20.07.07, 11:05
Hmm, tak się zastanawiam, czy jak jesteście w związku, to zawsze jesteście
pewne, ze to ten jedyny i chcecie z nim całe życie spędzić. Czy jak są
wątpliwości, że nie wiecie czy chcecie, że nie ufacie w zupełności, 9 po pół
roku), że sa jkieś problemy od poczatku zktórymi trzeba sobie radzić, to to
skreśla związek. czy jednak nie? Czy są tu jakieś osoby, ktore miały
beznadziejny start w zwiazku, ale potem się wam ułozyło?czy zły start, znaczy
zła meta. jak to u was jest ?
Obserwuj wątek
    • misbaskerwill Re: pewności 20.07.07, 11:54
      Po pół roku, to może pierwsze otrzeźwienie przychodzi. Jakiś daleki głos rozsądku.
      "Całe życie" a "pół roku" - to duża różnica.

      A prawdziwe problemy to przychodzą po kilku latach.
      Po pół roku, to zwykle jest sielanka, ew. dziecinada, nie problemy.
      Może pewna niedojrzałość wychodzi (zwykle obu stron).
      Prawdziwego związku, "pewności" nie zbudujesz w jeden dzień. Ani rok.
      Budujesz codziennie, to ciężka praca.
      I może po 30 latach nabierasz pewności, że się udało.
      Długa droga od zakochania do miłości...
      • caria-caria Re: pewności 20.07.07, 12:30
        myślę,że w związku dużą rolę odgrywa dopasowany temperament,poziom intelektualny
        • czerwone.korale Re: pewności 20.07.07, 13:08
          U nas "wygrywam" dwiema sprawami: mąż uwielbia się ze mną kochać i rozmawiać;)

          Bo tak poza tym mam mnóstwo wad, nie jestem żonką przesadnie skaczacą koło
          niego, ale to są ponoć "pierdoły".
        • juliette_77 Re: pewności 20.07.07, 20:49
          caria-caria napisała:

          > myślę,że w związku dużą rolę odgrywa dopasowany temperament,poziom
          intelektualny

          Byłam w takim związku, ale nie wyszło...
      • fantka Re: pewności 05.08.07, 17:14
        misbaskerwill napisał:

        > Długa droga od zakochania do miłości...

        Misiu, bardzo mi się to spodobało,
        czy mogę wykorzystać to we własnej sygnaturce?
        • screen Re: pewności 05.08.07, 17:29
          Pamietam Misia. Bywał u nas kiedyś ale zniknął (zdaje się urażony). Miło, że
          się znów pojawiasz. Misiu opowiedz bliżej co się z Tobą działo podczas
          nieobecności.
    • magda210682 Re: pewności 20.07.07, 16:51
      Moj zwiazek rozpadł sie po 9 latach a roku małzenstwa....czy ja wiem czy przez pierdoły? Raczej chyba nie.....Moj zwiazek był jak wulkan w tym negatywnym znaczeniu jesli chodzi o zwiazek....
      • sunrise2006 Re: pewności 20.07.07, 18:41
        no a co to znaczy jak wulkan? bliżej poproszę ... ;)
        • magda210682 Re: pewności 20.07.07, 18:50
          Wulkan?? Nigdy nie wiadomo było jak zereaguje moj ex. Niby wszystko w porzadku a za chwile rzucał szklanka ktora była brudna bo akurat miał ochote sie z niej napic.
          Wulkan?? Bo złości wychodził i wracał na drugi dzien pijany.
          Wulkan?? Na moje słowa: Skarbie porozmawiajmy- kazał mi sie odpier... i wychodził
          Gdzie?? Na piwo z kolezanka. Teraz z nia mieszka.
          • czerwone.korale Re: pewności 20.07.07, 19:34
            Niezrównowazony emocjonalnie?

            Mój to uosobienie spokoju. Ja szaleję, on się zamyka (nie będzie rozmawiał
            dopóki się nie uspokoję). Powinnam sobie zakupić rękawicę bokserską i worek
            treningowy, ponieważ nie mam na kim wyładować negatywnych emocji:)

            A na serio, Magda miałaś pecha, nie Ty jedna. Dookoła widzę wiele popiep...
            związków. Ty już z tego wyszłaś na szczęście. Nie zawsze da się naprawić, nie
            zawsze warto walczyć.
            • magda210682 Re: pewności 20.07.07, 19:52
              casem nie tyle warto co juz sił brakuje. Bo ile mozna?? czasemj człowiek poprostu boi sie, ze nie przezyje tego zdeptania przez drugiego człowieka...
              ja jestem szczesliwa.......
              • juliette_77 Re: pewności 20.07.07, 20:51
                magda210682 napisała:

                > casem nie tyle warto co juz sił brakuje. Bo ile mozna?? czasemj człowiek
                poprostu boi sie, ze nie przezyje tego zdeptania przez drugiego człowieka...
                > ja jestem szczesliwa.......

                Powinnaś być, skoro z nim już nie jesteś...
                • magda210682 Re: pewności 20.07.07, 21:43
                  Nawet nie wiesz jak bardzo sie ciesze. Dziekuje nie wiem nawet komu ze starczyło mi odwagi na odejscie. Tyle razy odchodziłam a jednak wracalismy do siebie. To na prawde trudne. Tym razem nie mogłam pozwolic by być słabszą.
                  Powiem tak, że gdyby nie te 600km ktore nas dzieli nie recze ze nie spotykalibysmy sie.
                  Moj maz nie jest wart tego wszystkiego.
                  • czerwone.korale Re: pewności 20.07.07, 21:53
                    Gratuluję odwagi. Ja wpradzie nie mam powodów, by odchodzić od męża (co
                    najwyżej ponarzekam sobie i pomarudzę od czasu do czasu), ale nie wiem czy
                    gdyby się takowe znalazły, miałabym dość siły.

                    "Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono" i to jest święta prawda. Jest jakaś
                    granica wytrzymałości, akceptacji, wybaczenia ale ja swojej jeszcze nie znam.
                    • magda210682 Re: pewności 20.07.07, 21:56
                      Z całego serca ży cze Tobie bys nie musiała poczuc tej granicy. Zreszta Ty jak i Twoj Mąż.
                      Lubie PATRZEC NA SZCZESLIWE PARY....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka