wojtek56
06.09.07, 03:03
O 18.00 miałem skończyć robotę. A dalej: ach, jakie przyjemności, aż mnie
dreszcz rozkoszy przeszywał na samą myśl! (Oczywiście sauna na początek.)
W hotelu wylądowałem przed 20.00. Po ponad dwóch godzinach w korkach. Siedzę
przykuty do klawiatury, bo mam do przygotowania kilka ważnych dokumentów na jutro.
Boo, nawet nie przypuszczasz, jak mi czasem brakuje ekspresywności Twojego
języka...