vindue
20.06.03, 21:34
Witam pania. Moge dzis posiedziec nawet troche dluzej,
jesli pani toby odpowiadalo. Nie wiem nawet czy pani
dzis bedzie. W weekend nie bede mogl pani goscinnych
progow odwiedzic, najpredzej gdzies na przelomie
poniedzialku i wtorku.
Oto bowiem - wyruszam!
I oto ogarnia mnie nastroj wedrowny. Dzis spotyka sie
trzech kumpli ze szkoly, ktorych tu zagnalo. Michal
mieszka 250 kilometrow na poludnie ode mnie w wielkim
miescie, a Janusz 300 km na poludnie od Michala. I
wkrotce juz rusze na ich spotkanie i to bedzie zawsze
najprzyjemniejsze, kiedy droga przed toba otworem, a na
koncu przyjaciele. I znowu sie spotkamy i ktos rzuci
ten sam dowcip, znowu cos nam w zyciu wychodzi, panowie
– wlosy! I zaczna sie te pogaduchy i Michal znow
zacznie wyliczac kogo gdzie rzucilo i Baska teraz w
Vancouver i znow zacznie sie : kogo wyrzucil general, a
kogo dopiero liberal. Janusz pokaze zdejcie kolejnego
dziecka, bo one mu sie pojawiaja z zadziwiajaca
regularnoscia. A my z Michalem znowu nie bedziem
pamietali imion, ktory Stas, a ktory Pablo. I bedzie
ten ‘sok z jeczmienia’ i glosna muzyka w ‘Paddy go
easy’ czy innym ‘Belfascie’ , a na koniec, nad ranem
sala ryknie:
Now some men take delight in the drinking and the roving,
but others take delight in the gambling and the smoking.
But I take delight in the juice of the barley,
and courting pretty fair maids in the morning bright
and early
musha ring dumma do damma da
whack for the daddy 'ol
whack for the daddy 'ol
there's whiskey in the jar
I wtedy Janusz bedzie tak wstawiony ze bedzie chcial
sobie kupic papierosy.
A potem wrocimy ryczac na zdumionych ulicach ‘O, dobra
rzeko, o madra wodo’ albo ‘Przy piwie w knajpie w
Limanowej’ albo jak ostatnio ‘Wesole jest zycie
staruszka’. A Michalowa Maria, jak aniol opiekunczy
wszystkich upojonych rozdzieli nas po pokojach, a w
niedziele okolo poludnia znow wniesie te swoja
zapiekanke antykacowa , pelna szpinaku po jednej
stronie, a wolna od szpinaku po drugiej. I znow nie
bedzie pamietala ktory z nas szpiank uwielbia, a ktory
nie znosi. Pamieta ze ten od magnetyzmu nie lubi, a ten
od laserow lubi, ale nie bardzo mnie i Janusza
odroznia, bo jak mowi kiedy nas widzi jestesmy wszyscy
tacy sami sinozieloni - ze z trudem odroznia swojego
meza. A Michal po raz kolejny powie jej ze szpinak lubi
ten z broda, co oczywiscie bedzie dowcipem. Przy kawie
Maria zapyta czy znowu zaplanowalismy razem wybrac sie
w Tatry, a my ze i owszem.
A potem znowu trzeba bedzie wracac, a my znowu
zdumiejemy sie na jak piekne kobiety wyrastaja corki
Michala.
I znowu na polnoc do siebie. Z lekkim bolem glowy.