22.07.08, 18:06
Moja tesciowa jest ciężko chora na raka.Nigdy nie była dla mnie dobra i
uważała,że za wysokie progi na moje nogi(tak mówiła).Teraz tylko ja sie nią
opiekuję.Maż nie ma czasu(nagle),a ja niby mam.Wcale mi to nie przeszkadza,ale
jak tylko załatwię lekarzy i wszystko zrobię,to nagle ma czas i siedzi kawkę
popija.Nie mam już do niej żalu,ale dlaczego mąż nie docenia tego co robię i
jak powiedziałam ,że sie źle czuję(zgodnie z prawdą),on mi na to po tylu
miesiącach biegania że nie można na mnie liczyć.Czy był ktoś z was w podobnej
sytuacji? Człowiek jest jaki jest ,ale co mój mąż???? -nic nie rozumiem.Im
bardziej się staram ,tym gorzej.
Teściowa - lu.s
Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: Teściowa 23.07.08, 06:31
      Wygląda, że Twój mąż ucieka od kłopotów, i w momencie, kiedy istnieje
      prawdopodobieństwo, że sam musiałby się zająć matka nawet na chwilę -ze strachu,
      a może z wygodnictwa- ucieka się do niezbyt ładnych metod dopingowania Ciebie i
      przerzucania odpowiedzialności.

      Swoją drogą czy to nie ironia losu, że często stajemy się jedynym oparciem dla
      osób, które wcześniej uważały nas niemal za wrogów?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka