leziox
24.11.07, 20:59
Sobota
Nareszcie sobota,a wredna robota
Skończyła się nam i już
Walc w rytmie tanga,znowu balanga
Serc rząd czeka oraz rząd dusz
Gdy wieczór już zapadł,nikt na nas nie napadł
W śmietniku zaś tłucze się czas
I tłumy chlać idą,z siekierą lub dzidą
Bezpiecznie wszak trzeba się czuć
Radosne twarze-spotkamy się w barze
Tam w pubie lub disco czy co
Wszak o to tu chodzi by znowu czarodziej
Alkohol pod czaszką się snuł
Tak starsi jak młodzi-dziś schlać się uchodzi
Niech hula pijany nasz duch
Pod disco zadyma,amoku nie wstrzymasz
Przyjedzie policja,da w ryj
A tu na parkiecie dziewczyny,no wiecie
Te piękne co puścić się chcą
Trwa giełda męskości,któż zazna radości
Modliszki samczykiem się stać?
Zaś barman jest w szale,podaje wytrwale
To wszystko czym chcemy się struć
Brzękają szklaneczki i chlają dzieweczki
Tak dużo że ułan mógł paść
I ze trzy promile gdy mamy już w tyle
Czujemy iż życie trwa w nas
Choć mózg zlasowany,chlejemy szampany
Tak dobić się ludzka jest rzecz
Kochana sobota,niech leży robota
Wszak ludzki to ona jest wróg
Zalejmy już pały,czas one niemały
Zbyt trzeźwe cierpiały jak pies.
THE END
Copyright by Leziox