Do poczytania dla dziewczynek...

16.10.08, 20:28
Hmm, znowu reklamuję wydawnictwa Agory...

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,5804067,Niebezpieczne_zwiazki.html
wyborcza.pl/1,76842,4468969.html
Niestety za dużo do cytowania. Napisane to z czym się zgadzam w 100%.
Obserwuję to w wśród znajomych.
    • rumunska_ksiezniczka Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 20:33
      taaa, znam ten problem. nic nie poradzę na to, że kręcą mnie niewłaściwi faceci.
      <<To marzenie często prowadzi na manowce, bo przez nie tyle kobiet odrzuca
      miłych chłopców, a wybiera kandydata trudnego i niewdzięcznego. Zwykły chłopak
      jest nieatrakcyjny. Ona chce, żeby ten 'trudny' albo 'wyjątkowy' ją pokochał, i
      to będzie tak, jakby pokochał ją nieobecny ojciec, jakby ten zamknięty,
      niedostępny człowiek na nią właśnie się otworzył.>>
      pod tym się podpisuję. tak jak złodziej, który wie, że nie wolno kraść, a jednak
      to robi...
      pozdrawiam
      • 444a Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 21:09
        > nic nie poradzę na to, że kręcą mnie niewłaściwi faceci

        A tu się nie zgodzę, to akurat można zmienić. Możesz mieć i sympatycznego i
        ciekawego chłopca, ino musisz się postarać...
        • rumunska_ksiezniczka Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 21:15
          ale co to znaczy postarać się? pewne rzeczy się po prostu czuje, tzw. chemia. i
          jest jeszcze problem pewnej dominacji. ja lubię się czuć zdominowana przez
          mężczyznę. ci mili i sympatyczni nie maja nade mną takiej władzy i wtedy
          wychodzi ze mnie prawdziwa jędza...
          • 444a Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 21:23
            chemia... trzeba spróbować innych związków, innych katalizatorów, a można
            znaleźć nową substancję.

            Zdominowana, pomijam łóżko, gdzie mili sympatyczni też mogą być wyuzdanymi panami.
            Potrzeba uległości wynika z wielu przyczyn, nie sama z siebie, można ją zmienić,
            chociaż trochę zawsze zostanie, bo ma to każdy z nas.
            Może chodzi o kontrolę? siłę uczuć?



            ps. ładny nick;)
            • rumunska_ksiezniczka Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 21:27
              akurat nie o łóżko mi chodziło.
              chodzi o pewną siłę charakteru. jeśli czuję, ze druga osoba jest uległa wobec
              mnie (i nie chodzi tylko o mężczyzn), to potrafię ją naprawdę źle traktować. a
              jeśli czuję siłę charakteru, to wiem, że musze sie pokazać od najlepszej strony,
              zabłysnąć, zdobyć. to trudno wytłumaczyć.
              • 444a Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 01:25
                Dlaczego akurat źle traktujesz a nie neutralnie pomijasz? Te agresywne uczucia
                mają na pewno swoją przyczynę. Czy "zabłyśnięcie" przy "silnym" nie jest chęcią
                rywalizacji?

                Siła charakteru... dla mnie np. siłą charakteru jest pracowitość, albo optymizm,
                ale wiem, że siła charakteru wielu kojarzy się z agresją, dominacją, kontrolą
                lub przytłoczeniem. Nie oceniam! to uczucia, ale warto chyba sensownie z
                korzyścią dla siebie zapanować nad nimi? - _wykorzystać je_ dla ułożenia sobie
                związku.
            • rumunska_ksiezniczka Re: Do poczytania dla dziewczynek... 16.10.08, 21:28

              > ps. ładny nick;)

              dzięki ;-))
    • petereczek Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 08:03
      cały czas o tym pisze
      właśnie cały czas :/
    • zakletawmarmur Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 08:46
      Średnio mi się ten artykuł podoba. Nie zagłębia się w temat, tylko
      tak pobieżnie szuka uogólnienia popularnych zachowań.
      Brakuje mi też psychologii ewolucyjnej, bez której chyba nie można
      do końca zrozumieć problemów związków np. wyboru partnera/oczekiwań
      wobec niego... Takie pisanie żeby coś napisać, sprzedać, zapchać
      dziurę w gazecie. Bez większego zainteresowania tą tematyką
      piszącego...
      Ja np. mam zupełnie inne przemyślenia na wiele spraw. No cóż, ale ja
      autorytetem nie jestem, nie piszę takich artykułów:-)
      • petereczek Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 08:51
        a ja oglądając moje ex koleżanki w 200% sie zgadzam

        od Dominiki co ze mną nie chciała nic poza przyjaźnią, a pierwszy facet ją bił
        jak odmówiła loda, odszedł do młodszej, ona płakała, jej drugi facet był
        narkomanem i ja moimi znajomościami w policji musiałem ją ratować, była
        wdzięczna, mówiła ze jestem najlepszym przyjacielem, chciałem by zaczęła ze mną
        randkować, w końcu skończyła jako hotel dla żonatego faceta co ma taką prace że
        raz na miesiac jest w warszawie na kilka dni, nocuje u niej i se używa a ona
        tęskni pozostałe dni kiedy on w swoim mieście z żoną

        pełno znam takich kobiet, pełno
        • zakletawmarmur Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 09:18
          Nie wiem, w jakim środowisku Ty się obracasz. Wśród moich znajomych
          bicie czy narkomania to jednak rzadkość.
          Myślę, że sam wyszukujesz takie patologie. Pielęgnujesz w sobie
          przekonanie, że to wina dziewczyn, że Ciebie nie chcę. Tak działa
          twój instynkt samozachowawczy. Przecież prawda, że jesteś
          nieatrakcyjny musiałaby być bardziej bolesna. Lepiej winę zwalić na
          kobiety. Mam wrażenie, że starasz się to przekonanie zaszczepić
          kobietom (np. tu na forum) licząc, że poczujemy skruchę i zmienimy
          zdanie na Twój temat (lub podobnych do Ciebie facetów). Jeśli taka
          jest twoje taktyka to nie masz szans. Mężczyźni nie potrafią
          manipulować kobietami...

          Nie twierdzę bynajmniej, że jesteś nieatrakcyjny, może podświadomie
          tak siebie odbierasz. Jeszcze raz polecam Ci ta książkę, o której
          pisałam wcześniej...
      • 444a Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 11:23
        Artykuł nie może mieć długości naukowego opracowania, on jest zajawką,
        wskazaniem kierunków, nad czym warto się zastanowić.

        > Brakuje mi też psychologii ewolucyjnej, bez której chyba nie można
        > do końca zrozumieć problemów związków np. wyboru partnera/oczekiwań
        > wobec niego...

        A to super konkretnie... O co Ci tu chodzi? Można sobie wymyślać różne izmy,
        psychologie postaci, poznania, behawioryzmy itd., ale po co? Zachowania są
        jasne, schematy zachowań u ludzi są niezależne od poglądów terapeuty.
        • petereczek Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 11:41
          ja tam zauważyłem że jak byłem miły dla dziewczyny to ją zniechęcało
          a jak byłem oschły czy wręcz chamski (bo mi nie pasowała bardzo) to mi łóżko
          proponowała i prowokowała seksualnie :/
          więc im byłem dla niej "gorszy" tym ona milsza dla mnie i na odwrót , jak mi sie
          ktoś podobał i byłem miły i sie angażowałem to słyszałem że "odstraszam"


          • gibiza Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 13:13
            każdy wynosi z domu rodzinnego pewne wzorce... i albo je będzie
            powielał albo nie! życie zweryfikuje...
        • zakletawmarmur Re: Do poczytania dla dziewczynek... 17.10.08, 20:05
          > Artykuł nie może mieć długości naukowego opracowania, on jest
          zajawką,
          > wskazaniem kierunków, nad czym warto się zastanowić.

          Ale ja się z tym zgadzam, artykuł powinien mieć w miarę krótką formę
          i powinien wskazywać nam jedynie kierunek dalszych poszukiwań i
          przemyśleń...
          I popatrz na artykuł. Co z niego wyniosłeś? W jaki kierunek Ciebie
          zaprowadził? Bo ja wyciągnęłam z niego wniosek:
          - jeśli twój partner jest "dupkiem" (nie chcę nikogo obrażać, taki
          skrót myślowy opisujący faceta niezaradnego życiowo) to pewnie
          dlatego go wybrałaś, bo twój ojciec taki był i taki miałaś wzorzec
          rodziny...

          Tylko, że u mnie w domu to ojciec był dominujący i nieczuły. Więc ja
          powinnam być z tych uległych, co trafiają na facetów z kamienia,
          tak? Dlaczego więc tak nie jest i nigdy nie było?

          > A to super konkretnie... O co Ci tu chodzi? Można sobie wymyślać
          różne izmy,
          > psychologie postaci, poznania, behawioryzmy itd., ale po co?
          Zachowania są
          > jasne, schematy zachowań u ludzi są niezależne od poglądów
          terapeuty.

          Tło rodzinne jest ważne i powinno być brane pod uwagę podczas takich
          rozważań... Ale jeśli pomijamy właśnie "instrukcje zapisane w
          genach" to na dupę się nam to zda!

          Dlaczego kobiety wybierają takich facetów?

          "Są dziewczyny, które nieomylnie wytropią partnera rokującego
          najgorzej. Przyjdą do korporacji pełnej młodych, wolnych ludzi i
          zaraz uwikłają się w związek na lata z żonatym, histerycznym i
          niewiernym"

          Co to znaczy źle rolującego? Takiego co się z nią nie ożeni? Ale
          może ten facet ma inne "istotne" zalety? Może (znowu to napiszę)
          sprawia wrażenie lepszego materiału genetycznego", ma wyższą pozycję
          społeczną? Bo ja nie zauważyłam, żeby kobiety wybierały
          żonatych "dupków" (sorki za określenie taki skrót myślowy) tylko
          raczej wybierają tych samców alfa, którzy mają żony...
          Od razu napiszę, żeby ktoś (wiem kto) się nie doczepił: NIE PISZĘ TU
          O SWOICH WŁASNYCH PREFERENCJACH;-) Dodam, że teraz ślub dla kobiet
          znaczy już dużo mniej niż kiedyś...

          Takie zachowanie wcale nie świadczy o problemach wyniesionych z domu
          rodzinnego... Znane mi dziewczyny raczej miały normalne pełne,
          szczęśliwe rodziny. Wytłumaczenia trzeba poszukać raczej w tysiącach
          lat naszej ewolucji.
Pełna wersja