02.10.07, 20:47
Dzwoni dzisiaj do mnie moja kolezanka, ta ktora ma meza Egipcjanina i o ktorej
juz tu pisalam i pyta sie o hotele w naszym rodzinnym miescie w Polsce, bo
wybiera sie tam z malzonkiem. Wlasciwie mogliby sie zatrzymac u jej siostry
ale... siostra ma psa w domu. No i gdyby ten pies przypadkowo dotknal
egipskiego malzonka, tzn. gdyby powachal jego odziez, to egipski malzonek nie
moglby sie w tej odziezy modlic, musialby ja zmienic. Bo pies jest stworzeniem
nieczystym, ktorego muzulmanin nie moze dotykac.
Moja kolezanka szykowala dzis kolacje na godz. 19.20, bo o 19.14 byl dzis
zachod slonca, a wiadomo, w Ramadanie przed zachodem slonca jesc nie
wolno.Jutro sniadanie przygotuje na 7 rano, zeby malzonek zdazyl je zjesc
przed wschodem slonca...

Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Eee, ale zaraz 02.10.07, 20:51
      Pies nie zawsze dotyka nosem (ani nawet sierścią), jak wącha.
    • kochanica-francuza A małżonek samodzielnie przygotować śniadania nie 02.10.07, 20:52
      może?
      • hiperrealizm żartujesz 06.10.07, 16:17
        muzułmanin nie zajmuje się takimi sprawami. Do tego Bóg stworzył
        kobietę - zwierzę niższe (bo podobno wielbląd jest droższy)
        PS
        A przy okazji.
        Do momentu wybuchu konfliktu arabsko-żydowskiego to arab chodził
        przodem a za nim z tobołami lazła żona. Po wybuchu wojen to kobieta
        chodzi przodem (dalej objuczona). A to z tego powodu że sporo min
        jest w tym rejonie Świata.
        • kochanica-francuza Wielbłąd nie przygotuje śniadania ;-) nt 06.10.07, 23:09
          • hiperrealizm mozna wydoić n/t 07.10.07, 07:35

            • kochanica-francuza No właśnie - sam się nie wydoi i mleka w miseczce 07.10.07, 15:00
              Arabowi pod nos nie podetknie. ;-)
              • hiperrealizm arab sam siedo cyca przyssie :) 07.10.07, 18:20

    • kann2 Re: Pies 02.10.07, 22:13
      maria421 napisała:

      > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...

      Jeszcze fajniej jest byc chrześcijaninem, który nie ma psa i któremu
      żona przyrządza smaczne śniadanie!
      • diabollo Re: Pies 02.10.07, 23:56
        kann2 napisał:

        > maria421 napisała:
        >
        > > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...
        >
        > Jeszcze fajniej jest byc chrześcijaninem, który nie ma psa i któremu
        > żona przyrządza smaczne śniadanie!

        Czcigodny Kannie,

        Nie wiem co na to chrześcijanie kobiety?
        Czy zdarza się chrześcijańskim samcom, że czasem zrobią śniadanie, a może i
        ugotują (usmarzą, upieką) coś swoim żonom?

        Kłaniam się nisko.
        • isma Re: Pies 03.10.07, 08:06
          Pytales co prawda Kanna, ale poniewaz wprawdzie jest on
          chrzescijanska kobieta, tyle, ze niezamezna, jak to u zakonnic
          (nawet usunietych ze zgromadzenia) bywa, to z odpowiedzia moze byc
          krucho.

          Alez chrzescijanskim zonom sie robi sniadania! Oraz gotuje, smazy i
          piecze. Ja juz nie mowie, ze sam Jan Rokita to robi, ale i moje
          skromne doswiadczenie rowniez przemawia na korzysc tej tezy.
          W moim domu pies jest jednak pogrzebany gdzie indziej - nie byloby
          zle, gdyby chrzescijanski maz rozniez z zapalem przewyzszajacym moj
          wlasny (a o to naprawde nie jest trudno) sprzatal...
          • kann2 Re: Pies 03.10.07, 10:10
            isma napisała:


            > W moim domu pies jest jednak pogrzebany

            Właśnie. Pisałem, że szczęśliwi chrześcijanie bez psa!
            • isma Re: Pies 03.10.07, 10:17
              Wlasnie. Nie lubie psow. Panskich tez.
              • diabollo Re: Pies 03.10.07, 23:36
                isma napisała:

                > Wlasnie. Nie lubie psow. Panskich tez.

                Popatrzcie ile nas łączy. Też nie lubię. Tylko nie mówcie o tym mojej córce,
                która mnie ciągle o psa molestuje (na razie jej obiecałem, że jak dorośnie na
                tyle, że będzie się mogła nim sama do końca opiekować, kiedy tata tak często
                wyjeżdża i mama nie będzie miała jeszcze jednego obowiązku na głowie, to jej
                tego psa kupię).

                Kłaniam się nisko.
      • kochanica-francuza Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 16:48
        przyrządziłeś sobie śniadanie?

        Czy może konsumowałeś je systemem "najpierw robi mamusia, potem żona"?

        A co masz do psa? Pies jest fajnym zwierzęciem.
        • kann2 Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 16:55
          W moim przypadku było to tak: najpierw mamusia, potem pierwsza żona,
          potem druga żona, potem trzecia żona. Teraz pielęgniarka przynosi.
          • kochanica-francuza Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 17:50
            kann2 napisał:

            > W moim przypadku było to tak: najpierw mamusia, potem pierwsza żona,
            > potem druga żona, potem trzecia żona. Teraz pielęgniarka przynosi.

            Ale wiesz, z czego się robi śniadanie?
            • kann2 Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:19
              kochanica-francuza napisała:

              > kann2 napisał:
              >
              > Ale wiesz, z czego się robi śniadanie?

              W moim przypadku mam do dyspozycji kleik ryżowy bądź kroplówkę.
              Przyznam, że nie wiem, z czego się robi kroplówkę. Ale jutro zapytam
              siostry, gdy przyjdzie.
              • kochanica-francuza Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:23

                > W moim przypadku mam do dyspozycji kleik ryżowy

                Z czego się go robi i w jaki sposób?

                bądź kroplówkę.

                I tak jadłeś całe życie? Z czego się robi różne śniadania, które jadałeś?



                > Przyznam, że nie wiem, z czego się robi kroplówkę. Ale jutro zapytam
                > siostry, gdy przyjdzie.

                Kann, przestań kokietować, jaki to jesteś stary i słaby. Już widzę, jak w
                szpitalu walisz w bezprzewodowego laptopa. W domu siedzisz.
                • kann2 Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:39
                  kochanica-francuza napisała:


                  >
                  > Kann, przestań kokietować, jaki to jesteś stary i słaby. Już
                  widzę, jak w
                  > szpitalu walisz w bezprzewodowego laptopa. W domu siedzisz.

                  Jasne, że w Domu...
                  ...Pomocy Społecznej im. L. i A. Helclów.
                  • kochanica-francuza Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:41

                    > > szpitalu walisz w bezprzewodowego laptopa. W domu siedzisz.
                    >
                    > Jasne, że w Domu...
                    > ...Pomocy Społecznej im. L. i A. Helclów.

                    Taaa, jasne. Laptopik własny czy DPS udostępnia laptopa każdemu pacjentowi?
                    • kann2 Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:45
                      Mam własny.
              • kochanica-francuza Re: Kann, ile razy w życiu 03.10.07, 18:25
                kann2 napisał:

                > kochanica-francuza napisała:
                >
                > > kann2 napisał:
                > >
                > > Ale wiesz, z czego się robi śniadanie?
                >
                > W moim przypadku mam do dyspozycji kleik ryżowy bądź kroplówkę.
                > Przyznam, że nie wiem, z czego się robi kroplówkę.

                Kanapki kiedyś jadałeś? Wiesz, z czego się je robi i jak? Potrafiłbyś zrobić
                kanapkę lub kleik ryżowy?
                • kochanica-francuza Kann, biedaczku... 03.10.07, 18:45
                  ... a nie zastanawiałeś się, co to będzie, kiedy ciebie zabraknie?

                  W jakie pomieszanie wpadnie ludzkość, pozbawiona tak wspaniałego przewodnika
                  duchowego?

                  Może powinieneś spisać swoje myśli w kilkunastu tomach, jak nie przymierzając Lenin?

                  • kann2 Re: Kann, biedaczku... 03.10.07, 23:17
                    kochanica-francuza napisała:

                    > ... a nie zastanawiałeś się, co to będzie, kiedy ciebie zabraknie?

                    Wtedy zapłaczesz.
                    • kochanica-francuza Re: Kann, biedaczku... 06.10.07, 23:08

                      > Wtedy zapłaczesz.

                      Założymy się, że nie?

                      A co z resztą ludzkości?
                      • isma Re: Kann, biedaczku... 07.10.07, 01:06
                        No, jak to w zyciu - bada tacy, co sie uciesza, np. spadkobiercy, a
                        beda tacy, co z serca zaplacza. Normalna rzecz.
                    • kochanica-francuza Re: Kann, biedaczku... 06.10.07, 23:08

                      >
                      > Wtedy zapłaczesz.

                      Żartujesz, prawda?
                      • kann2 Re: Kann, biedaczku... 07.10.07, 09:30
                        kochanica-francuza napisała:

                        > Żartujesz, prawda?

                        Skądże! Jestem ŚMIERTELNIE poważny.
    • lynx.rufus Re: Pies 02.10.07, 22:51
      maria421 napisała:

      > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...

      Eee... To akurat nie ma żadnego znaczenia. Jest taki dowcip:

      W pociągu w jednym przedziale jadą ksiądz i rabin. Ksiądz wyciąga nagle kanapki,
      oblizuje się i pyta się rabina, czy może chciałby się poczęstować, bo ma bardzo
      smaczną szyneczkę. Na co rabin odpowiada, że nie, dziękuje, ale Żydom nie wolno
      jeść szynki. Ksiądz z pewną taką złośliwością odpowiada: - A szkoda, szkoda, bo
      to bardzo dobre.
      Jadą dalej, nawiązała się jakaś tam rozmowa i w zaczynają rozmawiać o swoim
      prywatnym życiu. Rabin pyta się: - A jak ma na imię żona księdza? Ksiądz
      odpowiada, że księżom nie wolno mieć żony.
      - A szkoda, szkoda, bo to bardzo dobre. - odpowiada rabin.

      No, to tyle na temat 'fajności' bycia tym lub tamtym.

      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
      • maria421 Re: Pies 02.10.07, 23:09
        O nie, Lynxie, bycie chrzescijaninem jest o wiele praktyczniejsze:-)
        Nie musisz modlic sie z zegarkiem i z kompasem w reku, ani wedlug specjalnej
        choreografii , nie musisz przez miesiac jesc tylko o zmroku, nie musisz z
        kompasem chodzic do wc, w wc mozesz uzywac reki jakiej chcesz, mozesz jesc i pic
        to, co chcesz, mozesz spac na dowolnie wybranym boku i na brzuchu:

        www.islam-in-poland.org/index.php/weblog/more/adab_spania/
        mozesz miec psa, mozesz wyjsc za maz za kogo chcesz , podawac reke komu chcesz,
        ubierac sie jak chcesz...
        • lynx.rufus Re: Pies 02.10.07, 23:12
          Ale być postępowym protestantem jest jeszcze łatwiej, że o ateizmie nie wspomnę.
          Tylko że to naprawdę nie ma znaczenia. A przepisy katolickie też się zmieniają.

          gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
          • diabollo Re: Pies 02.10.07, 23:59
            lynx.rufus napisał:

            > Ale być postępowym protestantem jest jeszcze łatwiej, że o ateizmie nie wspomnę
            > .
            > Tylko że to naprawdę nie ma znaczenia. A przepisy katolickie też się zmieniają.
            >
            > gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus

            Nie zmieniają się?
            Zmieniają się, wprawdzie powoli, ale jak najbardziej i jest to największa zaleta
            katolicyzmu.

            Kłaniam się nisko.
          • maria421 Re: Pies 03.10.07, 10:45
            lynx.rufus napisał:

            > Ale być postępowym protestantem jest jeszcze łatwiej, że o ateizmie nie wspomnę
            > .
            > Tylko że to naprawdę nie ma znaczenia.

            Jak dla kogo, Lynxie. Dla mnie ma to ogromne znaczenie, czy religia daje mi
            wolnosc spania na dowolnym boku , modlenia sie o dowolnej porze i w dowolnej
            pozycji , kontaktu z kazdym zwierzeciem jako stworzeniem bozym itd.

            > A przepisy katolickie też się zmieniają.

            Ale te muzulmanskie nie...
        • kohei Re: Pies 03.10.07, 09:19
          maria421 napisała:
          > to, co chcesz, mozesz spac na dowolnie wybranym boku i na brzuchu:
          > www.islam-in-poland.org/index.php/weblog/more/adab_spania/

          O rany, nie mógłbym być muzułmaninem. Śpię niemal wyłacznie na
          brzuchu...

          > mozesz jesc i pic to, co chcesz,
          To to chyba niezupełnie - przynajmniej nie zawsze?
          • isma OT, chociaz nie calkiem 03.10.07, 09:51
            Koheju - ten winiarski blog to Twoj? Bardzo pomocna rzecz, bede sie
            wglebiac - choc malo win wloskich widze. A Pinoty tez lubie ;-))).
            • kohei Re: OT, chociaz nie calkiem 03.10.07, 10:14
              Mój i koleżanki małżonki:)
              A Włoch mało, bo stamtąd preferujemy Piemont i Alpy, a to drogie
              cholerstwa...
              • isma Re: OT, chociaz nie calkiem 03.10.07, 10:22
                Oj, tak. Asti!!!! Ale u nas Abruzze (tez z powodow senstymentalnych)
                sa w czolowce.

                Chociaz slubny ostatnio sie zainteresowal shirazami, i musze pic
                jakies przepaskudne australijskie i chilijskie perfumowance ;-(((.
                Podobno w celach poznawczych ;-(((.
          • maria421 Re: Pies 03.10.07, 11:42
            kohei napisał:


            > > mozesz jesc i pic to, co chcesz,
            > To to chyba niezupełnie - przynajmniej nie zawsze?

            W kazdym razie nic z tego co jesz nie moze uczynic Cie nieczystym.

            Gdybys byl muzulmaninem, to pewnie sam Twoj winny blog bylby juz grzeszny:-)

            Ech, nie wiedza co traca...

            Przy okazji, podsylam Ci wirtualnie moja winna propozycje:
            www.weinhandel-kappus.de/weine628.html
            • kohei Re: Pies 03.10.07, 16:18
              maria421 napisała:
              > kohei napisał:
              > W kazdym razie nic z tego co jesz nie moze uczynic Cie nieczystym.
              Miałem na myśli to, że jednak chrześcijaństwo zna nakazy o
              charakterze rytualnym - choćby tradycyjnie rozumiane posty. Ale
              oczywiście, nie ta skala.

              > Ech, nie wiedza co traca...
              Oj tak, cywilizacja, która zakazuje wina, jest dla mnie wysoce
              podejrzana.
              Podobno polscy Tatarzy radzili sobie z tym nakazem, spożywając
              alkohol pod drzewem, by się ukryc przed wzrokiem Allaha. Nie wiem,
              czy to prawda, ale ciekawostka:)
              I dziękuję za rekomendację, jak w Polszcze znajdę, spróbuję.
              • gumpel Re: Pies 06.10.07, 12:03
                kohei napisał:
                > Podobno polscy Tatarzy radzili sobie z tym nakazem, spożywając
                > alkohol pod drzewem, by się ukryc przed wzrokiem Allaha. Nie wiem,
                > czy to prawda, ale ciekawostka:)

                A ja gdzieś czytałem (u Sienkiewicza ?), że Tatarzy Krymscy
                respektując zakaz picia wina pijali wyłącznie wódkę :-) Ale nie wiem
                czy to nie były takie złośliwe opowieści giaurów.
    • diabollo Re: Pies 02.10.07, 23:52
      maria421 napisała:

      > Dzwoni dzisiaj do mnie moja kolezanka, ta ktora ma meza Egipcjanina i o ktorej
      > juz tu pisalam i pyta sie o hotele w naszym rodzinnym miescie w Polsce, bo
      > wybiera sie tam z malzonkiem. Wlasciwie mogliby sie zatrzymac u jej siostry
      > ale... siostra ma psa w domu. No i gdyby ten pies przypadkowo dotknal
      > egipskiego malzonka, tzn. gdyby powachal jego odziez, to egipski malzonek nie
      > moglby sie w tej odziezy modlic, musialby ja zmienic. Bo pies jest stworzeniem
      > nieczystym, ktorego muzulmanin nie moze dotykac.
      > Moja kolezanka szykowala dzis kolacje na godz. 19.20, bo o 19.14 byl dzis
      > zachod slonca, a wiadomo, w Ramadanie przed zachodem slonca jesc nie
      > wolno.Jutro sniadanie przygotuje na 7 rano, zeby malzonek zdazyl je zjesc
      > przed wschodem slonca...
      >
      > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...

      A jak się nazywa Twoje rodzinne miasto?

      Kłaniam się nisko.
    • gumpel Re: Pies 06.10.07, 12:16
      maria421 napisała:

      > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...

      Intrygujące kryterium oceny w kwestiach religijnych. Myślę, że
      jeszcze "fajniej" byłoby być wyznawcą Dionizjosa - Bachusa, albo
      Kybele :-) Ciekawe, że te fajne religie upadają, a te nie-fajne
      wręcz przeciwnie.

      G.

      G.
      • maria421 Re: Pies 06.10.07, 13:59
        gumpel napisał:

        > maria421 napisała:
        >
        > > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...
        >
        > Intrygujące kryterium oceny w kwestiach religijnych. Myślę, że
        > jeszcze "fajniej" byłoby być wyznawcą Dionizjosa - Bachusa, albo
        > Kybele :-) Ciekawe, że te fajne religie upadają, a te nie-fajne
        > wręcz przeciwnie.
        >

        Gumplu, jak juz do ludzi inne kryteria, o ktorych tu od 4 lat bebnie, nie
        docieraja, to moze chociaz to?
        • gumpel Re: Pies 06.10.07, 14:32
          maria421 napisała:
          > Gumplu, jak juz do ludzi inne kryteria, o ktorych tu od 4 lat
          bebnie, nie
          > docieraja, to moze chociaz to?


          Hmmm ... chyba jednak nie. Że zacytuję sam siebie: "Ciekawe, że te
          fajne religie upadają, a te nie-fajne wręcz przeciwnie". Coś jest
          takiego w podejściu ludzi do religii, że gdy się ona zanaddto
          liberalizuje, łagodzi dogmaty i wymogi, nie narzuca obowiązków i
          ograniczeń, słowem - używając Twoich słów - staje się fajna to traci
          wiernych. Wystarczy porównać liczbę osób w kościele protestanckim i
          katolickim, ot, choćby w Twoich Niemczech. No i odwrotnie, rygoryzm
          religijny wypełnia świątynie. Wielu moich znajomych katolików nie
          chodzi do kościoła mimo, że ma go pod nosem, a znajoma świadkini
          Jehowy jeździ do zboru do innej dzielnicy, a potem jeszcze "chodzi
          po domach" - liczba deklarujących się jako katolicy maleje, a
          świadków Jehowy rośnie. Paradoks ? NIe sądzę. Że tak zadumam się
          retorycznie na zakończenie: kto wie, czy te kolacje po zachodzie
          słońca, spanie w odpowiedniej pozycji i unikanie psów przez męża
          Twojej znajomej to nie klucz do tajemnicy sukcesu islamu we
          współczesnym, tak szybko liberalizującym się świecie.


          G.
          • maria421 Re: Pies 07.10.07, 08:37
            Nie rozumiemy sie. Ja mowie od 4 lat o kryteriach porownan chrzescijanstwa i
            islamu. Pamietam, ze tutaj nawet Deklaracje Praw Czlowieka jako kryterium oceny
            obu religii odrzucono...
            Wiec, mysle sobie, jezeli DPC nie jest kryterium oceny, to moze jednak milosc do
            zwierzat , spanie na dowolnym boku lub picie dowolnych trunkow? :-))

            Ty natomiast robisz z tego kryterium oceny religii i uznajesz ze czym religia
            surowsza tym bardziej efektywna. Dobrze rozumiem? Czyli uznajesz koniecznosc
            narzucenia rygoru w religii. I tu znow sie nie zrozumiemy, bo dla mnie ten
            "rygor" musi wychodzic z wewnetrznej potrzeby. Jezeli tak nie jest, to kazdy
            rygor albo robi z czlowieka niewolnika, albo zaczyna uwierac jak kajdany i
            prowadzi do buntu.
            W Arabii Saudyjskiej czy w Iranie do utrzymania rygoru religijnego jest
            specjalna policja. To chyba samo mowi za siebie o "atrakcyjnosci islamu jako
            surowej religii", prawda?
            • gumpel maria421 napisała: 07.10.07, 12:19
              maria421 napisała:
              > Ty natomiast robisz z tego kryterium oceny religii i uznajesz ze
              czym religia
              > surowsza tym bardziej efektywna. Dobrze rozumiem? Czyli uznajesz
              koniecznosc
              > narzucenia rygoru w religii. I tu znow sie nie zrozumiemy, bo dla
              mnie ten
              > "rygor" musi wychodzic z wewnetrznej potrzeby. Jezeli tak nie
              jest, to kazdy
              > rygor albo robi z czlowieka niewolnika, albo zaczyna uwierac jak
              kajdany i
              > prowadzi do buntu.
              > W Arabii Saudyjskiej czy w Iranie do utrzymania rygoru religijnego
              jest
              > specjalna policja. To chyba samo mowi za siebie o "atrakcyjnosci
              islamu jako
              > surowej religii", prawda?

              No cóż, potraktowałem Twój wątek jako przyczynek do refleksji
              nad "rygorami" w religii. I zauważyłem, że - socjologicznie rzecz
              ujmując - ich obecność wcale nie zniechęca do roligii, tylko wręczo
              odwrotnie. Oczywiście masz rację, że muszą one wynikać z wewnętrznej
              potrzeby - być akceptowane przez wierzącego. Ale tak chyba właśnie
              jest. Ludzie na całym świecie wstępują do sekt nie pod przymusem.
              Podobnie islamizacja Europy, Afryki, czy Ameryki nie następuje
              mieczem. Widać ludzie odczuwają potrzebę obcowania z sakrum poprzez
              wypełnianie nakazów religijnych. I takie religie, które od ludzi
              wymagają wysiłku i poświęcenia wybierają. Jak napisałaś mąż Twojej
              przyjaciółki mógł zaoszczędzić wybierając mieszkanie z psem. Nie
              zrobił jednak tego - wybrał hotel. Widać ten "rygor" jest dla niego
              ważny.

              Tak na marginesie,
              obserwowałem "na żywo" liberalizację "rygorów" dotyczących postu w
              Kościele Katolickim w ostatnim czasie w mojej katolickiej rodzinie.
              Nadmienię, że nie licząc Wigilii to przestrzegano ich w mojej
              rodzinie ... tak sobie. No i teraz nie przestrzega się ich w ogóle
              bo "nie trzeba". Rygor został usunięty - katolicyzm stał
              się "fajniejszy". Ale ostatnimi czasy zauważyłem, że rzadziej chodzi
              się w mojej rodzinie do kościoła. Nie żeby jakiś bunt, po prostu
              zawsze znajduje się jakaś przyczyna usprawiedliwiająca absencję.
              Statystyki pokazują, że nie jest to zjawisko incydentalne - ten
              trend jest zjawiskiem społecznym. Załużmy, że za jakiś czas ów rygor
              zostanie również zniesiony i katolicyzm dla swych wiernych będzie
              jeszcze "fajniejszy". A potem następny rygor i następny i następny.
              A mahometanie będą wciąż wstawać o świcie, rozkładać dywaniki i
              robić to co robili ich ojcowie od niepamiętnych czasów. Muszę
              napisać, że przechodzi mnie dreszcz, gdy sobie to wyobrażam.


              G.
              • maria421 Re: maria421 napisała: 07.10.07, 17:27
                gumpel napisał:

                > No cóż, potraktowałem Twój wątek jako przyczynek do refleksji
                > nad "rygorami" w religii. I zauważyłem, że - socjologicznie rzecz
                > ujmując - ich obecność wcale nie zniechęca do roligii, tylko wręczo
                > odwrotnie.

                Czyli celibat ksiezy katolickich powinien byc zacheta dla mlodych mezczyzn,
                seminaria powinny byc przepelnione. A tymczasem mowi sie, ze to wlasnie celibat
                odstrasza mlodych mezczyzn od podjecia decyzji wstapienia do seminarium.

                Oczywiście masz rację, że muszą one wynikać z wewnętrznej
                > potrzeby - być akceptowane przez wierzącego. Ale tak chyba właśnie
                > jest. Ludzie na całym świecie wstępują do sekt nie pod przymusem.

                Henryk Broder twierdzi ze Europejczycy konwerujacy sie na islam to sa
                "losers", ludzie ktorzy nie potrafiacy odnalezc sie w zyciu. Zreszta podobnie
                jak wiekszosc ludzi przystepujacych do sekt.

                > Podobnie islamizacja Europy, Afryki, czy Ameryki nie następuje
                > mieczem.

                Nastepuje z pomoca naszych demokratycznych praw oraz naszej ignorancji,
                naiwnosci i tchorzostwa.

                Widać ludzie odczuwają potrzebę obcowania z sakrum poprzez
                > wypełnianie nakazów religijnych. I takie religie, które od ludzi
                > wymagają wysiłku i poświęcenia wybierają. Jak napisałaś mąż Twojej
                > przyjaciółki mógł zaoszczędzić wybierając mieszkanie z psem. Nie
                > zrobił jednak tego - wybrał hotel. Widać ten "rygor" jest dla niego
                > ważny.

                No a co z celibatem jako przeszkoda w nabywaniu nowej kadry ksiezy? Co z
                pustoszejacymi klasztorami?

                > Tak na marginesie,
                > obserwowałem "na żywo" liberalizację "rygorów" dotyczących postu w
                > Kościele Katolickim w ostatnim czasie w mojej katolickiej rodzinie.
                > Nadmienię, że nie licząc Wigilii to przestrzegano ich w mojej
                > rodzinie ... tak sobie. No i teraz nie przestrzega się ich w ogóle
                > bo "nie trzeba". Rygor został usunięty - katolicyzm stał
                > się "fajniejszy". Ale ostatnimi czasy zauważyłem, że rzadziej chodzi
                > się w mojej rodzinie do kościoła. Nie żeby jakiś bunt, po prostu
                > zawsze znajduje się jakaś przyczyna usprawiedliwiająca absencję.
                > Statystyki pokazują, że nie jest to zjawisko incydentalne - ten
                > trend jest zjawiskiem społecznym. Załużmy, że za jakiś czas ów rygor
                > zostanie również zniesiony i katolicyzm dla swych wiernych będzie
                > jeszcze "fajniejszy". A potem następny rygor i następny i następny.
                > A mahometanie będą wciąż wstawać o świcie, rozkładać dywaniki i
                > robić to co robili ich ojcowie od niepamiętnych czasów. Muszę
                > napisać, że przechodzi mnie dreszcz, gdy sobie to wyobrażam.

                Zobaczymy jak dlugo utrzyma sie ilosc mahometan rozkladajacych dywaniki jezeli
                nikt w ich krajach nie bedzie nawolywal przez glosniki do modlitwy, nikt nie
                bedzie nikogo w pracy pilnowal czy rozklada dywanik i dlaczego nie itd.

                Nie mylmy rygoru religijnyego wynikajacego z samej religii z rygorem, naciskiem
                spolecznym.
                >
                > G.
                • gumpel Re: maria421 napisała: 08.10.07, 11:51
                  maria421 napisała:
                  > Czyli celibat ksiezy katolickich powinien byc zacheta dla mlodych
                  mezczyzn,
                  > seminaria powinny byc przepelnione. A tymczasem mowi sie, ze to
                  wlasnie celibat
                  > odstrasza mlodych mezczyzn od podjecia decyzji wstapienia do
                  seminarium.
                  >

                  Moim zdaniem mówiący tak nie mają racji. To powszechne uproszczenie -
                  taka racjonalizacji. Próba tworzenia najprostrzego wyjaśnienia-
                  wytrycha. A przy okazji ukryta nadzieja - zniesiemy celibat i znowu
                  wszystko będzie dobrze. Och, gdyby świat był taki prosty ...

                  Ja w to nie wierzę. Moim zdaniem to szerszy proces poganizacji
                  Europy, którego zmniejszenie powołań jest skutkiem, a nie
                  przyczyną.

                  > Henryk Broder twierdzi ze Europejczycy konwerujacy sie na islam to
                  sa
                  > "losers", ludzie ktorzy nie potrafiacy odnalezc sie w zyciu.
                  Zreszta podobnie
                  > jak wiekszosc ludzi przystepujacych do sekt.
                  >

                  Taaaak, rzecz jasna znam to wyjaśnienie: opiekuńcza religia
                  potrzebna jest untermenchen. Szczerze pisząc kiedyś sam w to
                  wierzyłem. Przestałem gdy otworzono u nas galerie handlowe, dzięki
                  czemu mogę sobie poogladać tych niopanowanych przez sekty i
                  uodpornionych na przekaz oszołomskich religii.

                  > > Podobnie islamizacja Europy, Afryki, czy Ameryki nie następuje
                  > > mieczem.
                  >
                  > Nastepuje z pomoca naszych demokratycznych praw oraz naszej
                  ignorancji, naiwnosci i tchorzostwa.

                  Zaproponuję inne wyjaśnienie (ciekawe jak Ci się spodoba): następuje
                  dzięki przekonaniu, że człowiek jak dać mu wolny wybór to wybierze
                  to co "fajne", a nie to co "nie-fajne".

                  > Zobaczymy jak dlugo utrzyma sie ilosc mahometan rozkladajacych
                  dywaniki jezeli
                  > nikt w ich krajach nie bedzie nawolywal przez glosniki do
                  modlitwy, nikt nie
                  > bedzie nikogo w pracy pilnowal czy rozklada dywanik i dlaczego nie
                  itd.
                  >
                  > Nie mylmy rygoru religijnyego wynikajacego z samej religii z
                  rygorem, naciskiem
                  > spolecznym.
                  > >

                  Jak wyżej. W Twojej wypowiedzi tkwi ukryte założenie, że ludzie nie
                  chcą rygorów i przestrzegają ich jedynie pod presją. Mam
                  wątpliwości. Gdyby tak było mahometańska diaspora w Europie
                  ulegałaby szybkiej asymilacji. Odpowiedz sobie sama na pytanie:
                  dlaczego mąż Twojej przyjaciółki żyjąc w Europie i przebywając
                  pośród Polaków nie chce mieszkać z psem ? Chba nie boi się, że Twoja
                  przyjaciółka lub Ty zakablujecie go do mułły ?

                  G.
                  • maria421 Re: maria421 napisała: 08.10.07, 15:08
                    gumpel napisał:

                    > Taaaak, rzecz jasna znam to wyjaśnienie: opiekuńcza religia
                    > potrzebna jest untermenchen. Szczerze pisząc kiedyś sam w to
                    > wierzyłem. Przestałem gdy otworzono u nas galerie handlowe, dzięki
                    > czemu mogę sobie poogladać tych niopanowanych przez sekty i
                    > uodpornionych na przekaz oszołomskich religii.

                    Zle to zrozumiales.
                    Zapewne wiesz, ze w Niemczech przygotowywano zamachy terrorystyczne, na
                    szczescie terrorystow zdazono aresztowac przed zamachami. Dwoch z trzech
                    aresztowanych to byli Niemcy, konwertyci. Przy okazji wyszlo na jak jak dzialaja
                    islamscy "misjonarze", gdzie zdobywaja mlodych Niemcow gotowych przejsc na
                    islam. Okazalo sie, ze celowo szukaja wsrod takich, ktorzy sa z rozbitych domow,
                    ktorzy przerwali szkole i ktorzy nie potrafia sobie sami dac rady z wlasnym
                    kryzysem. Wtedy pojawia sie imam i zaprasza do meczetu...
                    Ktos, kto ma lepsze zaplecze socjalne , rodzinne, kto ma zaplecze wlasnych,
                    ustalonych wartosci nie da sie imamowi nabrac na opowiesci o hurysach .
                    Podobnie wszystkie sekty pozyskuja narybek wlasnie wsrod mlodych,
                    zdezorientowanych ludzi.

                    > Zaproponuję inne wyjaśnienie (ciekawe jak Ci się spodoba): następuje
                    > dzięki przekonaniu, że człowiek jak dać mu wolny wybór to wybierze
                    > to co "fajne", a nie to co "nie-fajne".

                    Nie bardzo rozumiem co ma byc tutaj "fajne" a co nie.

                    > Jak wyżej. W Twojej wypowiedzi tkwi ukryte założenie, że ludzie nie
                    > chcą rygorów i przestrzegają ich jedynie pod presją. Mam
                    > wątpliwości. Gdyby tak było mahometańska diaspora w Europie
                    > ulegałaby szybkiej asymilacji. Odpowiedz sobie sama na pytanie:
                    > dlaczego mąż Twojej przyjaciółki żyjąc w Europie i przebywając
                    > pośród Polaków nie chce mieszkać z psem ? Chba nie boi się, że Twoja
                    > przyjaciółka lub Ty zakablujecie go do mułły ?

                    Napisalam juz wczesniej, ale teraz jeszcze rozwine- kazda ideologia totalitarna
                    ( a islam taka jest) sprawia ze albo czlowiek sie buntuje (stad koniecznosc
                    policji religijnej lub spolecznego nacisku), lub ze sie czlowiek staje jej
                    niewolnikiem.
                    W przypadku meza mojaj kolezanki przypuszczam ze mamy do czynienia z tym drugim.
                    Zniewolony umysl.

    • karafka_do_wina Re: Pies 11.10.07, 18:26
      ja bym powiedziala, ze fajnie jest byc czlowiekiem swiatlym i
      otwartym (niezaleznie od wyznania) odrzucajacym wszelkie zabobony. a
      zabobony istnieja niestety w kazdej religii, chrzescijanstwo tez nie
      jest od nich wolne.
      pzdr.


      > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...
      • maria421 Re: Pies 11.10.07, 18:40
        karafka_do_wina napisała:

        > ja bym powiedziala, ze fajnie jest byc czlowiekiem swiatlym i
        > otwartym (niezaleznie od wyznania) odrzucajacym wszelkie zabobony. a
        > zabobony istnieja niestety w kazdej religii, chrzescijanstwo tez nie
        > jest od nich wolne.

        Wymien te chrzescijanskie zabobony.
        > pzdr.
        >
        >
        > > Ech... fajnie jest byc chrzescijaninem...
        • karafka_do_wina Re: Pies 12.10.07, 18:20
          przekonanie, ze antykoncepcja jest grzechem smiertelnym, a wiec
          utrudniajacym (uniemozliwiajacym?) zbawienie. (katolicy)
          przekonanie ze transfuzja krwi jest zla. (swiadkowie jehowy)
          i pare innych.
          • maria421 Re: Pies 12.10.07, 18:28
            karafka_do_wina napisała:

            > przekonanie, ze antykoncepcja jest grzechem smiertelnym, a wiec
            > utrudniajacym (uniemozliwiajacym?) zbawienie. (katolicy)

            Antykoncepcja metodami naturalnymi nie jest grzechem

            > przekonanie ze transfuzja krwi jest zla. (swiadkowie jehowy)
            > i pare innych.

            Swiadkowie Jehowy nie sa chrzescijanami.

            Oj, widze, ze masz duzy metlik.
            • karafka_do_wina Re: Pies 12.10.07, 19:17

              >
              > Antykoncepcja metodami naturalnymi nie jest grzechem

              wg kk nie istanieje cos takiego jak antykoncepcja metodami
              naturalnymi, jedynie naturalna regilacja poczec, to zupelnie co
              innego. widze, ze masz duzy metlik.

              przekonanie, ze dotkniecie psa lub uzycie prezerwatywy zaprzepasci
              szanse na zbawienie to podobnego rodzaju zabobony.


              >
              > Swiadkowie Jehowy nie sa chrzescijanami.
              >
              chrzescijanie to ci, ktorzy wierza w chrystysa.

              • maria421 Re: Pies 12.10.07, 23:03
                karafka_do_wina napisała:


                > wg kk nie istanieje cos takiego jak antykoncepcja metodami
                > naturalnymi, jedynie naturalna regilacja poczec, to zupelnie co
                > innego. widze, ze masz duzy metlik.

                Naturalna regulacja poczec to tez antykoncepcja.

                > przekonanie, ze dotkniecie psa lub uzycie prezerwatywy zaprzepasci
                > szanse na zbawienie to podobnego rodzaju zabobony.
                >
                Bzdury piszesz. Wypadaloby, abys najpierw zapoznala sie z terminami jakich uzywasz.

                > >
                > > Swiadkowie Jehowy nie sa chrzescijanami.
                > >
                > chrzescijanie to ci, ktorzy wierza w chrystysa.
                >
                Daruj sobie.
                Chrzescijanie to ci, ktorzy uznaja bostwo Chrystusa, ktorzy uznaja Boga w
                Trojcy. Swiadkowie Jehowy tego nie uznaja.

                • karafka_do_wina Re: Pies 15.10.07, 19:09

                  > Naturalna regulacja poczec to tez antykoncepcja.
                  >

                  katolicy nie uznaja metody naturalnej za antykoncepcje. poza tym ja
                  pisalam o prezerwatywie, a nie NPR. uzycie prezerwatywy to grzech
                  smiertelny. masz przyklad zabobonu w chrzescijanstwie, o ktory
                  pytalas.
                  • maria421 Re: Pies 16.10.07, 09:48
                    karafka_do_wina napisała:


                    > katolicy nie uznaja metody naturalnej za antykoncepcje.

                    A za co?

                    poza tym ja
                    > pisalam o prezerwatywie, a nie NPR. uzycie prezerwatywy to grzech
                    > smiertelny. masz przyklad zabobonu w chrzescijanstwie, o ktory
                    > pytalas.

                    Zastanawialam sie kiedy sama wpadniesz na to, ze zle uzywasz slowa "zabobon" :-)
                    pl.wikipedia.org/wiki/Przes%C4%85d
                    i ze to slowo, w odroznieniu od pojecia grzechu, nie ma nic wspolnego z sumieniem.

                    Poza tym, przeoczylas bardzo wazny dokument watykanski z ubieglego roku, ktory
                    liberalizuje uzycie prezerwatywy.

                    O tym, ile katolikow uleglo temu "zabobonowi" chyba nie bedziemy rozmawiac, bo
                    jest to niesprawdzalne.
                    • karafka_do_wina Re: Pies 16.10.07, 19:17
                      > > katolicy nie uznaja metody naturalnej za antykoncepcje.
                      >
                      > A za co?

                      zapytaj forumowych katolikow to ci wytlumacza. albo uzyj
                      wyszukiwarki, byly juz watki na ten temat.

                      co do dokumentu watykanskiego z ubieglego roku - nie zauwazylam zeby
                      ksieza i katecheci zmienili zdanie na temat uzywania prezerwatywy
                      czy innych srodkow antykoncepcji.

                      zabobon wg podanej przez ciebie definicji to: fałszywe przekonanie o
                      istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami.a wiec
                      uzywam tego slowa prawidlowo.

                      pzdr.
                      • maria421 Re: Pies 16.10.07, 21:44
                        karafka_do_wina napisała:

                        > > > katolicy nie uznaja metody naturalnej za antykoncepcje.
                        > >
                        > > A za co?
                        >
                        > zapytaj forumowych katolikow to ci wytlumacza. albo uzyj
                        > wyszukiwarki, byly juz watki na ten temat.

                        Szybciej mozna znalezc w googlu:

                        pl.wikipedia.org/wiki/Antykoncepcja
                        >
                        > co do dokumentu watykanskiego z ubieglego roku - nie zauwazylam zeby
                        > ksieza i katecheci zmienili zdanie na temat uzywania prezerwatywy
                        > czy innych srodkow antykoncepcji.

                        To Ty chodzisz do kosciola???

                        > zabobon wg podanej przez ciebie definicji to: fałszywe przekonanie o
                        > istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami.a wiec
                        > uzywam tego slowa prawidlowo.
                        >
                        Przyczyna i skutek ktore dotycza zycia doczesnego.
                        Skutki grzechu smiertelnego dotycza (moga dotyczyc) zbawienia duszy po smierci
                        ciala.
    • diabollo Re: Pies 12.10.07, 23:17
      Czcigodna Mario,

      Cóż, też mam przyjaciela Egipcjanina, który mieszka w Dubaju, UAE, skrajnie
      religijnego.
      Lubimy się. Razem palimy sziszę, choć przecież rzuciłem palenie.

      Przypomina mi naszych polskich dwotów, choć podobnie jak jego polscy
      odpowiednicy jest w sumie OK. Szczery, uczciwy, silny swą religią, pomagający
      tym, którzy pomocy potrzebują.

      Oczywiście często się z nim przekomarzam na tematy religijne, choć nikt z nas
      nigdy nie przekracza granic lojalności.
      Może z tej analogii do moherowych Polaków bierze się mój sentymet do tego
      przyjaciela?

      Mógłbym Wam też opowiedzieć całą masę anegdotek, jaki z niego "burak", coś w
      stylu czcigodnej Marii, ale tego nie zrobię.
      Po pierwsze właśnie z lojalności, a po drugie bo to bardzo przyzwoity facet.

      Nie wiem jakie jest jego znadnie na temat psów.

      Zaczynał od zera, pochodzi z biednego domu w Alexandrii i trudnym zdobywaniem
      wykształcenia i ciężką pracą gdzieś doszedł.
      Tak jak większość facetów na zewnątrz pajacuje jaki z niego gość rządzący
      rodziną, ale poznałem jego rodzinę i wiem, że jego córki żadnych chustek na
      głowach nie noszą tylko zachowują się jak nastolatki w całym zachodnim świecie.
      Jego tradycyjna egipska żona (z muzułmańską chustką na głowie jest osobą bardzo
      wykształconą o wielkiej erudycji i jak to często bywa intelektualnie go
      przerasta, jest powodem jego sukcesu, a mój przyjaciel jest takim twardzielem,
      że nie tylko zdaje sobie z tego sprawę, ale jeszcze jest jej za to wdzięczny).

      Uważam, że islam jak każda religijna ideologia rządząca życiem społecznym jest
      zjawiskiem destrukcyjnym. Religie ograniczają mentalnie, zawężają horyzonty,
      choć ludzie dobrze się z tym czują bo potrzebują zarysowanych granic, bo
      większość z nas boi się własnych strachów i się samych siebie, i gdzie religijne
      zasady, ograniczenia, obietnice działają kojąco.
      Osobiście mi to nie odpowiada.

      Pamiętajmy jednak, że w każdej kulturze, religii, dyktaturze, dobrobycie, etc,
      żyją ludzie tacy sami jak my.
      I jak u nas dzielą się tylko na mądrych i głupich, tych z dystansem do swego ego
      i tych bez dystansu.

      Kłaniam się nisko.
      • maria421 Re: Pies 12.10.07, 23:29
        Diabolciu, a Ty ciagle na ta sama modle "kazda religia to, kazda religia owo".
        Jakbys naprawde nie zauwazal albo nie chcial przyznac jaka jest roznica miedzy
        religiami i co islam robi z nawet wyksztalconego i wydawaloby sie obytego w
        swiecie czlowieka.
        • maria421 Dla Diabollo i wszystkich znajacych niemecki 13.10.07, 09:39
          Fragment listu pewnego niemieckiego konwertyty ktory sam mowi, ze kazdy
          muzulmanin jest wrogiem konstytucji:

          Am 9.10.07 bin ich bei der Staatsanwaltschaft zur Vernehmung erschienen. Wir
          hatten ein sehr angenehmes Gespräch bei dem wir am Ende feststellen mussten,
          dass wir vor einem scheinbar unlösbaren Problem stehen: Es gibt Gesetzesartikel
          im Islam, die verfassungsfeidlich sind. Da diese Artikel aber Bestandteil der
          Religion sind, muss jeder Moslem daran glauben und den tiefsten Wunsch in sich
          tragen auch nach diesen Gesetzesartikel zu leben. Folglich ist jeder Moslem in
          seinem Herzen ein Verfassungsfeind. Ein Islamwissenschaftler müsste nun
          Kriterien entwickeln nach denen entschieden wird welche Teile der Scharia man
          als Moslem in dieser Gesellschaft ignorieren darf und welche nicht. Natürlich
          drängt sich gleichzeitig die Frage auf, ob ein Moslem überhaupt einen Artikel
          ignorieren darf?

          Die Euro-Islamisten haben eine Lösung für dieses Dilemma gefunden: Sie
          bestreiten einfach die Existens dieser Glaubens-/Gesetzesartikel, definieren sie
          um oder lügen sich und die Gesellschaft an. Ein Moslem der an den Koran glaubt
          hat aber folgende Verse vor Augen:

          25.43 Hast du den gesehen, der seine persönliche Neigung zu seinem Gott macht?
          Könntest du wohl sein Wächter sein?

          5.49 Und du sollst zwischen ihnen nach dem richten, was von Allah herabgesandt
          wurde; und folge nicht ihren Neigungen, und sei vor ihnen auf der Hut, damit sie
          dich nicht bedrängen und von einem Teil dessen, was Allah zu dir herabgesandt
          hat, wegtreiben. Wenden sie sich jedoch (von dir) ab, so wisse, daß Allah sie
          für etliche ihrer Sünden zu treffen gedenkt. Wahrlich, viele der Menschen sind
          Frevler.

          5.50 Wünschen sie etwa die Richtlinien der Dschahiliya [Barino: “Dschahiliya ist
          die Zeit in der ein anderer als Allah die Gesetze macht.” ]? Und wer ist ein
          besserer Richter als Allah für ein Volk, das fest im Glauben ist?

          Da man nicht dafür belangt werden kann an die Grundsätze des Islam zu glauben,
          wird nun das Ermittlungsverfahren eingestellt. Um es fortzuführen müsste schon
          der Islam als Ideologie verboten werden. Es kann natürlich Berufung eingelegt
          werden.

          Dies sollte eine Ermutigung an die Euro-Islamisten sein sich nicht aus Angst vom
          Islam abzuwenden. Ihr macht euch zwar damit in der Gesellschaft nicht beliebt,
          aber das sollte ja auch nicht das Ziel sein.

          4:139 Jenen, die sich Ungläubige zu Anvertrauten nehmen vor den Gläubigen.
          Suchen sie etwa Ehre bei ihnen? Dann, wahrlich, gehört alle Ehre Allah allein.

          Barino
          • diabollo Re: Dla Diabollo i wszystkich znajacych niemecki 15.10.07, 21:52
            Czcigodna Mario,

            Przebrnąłem przez ten tekst.
            Cóż, w stosunku do pewnej licznby muzułmanów pewnie słuszny.
            Tłumaczyłem Ci wiele razy - fundamentalizm religijny i nowoczesna demokracja
            liberalna stoją ze sobą w sprzeczności.

            Ku prokrzepieniu serc inny tekst:

            "Czy możliwy jest muzułmański Gandhi?"
            www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4574525.html

            Kłaniam się nisko.
            • maria421 Re: Dla Diabollo i wszystkich znajacych niemecki 16.10.07, 10:08
              diabollo napisał:

              > Czcigodna Mario,
              >
              > Przebrnąłem przez ten tekst.
              > Cóż, w stosunku do pewnej licznby muzułmanów pewnie słuszny.
              > Tłumaczyłem Ci wiele razy - fundamentalizm religijny i nowoczesna demokracja
              > liberalna stoją ze sobą w sprzeczności.

              Diabolciu, udowodnij moze najpierw ze fundamentalizm chrzescijanski ,
              judaistyczny albo buddyjski sa w sprzecznosci z nowoczesna demokracja liberalna.
              Udowodnij, ze chrzescijanski fundamentalista jest tak samo wrogiem konstytucji
              jak i muzulmanski fundamentalista.
              Diabolciu, komu jak komu, ale Tobie inteligencji nie brakuje. Nie idz wiec na
              latwizne politycznej poprawnosci mowiac "wszystkie religie", najpierw dokonaj
              analizy kazdej z nich na zgodnosc lub niezgodnosc z konstytucja.

              > Ku prokrzepieniu serc inny tekst:
              >
              > "Czy możliwy jest muzułmański Gandhi?"
              > www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4574525.html

              Muzulmanski Ghandi jest niemozliwy z tego powodu ze zaden kraj muzulmanski nie
              jest kolonializowany.
              Muzulmanski Ghandi nie jest tez mozliwy z powodu jaki wyrazila pani dr. Hiltrud
              Schröter :

              "zu meiner Arbeit gehöre es, dass ich vergleichende Korananalysen in mehreren
              Sprachen durchführe, auch im Arabischen. Meine Frage lautete: „Sie sprechen vom
              „deutschen Islam“. Wollen Sie damit sagen, dass Sie die über 60 Aufrufe im Koran
              zur gewaltsamen Vernichtung der Nicht-Muslime streichen wollen? Außerdem die
              drei Verse, in denen Juden als „Affen und Schweine“ bezeichnet werden? Außerdem
              die drei Verse, die das „Töten bei Berechtigung“ legitimieren?“

              Proponuje zadac takie pytania kazdemu muzulmaninowi, ktory mowi, ze islam jest
              religia pokoju.
    • kochanica-francuza Niby znam niemiecki, ale co się będę 13.10.07, 16:08
      denerwować...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka