Dodaj do ulubionych

stresująca jazda w korkach

27.05.08, 22:57
Codziennie jeżdżę do pracy moimi 2oo. Oczywiście trwa to 2 razy
krócej niż puszką, ale jednak mam "stresa" jak jadę między
samochodami i nie wiem, kiedy ktoś mnie jednak nie zauważy. A jeżdżę
(sama krytycznie to stwierdzam) coraz szybciej. Kiedyś zupełnie się
cykałam, że przytrę albo ktoś bez kierunkowskazu zmieni pas. Teraz
jeżdżę slalomem (choć prwaie zawsze znajdą się inne 2oo za moimi
plecami, które jeszcze mnie poganiają!).Wczoraj o mało nie wyrżnęłam
garnkiem w lusterko półciężarówki (z prawej coś wystawało a z lewej
ta ciężarówka, ktorej lusterko było akurat na wysokości mojej
głowy).
Nie ma wyjścia - trzeba się tak przeciskać - bo inaczej po mieście
bez sensu jest jeździć motórem. Ale powiem szczerze, że choć zyskuję
rano i po południu co najmniej po pół godziny, to jednak taka jazda
męczy mnie i stresuje i przyjemności zbyt dużo w tym nie ma.
Czy też macie takie odczucia?
Pozdróweczka, Aga, ZX-6R
Obserwuj wątek
    • indirectus Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 08:23
      Racja. Mam podobne odczucia.
      Przejazd przebiega całkiem sprawnie i ludzie generalnie są
      przychylnie nastawieni, robią miejsce (z drobnymi wyjątkami).
      Czasem bardziej stresująco między ciężarówkami. Dodatkowy,
      nieprzyjemny dla mnie czynnik to ubytki w asfalcie w miescach pasów
      (lekko wytrącają z równowagi).
      A jeszcze jeśli masz lusterka na wysokości samochodowych...
      Osobiście nie czerpię z tego przyjemności.

      • qgel600 Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 09:29
        ja generalnie zgadzam się z indirectusem, z różnicą jednak, że mi
        mimo wszystko sprawia to dużo przyjemności :) miałem co prawda kilka
        sytuacji że mnie nie zauważyli, ale jest OK, a co do coraz szybszej
        jazdy to mam nadzieję riders, że Ci przejdzie ten okres (ja też po
        pozornym opanowaniu jazdy w korku jeździłem coraz szybciej, ale w
        końcu poszedłem po rozum do głowy - zwłaszcza jak przy wyprzedzaniu
        kolumny aut lewą stroną - nagle ktoś z kolumny nagle wyjeżdża przed
        nosem Twoim :)
        codziennie robię do pracy i spowrotem 60km (w tym 30km w korku) ale
        za nic nie zmieniłbym środka lokomocji, mimo pocenia się na
        światłach ;b
    • siostrakama Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 10:49
      kurcze najgorsze w tym wszystkim są koleiny ktore utrudniaja zmiany
      pasów :( i róznego rodzaju nierównosci na jezdni. juz sie kilka razy
      przekonałam, że nie jest łatwo zmienić pas na grota jak sie wpadnie
      w koleine...
    • neurovirgin Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 11:34
      Przewidywanie, przewidywanie, przewidywanie.
      To podstawa.
      A pozniej - nie za duza roznica predkosci przy slalomie.

      Najpierw mysl, zastanow sie, czy widzisz wszystko w okolicy pojazdu, ktory
      wyprzedzasz/wymijasz. Jesli masz ograniczone pole widzenia - wyprzedzaj
      znacznie spokojniej i ostrozniej. Albo nie wyprzedzaj w ogole. Poczekaj.

      Nie smigajcie miedzy samochodami z duza roznica predkosci. Jesli samochody jada
      w korku 30 na godzine, a ty smigasz miedzy nimi 60, to w koncu sie doigrasz.
      Samochody sie mija z taka predkoscia, aby mozna bylo w ciagu sekundy przy
      hamowaniu znalezc sie za nim. Za wolno tez nie.

      I jedna drobna rada: dajcie im czas na zauwazenie was. Zostancie przez chwile w
      lusterku. Tak, aby bylo widac twarz prowadzacego. Dopiero po chwili gaz i
      wyprzedzamy.
      Swego czasu zrobilem taka animacje:
      www.motocykl.org/backup/safe_roads/ANIMACJA_JAZDA_ASFALT.html
    • meridiana7 Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 14:58
      Moje niektóre sposoby na pokonywanie korków są takie:
      1. Wjeżdżam tam, gdzie nie ma asfaltowoego garba między pasami,
      który by uniemożliwił mi podparcie się nogą w sytuacji awaryjnej. Ja
      nawet na równej drodze ledwie dotykam ziemi siedząc na motocyklu.
      2. Patrzę na zachowanie kierowców, których mam zamiar wyminąć.
      Sprawdzam czy mnie widzą. Jak nie widzą a czuję że któryś chce coś
      zakombinować, to na wciśniętym sprzęgle odkręcam gaz, żeby mógł mnie
      usłyszeć. Co prawda fazer do najgłośniejszych nie należy, ale i tak
      zdaje to egzamin.
      3. W dzień jeżdzę na "długich" światłach, bo te "mijania" są
      niewidoczne.


      Dorota
    • yacey Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 15:50
      A ja jezdze metrem, zero stresu :))
      • brudny.ucek Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 18:27
        a ja rowerem po chodniku ! i jest git ! :-)
        i stesuję paniusie skacząc z krawężników :-P
        ..
        tylko w zimie jeździ się mniej kozacko.. techniką podpatrzoną u
        skuter-dostawców pizzy - czyli na lodzie podpórka stopami "na
        rozkrakę" ;-)
        • riders123 Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 21:42
          Yacey, metro do mojej wsi nie dojeżdża.
          Skakać jak Ucek nie umiem, więc muszę ostrożniej przeciskać się
          dalej;-)
    • motograss Re: stresująca jazda w korkach 28.05.08, 23:24

      Kurczę, nie chcę napisać czegoś, po czym na taką osobę się juz patrzy niechętnie:(( Ale jeżeli jazda chociażby w korkach męczy i stressuje - to może zmiana motocykla?...Czasami trzeba stanąć przed lustrem i zadać sobie to pytanie, czy to jest to i czy odpowiada NAPRAWDĘ naszym potrzebom i umiejętnościom? Bo moto masz z klimatu "lekkie, ale bydlę" i to sportowe:) I domniemam, że to nie jest pierwsze Twoje:)Ale rozumiem, bo sama mam sporta i przyjemność z jazdy jest pierwsza klasa. Podobno na jazdę po mieście są niepraktyczne, wymuszona pochylona pozycja nie pozwala do końca ogarnąć tego, co dzieje się kilka aut do przodu - mamy nisko głowę, znajdując się w bardzo ciasnym korku, bardzo blisko aut - mały promień skrętu teoretycznie jest średnio komfortowy do manewrów. Może to przeszkadza i stresuje? A może tak się rozluźnic nieco, potraktować jak fajne ćwiczenie reakcji, manewrów? mi osobiście to sprawia przyjemność, lubię to - wiadomo, jazda nie za szybka (mowa o korku i dojeździe do pole position), środkiem - zdążą zauważyć (choc zasada ograniczonego zaufania obowiązkowa), nawet jak jesteśmy na linii dzielącej jezdnię, a auta ruszą - jechać dalej i włączyć się spokojnie na pas. Może ten stres spina, zmusza do niepotrzebnych wizji, że każdy zaraz nam zajedzie drogę albo że nie wyrobimy i "walniemy" kogos po lusterkach, zderzakach. Nie. Bez przesady. A jak zawsze powtarzane i bardzo słusznie - praktyka i nawijane km. W korkach tyż;))Z kolei jazda pomiędzy autami w normalnym ruchu - przecież o to chodzi w motocyklach:D Żeby nie było - z kolei ja jestem zabawna i pozbawiona totalnie wdzięku, jak targam czy ustawiam R6 na parkingu - ona dość wysoka, ja nie - więc pomału to idzie, na parę razy przez ten skręt, ale sama jazda i mozliwości tego motocykla to juz poezja;))
      Mniej stressu, więcej pewności, a masz jej pewnie w cholerę, tylko tak po babsku "pomarudzić" chciałaś, przyznaj się?;))))pozdrawiam baaaardzo serdecznie:*
      -------
      ===R6===
      • riders123 Re: stresująca jazda w korkach 29.05.08, 09:20
        kurczę, dużo prawdy w tym, co piszesz... Motór sportowy, to fakt,
        ale przecież o takim marzyłam. Pozycja niezbyt wyprostowana, też
        fakt, ale przecież już się przyzwyczaiłam. Że wysoki i ledwo nogami
        dosięgam gleby, też prawda, ale cóż - Bozia poskąpiła wzrostu, więc
        nie ma co jęczeć.
        Trochę więc faktycznie po babsku se marudzę, a w końcu liczy się
        to,że nawijam kilometry, a jak jestem na pole position - to nie ma
        mocnych! (chyba, że trafię na kolegę z forum motocyklistów).
        Pozdróweczka z ciasnych ulic! (dziś było tak samo, ale jadąc
        myslałam o Was, też przeciskających się środkiem).
        Aga, ZX-6R
        • masiwa Re: stresująca jazda w korkach 30.05.08, 15:30
          i wrocław przyłącza sie do przeciskających między autami, ale to
          frajda, patrzec przez okno na kierowce auta, ktory mając i tak
          malutko miejsca postanowił sie nim podzielić
          pozdrawiam i szerokiego pasa między pasami ;)))
    • kajka777 Re: stresująca jazda w korkach 01.06.08, 00:44
      Zrobiłam prawo jazdy w X 2007, więc właściwie to mój pierwszy sezon.
      Pierwsze wyjazdy do pracy zajmowały mi wiecej niż autem :) (30km, w
      tym po drodze zakorkowana Modlińska, zakorkowany most (Warszawa)),
      bo jechałam wolniej, a trzesiąwki dostawałam na samą mysl o
      przejechaniu srodkiem pomiedzy autami. Pas wydawał mi się za ciasny,
      a co dopiero pomiędzy, przecież się nie zmieszczę! :)
      Po jakiś 2 tygodniach zdecydowałam się pierwszy raz pojechac
      pomiędzy stojącymi samochodami. Spociłam się jak mysz ( było jeszcze
      zimno), ręce mi się trzęsły, wszystko mi zesztywniało, bo oczywiście
      napięłam się jak struna, kolana drżały i prawie się poryczałam ze
      stresu. Oczywiście moje zesztywnienie wpłynęło na to, że jechałam
      trzęsąc motorem jak paralityk i kierowcy zjeżdżali w popłochu drżąc
      o swoje drogocenne metalic - lakiery.
      Kolejny krok milowy to było przejechanie obok tira/autobusu. Nie,
      nie, nidgy w życiu, przecież się nie zmieszczę!!!!
      Teraz po kilku dobrych tygodniach jeżdżenia dzien w dzien, już nie
      mam obaw co do jazdy pomiedzy stojącymi autami. Nawet tir mi nie
      straszny. Gdy jest bardzo wąsko, po prostu jadę powolutku. Nie
      ryzykuję. Jadące samochody, nawet powoli, wciąż mnie stresują, ale
      walczę z tym. Mam oczy dookoła głowy, maximum skupienia. Widze tych,
      którzy chcą zmieniać pas, nie ufam, gdy kierowca jedzie blisko
      linii. Gdy samochód robi mi miejsce, jestem spokojna, bo WIEM, że
      mnie widzi. Gdy nie mam pewności, staram się zaryczeć silnikiem.
      Robię jeszcze mnóstwo błędów, czasem idiotycznych (ostatnio chciałam
      przegazować, szkoda tylko, że zapomniałam wcisnąć sprzęgła :))))
      Dobrze, że to tylko gs 500...........)
      Ale jak tu któraś z was napisała: doświadczenie, doświadczenie i
      jeszcze raz doświadczenie.
      Im dłużej jeżdzę, tym więcej mi wychodzi. Jeszcze długa droga przede
      mną, ale od jakiegoś czasu do pracy zamiast godzinę piętnaście jadę
      20-30 minut. I czerpię z tego przyjemnośc wielką, że ja jadę, a inni
      stoją. Frustratami (spotykam niestety) kompletnie się nie przejmuję,
      bo miło mi zauważyć, ze większość kierowców robi mi miejsce, a
      złośliwców zajezdżających drogę, jest coraz mniej. A ostatnio nawet
      kierowca zwykłego autobusu przykleił się do boku, jak zobaczył, że
      boję się go wyprzedzić. Ze wzruszenia chciałam go ucałować.




      • kajka777 Re: stresująca jazda w korkach 01.06.08, 00:47
        a jeszcze dodam, że dodatkowym stresem dla mnie jest to, że mam całe
        155 cm wzrostu, więc na mojej gs`sce, którą mi obniżyli i tak,
        dotykam ziemi jedynie palcami. Zdziwiłam się kiedyś, jak stanęłam na
        koleinowym garbie, spuszczam nogi, a tu podłoża nie ma :)
    • angia-suzuki Re: stresująca jazda w korkach 02.06.08, 09:24
      A już myślałam, że to tylko mój problem:) ja dziś zaliczyłam
      pierwszą jazde w korkach, straszne uczucie, troche się ośmieliłam
      jak zobaczyłam, że skuter mnie wyprzedza:)bo śmiesznie to wyglądało
      nawet z mojego punktu widzenia. Mam tylko nadzieje, że z czasem
      będzie lepiej i tak trzeba myśleć
      • domiska75 Re: stresująca jazda w korkach 02.06.08, 10:31
        A ja w piątek zamiast jechać do pracy 45 min samochodem, jechałam
        godz i 15 min motórem, na dodatek tak się spięłam, że w sobotę rano
        ledwo się z łóżka zwlokłam, tak mnie plecy bolały...Ale co tam, jak
        na debiut, to i tak byłam z siebie dumna. Dziś jechałam godzinę i
        cholender, jak mi było gorąco!!! kierowcy zjeżdżali mi z drogi,
        chyba z litości, że upał, a ja w czarnych spodniach, kurtce...:))) W
        każdym razie ze trzy razy śmignęłam do świateł!
    • kinderek Re: stresująca jazda w korkach 02.06.08, 13:04
      Ja co prawda na skuterku, ale też chciałam coś napisac.
      Jeżdżę nim już czwarty sezon i z roku na rok coraz bardziej się
      wpieniam.
      Moja trasa do pracy to zakorkowana Puławska. 4 lata temu na trasie
      razem ze mną jeżdziło 5 jednośladów. Co roku było ich więcej. A w
      tym roku to mnie poprostu szlag trafia. Świeżo upieczeni
      motocykliści, ktrzy mają problemy ze zmianą biegów łąduja się
      międzie samochody. Choc prawy pas jest tak szeroki,że spojnie można
      przejechac cała trasę bez zatrzymania i stresu. Ale większości
      przypadków, świeżak, który zrobił dopiero co A wydaje mu się, że
      pana Boga za nogi złapał i pruje między samochodami a często nawet
      ma problem z ruszeniem na światłach.Rozumiem, że nie wszędzie jest
      ten komfort szerokiego pasa. Ale zawsze trzeba miec poprawkę na
      innych towarzyszy drogi. Stojąc w korku czeto są wściekli, że tracą
      czas ai także czasami mało uważni ( kombinując przy zmianie pasów,
      żeby szybciej dojechac). Do tego jenoślady czesto jeżdzą między
      wszystkimi pasami. Sama jadąc samochodem staram się patrzec w
      lusterka i zdarzyło mi się kilka razy, że ustepując miejsca jedneu
      motocykliście stuknęłabym drugiego, bo w tym samym czasie z dużą
      prędkością wyprzedzał mnie z drugiej strony. Niestety na mojej
      Puławskiej to dość częsty przypadek :(
      A trzeba pamietac, że im więcej głupich sytuacji z naszej strony,
      tym gorzej będziemy traktowani przez kierowców czterech kółek.
      Mysle, że każdy z nas powinien kierowac się przede wszystkim
      rozsądkiem. Ja sobie tłumacze, że i tak oszczedzam czas jadąc
      sqterem a jak pojadę 5 minut dłużej, ale z rozwagą to i tak będę do
      przodu. I do tego cała i zdrowa.

      • margushia Re: stresująca jazda w korkach 03.06.08, 09:40
        Znam to, codziennie na Pulawskiej widze rozne jednoslady, widac tych stalych,
        wydawaloby sie nawet, ze jadacych zawsze tym samem pasem (tj. pomiedzy), i tych
        ktorzy kombinuja i staraja sie (poczatkujacy). dobrze, ze Pulawska jest szeroka,
        ale jak widze, jak niektorzy sie ciagle nogami przeciskaja, a w tym samym czasie
        z drugiej strony jada inni to faktycznie, mimo ze samochody stoja musza uwazac,
        a i motocyklisci rowniez, bo moze sie okazac, ze nie samochod przed nas wyjedzie
        a drugi motocyklista czy ktos na skuterku.. oczy ze wszystkich stron!!
    • asiek25 Re: stresująca jazda w korkach 02.06.08, 14:59
      Jeżdże drugi sezon i przyznam, że jazda w korku sprawia mi frajdę.
      Bardzo lubię przeciskac się między samochodami, żeby być pierwsza na
      światłach. Co prawda trochę czasem mam stracha, bo w tym roku
      zmieniłam motocykl i ten obecny w porównaniu z gs500 z ubiegłego
      roku to po prostu jakaś KROWA ;))) Wydaje mi się, że się nigdzie nie
      zmieszczę, że zaraz kogos zahaczę, że poobcieram innym lusterka. Ale
      próbuję. Jestem spięta, patrzę na dosłownie każdy samochód obok
      którego przejeżdżam, czy ktoś nie ma ochoty na jakiś dziwny manewr,
      czy ktoś nie próbuje otworzyć drzwi od samochodu itp. Jak do tej
      pory ci co mnie widzą przepuszczają, jeszcze nikt złosliwie nie
      zajechał mi drogi. Tfu, tfu, tfu ;))) No i jak jestem pierwsza na
      światłach, to po prostu mam radochę ;)))
      Ale na jazdę między samochodami, które są w ruchu jeszcze nie mam
      odwagi.
      • masiwa Re: stresująca jazda w korkach 03.06.08, 08:00
        asiek25 napisała:

        > Ale na jazdę między samochodami, które są w ruchu jeszcze nie mam
        > odwagi.
        >
        wiesz co, radzę Ci zebys nigdy nie miala na to odwagi, bo pomijajac
        fakt, ze jest to prawnie zabronione, to i bardzo niebezpieczne, jak
        auta stoja - masz wiecej pewnosci, ze nie zrobią nagłego manewru, bo
        stojąc trzeba na to ciut więcej czasu niz jadac !!!
        • asiek25 Re: stresująca jazda w korkach 04.06.08, 10:23
          Masiwo, nie chodziło mi o jazdę między samochodami, które są w
          normalnym ruchu miejskim, bo co prawda widziałam takie rzeczy, ale
          uważam to za szczyt brawury. Chodziło mi o samochody, które ruszają
          spod świateł. Więc pozwalam sobie na jazdę między nimi tylko wtedy,
          gdy mam pewność, że zielone światło nie zapali się gdy będę w
          połowie drogi, gdzieś pomiędzy TIR-em a dużym busem po moich obu
          bokach ;)))
    • riders123 Re: stresująca jazda w korkach 03.06.08, 11:29
      Czytam Wasze posty i wiecie co? - od razu mi lepiej!!! Po pierwsze
      wiem, że nie tylko ja mam takie problemy, ale po drugie (i
      ważniejsze nawet) - dzięki Wam spojrzałam na to troche inaczej niż
      na dopust Boży. Dziś to nawet momentami miałam banana na twarzy, jak
      popatrzyłam na puszkowców gotujących się i z zazdrością patrzących
      jak przemykam obok nich! Dziś korek miałam prawie od początku do
      końca (pewnie ze 20 km)i choć taka wymaga ciągłej koncentracji, to
      byłam bardzo zadowolona. Nie tylko dlatego, że dojechałam (jak
      zwykle w ciągu 40 min zamiast 1,5 godziny), ale również dlatego że
      zaczęłam taką jazdę traktować jako element doszkalający (wyczucie
      odległości, balans ciałem, lepsze opanowanie "gałkologii" czy
      wreszcie jazda z prędkością 10 km/h, co zawsze było moją słabą
      stroną).
      WIELKIE DZIĘKI!!!
      pozdróweczka z korków na Trasie Toruńskiej, Wisłostradzie i Trasie
      Łazienkowskiej!
      Aga, ZX-6R
      • domiska75 Re: stresująca jazda w korkach 03.06.08, 20:10
        Pochwalę się: dziś dojechałam w czasie krótszym od "samochodowego" o
        15 minut!!! Co prawda, jak tylko się zbyt pewnie poczuję, dostaję
        jakąś niespodziankę: dziś wpadłam na taki zrywany, porysowany
        asfalt - straszne to było przeżycie...Pozdrawiam z zakorkowanej
        Puławskiej i Marynarskiej:)) Dominika
    • qgel600 Re: stresująca jazda w korkach 04.06.08, 10:34
      3 sezon mój pełną gębą (ponad 50tys. km) i muszę pochwalić
      warszawskie puszki (gdy jadę spokojnie ale zdecydowanie, zjeżdżają z
      drogi, za co zawsze im kulturalnie staram się dziękować :)
      pozdrowienia dla wszystkim motonitek puławskich i marynarskich :) ja
      też codziennie tamtędy do pracy dojeżdżam :) będzie nam raźniej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka