zbytciekawa
22.11.07, 15:39
W kazdej chwili naszego życia przeżywamy jakieś uczucia...złościmy
się, cieszymy, smucimy, kochamy, nienawidzimy...czujemy w każdej
chwili, każdej minucie czy sekundzie. Często nie zdajemy sobie
sprawy, jak bardzo duży wpływ na każdą naszą, choćby najmniejszą
decyzje mają zwykłe uczucia..uczucie radości, szczęścia, spokoju,
bezpieczeństwa... poprzez jedne tworzą się następne, są jakby
zależne same od siebie.
Przecież nie można czuć się szcześliwym jeśli podstawowe uczucia
składające się na wyżej wymienioną emocje nie zostaną spełnione...
jak mówić o szczęsciu jeśli nie odczuwamy radości, zadowolenia,
pewnego rodzaju spełnienia siebie samego...jak mówić o szczęściu
jeśli nie odczuwamy podstawowych emocji takich jak zauroczenie,
zakochanie...miłość ...?
czym jest szczęście jeśli żyjemy, przeżywamy ale nie prawdziwie...
nie do końca...nie w pełni...nie całkowicie...tylko powierzchownie...
Przeżywamy każdy dzień, kolejny poranek, popołudnie,
wieczór...przeżywamy je jak tylko pozwoli nam na to czas...jak
przeżyłeś swój poprzedni dzień? A dzisiejszy jak przeżywasz? Jesteś
śmiejesz się, smucisz, złościsz...ale czy robisz to prawdziwie
głęboko z całego serca?
W każde uczucie należy włożyć serce, żeby było ono naprawde realnie
prawdziwe i nasze...
co jeśli zabraknie nam uczuć...?
co jeśli przeżywane uczucia staną się tylką podstawowymi do
przeżycia...
wszystko ma swoją definicje ...
Emocja: silne odczucie (świadome lub nieświadome) o charakterze
pobudzenia pozytywnego (pod wpływem szczęścia, zachwytu, spełnienia)
lub negatywnego (pod wpływem gniewu, odrazy, strachu).
Czy tak naprawde podczas, gdy odczuwamy to wszystko jesteśmy jak
schematyczne zdefinjowane książkowe formułki?
Widzimy to nieco inaczej...gdy targają nami emocje nie potrafimy
tego zdefiniować czy opanować...to są właśnie prawdziwe, głębokie
prosto z serca EMOCJE...
Takie, których nie da się tak poprostu opanować czy
zdefiniować...ale kiedy ostatni raz doświadcyliśmy właśnie takich
głębokich odczuć...? kiedy ostatni raz zapomnieliśmy się w radości,
tak żeby zapomnieć o całym świecie??
Kiedy ostatnio wznieśliśmy się ponad wszystko w euforii szczęścia i
podniecenia?...
Kiedy ostatnio czuliśmy, jakby świat leżał u naszych stóp i
potrafimy poprostu wszystko...?
kiedy....?
Można by tak wymieniać...ale chwilke...to po co ruszać w kolejny
dzień bez tego?
Po co wstawać rano, jeśli ani na sekudne nie zatrzyma się dla nas
czas i ani n sekunde nie stanie nam serce w piersi, bądź choćby na
ułamek sekundy nie zabraknie nam tchu...?
dni są z góry policzone...ale przecież nikt nam nie policzy chwil
szczęścia i ekstasy...
nikt nam nie powie ze limit sie wyczerpał...jedyne co trzeba, to
zdążyć nazbierać ich tyle żeby móc przyjąć ze spokojem decyzje o
końcu...ale naszych dni...
Wyobraźmy sobie pudełeczko czy woreczek...wyobraźmy sobie, że jest
to nasze pudełko szcześcia, które trzeba będzie oddać i pochwalić
się nim na końcu...
czym sie pochwalisz...? nie chodzi tu o osiagnięcia
materialne...chodzi o osignięcia duchowe..
jesteś tym co posiadasz...posiadaj wiele...posiadaj więcej, dziel
się z innymi...
Bez głębokich przeżyć, namiętności i pasji...co byśmy mieli? Puste
słowa i zachowania...
po co zachowywać się schematycznie i tak samo? Czemu nie wypełnić
swojego świata falą uczuć?
Wprowadzić je w swoją rzeczywistość i codzienność..
właśnie tym się wyróżniamy...własnymi emocjami...uczuciami...
tak więc czujmy, przeżywajmy, rozpalajmy, wzruszajmy....bądźy
świadomi i obeecni...szczęsćliwi i prawdziwi...