Dodaj do ulubionych

Starutki przy stole

25.05.08, 21:07
Grymasi?
Bo mój Starutki mnie niepokoi: deklaruje, że uwielbia te moje
kluchy, zapiekane makarony, ryże i ziemniaczki itd, a jednocześnie
marzy o jakichś frykasach, i bądź tu Starutko mądra...
Obserwuj wątek
    • onion68 Re: Starutki przy stole 25.05.08, 21:42
      Grr, mój starutki właśnie z sukcesem zakończył dietę i na stół spogląda z
      mieszaniną rezerwy i wyższości...
      A wraz z kilogramami stracił połowę radości życia i humoru; ja tak nie chcę,
      oddajcie mi mojego starutkiego.
      • pierwahrabini Re: Starutki przy stole 26.05.08, 20:06
        > A wraz z kilogramami stracił połowę radości życia i humoru; ja tak
        nie chcę,
        > oddajcie mi mojego starutkiego.

        no i tu masz rację. Ci okrąglejsi nadrabiają poczuciem humoru i
        zdrowym podejściem do życia. Panują takie stereotypy, że suchotniki
        nie grzeszą dowcipem i tracą radośc życia. Coś w tym jest chyba
        • onion68 Re: Starutki przy stole 26.05.08, 21:50
          A mój nie był nawet okrągły specjalnie.
          Teraz ma figurę dwudziestolatka, a ja się przy nim czuję duuuża.
    • buka007 Re: Starutki przy stole 26.05.08, 15:16
      grymasi to mało powiedziane!!
      jesli chodzi o stół, to starutki jest rozpuszczony jak dziadowski
      bicz!! :))
      • jolkaaa2 Re: Starutki przy stole 27.05.08, 10:19
        Niby nie grymasi, teoretycznie zje wszystko co podam, ale... po
        minie widzę, że niezadowolony. Albo pytanie: akurat to musiałaś
        zrobić? nie mogłaś pierogów? ...ale zje i twierdzi, że nie jest
        wymagający. No, nie wiem...
        • verte34 Re: Starutki przy stole 28.05.08, 21:12
          Aha, to się chyba nazywa rozdźwięk miedzy "ja" idealnym i "ja"
          realnym... czy jakoś tak. "Jestem niewymagajacy, więc nie grymaszę,
          ale zjadłoby się cos innego i jakoś to sygnalizuję";)
          To jak mój Starutki ?
          • scrivo Re: Starutki przy stole 10.06.08, 09:00
            Mój Starutki raczej przy garach niż przy stole. Gdy on jest w domu, to rwie się do gotowania. Wtedy to ja zajadam (efekt=10kg w górę;((( z lubością. A na moją kuchnię nie narzeka. Jako element napływowy w rejony środkowopolskie częśto bywa zachwycony odmiennością potraw, ciągle odkrywa jakieś nowinki. A ja lubię jego misterne kanapeczki piętrowe, wszelkie owoce morza których nie tknęłabym widząc je na półce w markecie a które da się zjeść po stosownym oprawieniu i przyprawieniu. No i sałatki mniamuśne, ufff... Pysznie gotuje, zeby tylko moja przyswajalnosć owych pyszności była lepsza, oj żeby była.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka