Dodaj do ulubionych

jes, jes, jes

19.11.07, 13:35
szczęśliwie załapałem się na terapię, której misięczny koszt wynosi
tak mniej więcej 2 moje miesięczne wypłaty, więc czuję się wybrana.
I jeszcze tylko nauczyć sie robić sobie zastrzyki i upewnić się, że
nie jezdem w ciąży i żyć nie umierać :-)
Obserwuj wątek
    • joanna784 Re: jes, jes, jes 19.11.07, 18:25
      no nie wiem czy ci gratulować załapania się czy współczuć wydatków :)
      • karmilla Re: jes, jes, jes 20.11.07, 08:15
        yyyy, jakich wydatków? to jest 100% refundowane przez NFZ. Jak bym
        chciała za to płacić, to wystarczyłoby poprosić lakarza o receptę.
        teraz tylko ćwiczyć, ćwiczyć, ćwic zyć się w robieniu sobie
        zastrzyków. Jak dojdę do wprawy to może i mi się uda samodzielnie w
        pośladek wstrzyknąć sobie lekarstwo
        • joanna784 Re: jes, jes, jes 20.11.07, 08:42
          eee.to gratuluję :) zdrowiej :)))
          • karmilla Re: jes, jes, jes 20.11.07, 09:15
            no, jak mi państwo sponsoruje taka kosztowna terapię, to nie mam
            innego wyjścia. Nie moge go zawieść ;-)
    • karmilla Re: jes, jes, jes 21.11.07, 08:34
      poczytałam sobie dizałania uboczne i jakoś dobry humor troszke mi
      minął. Poza objawami grypowymi (to najczęściej występuje) mogę mieć
      stopiędziesiąt różnych innych, z bliznami wymagającymi interwencji
      chirurgicznej i chorobą Crauzfelda-Jacoba włącznie. I w dodatku co
      jakiś czas trzeba sobie zrobić zastrzyk w pośladek. No i zastrzyk w
      prawe ramię też może być trochę trudny, bo ja zdecydowanie raczej
      praworęczna jestem
      • agran Re: jes, jes, jes 23.11.07, 18:55
        Nie martw się na zapas, nawet na ulotce aspiryny jest cała litania skutków
        ubocznych... Z zastrzykami dasz radę, praktyka czyni mistrza:)
        Ciesz się z refundacji i z pozytywnym nastawieniem czekaj na efekty. Oczywiście
        miło byłoby gdybyś nas powiadomiała jak Ci idzie... Pozdrawiam.
        • karmilla Re: jes, jes, jes 26.11.07, 08:34
          na razie idzie nieźle, ale jestem na 1/4 dawki, jutro juz zaczynam
          połówkę. Schody się zaczną jak trza będzie xsobie zrobić zastrzyk w
          prawą rękę a potem jeszcze w posladek. Niby na razie zamierzam
          korzystac z pomocy w tych przypadkach, ale tez mam nadzije, że
          prędzej czy później sama się nauczę. Cholernie nie lubię być
          uzależniona od kogokolwiek, co sie nasiliło po tym, zjak rok temu
          wyszłam ze szpiltala świeżo zdiagnozowana i do własnej siostry
          usłyszałam, że sama jestem sobie winna że jestem chora (ciekawe,
          lekarzom do tej pory nie udawło się ustalić przyczyn sm a ona wie) i
          że teraz będę ja szantazować... więc na wypadek gdyby mam nie mogła
          mi zrobić zastrzyku muszę sie nauczyć robić go sobie sama. No, ale
          jak Argan powiedziała: wprawa czyni mistrza, więc zamierzam zostać
          mistrzem ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka