Dodaj do ulubionych

zdałam ale się boję

21.07.08, 16:59
zdałam dziś prawko. za drugim podejściem.
i niby fajnie, ale boję się.

motor taty czeka na mnie w olsztynie, ale stwierdziłam, że jest dla
mnie za duży (poj. 400)

po tym poście o zabitej warszawiance i akcji u nas w gdyni w
redłowie (zabity chłopak) motor kojarzy mi się tylko z
meganiebezpieczeństwem.
nawet jak w chorwacji na skuterach jeździliśmy, to powyżej 50-tki
miałam już strach w oczach.

teraz zastanawiam się właśnie, czy skutera lepiej nie kupić,
bezpieczniejszy, mniejszy, wolniejszy.

;( chyba sę starzeję...
zamiast się cieszyć to się martwię.

czy myślicie, że obciachem byłoby zacząć od skutera lub jakiegoś
minimotorka? (np 125-tka?)
Obserwuj wątek
    • arsinoe73 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 17:40
      umathurman napisała:

      > zdałam dziś prawko. za drugim podejściem.
      > i niby fajnie, ale boję się.
      >
      > motor taty czeka na mnie w olsztynie, ale stwierdziłam, że jest dla
      > mnie za duży (poj. 400)
      >
      > po tym poście o zabitej warszawiance i akcji u nas w gdyni w
      > redłowie (zabity chłopak) motor kojarzy mi się tylko z
      > meganiebezpieczeństwem.
      > nawet jak w chorwacji na skuterach jeździliśmy, to powyżej 50-tki
      > miałam już strach w oczach.
      >
      > teraz zastanawiam się właśnie, czy skutera lepiej nie kupić,
      > bezpieczniejszy, mniejszy, wolniejszy.
      >
      > ;( chyba sę starzeję...
      > zamiast się cieszyć to się martwię.
      >
      > czy myślicie, że obciachem byłoby zacząć od skutera lub jakiegoś
      > minimotorka? (np 125-tka?)
      >
      >


      Poszłaś po bandzie Umothurman.
      To w końcu boisz się prędkości czy obciachu?
      Jeżeli prędkości , to kup sobie rower i jeździj nim tylko pod górkę. Jeżeli obciachu, to kupuj od razu litra . Najlepiej w zestawie razem z trumną.
      Myślę, że prawdziwym obciachem jest Twój post.
      • umathurman Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 21:35
        wybaczcie, że Was uraziłam, nie miałam na myśli tego, że to obciach jeździć na
        skuterze, czy małym motorze.

        po prostu usłyszałam już kilka komentarzy typu: po co robiłaś prawko, skoro
        chcesz jeździć na skuterze itp. obciachem dla mnie jest to, że stchórzyłam jak
        przyszło do konkretów.

        potrzebę jazdy ma wielką.
        do tej pory strach był malutki.
        a teraz szale: strach i chęć jazdy są wyrównane.
        i mi wstyd, bo taka ze mnie motocyklistka wyszła za dychę.
        już miałam na zlot jechać,
        już chłopaka namawiałam na kurs...

        łeee... ;)

        nie krzyczcie już na mnie, bo w ogóle doła załapię.
        • arsinoe73 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 22:05
          umathurman napisała:

          > wybaczcie, że Was uraziłam, nie miałam na myśli tego, że to obciach jeździć na
          > skuterze, czy małym motorze.
          >... nie krzyczcie już na mnie, bo w ogóle doła załapię.
          >

          Cieszę się, ze to widzę. Nie było moją intencją krzyczeć na Ciebie i powodować u Ciebie doła, chciałam tylko, byś zrozumiała, że pisząc w ten sposób sprawiasz co najmniej przykrość dziewczynom takim, jak Marzkaf i kilka innych. Bo używanie słowa obciach w tym kontekscie...
          Dobra , nieważne.
          Dziewczyno , pluń na tych, którzy wciskają Ci takie bzdury. Siądź na takiego jednoślada, na którym bedziesz się czuła na tyle dobrze, by wyjechać w miasto. I wszystko się ułoży albo w jedną albo w drugą stronę. Albo wleje Ci się benzyna do krwi, przełamując strach i niepewność, albo stwierdzisz, że jednak nie i dowidzenia z motocyklami na zawsze. Ale niczego nie rób na siłę, albo po to by inni widzieli. Cokolwiek zrobisz, zrobisz dla siebie. A my bedziemy Ci biły brawo, niezależnie od tego czy bedzie to jakiś skuter, motorower czy potężny cruiser. Jeśli nic, to też nie bedziemy wytykać Cię palcami.
          Zyczę powodzenia i pomyślności :)
        • goha66 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 22:09
          umathurman napisała:

          > wybaczcie, że Was uraziłam, nie miałam na myśli tego, że to
          obciach jeździć na skuterze, czy małym motorze

          ... spokojnie dziewczyno - nie ma co przepraszać za to, że ma się
          obawy czy wątpliwości (jeśli którejś był kiedyś obcy strach przed
          jazdą to niech spróbuje walnąć kamorem ... ale przypominam, że mam
          dość potężne archiwum na gg i mogę małe co nieco odgrzebać z
          prywatnych rozmów ... na bardziej sklerotyczne jednostki ;) ). to,
          że zwróciłaś się na forum z prośbą o poradę czy pomoc w ich
          rozwianiu dowodzi, że masz do nas zaufanie.
          osobiście myślę, że poradziłabyś sobie z 400tką jako pierwszym
          sprzętem (szczególnie gdy... nie miałabyś innego wyboru
          finansowego), wszak manetka kręci się w obie strony, a to czy
          jedziesz 40 czy 70 zależy bardziej od tego jaka prędkość jest dla
          Ciebie w danym momencie maxem możliwości i graniczną bezpieczeństwa -
          jeśli jednak możesz sobie pozwolić na przechodzenie od poj.
          mniejszej ... poprostu zrób to i nie zastanawiaj się co pomyślą inni
          (najważniejsze jest, żebyś Ty czuła się bezpiecznie i by powoli
          jazda zaczynała być większą przyjemnością niż stresem)
          P.S.
          co do wypowiedzi Arsinoe to po raz kolejny żałuję, że słowo pisane
          nie oddaje ludzkich emocji ... usłyszałybyście wtedy nutę ironii ...
          nie pod adresem koleżanki Umy, ale wszystkich tych, którym wydaje
          się że mając litra pod dupą są lepsi ... ot poprostu baby kochane -
          nie zrozumiałyście się ni kija - proponuję podczas zimówki
          przedyskutować to przy kufelku zimnego browca :). pozdrawiam
          serdecznie poj. od 50tki do ... maxa własnych możliwości.
          P.S.2
          Marzenko - jesteś wielka na swojej 125 :)
    • qgel600 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 18:30
      kup na początek mniejszy, jeżeli uznasz, że na 400-ce nie czujesz
      się pewnie..
    • ciuszka74 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 18:43
      mam ten sam problemm mam 650 i wydaje mi sie za duza i cieżka-
      jezdze rzadko i czekam na kase ,żeby kupic 250 jak na kursie.
      Trudno jesli ktos uważa twoje obawy o życie za obciach-to Twoje
      życie.pozdrowionka
      • arsinoe73 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 19:10
        ciuszka74 napisała:
        Trudno jesli ktos uważa twoje obawy o życie za obciach-to Twoje
        > życie.pozdrowionka

        Nie zrozumiałaś ciuszko.
        To umathurman zapytała , czy kupno skutera lub minimotorka np. 125 nie bedzie obciachem.
        Obciachem.
        Czyli jazda skuterkiem albo 125-ką może być obciachem wg umythurman. To nie są obawy o życie, ale o obciach, jaki można sobie zrobić kupując któregoś z wymienionych sprzetów. Hej Marzkaf !! Co Ty na to?
        • marzkaf Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 20:44
          arsinoe73 napisała:

          >Czyli jazda skuterkiem albo 125-ką może być obciachem wg
          >umythurman. To nie są obawy o życie, ale o obciach, jaki można
          >sobie zrobić kupując któregoś z wymienionych sprzetów. Hej
          >Marzkaf !! Co Ty na to?

          Hehehe...
          uderz w stół a nożyce się odezwą!

          Biję się w pierś albowiem straszny obciach czuję jeżdżąc na 125ce, a
          już obciachem nad obciachy jest to, że udało mi się na niej zrobić
          prawie 1000km w miniony weekend(trasa na Babozlot i zwiedzanie
          przepięknych winkielków w Kotlinie Kłodzkiej). Zresztą co tu dużo
          pisać- niech wypowiedzą się Ci co ze mną mieli okazję trochę
          pojeździć...bo być może to oni mieli obciach jadąc wespół z
          tak "niepoważnym minimotorkiem".
          Nad obciach przedkładam swoje bezpieczeństwo i właśnie z obawy przed
          zrobieniem sobie krzywdy wybór padł na taką małą pojemność. A już
          rozbraja mnie myślenie typu "bo co powiedzą inni"-robisz to dla
          siebie czy tylko po to aby zyskać uznanie w oczach innych czyli tzw.
          lansu?
          Lepiej jeździć ile tylko się da obciachową 125tką czy nawet
          skuterkiem niż mieć duży motocykl i bać się go dosiadać.

          Krzywdę można sobie zrobić nawet na rolkach, więc może zastanów się
          czy potrzeba jazdy motocyklem jest silniejsza od strachu i obawy
          przed obciachem.
    • grazyna1pl Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 19:35
      1. gratulacje zdanej
      2. jeżeli nie jesteś pewna swoich umiejętności, a możesz zacząć od
      jakiejś 125 to myślę, że to dobry pomysł. I nie są tu ważne
      umiejętności ale podejście psychiczne - jak będziesz jeździć moto,
      którego się boisz, to nie będzie Ci to dobrze wychodziło. pojeździsz
      mniejszym i wrócisz do tematu 400 taty.
      3. nie przejmuj się niektórymi odpowiedziami ;)
      pozdrawiam i życzę wytrwałości w ujarzmianiu kolejnych motorsów
    • asiek25 Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 22:02
      Gdyby na mnie zaraz po kursie czekał jakiś motocykl, bez konieczności kupowania
      czegokolwiek, to bym przynajmniej spróbowała. Nie tylko z ciekawości, ale ze
      zwykłej ekonomii, że mogę popróbować bez jakichkowlwiek inwestycji. Ale ja to
      taka sknera jestem ;)))
      Gdy zaraz po kursie wsiadłam na GS-a, to mało nie umarłam ze strachu!!!! Za
      duży, za ciężki, przecież to jest jakiś potwór, ja nie dam rady!!!!!!!!!!!!!!!
      Podczas pierwszych przejażdżek pot mi się lał po plecach. I bynajmniej nie z
      wysiłku, ale ze strachu. A potem z każdym dniem było lepiej, a następny sezon
      zaczęłam już na czymś innym i jeszcze cięższym :)))
      Jeśli masz możliwość, to spróbuj. Bo może się okazać, że jednak nie taki diabeł
      straszny i dasz radę. A jeśli jednak nie, to po prostu kupisz sobie mniejsze
      moto. To żaden obciach, jak już wyżej zostało napisane :))))
    • brudny.ucek Re: zdałam ale się boję 21.07.08, 22:12
      Umathurman, słuchaj nie martw się, ale też nie użalaj się nad sobą.
      Każda motocyklistka przeżywa jakieś strachy i każda ma ogromne
      dylematy (jak nie ma - znaczy, ze nie ma wyobraźni), ale taka
      wrażliwość na "obciach" społeczny (jakolwiek rozumiany) jest oznaką
      pewnej niedojrzałosci motocyklowej.
      To akurat nie jest zbrodnia - dojrzałość przychodzi z wiekiem lub
      doświadczeniem w jeździe i na 100% jej nabędziesz.
      Środowisko motorkowe jest bardzo nierówne - sa w nim buraki i ludzie
      wspaniali, debile i osoby inspirujace, zakompleksieni egotycy i
      otwarte na innych "pomocne dłonie". Interpretacja twojego wyboru
      będzie zależała od tego na którego z nich trafisz.
      Moim zdaniem powinnaś wybrać motocykl/skuter na którym czujesz się
      bezpiecznie i pewnie (i tak, w ruchu ulicznym na początku będziesz
      sztywna ze strachu)
      Może ktoś inny podpowiedziałby ci coś innego.
      I co z tego? To nie my będziemy jeździć - olej więc kobieto, to co
      ci podpowiadają doradcy podpuszczający twoje Ego i po prostu baw się
      jazdą.
      A jeśli masz kłopoty z własnym Ego - nie wsiadaj na moto - wykarmisz
      wielkiego smoka, bo to bardzo podatny grunt (MY motocykliści
      jesteśmy tacy wspaniali, wtajemniczeni, inni, szczególni, to coś
      jednak znaczy, bla bla bla)..., a cenę zapłacisz za to większą niż
      myślisz.

      Pozdrwaiam i życzę owocnych poszukiwań własnej ścieżki (nie tylko
      tej motorkowej) :-)
      i dozo gdzieś w plenerze!
      • aga_rudes Re: zdałam ale się boję 22.07.08, 09:29
        Miałam podobny problem, juz na egzaminie myslalam, ze sie zabije;D (pierwszy raz
        wtedy wsiadlam na 250), i choc wciaz odczuwam strach przed wiekszymi to wiem, ze
        wszystko siedzi w glowie i nie jest regułą zaczynanie od malej pojemności.
        Faktycznie zgodzę się z przedmówczyniami (dobrze to napisalam?:), ze bardziej
        chyba u Ciebie chodzi o obciach a nie o strach. Poczytaj, zastanów się i
        zadecyduj sama:)
        pozdrawiam.
        Aga
    • cruk Re: zdałam ale się boję 22.07.08, 10:44
      wiesz..

      ostatnio rozmawialam z pewnym madrym mlodym czlowiekiem o imieniu Ania, ktorego
      inny madry i dojrzaly czlowiek o imieniu Goha wlozyl do glowy bardzo rozsadne
      mysli i przekazal madre wartosci..

      ten mlody czlowiek o imieniu Ania wlasnie robi kat A, jezdzi na Suzuki RG80
      zarejestrowanym jako motorower z uprawnieniami motorowerowymi.

      ten dojrzaly czlowiek o imieniu Goha jezdzi 27sezonow.

      ten mlody czlowiek sam mowi, ze pojemnosc nie ma znaczenia, bo liczy sie
      technika i umiejetnosci ktore stara sie stale poglebiac i polepszac i cwiczyc i
      cwiczyc i ze najwazniejsze jest stopniowo zdobywac kolejne "pojemnosci", zeby
      nie "cwiczyc" tego na co czujemy sie za slabi, zeby nie badac granic swoich
      mozliwosci czy sprzetu, ale poznawac je powolutku uczac sie i uczac i uczac, ze
      nie sztuka jest wsiasc na R1 po zrobieniu zaraz kat. A i wbic sie w przystanek
      na pierwszej prostej rozpedzajac ile fabryka dala.

      Wiesz, wypadki zdarzaja sie, moga sie zdarzyc kazdemu i niekoniecznie na
      motocyklu. Tfu tfu oczywiscie nikomu nie zycze takich doswiadczen. Ale czasem na
      pewne sytuacje nie mamy wplywu. Bo jakbys miala swiadomosc ilu pijanych
      kierowcow mijasz na drodze np. Warszawa-Katowice, to bys nie wsiadla nawet do
      samochodu.

      To na co mamy wplyw - to na wlasne umiejetnosci oraz dbanie by sprzet na ktorym
      jezdzimy byl bezpieczny. Jesli masz momentami stracha, to po prostu jestes
      swiadoma osoba, a nie zamroczonym poszukiwaczem "doznan", bogiem dwoch kolek
      uzaleznionym od adrenaliny, ktoremu sie granice poprzesuwaly, bo czuje sie
      niesmiertelny. Czasem nadmiar wyobrazni tez nie jest jednak zdrowy, jesli za
      bardzo paralizuje..

      A to naprawde duzo skoro jestes swiadoma, to znaczy ze bedziesz sie starala te
      swoje umiejetnosci powolutku doskonalic. Sprobowa jazdy na 600tce nie zaszkodzi.
      Nie chodzi o pedzenie, ale o przejazdzke. Jesli "zabraknie" chemii to poszukasz 125.

      Skuter do miasta jest bardzo wdziecznym srodkiem transportu. Za miasto... hmm.
      Chociaz gdy patrze czasem na skuterki ktore sie staraja przeciskac czy ruszac
      spod swiatel, to sobie mysle ze wolalabym jechac na moto. Mam wieksze szanse byc
      traktowana bardziej na rownie z samochodem i nie wyprzedzaja mnie tak
      nieustannie samochody. Jakos skutery zawsze sa bardziej pokrzywdzone w
      niektorych sytuacjach. No ruszy spod swiatel pierwszy, ale zaraz wszyscy go
      spychaja i wyprzedzaja. Ale moze to tez dlatego ze skuterki zamiast jechac
      srodkiem jak pelno prawny uczestnik ruchu, zawsze jakos boczkiem jada..

      no nic, rozpisalam sie za bardzo..
    • reksiooprawca Re: zdałam ale się boję 22.07.08, 11:13
      Tak z ciekawosci - dlaczego skuter jest bezpieczniejszy? Bo (te
      male) wolniej jezdza i maja gorsze przyspieszenie? Bo wieksze,
      ciezsze pojazdy maja latwiej je dogonic a pozniej zepchnac z drogi?

      Przepraszam, ze tak pisze, ale ja wcale nie uwazam skutera za pojazd
      bezpieczniejszy. Nie daj sie wmanewrowac w taki poglad.

      Nie musisz krecic motocykla na maxa, ja bardzo czesto jezdze po
      miescie z predkoscia skutera, ale wiem, ze mam zapas mocy i w razie
      czego mam wybor - moge uciec do przodu, albo tak jak skuterzysta
      zwiewac gdzies 'w krzaczory'.
      Bezpieczniejszy pojazd, to ten, ktory ma madrzejeszego, bardziej
      przewidujacego kierownika... znaczy Pania Kierowniczke :)

      Oczywiscie to Twoj wybor, nie znam Twoich warunkow ;) (takze
      finansowych), ale proponowalbym spokojne poprobowanie 400-setki.
      Najprawdopodobniej bardzo szybko stanie sie bardziej przyjazna
      i 'mniejsza'.
      Jesli masz odpowiednie ciuszki, to ogmoluj motocykl, znajdz pusta,
      dobrej jakosci droge (i czysta) i pojezdzij sobie spokojnie.

      Potem podejmij decyzje.

      Ryzyko w jednosladzie jest wieksze, nie masz dookola siebie
      metalowej puchy, ale albo sie z tym godzisz, albo nie.

      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka