moretta1
23.07.07, 07:41
Jezuuuuu Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to jest.....
Ciągle tylko komputer i projekty, obliczenia i wnioski, już szlag mnie
trafia. Nic nie widzi, nic mu nie przeszkadza, Chodziłby po stłuczonym szkle
i też by nie zauważył, garczków stos z zlewie, też nieważne, ubranie nie
uprasowane - przecież nigdzie nie wychodzi.
Nie jest źle, pomaga mi - jeśli powiem. Kochanie trzeba wyrzucić śmieci (bo
od tygodnia stoją, i sie można przewrócić, ale i tak tego nie widzi) to
wyrzuci, i poodkurza, i garczki pomyje, wszystko zrobi - ale trzeba pokazać
mu palcem. Spraw finansowych - zero, kochanie bo ty sobie tak świetnie
radzisz, urzędowych - zero, jesteś w tym świetna.
Najbardziej lubie dni, gdy coś mu nie idzie. Wtedy posprząta, ugotuje, zajmie
się synem, bo zona z pracy wróci zmęczona. Ale tych dni jest tak niewiele.
Ale i tak jest kochany, najbardziej rozbraja mnie gdy pyta się w której
szufladzie są jego skarpetki, wtedy zawsze siadam na fotelu i mówię...."
kochanie pamiętasz jak dwa lata temu się tu przeprowadziliśmy? zapytałam
którą chciałbyś szufladę na bieliznę" I już wie, że w górnej - bo jest
duuuużym facetem i nie lubi się schylać ;)