17.10.07, 16:40
Dawno nie pisaliśmy o filmach. Ostatnio urzekł mnie film amerykańsko-
nowozelandzki Prawdziwa historia w reżyserii niejakiego Rogera
Donaldsona, z największym atutem w postaci roli Anthonego Hopkinsa.
Film z pewnością nieaspirujący do wielkiego dzieła, ale stanowiący
miłą odmianę wobec innych produkcji zza oceanu. Obraz będący przede
wszystkim pochwałą ludzi oddających się bez reszty pasji, na przekór
wszelkim przeciwnościom. Główny bohater w wyniku żmudnych
przygotowań i dzięki pomocy różnych ludzi tzw. dobrej woli startuje
w jesieni życia w konkursie ustanowienia rekordu szybkości na swoim
też wiekowym motocyklu (coś dla Kriska - jemu szczególnie gorąco
polecam).Facet jest biedny, stary, schorowany, ale ani na chwilę się
nie poddaje. Było o tym wiele filmów, ale ten ma wyjątkowo dużo
ciepła i pozytywnej energii, głównie zresztą dzięki roli Hopkinsona.
Bardzo budująca jest też postawa osób, które pojawiają się na jego
drodze (większa część filmu, to podróż z Nowej Zelandii do słonego
jeziora w Utah). To inna Ameryka niż ta, którą nam się najczęściej
pokazuje, może dlatego, że rzecz dzieje się w latach
sześćdziesiątych, a może potrzebne są czasami filmy pozytywne, o
pozytywnych uczuciach i zachowaniach, z pozytywnym przesłaniem? No i
bohater nietypowy, bo już wiekowy i z problemami zdrowotnymi. W
każdym razie coś innego. Szczerze polecam.
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • aquarantina Re: Vidi n+1 17.10.07, 17:36
      Widziałam ten film z półtora roku temu i dziwiłam się, że przeszedł zupełnie bez
      echa, chociaż Hopkins wyrażał się o swojej roli w nim jako życiowej. Po
      odcedzeniu amerykańskiego patosu, bardzo mi się podobał. Najbardziej urzekła
      mnie scena bicia rekordu prędkości na zamarzniętym jeziorze (?) No i ta miłość
      do motocykla. Podobno rekordu tego człowieka, nie pamiętam jak się nazywał, ale
      to można wyguglać, w tej kategorii motocykli do dzisiaj nie poprawiono.
    • brunosch Re: Vidi n+1 17.10.07, 21:24
      ten film, co był w piątek w canal+ ?
      Recenzja w Gazecie Telewizyjnej była rzeczywiście - dobra.
    • dr.krisk Re: Vidi n+1 17.10.07, 23:24
      daria13 napisała:

      > też wiekowym motocyklu (coś dla Kriska - jemu szczególnie gorąco
      > polecam).
      Dzięki! Ciekawe co to za motór.... Może prawdziwy Rudge?

      > To inna Ameryka niż ta, którą nam się najczęściej
      > pokazuje, może dlatego, że rzecz dzieje się w latach
      > sześćdziesiątych,
      A bo Ameryka jest bardzo różna - od przerażających slumsów, gdzie
      występek, ruja i porubstwo, do idyllicznych miejsc, gdzie ludzie
      sympatyczni, uczciwi i bezinteresowni....
      • daria13 Re: Vidi n+1 18.10.07, 18:39
        Bohater Prawdziwej historii to Burt Munro, który w 1967 r. pobił
        rekord świata w prędkości w klasie do 1000 cm3 na swoim
        własnoręcznie przerabianym latami motocyklu Indian z lat 20. Miał
        wtedy 68 lat! (Munro, nie motor;). Rekord ten nie został do tej pory
        pobity. Niefotogieniczna starość, mało popularna prawda, że starsi
        ludzie też mają prawo do realizacji marzeń, Ameryka nie cwaniacka i
        brutalna, ale zaludniona ludźmi służącymi bezintersowną pomocą i
        wsparciem nawet dla słabych i odmiennych.
        Film miał rzeczywiście premierę w ubiegły piątek w Canal+, a ja do
        tej pory go rozpamiętuję. Coś w tym musi być. Może właśnie to, że
        histria jest prawdziwa i że jest pokazana w tak prosty sposób.
        P:)
        • nienietoperz Re: Vidi n+1 18.10.07, 23:11
          Widzialem kawalki obszerne tegoz wydarzenia filmowego w autobusie, z
          hiszpanska wersja jezykowa. Braki znajomosci hiszpanskiego nie
          przeszkodzily w stwierdzeniu, ze jednak nie. Hopkins niestety juz
          nie ten, historia jak ma wzruszac, jak nie wzrusza, ogolnie nie.

          Nie jest to oczywiscie nieszczescie takie jak 'Atonement', ktory
          powinien byc pokazywany w szkolach filmowych na wykladach pod
          tytulem: 'Jak zniszczyc swietna powiesc fatalna adaptacja (i dostac
          zapewne pare Oskarow przy okazji)'.

          Po drugiej stronie spektrum wrazeniowego `Hallam Foe', kompletnie
          bezpretensjonalna szkocka historia z duchem Banksa i `Fabryki Os' w
          tle, z podrosnietym mlodziencem, ktory wcielal sie lat temu pare w
          Billy Elliotta i z jednym z fajniejszych borsuczych nakryc glowy w
          historii kina.

          Filmowo to chwilowo na tyle.

          Z uklonami,
          NN
        • aquarantina Re: Vidi n+1 19.10.07, 07:24
          daria13 napisała:

          > Bohater Prawdziwej historii to Burt Munro, który w 1967 r. pobił
          > rekord świata w prędkości w klasie do 1000 cm3 na swoim
          > własnoręcznie przerabianym latami motocyklu Indian z lat 20. Miał
          > wtedy 68 lat! (Munro, nie motor;). Rekord ten nie został do tej
          pory
          > pobity. Niefotogieniczna starość, mało popularna prawda, że starsi
          > ludzie też mają prawo do realizacji marzeń, Ameryka nie cwaniacka
          i
          > brutalna, ale zaludniona ludźmi służącymi bezintersowną pomocą i
          > wsparciem nawet dla słabych i odmiennych.
          > Film miał rzeczywiście premierę w ubiegły piątek w Canal+, a ja do
          > tej pory go rozpamiętuję. Coś w tym musi być. Może właśnie to, że
          > histria jest prawdziwa i że jest pokazana w tak prosty sposób.
          > P:)


          ------------
          Może nie przesadzajmy z tą Ameryką zaludnioną bezinteresownymi
          człowiekami:)
          Mnie ujęło w Hopkinsie to, że genialnie odegrał ludzką naiwność, w
          gruncie rzeczy. To chyba owa naiwność i dobroć jakaś, otwierała
          ludzi na niego. Tak naprawdę niewiele z tego filmu pamiętam, ale
          ujął mnie np. sposób traktowania przez Hopkinsa transseksualisty,
          który tam się pojawia. To właśnie było takie naiwne, w sensie proste
          i szczere. On po prostu nie wiedział co jest grane, a jak już się
          dowiedział, przyjął to zupełnie normalnie. Dla mnie to był jeden z
          szokujących momentów. Drugi moment, kiedy tak po prostu przespał
          się, gdzieś na jakims pustkowiu, ze starą kobietą. Hopkins pokazał
          ludzką normalność, prostotę odczuć i uczuć oraz interakcję jaką
          wzbudza taka prostota u innych.
          • maszynowicz Re: Vidi n+1 04.12.07, 10:17
            mi Hopkins super. tak delikatnie tkał tę rolę, że nigdzie nibyło widać
            najmniejszych szwów. Napisał tu ktoś ze Hopkins juz nie ten... jasne ze nie ten.
            inny. ani gorszy ani lepszy tylko starszy. ale rola super. film tez super i sie
            wzruszylem, choc temperatura filmu na poziomie dobrego kina familijnego.
            troche mi sie przypomina SCHMIDT (tak to sie nazywalo...?) z Nicholsonem. Jak to
            ogladalrem pierwszy raz to tez pomyslalem ze Nikolson juz nie ten. ALE... krotko
            mowiac potem zmienilem zdanie
    • kubissimo Re: Vidi n+1 29.01.08, 15:32
      "Juno" zaczyna sie jak klasyczny film o "troche innej" nastolatce.
      Taki kolejny klon Darii z MTV. Niemniej potem idzie innym tropem i
      robi bardzo ciekawie.
      Film moze troche przesadnie zgarnia pierdyliard nominacji*, niemniej
      warty jest uwagi, bo hitoria jest dosyc inteligentnie rozegrana i
      podlana milym poczuciem humoru (doyc inteligentnym ofkors). Zeby
      bylo zabawniej scenariusz jest debiutanckim dzielem bylej
      striptizerki :)))
      ___________________________________________
      * dziwi zwlaszcza nomiacja dla wykonawczyni roli tytulowej. Jakby
      przez tyle lat osoby przyznajace nominacje nie nauczyly sie, ze
      SWIETNIE NAPISANA rola i SWIETNIE ZAGRANA rola to nie sa synonimy ;)
      Ellen Page jest ok, ale bez wiekszych uniesien. Znacznie ciekawiej
      wypada caly drugi plan (Bateman, Garner, Janney)
    • kubissimo Cloverfield 03.02.08, 21:28
      ok, to nie jest film, ktory moge polecic kazdemu, bo nie kazdy lubi
      takie klimaty. Ale jezeli kogos jak mnie kręcą katastroficzne
      bajeczki z jakims potworem w tle, to powinien sie wybrac do kina.
      Bardzo zgrabne skrzyzowanie Godzilli i Blair Witch Project.

      Okazuje sie, ze mozna zrobic film tego typu bez patriotycznych
      monologow i epatowania gwiezdzistym sztandarem. I bez
      łilasmifa/tomakruza/brusałilisa, ktory poswieca sie dla zbawienia
      ludzkosci.
      • daria13 Re: Hurtem 09.02.08, 18:48
        Największe rozczarowanie i zawód: Ostrożnie, pożądanie, czyli Lust, Caution.
        Film bardzo dobry, doskonała scenogragia, kostiumy, aktorstwo bez zarzutu,
        ciekawa historia i .... nic. Nie porwało mnie. I do tej pory nie wiem, czy za
        bardzo się nastawiłam po entuzjastycznych recenzjach i opiniach znajomych, czy
        oglądałam niedostatecznie skupiona, czy akurat ta historia nie była dla mnie,
        nie trafiła do mnie, nie przekonała mnie. Aż MNIE to męczy. Chyba chciałabym,
        żeby ktoś mnie przekonał do tego filmu, bo naprawdę czuję jakiś niedosyt.
        To nie jest kraj dla starych ludzi. W sumie podobnie jak z Lust. Niby świetne
        kino, mój demoniczny tu ulubieniec Bardem, klimat i zagadka, ale znów nie
        porwało, nie urzekło. Może się starzeję, może coraz trudniej jest mi się
        zatracić w filmie. Sama nie wiem.
        A na koniec film, do którego obejrzenia niemal się zmusiłam, bo nie przepadam za
        filmami o mafii. Ileż można? I tu właśnie zaskoczenie.
        American gangster naprawdę mi się podobał, choć pierwsza godzina wystawiała
        nieco moją cierpliwość na próbę, ale było w tym filmie coś, co nie pozwalało mi
        przerwać jego oglądania. Później akcja ruszyła z kopyta, atmosfera się
        zagęściła, by w finale naprawdę wciągnąć i zmusić do skupienia. To bardzo dobre
        kino, z wszystkimi atutami, jakie film może zaoferować, z pewnością nie
        arcydzieło, ale kawał świetnej roboty filmowej. Polecam, acz też nie obiecuję,
        że rzuci Was na kolana.
        Aha, jeszcze jeden film, do którego aż głupio mi się przyznać, bo sztampa,
        gigantyczne dziury w scenariuszu i tylko dla miłośników gatunku. I Am legend.
        Tak, ten gniot z Willem Smithem, a co.
        2 godziny czystej rozrywki, nic na to nie poradzę, że lubię straszne mutanty
        ganiające głównego bohatera po pustych ulicach. Dla mnie to świetna zabawa, mimo
        wszystkich mankamentów. Czasami trzeba się rozreflektować intelektualnie:))))
        Pozdrawiam:)
        • kubissimo Re: Hurtem 11.02.08, 23:11
          oj, I AM LEGEND to nie i to bardzo nie
          tzn 2/3 filmu calkiem ok, ale potem kicha straszna, ktora psuje
          wszystko co do tej pory bylo dobre :/
          jedyne co mnie zainteresowalo w tym filmie to kwestia, czy bohater
          grany przez willa smitha bzykal swojego psa?
    • beatanu "Control" Antona Corbijna 11.02.08, 10:24
      Jako stara fanka Joy Division długo na ten film czekałam, dość długo
      też dojrzewałam do pójścia do kina. Nie wiem, może bałam się
      konfrontacji własnych wspomnień z początku lat osiemdziesiątych z
      wizją pana C...

      Nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie. To jeden z najpiękniejszych i
      najbardziej poruszających filmów, jakie mi było dane obejrzeć.
      To nie jest film muzyczny, chociaż muzyka oczywiście jest integralną
      częścią obrazu. To bardziej coś o miłości, niespełnieniu,
      egzystencjanych lękach. I podane tak surowo pięknie, że nie można
      nie uronić łzy...

      Od 7 marca w Polsce. Do kina - marsz!
      • nienietoperz Re: "Control" Antona Corbijna 12.02.08, 00:39
        Może tak - to nie jest wyłącznie film muzyczny, ale na pewno warto
        go zobaczyć choćby z uwagi na okazję posłuchania, jak Sam Riley
        radzi sobie z bynajmniej niełatwym zadaniem podkładania Curtisiego
        głosu. Pod resztą wrażeń podpisuję się obydwiema łapkami.
        Natychmiastowe pytanie z kategorii gdybających - czy gdyby JD nie
        okazało się sukcesem, a pozostało spotykającą się w weekendy grupką
        kolesi z Macclesfield, czy Curtis żyłby do dzisiaj? Czy miałoby
        szansę przetrwania jego małżeństwo? I tak dalej.
        Z ukłonami,
        NN



        • beatanu Re: "Control" Antona Corbijna 12.02.08, 08:58
          nienietoperz napisał:
          > Natychmiastowe pytanie z kategorii gdybających - czy gdyby JD nie
          > okazało się sukcesem, a pozostało spotykającą się w weekendy
          grupką
          > kolesi z Macclesfield, czy Curtis żyłby do dzisiaj? Czy miałoby
          > szansę przetrwania jego małżeństwo? I tak dalej.

          Tak sobie gdybałyśmy z córką po wyjściu z kina, do żadnych
          sensownych wniosków nie dochodząc :-)

          Muzyka na "Closer", płycie, która w -81 poprzestawiała mi synapsy w
          mózgu i poszarpała duszę tak bardzo, że jeszcze boli, broni się do
          dziś i w zasadzie to zupełnie nie ma znacznia, czy JD wielkim
          zespołem było, czy nie... Słuchając ich po raz pierwszy nie miałam
          pojęcia, kim byli, wiedziałam tylko, że wokalista popełnił
          samobójstwo.

          • nienietoperz Re: "Control" Antona Corbijna 12.02.08, 16:01
            Jeszcze pa uwag bocznych - `Control' celnie pokazuje napięcia między tym, gdzie
            (fizycznie i psychicznie) jesteśmy w danej chwili i tym, gdzie byliśmy
            wcześniej, skąd się wzięliśmy i tak dalej. Uczciwie mówiąc, że nic nie jest w
            takich sprawach łatwe i oczywiste.


            A moje zetknięcie z JD to jakiś 92 i wytarta kaseta z Unknown Pleasures. Też
            ważna wtedy. I ciągle pewnie jakoś istotna teraz.

            Z ukłonami,
            NN

            P.S do Beatanu - zerknij na małpę gazecią.
            • daria13 Re: Pora umierać 17.03.08, 15:01
              Nie jest ze mną jeszcze tak źle. Po tym jak obsypane nagrodami i budzące u tylu
              osób zachwyt filmy Ostrożnie, pożądanie i To nie jest kraj dla starych
              pozostawiły mnie niemal zupełnie obojętną, bałam się, że to może objaw jakiegoś
              uwiądu u mnie, że już mało co jest w stanie mnie poruszyć, aż tu nagle i
              niespodziewanie wczoraj uległam całkowicie i do końca urokowi polskiego filmu
              Doroty Kędzierzawskiej Pora umierać z absolutnie tu genialną Danutą Szaflarską w
              roli głównej. W tym filmie podobało mi się wszystko (no, może odrobinę w nim za
              dużo sentymentalizmu), nade wszystko aktorstwo starszej pani, nawet dziecięce
              epizody są świetne, a w polskim kinie to rzadkość, no i aktorstwo, nie bójmy się
              tu użyć tego słowa, psie; suczka pani Anieli gra genialnie.
              Piękne zdjęcia, muzyka, niesamowite wnętrza, no i temat, może nie dość
              oryginalny, ale mimo to dla mnie zajmujący. Raz jeszcze powtarzam, wszystko w
              tym filmie jest godne zachwytu. Może za bardzo się ekscytuję, może nie patrzę na
              ten film wystarczająco obiektywnie i pewnie niektórym ten film wyda się banalny
              i znajdą w nim wiele mankamentów, ale ja naprawdę dawno nie miałam możliwości
              obejrzenia czegoś równie dobrego i przyjemnego w odbiorze. Polecam najgoręcej.
              A co do filmu Control, to też podpisuję się pod pozytywnymi opiniami Beatanu i
              dodatkowo wyrażam zachwyt aktorstwem odtwórcy roli Curtisa. Facet nie tyle grał
              wokalistę JD, ale zachowywał się tak, jakby całkowicie wszedł w rolę, wspaniała
              kreacja.
              Muzyka JD wiecznie żywa: Julka pełna zachwytu, namiętnie tłumaczy teksty.
              P:)
              • stella25b Filmy historyczne 15.08.08, 10:55
                Bylam wlasnie w takim nastroju aby siegnac po Elizabeth-Zloty wiek i
                Kochanice krola.
                Niestety, wielkie rozczarowanie, jednym jak i drugim filmem.
                Elizabeth, patetyczny i jakis taki nadety. Pomimo wielkiej sympatii
                do Cate Blanchett, film mnie absolutnie nie ujal. Historia
                opowiedziana dosc skapo. Jesli ktos nie zna historii Anglii to
                bedzie mial spore klopoty polapac sie w fabule, ale historycznie
                poprawny, czego nie mozna powiedziec o Kochanicach krola. Na obrone
                tego filmu napewno sklada sie fakt, ze film powstal na podstawie
                powiesci i z faktami hist. nie ma duzo wspolnego. Jednak te intrygi
                tez nie wciagaja, momentami sa nieco nudne. Scarlett gra podobnie
                jak w Dziewczynie z perla- ma tu tez taka prawie "niema" role a
                Portman, nie dala z siebie wszystkiego, nie byla tak bardzo
                przekonywujaca. Nie mowiac juz o samym Henryku- wyjatkowo sztuczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka