąd takie pytanie?

          Nie wierzysz, że można coś skończyć ?
          • asia_k4 Re: Zaczęłam doceniać .... 02.07.07, 15:23
            z doświadczenia wiem,że ciężko...
            • czerwone.korale Re: Zaczęłam doceniać .... 02.07.07, 15:29
              no właśnie ...

              niestety nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć sobie na wszystkie trudne
              pytania, a jest ich niemało

              ale staram się teraz być bardziej rozważna a mniej zwariowana .... szaleństwa
              zdecydowanie mi nie służą:)
    • lwipyszczek Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 20:48
      Ach teraz rozumiem, dlaczego tak bronisz kochanek/siebie...

      Zero obiektywizmu.

      • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 21:03
        hahaha, dobre:)

        nic nie rozumiesz i nie musisz
      • juliette_77 Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 21:47
        lwipyszczku, ile masz lat? To żadna złośliwość... Pytam wyłącznie z
        ciekawości...
        • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 22:18
          to ja jeszcze powinnam zapytać, co lwipyszczek sądzi o bliskiej znajomości ...
          skąd może wiedzieć jaką bliskość miałam na myśli ... heh

          kobiety, wrzućmy na luz, forum jest o miłości, nie warto na nim toczyć bojów
          o ... no właśnie o co???? :)
          • juliette_77 Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 22:23
            Ależ ja już bój zakończyłam, teraz pytam z czystej, ludzkiej, ciekawości :)
            • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 22:27
              stawiam, że nie więcej niż 20-cia ...

              hmm ciekawe czy się bardzo pomyliłam:)
              • juliette_77 Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 22:31
                Poczekamy, zobaczymy...
                Nie lubię, gdy ktoś nie ma wizytówki ;)))
                • czerwone.korale Re: Zakończyłam pewną bliską znajomość 05.07.07, 22:52
                  ups
                  ja też nie mam
                  jeszcze
    • czerwone.korale Miłe akcenty 18.07.07, 22:26
      Wczoraj perfumy na stole i liścik ..........
      Później moja niespodzianka dla niego :)

      Dzisiaj podjechał do mnie do pracy i zaprosił na obiad ....
      Teraz jest na dyżurze, ale zadzwonił ...

      Znów widzę błysk w oku, czuję się nie tylko kochana ale i pożądana, widzę, że
      mu się podobam ...

      Co się stało? Widzę to, czego nie dostrzegałam czy on się zmienił? A może jest
      to naturalne życie związku? Chwilowe ożywienie?

      Pocieszające jest to, że nawet po nastu latach mozna się zaskoczyć, że nie
      wszystko jest już znane, wiadome, przewidywalne.
      • skorpionica11 Re: Miłe akcenty 19.07.07, 17:40
        ;)) to fajnie
      • misbaskerwill no zobacz... 21.07.07, 22:49
        Facet, z którym się ożeniłaś chyba jednak nie był pomyłką.

        Chyba miałaś szczęście, że nie zdążyłaś zawrócić ze ślepej uliczki.

        Chyba, jak wszystko w życiu, pewności w niczym nie ma...:)

        Życzę Wam powodzenia, choćby ze względu na synka.
        • misbaskerwill ups... 21.07.07, 22:53
          > Miałaś szczęście, że nie zdążyłaś zawrócić ze ślepej uliczki.

          ZDĄŻYŁAŚ.

          Wybacz. Pokarało mnie.
          Tak to jest, jak się pisze z przekąsem;)
          Szczerze, cieszę się, że udało Ci się ożywić związek.
          Niby takie trudne, a zwykle okazuje się, że wystarczy jakiś banał, być choć
          trochę bardziej miłym dla wybranka... potraktować go przez chwilę tak, jak
          kochanka, a nie nudnego męża, "który nie rozumie":)

          Jeszcze raz powodzenia!
          • czerwone.korale Re: ups... 22.07.07, 08:46
            misbaskerwill napisał:

            > Niby takie trudne, a zwykle okazuje się, że wystarczy jakiś banał, być choć
            > trochę bardziej miłym dla wybranka... potraktować go przez chwilę tak, jak
            > kochanka, a nie nudnego męża, "który nie rozumie":)


            A wiesz, że w tym coś jest? Myślę, że to oddalenie od męza mi pomogło, w
            następnej kolejności okres jego wzmożonej pracy i kompletny brak czasu dla
            mnie. Niby to są poważne zagrożenia, ale u nas dały nam coś pozytywnego. Mąż
            był jak ten kochanek, który wiecznie ma czasu i coś nagle mu wypada. Nie
            dzieliliśmy ze sobą codziennych trudów (cały dom był wówczas na mojej głowie),
            on przychodził na gotowe a mi było szkoda czasu na kłótnie o pierdoły. Teraz on
            mi to wynagradza, robimy to, co zapomnieliśmy, że można robić razem czy we
            trójkę.
        • czerwone.korale Re: no zobacz... 22.07.07, 08:37
          Misiu, chyba masz rację, bo pewności nie ma:)

          Mój facet jest ... mój przede wszystkim i nie chodzi tu o posiadanie ale o
          bliskość, intymność, wspólne przeżycia. Jeszcze coś zrobiliśmy - od dwóch
          tygodni zostawiamy małego na noc u babci - tak ze 2-3 razy ... Po pracy
          jesteśmy wolni i możemy robić to, co chcemy i na szczęście nie jest to
          siedzenie przed TV z pilotem w ręku:)

          Życzenia zawsze się przydadzą, bo bycie razem, takie jakiego ja oczekuję, jest
          cholernie trudne:)
          • misbaskerwill cieszę się... 22.07.07, 11:15
            > Życzenia zawsze się przydadzą, bo bycie razem, takie jakiego ja oczekuję, jest
            > cholernie trudne:)

            Dobrze, że zdajesz Sobie z tego sprawę - to chyba połowa sukcesu:).
            Niestety, trzeba ciągle coś dorzucać do ogniska domowego, by nie zgasło...

            I kochać, akceptować tego niedoskonałego wybranka, zamiast szukać kogoś, kto
            potrafi głównie świetnie się zaprezentować. A w sytuacji kryzysowej jego piękny
            obraz pęka jak bańka mydlana...

            Choć osobiście nie mam do "złego kochanka" pretensji. Przyczynił się do wyrwania
            mnie z bardzo toksycznego związku, teraz widzę jakieś szansę na lepsze jutro,
            prawdziwą miłość...
            Jednak nie wszystko we mnie umarło;)

            P.S. Piszesz w niezwykle pogodny sposób. To frajda przeczytać miłą odpowiedź na
            nie do końca miły post:)
            • czerwone.korale Re: cieszę się... 23.07.07, 08:20
              misbaskerwill napisał:

              > P.S. Piszesz w niezwykle pogodny sposób. To frajda przeczytać miłą odpowiedź
              na
              > nie do końca miły post:)

              Nie odebrałam Twojego postu jako niemiłego. W końcu nie chodzi o to, by się
              wirtualnie "miziać" i sobie stale przytakiwać. To jest mdłe, nudne i całkiem
              nie dla mnie:)

              Nie napisałeś niczego, z czym bym się nie mogła zgodzić. Jedyne, co mnie wkurza
              i nastawia bojowo to głupota i personalne wycieczki ale w tym przodują panie.

              Pozdrawiam i życzę dużo miłości, tej prawdziwej oczywiście:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka