Dodaj do ulubionych

Nie chce mi się żyć...

12.08.07, 10:39
Kurde myśli samobójcze mam, sama jestem jak zwykle - mój M trzy dni na rybach, bratowa mnie dobiła, szkoda słów, wredna suka i tyle cizus jestem rozwalona ostatnio psychicznie, wyję mam dość tego osranego życia i jeszcze mi ktoś dopierdala zawistnie - o matko padnę zaraz...
Łzy się leją na klawiaturę, ratujcie dobrym słowem.
Obserwuj wątek
    • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 10:49
      Słaba i głupia jestem - ot co...
      • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 10:51
        I wrednej suce nie potrafię odpyskować.
    • s.dominika Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 10:50
      TY kropka ty się nie wygłupiaj. W trymiga weź się w garść. Może idź do
      kosmetyczki i do fryzjera, żeby bratowej oko zbielało? No i lody - dużo lodów
      jedz i czekoladę - to podobno dobrze na nastrój wpływa
      • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 10:52
        Nie mogę jak rany się pozbierać
        • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:11
          Jestem ostatnio w złej kondycji psychicznej a ta bratowa z kultem pracy fizycznej mi wyjechała.
          I o mojej Mamci (którą pochowałam rok temu) teksty poszły, że co to za praca jeśli się fizycznie nie narobiła w życiu...
          I do mnie, że projektant to się tyż nie narobi a kasę zdziera z biednych ludzi.
          A pizda niestety niewiele umie (bratowa) kiepsko zarabia i zazdrości mi każdej złotówki ktorą zarobię...
          A ja nie potraqfię w takich sytuacjach pysknąć, bo empatii za dużo posiadam k****a
          A ogólnie to się do psychiatry nadaję bo mi deprecha wróciła :(
          • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:13
            No i sobie gadam ze sobą - tyż dobrze
            • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:31
              O, to sobie napiszę...
              Uważam, że całe życie dokonywałam złych wyborów, podejmowałam nie "te" decyzje - ogólnie spaprałam sobie wszystko począwszy od wyboru męża a skończywszy na kupnie domu w którym mieszkam.
              Kurde, jestem beznadziejna - albo skończyć ze sobą albo uciec gdzieś najdalej.
              Wywala mi, trudno - po to jest to forum
              • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:34
                Zrób laleczkę voo-doo bratowej szpila w tyłek i może się odczepi...
                • kropka9925 laleczka :) 12.08.07, 11:43
                  To muszę włosa jej choć jednego wydrzeć - cóż za rozkosz, hłe, hłe :)
              • agava07 Re: :))))))))))))))) 14.08.07, 22:34
                Ale się uśmiałam dołez :)))))))))))))))))
                Mogłabym się podpisać pod wszystkim co tu napisałaś Kropko. No to
                jest nas dwie do harakiri - będzie wesoło.
              • rzenus Re: Nie chce mi się żyć... 15.08.07, 01:52
                Zycie zalezy wylacznie od ciebie i to jak sobie je ulozysz.Musisz sie zmienic i
                uwierzyc, ze jestes silna i masz twarda dupe!
    • kopciuszek125 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:25
      Nie Ty jedna masz jędze bratowa ja też mam okropną jak bym Ci opisała to by Ci
      włosy dęba stanęły ale to za długo by trwało. Brat trzy lata starszy robi co
      może moja bratowa żyje w luksusie a i to ciągle niezadowolona z życia.
      Ty nie myśl o samobójstwie tylko musisz się czymś konkretnym zając, pomóc innym
      to daje dużo radości. Pamiętaj życie jest jedno i trzeba go wykorzystać poczytaj
      sobie jak inni śmiertelnie chorują i tak bardzo chcą żyć a jednak odchodzą i co
      po nich zostaje smutek żal i tęsknota.
      • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:40
        Kopciuszku, ta jędza tylko "skopała leżącego" a wie doskonale, że choruję na tę francowatą depresję nawracającą.
        Doskonale wiem co może stać się w życiu - pochowałam siostrzeńca który nie przeżył białaczki, teraz walczymy o życie córeczki mojej przyjaciółki...
        Niemniej mam myśli "S" i nic tego nie zmieni.
        Trudno.
        • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:42
          A nie próbowałaś jakiejeś dobrej formy terapii?
          • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:45
            Leczyłam się dobrych parę lat, terapię też przeszłam, ale ileż można :(
            • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:48
              Rozumiem, człowiek chciał by normalnie żyć a nie wiecznie chodzić do
              gabinetów lekarza...
              Myślałam o jakiejś nieknowencjonalnej metodzie, moja znajoma
              psycholog mówi, że dobre są np. kropelki Bacha...
              • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 11:59
                Może i powinnam spróbować niekonwencjonalnych metod leczenia.
                Tyle antydepresantów wcześniej przyjęłam, że się w głowie nie mieści.
                Dwa lata chyba miałam spokój - tylko nieszkodliwe "dołki".
                Teraz wróciło a wyprowadziłam się z mojego miasta i mieszkam na głuchej wsi - trudno tu o specjalistów. :(
                -
                Życie jest za krótkie,aby spełniać wymagania innych...
                • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 12:07
                  no właśnie może te antydepresanty tylko tłumiły u ciebie objawy, a
                  nie wykorzeniły źródła problemu...
                  Jest naprawdę wiele sposobów... jeżeli uwarzasz się za osobę, która
                  nie umie się odciąć bratowej, ... to co można jeszcze polecić... NLP
                • agi40 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 16:57
                  Ty sobie spójrz na swoją, skądinąd mądrą sygnaturkę i miej gdzieś bratową.
                  A niekonwencjonalne metody leczenia wypróbuj, tak naprawdę Twoja moc jest w
                  Tobie i możesz wszystko:o)
              • 1leech Parispari 12.08.07, 13:32
                co to jest "kropelki Bacha"?



                parispari napisała:

                > Rozumiem, człowiek chciał by normalnie żyć a nie wiecznie chodzić do
                > gabinetów lekarza...
                > Myślałam o jakiejś nieknowencjonalnej metodzie, moja znajoma
                > psycholog mówi, że dobre są np. kropelki Bacha...
                • kropka9925 Re: Parispari 12.08.07, 13:49
                  drbach.pl/index.php/media/dziennikp2
    • s.dominika Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 18:59
      Kropka, po pierwsze - nie jest źle bo masz NAS !! Jesteśmy lepsi niż jakakolwiek
      terapia, bo znamy twoej problemy i nie próbujemy cię umoralniać czy mówić jak
      masz żyć - i tu już jesteś wygrana.
      A swojej pbratowej, która mówi, że tylko praca fizyczna czyni człowieka powiedz
      - że jak ktoś jest głupi i nie uczył się, to teraz całe życie musi zapieprzać
      fizycznie - i to jest dopiero frajerstwo. No co za świnia. Kropka POSTAW SIĘ,
      powiedz jej co myślisz (wiem, że to trudne), ale wiem że dasz radę. Same plusy
      tej sytuacji. Wreszcie powiesz jej co myślisz, przestaniesz tłumić uczucia do
      niej i zobaczysz jej mina zadziała jak najlepszy ANTYDEPRESANT. Gwarantuję !!!
      Niech spada na drzewo prostowac banany - jak jej praca fizyczna pasuje :D
      • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 19:12
        CHODZIŁO SIĘ NA WAGARY TRZEBA TERAZ NOSIĆ CIĘŻARY
        • pulpet17 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 19:39
          kto nie chciał nosić teczki, nosi teraz woreczki
          / stare jak ja /
          • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 19:47
            / stare jak ja /

            A nie wygladasz...
    • legwan4 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 19:15
      Kropka,Ty nie daj się wkręcać bratowej!!! Manipuluje,bo znalazła podatną
      osobę...Nie daj satysfakcji!! Empatia,empatią ale przeginanie jest niezdrowe!!
      • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 19:51
        A ja myślę, że rady nie daj się wkrecać, są trochę bez sensu...
        Trudno jest osobie empatycznej tak z miejsca dowalić.
        Ona musi mieć jakąś konkretna strategię na bratową...
        Zastanawiam się jaki słaby punkt ona może mieć.
        Czy po bratowej wszystki spływa jak po kaczce?
        • legwan4 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 20:31
          parispari napisała:

          > A ja myślę, że rady nie daj się wkrecać, są trochę bez sensu...
          Faktycznie,jesteś fachowiec.....
          • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 20:38
            No nie nie bierz tego do siebie:) Tylko pomyślałm, że można by coś
            konkretnego wymyślić...
            • legwan4 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 20:55
              Umoralnianie,możemy sobie odpuścić.Ale wiem,że przekonywanie o przeciwstawieniu
              się praniu mózgu, bywa skuteczne.Kiedy ktoś ciągle wmawia bzdety,to się w końcu
              w to uwierzy.Dlatego warto dopingować,żeby dał odpór.
              • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 21:07
                A kto tu umoralnia? Przecież napisałam o co mi konkretnie chodziło.
                • arse_nick Kropka-nie daj bratowej satysfakcji!!! 12.08.07, 21:20
                  Nie miej z nia juz wiecej nic doczyneinia(jezeli to jest mozliwe)
                  Ignoruj ja, to ja zaboli najwiecej.
                  Tacy ludzie nie sa Ciebie warci.
                  To jest Twoje zycie i zawsze rob co chcesz, ab y byc szczesliwa.
                  Przestan zwracac uwage na takie baby.
                  Musisz sie tak psychicznie odseperowac.To jest mozliwe, wiem, bo sama mialam
                  takie problemy z okropnymi ludzmi i musialam sama siebie przekonac, ze on i nie
                  sa po prostu warci nawet mojego czasu.~
                  Zycie jest takie krotkie,nie marnuj jego....napisz,jak chcesz...
                  Serdecznie Cie pozdrawiam,
                  :))))))
                • matka661 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 21:30
                  Nie ma sensu sie sprzeczać, a co na to wspaniały mąż... Może tak on by
                  porozmawiał ze swoją siostrą?! Rada dla Ciebie: nie daj się. Poza tym dołączam
                  sie do głosu, że tutaj są wspaniali ludzie i możesz liczyć na wsparcie. Ja w
                  ramach osobistego kryzysu również go otzymałam i było mi lepiej
                  • parispari Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 21:35
                    No właśnie a co na to mąż?
              • verte34 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 21:24
                Kropka, sama wyraźnie widzisz jakim człowieczkiem jest bratowa.
                Leczy kompleksy Twoim kosztem i pewnie ma kolosalną satysfakcję że
                cierpisz... wykształciuchu jeden ;)
                Jeżeli nie jesteś na nią skazana w życiu codziennym - po co w ogóle
                się kontaktować, skoro pańcia jest toksyczna?
                Wiem że łatwo daje się rady i że strasznie łatwo jest powiedzieć -
                Weź to na rozum. Człowiek wie swoje a emocje mówią co innego.
                Ale przynajmniej możesz się wygadać, to pomaga. A jeśli masz ochotę,
                pisz na priva. Trzym się :)
    • kropka9925 Re: Nie chce mi się żyć... 12.08.07, 21:37
      M wrócił z ryb, opowiedziałam co się stało > bo oczy z płaczu zapuchnięte. M nie komentuje ale widzę, że jest "ze mną".
      Zapodałam sobie silnego procha na uspokojenie.
      Kochane jesteście...
      Kurde tak źle się czuję, że nie wiem co jutro będzie - a to poniedziałek paskudny przed nami...
      Dalej myśli "S" cholera.
      Co się ze mną dzieje?!
      • wojtek56 Nie ma recepty na szczęście. A i tak warto żyć! 12.08.07, 23:37
        Kropeczko, musiałaś przejść wiele trudnych chwil, skoro teraz patrzysz na swoje
        życie tak krytycznie. Osiągnęłaś tak wiele, a sprowadzasz to do stwierdzenia
        "... nie udało mi się". Pewnie, że stać Ciebie na więcej, ale za jaką cenę? W
        pewnym sensie Twój obecny stan to już pochodna nieszczęść, które spotkały Twoich
        bliskich, ciężkiej pracy (praca umysłowa potrafi wyniszczać organizm bardziej
        niż fizyczna!), wysiłku, jaki wkładasz w harmonijne współżycie z ludźmi, którzy
        Ciebie nie szanują i Tobie zazdroszczą. Pewnie żyjesz szybko, efektywnie, mało
        zwracasz uwagi na swoje potrzeby. Kiedy przychodzi zmęczenie, niechęć do
        podejmowania kolejnych wyzwań, Ty siebie obarczasz winą o słabość i mechanizm
        samopogrążania się działa jak naoliwiony.
        Z jednej strony podziwiam ludzi, którzy funkcjonują tak sprawnie i zawsze ze
        wszystkim dają sobie radę wręcz koncertowo. Z drugiej: zbyt często widzę, jaką
        za to płacą cenę. Alkohol, depresje, wyobcowanie się. Mam wspaniałego kuzyna,
        który mógłby osiągnąć w życiu wszystko, tylko w którymś momencie rozpadła mu się
        rodzina, stracił sens pracy, nie wiadomo kiedy pojawiła się konieczność leczenia
        odwykowego. Klątwa, która spada na ludzi zbyt inteligentnych, zbyt dobrych?
        Kropko, powiedz nam jak najwięcej o sobie. Może któraś z dziewczyn dostrzeże
        coś, co tkwi w Twoim życiu jak zadra, a czego specjaliści-rutyniarze nie
        zauważyli? Może sama mówiąc określisz rzeczy, które starałaś się dotąd omijać?
        Wiesz, kiedy programista nie może znaleźć w programie uporczywego błędu, prosi
        drugiego, aby stanął mu za plecami i cierpliwie wysłuchał, na czym polega
        problem i dlaczego program nie chodzi, chociaż wszystko jest dobrze. Podczas
        takiego tłumaczenia sam programista najczęściej dość szybko dostrzega, gdzie
        zrobił błąd. Udział tego drugiego jest niezbędny, choć bierny: on tylko zmusza
        do nieco bardziej starannego formułowania myśli, do bardziej konsekwentnego
        rozumowania.
        Kropko, nie pozostawaj tylko sama ze sobą. Jak Ty płaczesz - wszyscy mamy
        zapuchnięte oczy. Jak Ty czarnowidzisz - wszyscy mamy ponure przeczucia. Tobie
        będzie łatwiej, widząc że nie jesteś wyalienowana. Nam będzie łatwiej widząc, że
        jeszcze jedna fajna dziewczyna jest wśród nas.
        Ściskam i pozdrawiam.
        • gruda Re: Nie ma recepty na szczęście. A i tak warto ży 13.08.07, 14:45
          MOze ta siostra twego M. jest po wspomnianych tu kursach z NLP i celowo cie
          denerwuje, zeby osiagnac jakis cel?? Pamietaj, ze istnieje tez pojecie zazdrosci
          na szczeblu zona mego brata to suka.
    • rzenus Re: Nie chce mi się żyć... 15.08.07, 01:51
      nie przejmuj sie mi tez sie czesto nie chce zyc! Wlasnie definitywnie skonczylam
      zwiazek.
      • aaa19795 KROPKA!!! 20.08.07, 08:58
        TY KROPKA, TO TY MI TERAPEUTE POLECALAS, A TERAZ WYSIADASZ...MAM
        NADZIEJE, ZE OK!NIE ROB SOBIE TYLKO NIC ZLEGO, WSZYSTKO PRZEJDZIE,
        WSZYSTKO PRZECHODZI!!!PO KAZDEJ BURZY PRZYCHODZI SLONCE!!!TRZYMAJ
        SIE KROPKA!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka