Dodaj do ulubionych

kobiety i samochody

11.08.03, 21:38
Co o tym sądzicie? Czy widząc kobietę za kierownicą samochodu, reagujecie
alergicznie. Czy jesteście zwolennikami teorii, że "baba za kierownicą,
śmierć na drodze"?

Czy też może odwrotnie? Może nie macie nic przeciwko temu, aby kobieta
prowadziła auto? Może nawet dajecie sami jej prowadzić?

Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • zojka Re: kobiety i samochody 11.08.03, 22:40
      Święta tereso! Sama siedzę za kierownicą, trudno więc żebym krzyczała sama na
      sibie. Źli kierowcy zdażają się bez względu na płeć - choć pewne błędy są
      charakterystyczne tylko dla jednej z płci (inne dla chłopów, inne dla babek)
      Osobiście uważam, że prowadzę nieźle i nie daję często powodów do
      krzyczenia "cholerna baba za kierownicą"
      • malenka Re: kobiety i samochody 12.08.03, 09:44
        Pytanie było skierowane raczej do panow. Interesuje mnie to glownie z tego
        powodu, ze moj mezczyzna nie daje mi prowadzic swojego auta. Uwaza, ze nie jest
        to najlepszy pomysl. I nie przemawia do niego to, ze pracowalam przez jakis
        czas jako kierowca, ani to, ze widzial jak prowadze auteczko mojego ojca.

        Z kolei moj ojciec jest bardzo szczesliwy, kiedy chce gdzies pojechac autem.
        Uwaza, podobnie jak Ty, zojko, ze dobrzy i zli kierowcy zdarzaja sie wsrod obu
        plci.

        Pozdrawiam i czekam na inne opinie :)
        • egon.olsen Re: kobiety i samochody 12.08.03, 10:22
          Ja tam lubię być wożony, a moje kobiety prowadziły (i się)
          znakomicie :)))))))))
        • monster1972 fakty 24.08.03, 13:15
          :-)

          nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, ze kobiety nie powinny nie umieja
          prowadzic samochodu

          A jednak

          statystyczna kobieta jezdzi gorzej niz statystyczny facet..
          tak samo jak gorzej radzicie sobie z ze sprzetem audio-wideo czy komputerem

          no tak juz jest

          i nie dam sie przekonac:-)

          j

          ps. parkowanie tyłem jest tajemnicą dla bardzo wielu pań.... sorry
    • wone Re: kobiety i samochody 12.08.03, 11:03
      Jestem szczesliwym posiadaczem polskiego cudu techniki, i powiem szczerze: nikt
      poza mną (i ojcem-on go w czesci sponsorował) nie siadł za mjego kierownicą.To
      czy daje komukolwiek prowadzić moją czerwoną strzałę 126elx, nie jest kwestią
      tego czy umie to robić czy nie. Nie mieszajmy w to tesz zaufania! Poprostu jak
      tylko moge prowadzić to nie widze powodu dlaczego miałbym tego nie robić!
      Zasada ograniczonego zaufania do innych kierowców - w razie jakiejś stłuczki
      lub wypadku (nie z winy prowadzącego perszinga) wynikłyby niepotrzebne
      nieprzyjemności i niedomówienia [jak już mój przemieszczacz ma być w jakiś
      sposób uszkodzony to wolałbym gdybym to ja siedział za jego kierownicą!]
      pozdrawiam Ostrożny
    • sweet_charlie Re: kobiety i samochody 23.08.03, 01:29
      Jedna z najlepszych akcji zwiazanych z kobieta w samochodzie bylo, jak kiedys
      dorwalem taka malutka w usportowionym Peugociku i taka manianke odstawilismy
      przez pol miasta naszymi samochodzikami, ze gdyby nie to, ze po swinsku, bez
      ostrzezenia skrecila w przeciwnym kierunku, niz ja, to bym chyba jej
      zaproponowal zwiazek. Szaleje wrecz za laskami w fajnych samochodzikach (i
      wcale nie za 200K PLN), jezdzacych z jajcami, tak jak ja... Problem w tym, ze
      wiele kobiet jezdzi wedlug mnie za malo, a prez to za ostroznie, tj.
      nieproporcjonalnie ostroznie w stosunku do mozliwosci swoijego pojazdu i
      wlasnych mozliwosci. Stad Drogie Panie - wiecej odwagi, wiecej praktyki, nie
      dajcie sie wycyckiwac z samochodu facetom, bo czesc z nich jezdzi naprawde
      fatalnie, a trening czyni mistrza !
      • trium Re: kobiety i samochody 24.08.03, 17:18
        Zupełnie się zgadzam, trening czyni mistrza. A my kobiety najczęściej jesteśmy
        wpuszczane za kierownicę, kiedy nasi męższczyźni są po kilku głębszych. Kiedy
        więc mamy osiagnać perfekcje, musiałybyśmy najpierw rozpić ich i doprowadzić do
        alkoholizmu;)
        Sama nieźle jeżdżę i zawdzięczam to mojemu byłemu mężowi. Chwała mu za to, to
        największa dobra rzecz, którą mi podarował. Żeby jeszcze te drogi były inne...
        pa!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka