Dodaj do ulubionych

musze znaleźć męża...

07.08.07, 12:41
i to dobrze zarabiającego... jeśli takowego nie znajdę, to do końca
zycia będę mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu, albo - w najlepszym
razie - w 15-metrowej klitce na jakimś zadupiu, bo tylko na tyle
będzie mnie stać, buuuuuuu
Obserwuj wątek
    • aaa19795 Re: musze znaleźć męża... 07.08.07, 12:56
      proponuje TYLKO dobrze zarabiajacego, sam maz a raczej jego
      posiadanie nie wiele zmienia...a czasem wrecz sytuacje nasza jego
      posiadanie pogarsza:)
      • bella.donna1 Re: musze znaleźć męża... 07.08.07, 13:04
        hehe
        niezły pomysł:)
        sama Takiego Poproszę:)
        corazczęśiej o tym mysle że mnie nie stać na chate-buuu
        płacić za czynsz wynajmu(wawa) i za ratę kredytu to nie miałabym co
        do garnka chyba włożyć
        A jak mam zapłacić czynsz to co miesiąc mnie skręca że tyle kasy
        poprostu wywalam na śmietnik-aaaaaaaaaaaaaaaaaaa
        A te pieprzone mieszkania takie kur@#$%^&* drogie :(
        "kiciuś" kokosów nie zarabia to jakoś nie widzę sie/nas za szybko na
        swoim
      • almondgirl Re: musze znaleźć męża... 07.08.07, 13:10
        nie, żebym się pchała na ślubny kobierzec, o nie, ale wiesz, niby
        już można w wolnym związku być i związać się formalnie jedynie
        kredytem na 30 lat, ale nie w każdym banku itd.
    • bella.donna1 i jeszcze coś... 07.08.07, 13:10
      a'propos męża
      mam koleżankę...ładna dziewczyna bardzo miła ciepła może nieco
      infantylna-ale taki jej urok
      nie ma faceta
      szykują jej się 3 wesela w najbiższym czasie i nie ma z kim iśc
      Fakt mam wielukolegów-ci wolnie nie są nią zaiteresowania(nic prócz
      koleżanki)koledzy mojego "kiciusia"-moooże ale tu znowu ona nie
      bałdzo...ona raczej nie ma swoich znajomych (nic po za pracą-a juz
      na pewno nie mężczyźni) jest cześciej smutna odkąd ja i "kiciuś "
      spiknęlismy się... szkoda mi jej nie umię jej pomóc a chciałbym...
      Poradziłam jej zalogowania się na gazecie(randki) póki co nic nie
      wyszło...
      Ja "kiciuś" tak jesteśmy :):):) i jest bosko-to ten
      chciałabym żeby i jej sie ułozyło
      No i Tobie Almount-bardzo bardzo
      <sytulam>
      • aaa19795 Re: i jeszcze coś... 07.08.07, 13:33
        ten cudny temat wlasnego M tez juz tu poruszalam, teraz tzn od
        miesiaca jestem w trakcie zalatwiania kredytu.nie pamietam kiedy
        ostatni raz bylam w takim stresie:( nic nie jest proste, zarabiaja
        na nas krocie a wszystko robia pod gorke, miliony pytan, miliony
        papierow a w koncu czlowiek zgadza sie na cokolwiek, tak juz bardzo
        tego chce...i tak zamiast na 30 lat w CHF dostane na 40 lat w PLN
        ale oczywiscie bede im wdzieczna do konca zycia i splace 150%
        kredytu:) kocham cie polsko!!!(ale sie nakrecilam, co?zawsze mi
        babcia zyczyla bogatego meza, a ja jak maja167 mowilam, ze to nie
        wazne...i teraz mam:)
        • aaa19795 Re: i jeszcze coś... 07.08.07, 13:34
          aha i jeszcze sie dzieci wyparlam...bo zyje w kraju z polityka
          prorodzinna.
        • almondgirl Re: i jeszcze coś... 07.08.07, 13:41
          ano włansie, ja też byłam taką idealistką zawsze, że pieniądze nie
          ważne itp. głupia byłam:) Jedna z moich koleżanek zrobiła coś w
          rodzaju castingu na meża przy pomocy internetu, ze zwycięzcą
          castingu zaszła w ciążę, wzięła ślub i kupili razem mieszkanie -
          zawsze uważałam jej postępowanie za - delikatnie mówiąc -
          niewłaściwe, ale jak tak teraz patrzę, że ona mieszka w ładnym,
          komfortowym mieszkaniu, które zresztą za kilka lat spłaci, a ja
          swoje wynajmuję (przynajmniej ładniejsze jest, he he) to mi się
          zmienia punkt widzenia powoli
        • maja167 Re: i jeszcze coś... 09.08.07, 14:24
          aaa19795 napisała:

          > ten cudny temat wlasnego M tez juz tu poruszalam, teraz tzn od
          > miesiaca jestem w trakcie zalatwiania kredytu.nie pamietam kiedy
          > ostatni raz bylam w takim stresie:( nic nie jest proste, zarabiaja
          > na nas krocie a wszystko robia pod gorke, miliony pytan, miliony
          > papierow a w koncu czlowiek zgadza sie na cokolwiek, tak juz
          bardzo






          hahahah..no usmialam sie nawet...nie wiem dlaczego ...pewnie z
          rozpaczy..ja tez kurwa ..niby czlowiek zarabia ..w miare miare,ale
          skoro jestem sama to o kupnie mieszkania ..kredytu na nie moge se
          pomarzyc..dzwi zamkniete i koniec,mozesz ich w dupe pocalowac..i tak
          masz przesrane,cale nasze pojebane panstwo..ze jak juz sama
          wychowuje to niech sobie jakos radzi..w dupie mam ten kraj i
          kaczynskich..he..ciekawe zcy mnie zamkna za swobodne wyrazanie mysli
          na forum?jak sie nie bede odzywala znaczy sie to ze zostalam zakuta
          w kajdany o 6 rano,we wlasnym domu...tzn"wlasnym"..taaaa...chyba ide
          na kolejnego fajka..a bogaty facet?musialabym go kochac..,jakby mial
          kase nie burzylabym sie..jednak .uczucie jest
          najwazniejsze...:)))))))))))))pozdro!!!!!!
          > tego chce...i tak zamiast na 30 lat w CHF dostane na 40 lat w PLN
          > ale oczywiscie bede im wdzieczna do konca zycia i splace 150%
          > kredytu:) kocham cie polsko!!!(ale sie nakrecilam, co?zawsze mi
          > babcia zyczyla bogatego meza, a ja jak maja167 mowilam, ze to nie
          > wazne...i teraz mam:)
      • almondgirl Re: i jeszcze coś... 07.08.07, 13:42
        dzięki bella:)
        a skąd Ty wytrzasnęłaś tego swojego kociaka? bo to chyba nie ten
        sam, co o nim kiedyś pisałaś, że tak wokół siebie chodzicie i nic,
        co?
        • askastar almond 07.08.07, 13:50
          jak znajdziesz, to daj mi cynk, czy ma brata hehe:-):-P
          • almondgirl Re: almond 07.08.07, 13:53
            nie ma sprawy:)
            • bella.donna1 Re: almond 07.08.07, 15:14


              Hehe dziewuszki

              nie almond to nie ten sam:)
              Mój 'kiciuś" jest nowiutki śwerzynka
              Jesteśmy ze sobą od marca-pisałam co nie co:)
              Ma brata :)
              Ale brata ma zonę i dziecko :)
              A my tu się poznaliśmy-tu na gazecie
              kto by pomyślałm-ja tylo tak byłam-bo smutno bo źle ale zero wiary w
              trakie związki z netu-phi myślałam że to taki "chłyt matetindowy"
              poratli a tu prosz :D sama moge reklamowac jeden z nich :)
              No i w dodatku kto by pomyślał że tam ktoś normalny jest????
              Sądziłam że same odpady toksyczne oszołomów kupa niedobitków mamin
              synków napaleńców i zoczylasów
              a wśród tej gromadki mój "kiciuś"
              Ha i co jeszcze....
              Jestesmy parą z raju (imiona-pisałam) :)
              i w ogLe w ogLe :) spijamy sobie z dziubków
              życzę Ci migdałku tego samego-nie musi byc z neciku :)
              no i żeby miał flo-bo bez niej nie będzie M3 czy M4 :)

              pozdrawiam
              • almondgirl Re: almond 07.08.07, 15:37
                bella, to super, oby Wasz sielanka trwała w nieskończoność:)

                ja już kiedyś tu na gazecie poznałam takiego jednego i to była
                wielka miłość i było pięknie, ale szybko się skończyło. Niestety ów
                osobnik potwierdził to, co mówią o znajomoscich z netu - ze to
                dziwadła i ogólnie masakra.
                • demorgan Re: almond 07.08.07, 15:43
                  Co masz do znajomości z netu ? Poznałem moją K via net i jesteśmy już 4 lata
                  szczęśliwi, a w październiku ślub.
                  • almondgirl Re: almond 07.08.07, 21:12
                    no to gratuluję, być moze jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułe:)
                    • demorgan Re: almond 08.08.07, 08:10
                      Wiesz może po prostu po fazie zauroczenia on-line, trzeba sobie uważnie się
                      przyjrzeć live :)
    • magia_marna Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 10:33
      hehehe ... nie dalej jak kilka dni temu przeprowadzilam rozmowe z
      agentka nieruchomsci, ktora sprzedaje kartonowy domek w ktorym
      wynajmuje pokoj (nie przesadzam szopki ogrodowe zbudowane sa w
      Polsce lepiej a tu - 210tys £!!!!!) i doszlam do wniosku, ze jedymym
      rozwiazaniem 'problemy lokalowego' w moim przypadku jest:
      a. znalezienie bogatego meza
      b. wygranie na loterii
      Niby Oxford to brzmi dumnie, ale Polka to raczej do sprzatania, a
      nie kandydatka na zone (!!), wiec dochodze do wniosku, ze bardziej
      prawdopodobne jest wygranie na loterii.

      Znajomosci z netu sa fantastyczne. Jedyni ludzie, z ktorymi nadal
      mam staly kontakt to Ci, ktorych poznalam 'w sieci'.... moze to
      oznacza, ze jestem bardziej walnieta nie przypuszczalam?
      • prosiaczkowna Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 12:21
        ulala:) a ja mam mojego niuńka ze spotkania forumowiczow- wiec takze z sieci.
        juz nianczymy nawet nasze sieciowe malenstwo:DDD
      • almondgirl Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 13:14
        magia, słysząłam, że to ponoc bardzo modne jest ostatnio w UK, żeby
        mieć dziewczynę z Polski, więc nie trać nadziei:)

        a co do znajomości z netu - mam przyjaciela tak poznanego od 7 lat i
        oólnie pozytywne wrażenia, więc tym bardziej mnie to dziwi, że
        trafiałam ostatnimi czasy na niezlych freaków...
        • magia_marna Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 13:56
          ta.... Wszystko by bylo ok gdyby oni sie mnie nie bali. Tu malo kto
          mowi co mysli, a ja mam ta wade, ze zawsze cos palne. Nadal uwazam,
          ze loteria to moja jedyna szansa.

          Jesli chodzi o net to moge jeszcze dodac, ze za miesiac wybieram sie
          z 'sieciowcami' na wielka wyprawe niemal na koniec swiata i wszystko
          zalatwiamy przez emalie i telefony, a ja nie mam najmniejszych
          watpliwosci, ze wszystko bedzie dopiete na ostatni guzik.
          • yvona73pol Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 15:46
            a gdzie ten koniec swiata?bo mam niejasne wrazenie, ze gdzies w
            moich okolicach ;))))))
            • magia_marna Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 17:01
              Jedziemy/lecimy do Armenii.
              • yvona73pol Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 20:31
                tyz na A ;))) ale nieco dalej ja sie znajduje...
                choc chwilkowo bede na wakacjach w EU i okolicach ;))))
    • karmilla Re: musze znaleźć męża... 08.08.07, 16:15
      Mój zarabia 2x więcej niz ja i ma oszczędności od cholery i trochę.
      I niby proponował, żebym się do niego przeniosła, na jego
      utrzymanie - ale to wyjdzie, że jak podzielić forsę na pół, to znów
      będę iała tyle samo. I ślubu to mi nie proponował. Za to jego
      rodzice a i owszem ;-) ale to mea kulpa z tym ślubem - od początku
      demonstrowałam swój sceptycyzm wobec instytucji małżeństwa, więc nie
      ma co oczekiwać, że sie będzie do jubilera spieszył.
      Chyba muszę częściej w totka grywać
      • zpoznania2 Re: musze znaleźć męża... 09.08.07, 18:17
        jak mozna tak mowic ze trzeba bogatego meza poznac- masakra jakas....
        ja bylem z moja 4 lata, zapieprzalem zeby kupic mieszkanie.. iteraz
        sam w nim mieszkam, zostawiala mnie... w dupie mam to mieszkanie-
        wolalbym nadal mieszkac w jakis malych wynajmowanych klitkach ale
        byc szczesliwy... mieszkanie jest wazne, ale inne rzeczy sie licza
        bardziej...
        • almondgirl Re: musze znaleźć męża... 09.08.07, 23:49
          ojej, nie można zbyt poważnie traktować niektorych rzeczy w
          internecie...:)
          • aaa19795 Re: musze znaleźć męża... 10.08.07, 14:39
            wiecie, ze ja swojego tez poznalam przez net?:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka