Dodaj do ulubionych

motocykl z "importu"

13.09.07, 08:45
witajcie :)

Chciałabym zaproponować rozmowę o motocyklach sprowadzanych z
zagranicy. Jakie Waszym zdaniem są plusy i minusy
takiego "zanabycia"? Czy same (lub ktoś z Waszych bliskich)
samodzielnie (lub przez pośrednika) kupił takowy sprzęt (i jaki jest
stopień zadowolenia lub niezadowolenia z jednośladu) ... Podzielcie
się proszę wiedzą,doświadczeniami i opiniami :)
Obserwuj wątek
    • rider79 Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 09:25
      Krótko, bo Goha naciska, żebym coś napisał:)

      Loteria - moją importowaną maszę oglądały 3 osoby, mechanicy, w tym
      właściciel podobnej, nikt nie zauważył, że blok silnika jest
      pęknięty, a miejsce tegoż przepięknie zamaskowane. Za granicą też
      uprawia się kowalstwo, więc nie idealizowałbym, że jak coś z
      zachodu, to och i ach i będzie wypas utrzymane. A jak coś kosztuje
      wybitnie tanio, to znaczy, że jest po takim dzwonie, że nie opłacało
      się go z ubezpieczenia naprawiać. Cudów nie ma. W niemcowni dobrze
      utrzymane pojazdy, zarejestrowane z ważnym TUV są w cenach
      porównywalnych do naszych - proszę spojrzeć na ogłoszenia na
      mobile.de

      Następnego sprzęta kupuję od kogoś, kogo znam, wiem, jak go używał i
      co w nim naprawiał. Albo z komisu przysalonowego, z którym mam
      powiązania rodzinne i trafi tam sprzęt kupiony jako nowy i
      regularnie serwisowany wcześniej u nich - nieważne, że będzie
      droższy, niż panująca cena rynkowa na allegro.
      • 4joannag Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 09:44
        Moje doświadczenia są zupełnie przeciwne. Kupiłam motocykl (na allegro) Yamaha Virago 535 sprowadzany z Niemiec. Motocykl jest w stanie idealnym żadnych ukrytych wad, ma regularnie wypełnianą książkę serwisową i jej właścicielkami były przede mną dwie Panie które dbały o swoją maszynke:)
        Człowiek który sprowadził ten motocykl zajał się również dokumentacją która jest wymagana do rejestracji (tłumaczenia dokumentów, VAT 25 itd...)
        Wszystko poszło bardzo dobrze i jestem szczęśliwą posiadaczką :)
        • dragon600 Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 10:05
          Czy w kraju, czy za granicą kupno używanego to loteria. Jak coś
          wyjątkowo tanie to trzeba uważać. Jak napisano wyżej "códów nie ma".
          Ksiazki serwisowe, można kupić na Allegro (takie do wypełnienia),
          pieczątki zrobić na zamówienie, itd., itp.
          Jak to mówią: Polak to zawód.

          Tak więc jak kupujemy używany, to ogladamy w nim co się tylko da.
          Oddajemy zaufanemu mechanikowi na przegląd. Sprawdzamy bezpośrednio
          w serwisie, w którym był niby serwisowany, itd.

          Trzeba uważać, bo łatwo "wtopić", ale nie znaczy to, że nie ma
          dobrych używanych motocykli.
    • yacey Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 11:02
      Jedno slowo: NIGDY
      Co prawda Vidlak jezdzila przez kilka lat szczesliwie i
      bezproblemowo na "importowanej" Virowce, ale po przejsciach jakie
      mial Tomek ze sprowadzonym z USA Drag Starem, nie kupimy juz nigdy
      zadnego motocykla z "importu". Klopoty zaczely sie juz przy odbiorze
      motocykla z punktu celnego, z powodu niespodzianki z kompletem
      dokumentow, a katastrofa okazal sie stan techniczny. Koszty
      doprowadzenia motocykla do stanu, aby mozna bylo bezpiecznie na nim
      jezdzic byly wieksze niz cena za ktora zostal kupiony. A mialo byc
      tak pieknie...:)
      • vidlak77 Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 12:18
        yacey napisał:
        > Jedno slowo: NIGDY

        z tym "nigdy" to sie nie zgodze. Ja moja Virago moglam obejrzec i
        sie na niej przejechac. Byla z 92 roku, miala pelna dokumentacje
        (mozna bylo sprawdzic kto byl jej kolejnymi wlascielami, bo
        zachowaly sie nawet umowy kupna sprzedazy, oryginalna ksiazka
        przegladow i nawet 2 komplety kluczykow i rozne takie. Osoba, ktora
        byla posrednikiem zadbala o papiery z pierwszego przegladu
        technicznego w kraju i wszystkie tlumaczenia (mnie pozostalo isc do
        urzedow i zarejestrowac i zaplacic podatek). Jesli znamy kogos kto
        pomoze, to taki sposob kupowania motocykla moge polecic. Tomek kupil
        OBRAZEK, a nie motocykl - rzeczywiscie: w taki sposob nie kupujcie
        NIGDY. Reszta spraw zwiazanych z Tomka moto - tak jak napisal yacey -
        jeden wielki klopot. A, nalezy wziac jeszcze pod uwage mile panie z
        urzedow komunikacji. Kiedy rejestrowalismy motocykl Tomka, mila pani
        w okienku zobaczyla papiery i powiedziala "o! zagranica. nie
        zarejestrujemy dzisiaj!"
    • a_virago535 Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 11:18
      A ja swoją virażkę wypatrzyłam na niemieckiej stronie z ogłoszeniami, wymieniłam
      z właścicielem parę maili, pojechałam, dla przyzwoitości stargowałam 50 euro,
      nie miałam żadnych kłopotów na granicy, w urzędzie, gdziekolwiek. Moto miało 3
      właścicieli, ma dziesięć lat, przejechałam na niej około 10 tys. km i NIGDY nie
      miałam z nią najmniejszego kłopotu. Jeszcze od właściciela dostałam w
      eleganckiej reklamówce z Lidla czy tam z innego eleganckiego sklepu sissy bar
      (przydał się, wożę Młodą), oryginalną kierownicę (też się przydała, ta która
      była zamontowana, okazała się jednak za szeroka, nie mieściłam się między
      lusterkami samochodów!), tłumiki wymontowane z rur (leżą sobie w garażu i niech
      leżą...). Moto nie miało ani pół ryski. Kosztowało mnie ze wszystkim 10 tys. zł.
      Za te pieniądze w takim stanie nie kupiłabym go w Polsce, przynajmniej wtedy,
      dwa lata temu. 20 lat temu kupiłam w Niemczech auto, które było niestety złomem.
      Więc wszystko zależy jak się trafi, ja miałam farta!
    • lukasskawasaki Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 17:07
      To ja opowiem w skrócie.
      Kupiłem swoja Kawe od handlarza, moto z Niemiec. Najpierw sam
      pojechałem, obejrzałem (środek zimy, mróz jak chol..), zastanowiłem
      się, poszukałem innych Kaw. Po raz drugi pojechałem sprzęta obejrzeć
      z kolegą z Klubu, który znacznie dłużej jeździ na japoniach niz ja.
      I kupiłem. Tylko... wytargowałem cenę o 1000zł mniejszą. A dlaczego?
      Wszystkie łańcuchy w silniku do wymiany, ostatki sprzęgła, cieknący
      przód, kiepski stan wizualny motocykla. Za ten tysiąc doprowadziłem
      go do porzadku i teraz wygląda całkiem inaczej niż zaraz po kupnie i
      jeździ jak szalony ;).

      Więc jeśli moto z zagranicy, nie masz żadnej historii tego sprzeta -
      w większosci przypadków. Oprócz dokumentów i tego co powie handlarz
      (najczęsciej nakłamie) nic nie wiesz. Czasami dostaje sie książke
      serwisową. Przebieg w 90% przypadków nie zgadza sie z oryginalnym.
      Najlepiej brać ze sobą mechanika czy kolegę/koleżankę bardziej
      obeznanego w motocyklach, potrafiacego ocenic stan techniczny.
      Wiadomo, po kupnie motocykla, nalezy przprowadzić serwis, bo żadko
      kiedy mozna spotkać moto z niedawnymi regulacjami, ładnymi oponami
      itd.
      A plusy? Moim zdaniem, motocykl sprowadzony z zagranicy jest tańszy
      w zakupie i to chyba tylko to.
      Co ze stanem? Uważam, że nie ważne gdzie motocykl jeździł, wszędzie
      trafiaja sie padliny prostowane w garażu na kowadle, a na sprzedaż
      pieknie odmalowane. Można też spotkać sprzęt zadbany, bez dziwnej
      przeszłosci, nie ściemnony i takich każdemu życzę :)
    • niuniulaa Re: motocykl z "importu" 13.09.07, 18:34
      Ja kupiłam trzy lata temu świeżo sprowadzone Virago 535 i nigdy nie
      mialam żadnych kłopotów. Jednakże przy zakupie widać było, że
      motocykl był pieszczony, głaskany i kochany przez niemiecką
      właścicielkę. Moim zdaniem bardzo ważne jest to, czy poprzedni
      właściciel dokonywał regularnych wymian i napraw konserwacyjnych.
    • visha Re: motocykl z "importu" 14.09.07, 06:55
      Przy kupnie obowiazują podstawowe zasady. Niezależnie z jakiego
      państwa pochodzi. O stanie motocykla decyduje właściciel a nie kraj
      pochodzenia.
      • lukasskawasaki Re: motocykl z "importu" 15.09.07, 12:09
        Visha, zauważ, że motocykle sprowadzają najczęsciej handlarze.
        Kupują oni motocykle, ale nie obchodzi ich kto na nich jeździł. Oni
        chca zarobić. Kupić tanio, drogo sprzedać. Moim znajomym wciskali
        rózne bajki na temat historii konkretnego moto, dla mnie też.

        Innym przypadkiem jest kupno motocykla bezposrednio lub pośrednio od
        osoby, gdzie motocykl ma udokumentowany przebieg, historę, mozesz
        zamienic słowo z byłym itd. Wtedy wiesz na czym stoisz, powiedzmy ;)
        • visha Re: motocykl z "importu" 17.09.07, 08:56
          Miałam raczej na myśli kupowanie "osobiste" z zza granicy ;-) A
          handlarze jak handlarze... ZAWSZE trzeba brać na nich poprawkę...
          nawet jak kupujesz drożdżówki to będzie ci wmawiał, że świerza! Chce
          zarobić!
    • avocado67 Się nachwaliłam... 14.09.07, 11:44
      ... wczoraj mojej virażki i dzisiaj musiałam skorzystać z pomocy przemiłego
      sąsiada, który siłą mięśni wprawił moje moto w ruch. Jak już odpaliła, to
      pojechała, ale chyba trzeba będzie w akumulatorek nowy zainwestować ;-)
    • tomek-motor Re: motocykl z "importu" 15.09.07, 17:10
      nie moge tu pisać obiektywnie,sam motocykle ściągam i potem
      sprzedaje...ale nie sztuka sprzedać,zgubic sie w tłumie i mieć
      gdzies jak to potem jezdzi,używany motocykl nie posiada gwarancji i
      trzeba bardzo dokładnie obejrzec co sie kupuje,poza tym dokładnie
      sprawdzic papiery i przeczytać umowe przed podpisaniem,prosze także
      wszystkich,ludzie ,nie podniecajcie sie zakupem motocykla,poproscie
      kogos o porade,trzy razy pomyslcie,przespijcie sie i obejrzyjcie z
      dziesiec sztuk przed zakupem tego jednego,pozdrawiam wszystkich
      • visha Re: motocykl z "importu" 17.09.07, 08:58
        dokładnie tak!!! Polecam kupowanie "na zimno" ;-))
        • sarawi :) 17.09.07, 17:21
          Temat stworzony idealnie dla mnie :)))

          KUPILAM MOTPCYKL "NA GORACO", W CIEMNO, PO ZADZIWIAJACO NISKIEJ
          CENIE i ... jest idealny. Jezdze na nim od roku i ani razu nie
          sprawil mi ZADNEGO problemu. Jak to sie mowi - leje do baku i
          jezdze, nic poza tym :)
          Motocykl byl wypatrzony na ebayu, kupilam go w Anglii od 40-letniego
          faceta, ktory dbal o niego bardziej, niz o swoja wlasna zone :) hihi
          Oprocz tego przywiezlismy (tzn. znalezlismy znajomym, tez na ebayu)
          z Anglii jeszcze kilka innych motocykli, tez kupowanych wlasciwie w
          ciemno, bo zaden mechanik ich nie ogladal, po calkiem niezlej
          (niskiej) cenie i o ile mi wiadomo do tej pory sprawuja sie bez
          zarzutu :)
          • gosiasv Re: :) 17.09.07, 18:47
            I ja też kupiłam motocykle w ciemno na angielskim ebayu.Nie mogę
            narzekać leję i jeżdżę.Fakt, że gdzieniegdzie wychodzi "ryżawy" ale
            przez zimę dopieszczę i będą jak lalki. pozdro
            • sarawi :) 17.09.07, 20:44
              mieszkasz na wyspach?
              To widze, ze tutejsza pogoda daje po d... nie tylko mojemu biednemu
              motocyklowi :(
              • gosiasv Re: :) 19.09.07, 19:29
                nie nie mieszkam.Mój mąż przez 8 miesięcy tam pomieszkiwał i przed
                jego przyjazdem kupiłam dwa motocykle żeby pusto nie wracał do
                Polski :)Teraz mamy dwa ryżawe motocykle, ale o zdrowych silnikach
                resztę da się dopracować w zimie.:))
    • mili_vanili Re: motocykl z "importu" 21.09.07, 21:02
      sprowadzam moto z zagranicy i prawda jest taka, że nie da sie tanio
      kupic dobrego sprzeta i drogo go sprzedać z czystym sumieniem. Co
      gorsze, sprzedawcy (handlarze) z zachodniej granicy także potrafią
      ściemniac i klamać w zywe oczy.

      W moim wypadku sprowadzane motocykle najczęsciej trafiaja w ręce
      znajomych lub znajomych znajomych, bo się sprawdzaja, i wieśc idzie
      dalej.

      A ileż to razy mozna zobaczyć portalu aukcyjnym super hiper
      wychwalany pojazd (teoretycznie nie naprawiany, nie prostowany
      itd.), w którym brakuje orginalnych częsci?
      Myśle, że jak zawsze w sytuacji kupna czegpos przechodzonego
      wszytsko zalezy od sprzedawcy, a nie od narodowosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka