Dodaj do ulubionych

zdrada czyy zabawa?

15.11.08, 12:05
Czy świntuszenie przez internet pomimo faktu, że partner domyśla się
o co chodzi jest zdradą czy tylko zabawą? Czy opisywanie obcemu
mężczyźnie przez internet intymnych przeżyć ze swoim facetem jest do
zaakceptowania? To tylko klikanie, czy coś więcej? Cała historia
miała miejsce w udanym związku. Tyle, że stał on się jeszcze
bardziej udany, gdy ona rozmawiała z nim. Czy można zaakceptować
pozycję nieświadomego wykonawcy fantazji innego mężczyzny?
Ciekawe, co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • to-wlasnie-ja Re: zdrada czyy zabawa? 15.11.08, 12:53
      Jest co najmniej nielojalnoscia.
      • facettt nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 17:17
        ale napewno nie zdrada.
        nie da sie zdradzac "przez szybke".
        • to-wlasnie-ja Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 17:46
          czy naprawde wg. facetow zdrada moze miec tylko fizyczny charakter?
          • szep-tem Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 17:49
            Rzecz w tym, że jestem mężczyzną ijak również (niestety) autorem
            tego tematu...
            • to-wlasnie-ja Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 17:56
              Wyobraz sobie, ze domyslilam sie. Moje pytanie bylo skierowane do poprzedniego facetta - nomen- omen, co zreszta nie przeszkadza Tobie wypowiedziec sie. On uwaza, ze nie mozna zdradzic " przez szybke", ja , ze tak.
              • szep-tem Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 18:12
                Ja wiem jedynie, że to nic przyjemnego przekonać się o co w tym
                wszystkim chodziło. Najgorsze jest to, że sam to "wyszpiegowałem". A
                teraz myślę, że może lepiej byłoby nie szukac i pozostać szczęśliwym
                (choć nieświadomym) człowiekiem.
                • to-wlasnie-ja Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 18:20
                  Skoro zwiazek stal sie lepszy a mowisz to juz teraz , bedac swiadomy przyczyn, to pewnie byloby nie szpiegowac ;)
                  Dla mnie nie do przyjecia .
                  • szep-tem Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 18:56
                    Taaa. Tylko, że gdy człowiek coś tam niejasno podejrzewa, to rodzi
                    się nieśmiało taka myśl: "czy ja aby nie jestem frajerem". Zrobiłem
                    to w zasadzie po to, by przekonać się, że jednak nie jestem...
                    • to-wlasnie-ja Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 19:35
                      Rozumiem wiec, ze pytania postawione na poczatku byly pro forma i nie szukales usilnie usprawiedliwienia , aby ten " coraz lepszy zwiazek " utrzymac :) Bo ja wiem... Moze sie jednak jeszcze zastanow, facet moze miec niezla fantazje w " tych sprawach " i byc moze czekaja Cie jeszcze fascynujace doznania ;)))
                      • szep-tem Re: nielojalnoscia pewnie tak 15.11.08, 19:59
                        Myślę, że i mnie fantazji nie brakuje... :)))
                        Tym większą dla mnie to wszystko jest zagadką.
          • facettt naprawde. 15.11.08, 21:19
            to-wlasnie-ja napisała:

            > czy naprawde wg. facetow zdrada moze miec tylko fizyczny
            charakter?

            naprawde.

            wystarczy, Bys przestala marudzic?
            (mowimy naturalnie o zdradzie erotycznej, a nie np. politycznej)
            • to-wlasnie-ja Re: naprawde. 16.11.08, 10:28
              >wystarczy, Bys przestala marudzic?
              Jak miło i sympatycznie , tym bardziej, ze bez powodu :(
              • facettt Pryncypia. 19.11.08, 17:49
                powod jest,

                chodzi o PRYNCYPIA - a jestem pryncypialny :)

                ze zdrady to trzeba miec jakas korzysc.
                a z mielenia jezorem jej nie widze.
          • facettt Re: nielojalnoscia pewnie tak 16.11.08, 07:34
            zdrada mesko-damska tak.

            co innego zdrada idealow np. w polityce.

            w sprawach mesko-damskich zdrada idealow nie istnieje.
            albowiem ktos, kto uwaza, ze nie chodzi sie do lozka z obcymi
            kobietami, po prostu z nimi do lozka nie idzie.
            a ten, kto do lozka idzie, to tez nie zdradza siebie, gdyz uwaza,
            ze jak ma ochote, to mu i wolno. po prostu o takiej (partnera)
            optyce nie bylas wczesniej poinformowana.

            natomiast samo "gadanie" zdrada nie jest - gdyz gdyby bylo,
            zamieniloby sie w realne dzialania.
            • agent006 Re: nielojalnoscia pewnie tak 17.11.08, 21:08
              facettt napisał:
              > w sprawach mesko-damskich zdrada idealow nie istnieje.
              i dalej:
              > a ten, kto do lozka idzie, to tez nie zdradza siebie...

              Tu chyba nie chodzi o ideały a o zasady. Nie chodzi tez o zdradzanie siebie, wartości, które wyznaję.
              Jest coś takiego jak lojalność, zaufanie drugiej osoby. Sądzisz, że muszę bzyknąć panienkę, żeby moja kobieta poczuła się zdradzona...?
              • facettt Re: nielojalnoscia pewnie tak 18.11.08, 02:53
                oczywiscie.
                z gadania zdrady nie ma.
                nawet jesli bzykniesz (chocby dla zabawy i przyjemnosci)
                tez nie.
                zdrada jest dopiero wtedy - gdy Ty to zrobisz,
                masz wyrzuty sumienia i + partnerka sie o tym dowie.
                jak widac - nie jest to latwe :)
                • agent006 Re: nielojalnoscia pewnie tak 19.11.08, 17:26
                  Nie zgodze sie. Klopot w tym, ze definiujemy zdrade odmiennie. Pozwole sobie uzyc metafory: Wyobraz sobie, ze jedziesz samochodem, masz wyciek oleju. Kontrolka poziomu oleju zaczyna mrugac, ale Ty zakrywasz ja reka. Nie widzisz mrugania = olej nie wycieka.

                  facettt napisał:
                  > nawet jesli bzykniesz (chocby dla zabawy i przyjemnosci)
                  > tez nie.

                  Az zacieram rece na widok Twojej kobiety, ktora nakryla Cie na takiej "nie zdradzie" i po wyjasnieniu z Twojej strony, ze to tylko dla zabawy, ze zrozumieniem kiwa glowa :).

                  Wiem o co Ci chodzi, ale miedzy czarnym i bialym jest cala paleta.
                  • facettt korelacja zasad i umiejetnosci :) 19.11.08, 17:53
                    agent006 napisał:
                    > Az zacieram rece na widok Twojej kobiety, ktora nakryla Cie na
                    takiej "nie zdradzie" i po wyjasnieniu z Twojej strony, ze to
                    tylko dla zabawy, ze zrozumieniem kiwa glowa :).

                    Stosownie do wyznawanych zasad trzba miec odpowidnie umiejetnosci.
                    A gdy sie jest aatorem i nie zna sie zasady: - "jak nie potrafisz
                    - to nie pchaj sie na afisz" - to nic dziwnego, ze sie potem
                    wychodzi na pajaca :)
                    • agent006 Re: korelacja zasad i umiejetnosci :) 19.11.08, 18:34
                      To nie kwestia bycia amatorem czy zawodowcem, to tez nie kwestia umiejetnosci.
                      Jesli sie skacze na boki dla zabawy, rozrywki czy tez jakiegos innego powodu,
                      to nie zmienia to faktu ze sie zdradza. Partner(ka) ma powody by czuc sie
                      zdradzona(ym). Zadna argumentacja tego nie zmienia. Pojde dalej, zdrada to nie
                      tylko seks. Owszem, mozesz argumentowac, ze tak dlugo jak druga osoba nie wie o
                      zdradzie tak dugo nie jest zdradzana, ale to rowniez mylna argumentacja. Jakich
                      zasad bys nie wyznawal, w pojeciu ogolnym zdrada to zdrada. Niewazne, czy
                      ukradniesz pomysl, batonik, czy tez obrabujesz bank - wszystko to kradziez.
                      • facettt Re: korelacja zasad i umiejetnosci :) 19.11.08, 18:44
                        agent006 napisał:

                        > To nie kwestia bycia amatorem czy zawodowcem, to tez nie kwestia
                        umiejetnosci.

                        - przede wszystkim jednak tak. gdy czegos nie umiesz, lub nie
                        czujesz sie na silach - to nie proboj, bo bedzie klapa, albo naucz
                        sie na latwiejszych zadaniach :)


                        Pojde dalej, zdrada to nie tylko seks. Owszem, mozesz
                        argumentowac, ze tak dlugo jak druga osoba nie wie
                        > o zdradzie tak dugo nie jest zdradzana, ale to rowniez mylna
                        argumentacja.

                        - umowmy sie, ze Ty tak to widzisz, a ja to widze inaczej.
                        Zlodziejstwo jest karalne prawnie i jest faktem obiektywnym,
                        ze ktos cos ukradl.

                        Zdrada na Zachodzie - karalna nie jest, a zatem kazdy ma prawo na
                        jej temat miec swoje zdanie i swoje pojecie - i to mu wolno.

                        I mam prawo widziec problem zdrady inaczej niz moja partnerka.
                        I mowie jej to, ze widze ten problem inaczej.
                        Natomiast nie jestem idiota i nie zamierzam jej informowac o kazdym
                        moim zachowaniu, ktore dla niej byloby zdrada, gdyz to mijaloby sie
                        z jakimkolwiek celem.
                        Nikogo sie nie rani bez potrzeby - prawda?



                        • agent006 Re: korelacja zasad i umiejetnosci :) 19.11.08, 22:26
                          facettt napisał:
                          > - umowmy sie, ze Ty tak to widzisz, a ja to widze inaczej.

                          I tylko w tym punkcie sie z Toba zgodze.

                          Przypomina mi sie rozmowa Stasia z Kalim ("W pustyni i w puszczy").
                          Pewnie znasz, ale przypomne (moze ktos z czytajacych nie zna).

                          Stas do Kalego:
                          -Powiedz jaka jest roznica miedzy dobrym a zlym uczynkiem?
                          -Zly uczynek to jak ktos Kalemu zabrac krowa.
                          -Bardzo dobrze - Stas na to - a dobry uczynek?
                          -Dobry to jak Kali komus zabrac krowa.

                          W ten sposob mozna wytlumaczyc kazdy niewlasciwy postepek. Zdrada
                          jest scisle powiazana z lojalnoscia. Rozumiem Twoje podejscie, ale
                          sie z nim nie zgadzam, dlatego argumentacja typu:

                          > Zdrada na Zachodzie - karalna nie jest, a zatem kazdy ma prawo na
                          > jej temat miec swoje zdanie i swoje pojecie - i to mu wolno.

                          Nie zmienia faktu, ze zdrada jest po prostu zdrada, a i w Polsce
                          kazdy moze miec na jej temat odrebne zdanie (co widac na zalaczonym
                          obrazku).

                          i jakkolwiek w stwierdzeniu:

                          > - przede wszystkim... gdy czegos nie umiesz, lub nie
                          > czujesz sie na silach - to nie proboj, bo bedzie klapa, albo naucz
                          > sie na latwiejszych zadaniach :)

                          jest czysta prawda, nie jest to jednak przedmiotem dyskusji.
                          "Zawodowe" zdradzanie pachnie mi falszywym postrzeganiem wlasnej
                          meskosci a tlumaczenie tego faktu twierdzeniem, ze to wlasciwie nie
                          zdrada nijak "kupy" ;) sie nie trzyma i jest zwykla ucieczka.

                          Roznica miedzy nami polega na tym, ze zabierajac glos w dyskusj p.t.
                          zdrada, patrzysz tylko i wylacznie z wlasnego punktu widzenia (mozna
                          rzec egoistycznie) a ja widze ciagle te druga osobe, ktora mi ufa.

                          Na koniec:
                          > I mam prawo widziec problem zdrady inaczej niz moja partnerka.
                          > I mowie jej to, ze widze ten problem inaczej.
                          > Natomiast nie jestem idiota i nie zamierzam jej informowac o
                          kazdym
                          > moim zachowaniu, ktore dla niej byloby zdrada, gdyz to mijaloby
                          sie
                          > z jakimkolwiek celem.
                          > Nikogo sie nie rani bez potrzeby - prawda?

                          wszystko ladnie pieknie, z ta drobna roznica, ze (i tu sie znow z
                          Toba zgodze) nikogo nie powinno sie ranic.
                          Sprzeciw tylko budzi tlumaczenie ranienia kogokolwiek "potrzeba",
                          ale to temat na osobna dyskusje.
                          Pozdrawiam i spadam.




                          • facettt dam ci dwa przyklady :) 19.11.08, 23:28
                            for tomorrow :)

                            1. czy plk. Kuklinski byl zdrajca?

                            formalnie tak.
                            zdradzil informacje - ktorych z racji pelnionych funkcji zdradzac
                            nie powinien - a wrecz je chronic.

                            dla mnie - polskim patriota byl...
                            Polska nie byla krajem niepodleglym.
                            Uklad Warszawski byl na nas wymuszony
                            obalenie tego ukladu i systemu - wszelkimi dostepnymi srodkami
                            - to wlasnie polski patriotyzm.

                            mozesz myslec inaczej.
                            mamy demokracje.
                            masz prawo.

                            2. obiektywny konflikt swiatopogladowy i konflikt interesow.

                            jestes wierzacy.
                            Twoja zona jest ateistka.
                            (zdarza sie)
                            Ty chodzisz do kosciola.
                            czy bedziesz
                            jej opowiadal - co ksiadz mowil na kazaniu?

                            NIE.
                            zachowasz to dla siebie.

                            tolerancja na tym w koncu polega
                            by zachowac swoja identycznosc
                            a innym nie szkodzic.

                            • debi_bebi Re: dam ci dwa przyklady :) 20.11.08, 08:00
                              Podane przez Ciebie przykłady dowodzą tylko tego, że jeden myśli tak, a inny
                              inaczej. Kto chce zdradzić - zdradzi, a kto nie chce - nie zdradzi. A że
                              zdradzanego może to zaboleć? A któż by się tym przejmował! - w końcu
                              "tolerancja" ponad wszystkim.

                              Dla mnie osobiście zdrada zaczyna się już od nielojalności wobec partnera. Nie
                              po to jestem z kimś w związku, żeby robić mu za plecami. Cóż, jedni są
                              pryncypialni, zaś inni są idealistami.
                              • facettt roznice swiatopogladowe. 20.11.08, 10:40
                                debi_bebi napisała:

                                > Podane przez Ciebie przykłady dowodzą tylko tego, że jeden myśli
                                tak, a inny inaczej.

                                - to wiecej, niz normalne.

                                Kto chce zdradzić - zdradzi, a kto nie chce - nie zdradzi.

                                - takoz.

                                A że zdradzanego może to zaboleć?

                                - moze . i dlatego nie powinien sie o tym dowiedziec.
                                jak sie cos "dyskusyjnego" robi - to trzeba umiec.
                                >
                                > Dla mnie osobiście zdrada zaczyna się już od nielojalności wobec
                                partnera. Nie po to jestem z kimś w związku, żeby robić mu za
                                plecami. Cóż, jedni są pryncypialni, zaś inni są idealistami.

                                - uproszczenie.
                                gdyby dobierali sie tylko ludzie o identycznej moralnosci i
                                swiatopogladzie - to bylby ideal.

                                tak w zyciu nie ma. ludzie maja rozne swiatopoglady. Tolerancja
                                polega na tym, by sie w swoim swiatopogladzie wyzywac, ale czynic
                                to kulturalnie - czyli tak, by nie ranic innych.

                                ERGO: - sprawy sporne przemilczac, a niekiedy nawet ukrywac.
                                • debi_bebi Re: roznice swiatopogladowe. 20.11.08, 19:05
                                  Wiesz, znam niewiele osób, których zdrada ze strony partnera by nie zraniła,
                                  chyba, że oboje umówili się, że liberalnie podchodzą do swoich skoków w bok.
                                  Tylko czy taki dobór aż tak często się zdarza? Sam przyznałeś, że nie.

                                  Mówisz, że zdradzać trzeba z głową, żeby nie wyszło na jaw... Nie wiem, może Ty
                                  masz więcej szczęścia, może więcej rozumu, skoro tak twierdzisz, ale na ogół
                                  jest tak, że zdrady jednak wychodzą na jaw i uderzają w partnera, więc Twoje
                                  wywody mają niewielkie przełożenie na rzeczywistość.

                                  A co do zamiatania kwestii spornych pod dywan? Jak dla mnie, to jedna z
                                  najgorszych metod, w dodatku świadcząca o powierzchowności relacji z partnerem,
                                  skoro nie można z nim tego po prostu omówić, tylko trzeba taić. To ma być ta
                                  tolerancja?




                                  facettt napisał:

                                  > gdyby dobierali sie tylko ludzie o identycznej moralnosci i
                                  > swiatopogladzie - to bylby ideal.
                                  >
                                  > tak w zyciu nie ma. ludzie maja rozne swiatopoglady. Tolerancja
                                  > polega na tym, by sie w swoim swiatopogladzie wyzywac, ale czynic
                                  > to kulturalnie - czyli tak, by nie ranic innych.
                                  >
                                  > ERGO: - sprawy sporne przemilczac, a niekiedy nawet ukrywac.
                                • facettt roznice swiatopogladowe cd... 21.11.08, 10:32
                                  bajki opowiadasz :)

                                  ludzie maja rozne moralnosci...
                                  moze 20-30 % (gora) relacji totakie, gdzie udzie maja podobna
                                  moralnosc i nie ma na tym tle konfliktow.
                                  • facettt Re: roznice swiatopogladowe cd...cd... 21.11.08, 10:35
                                    w wiekszosci sytuacji ludzie musza sobie radzic z konfliktem
                                    moralnosci i konfliktem interesow.

                                    najlepsza metoda jest ustalenie wspolnych celow
                                    i wspolnych wartosci...

                                    a reszte... kazdy realizuje sam i oddzielnie
                                    - nie szkodzac partnerowi
                                    - czyli nie informujac go o dzialaniach sprzecznych z jego
                                    moralnoscia :))
                                    • debi_bebi Re: roznice swiatopogladowe cd...cd... 21.11.08, 19:22
                                      Jeśli ten konflikt ma postać: jak zdradzić bliską osobę, i czuć się z tym
                                      dobrze, to winszuję skonfliktowanemu przynajmniej tych resztek przyzwoitości.
                                      Zresztą, to zapewne z nich biorą się wszystkie argumenty, za pomocą których
                                      zdradzający usprawiedliwia swój czyn przed sobą, a potem przed innymi - robi to
                                      właśnie po to, żeby się wybielić, odciążyć od odpowiedzialności, i w rezultacie
                                      poczuć lepiej.

                                      Dalej: wg mnie wszelkie zabiegi mające na celu ukrycie zdrady wcale nie wynikają
                                      z troski o zdradzanego i o to, by go nie zranić, a tylko i wyłącznie ze strachu
                                      przed konsekwencjami. Bo zdradzający dobrze wie, jak prawda podziała na partnera :)

                                      Mówisz o ustalaniu wspólnych celów i wartości - i z tym się zgadzam.
                                      Wg mnie udany związek to taki, który wspólnie rozwijamy, ale i nie brakuje w nim
                                      miejsca na indywidualny rozwój każdego z partnerów. Nie widzę w nim jednak
                                      miejsca na nielojalność czy zdradę.
                          • osv Re: korelacja zasad i umiejetnosci :) 20.11.08, 19:36
                            ...ladnie jest laczyc w sobie obie : )) BYWA! Naprawde.

                            Uwielbiam Twoja argumentacje, agent006, szlachetnie madra,logiczna i
                            spojna.Dokladnie tak samo reaguje na "potrzebe" ranienia, w
                            wypowiedzi facettta. Nigdy nie ma takiej potrzeby.
                            I komu potrzebna jest morfina klamstw?... nawet slodkich ; ))
                            ...niech sie przyzna sam przed soba.

                            Sa rowni i rowniejsi.Prosta hierarichia struktury stada.
                            Jak u wilkow.
                            Przywodca zmusza do posluchu pozostalych facetow.
                            Inaczej zagryzie.Facetttom po prostu wiecej wolno.Tutaj.

                            Jednak zawsze sprawdza sie przyslowie: "Jaki ktos jest dla innych,
                            taki bedzie dla Ciebie, kiedy wiatr inaczej zawieje."


                            Pokretna filozofia zdrady,facettt.
                            Zauwazylam, ze ludzie rozsiewaja po necie fragmenty swojej osobowosci
                            i z tych puzzli, niechcacy powstaje jakas calosc.
                            Gdzies czytalam, Twoje mysli, o PARSZYWCE.
                            Oceniales wtedy innego mezczyzne.To bylo mocne.
                            Tak powinien powiedziec facet.


                            Dzis naciagasz. Cynicznie. I nie obraz sie, ale utkany jestes z
                            szyderczego pragmatyzmu na domorosly uzytek.
                            " Gora z gora sie nie zejdzie, ale bieda z bieda tak."
                            "Zona+kredyty"...wiec nie stac mnie na uczucia, pozostaje rozrywka...
                            i tania moralnosc...bo internetowa.
                            Wspolczuje.


                            Czy przez pchanie sie na "netowy afisz" rozumiesz, rozbieranie sie
                            do "kamerki", slowna pornografie, i dawanie, noo, nie wiem, jak to
                            sie nazywa w nomenklaturze netowej... "dowodow uczucia"?

                            Poza tym mysle, ze nie jest tak, jak piszesz... wiekszosc mezczyzn,
                            wlasnie mowi swoim zonom, czy dziewczynom, ze:
                            "To tylko byl sex! ...wiec nie ma sprawy, kochanie!"
                            Kochanie wierzy, bo musi.Lub odchodzi.

                            Robisz rozroznienie pomiedzy zdrada polityczna: " Brutusie, i ty
                            przeciwko mnie?!"
                            ...a zdrada kobiety. Jest w tym wiele pogardy do niej...wlasne
                            poczucie wyzszosci, odebranie kobiecie inteligencji, prawa do
                            myslenia i wyciagania wnioskow...po to, aby zachowac twarz.
                            Zawsze jednak, wobec kogos trzeba ja stracic.


                            P.S.
                            Byl zdrajca. Polityczne uwarunkowania lagodza " wymiar kary".
                            Zaplacil za to zbyt duza cene.

                            pozdrawiam
                            osv

                            • facettt Kuklinski zdrajca? 21.11.08, 10:43
                              osv napisała: P.S.
                              > Byl zdrajca. Polityczne uwarunkowania lagodza " wymiar kary".
                              > Zaplacil za to zbyt duza cene.


                              Do 1989 nie bylo niepodleglego Panstwa Polskiego.

                              Kuklinski byl Bohaterem Narodowym,
                              gdyz przylozyl reke do odzyskania Niepodleglosci.

                              o reszcie nie bede rozmawial - gdyz nie widze celu.
                              • crimen Re: Kuklinski zdrajca? 21.11.08, 11:28
                                Totalna bzdura. Kukliński był podwójnym agentem, sam o tym nie
                                wiedząc. Pod koniec lat siedemdziesiątych Rosjanie, przez swoich
                                agentów w CIA, otrzymali kompletną listę amerykańskich informatorów
                                w bloku wschodnim. Wszyscy znajdujacy sie blisko Kremla, dostali
                                wyroki śmierci z natychmiastową egzekucją. Kuklińskiego oszczędzono,
                                bo miał on dostęp jedynie do tych tajemnic, które mu udostępniono.
                                Został odwrócony i sam o tym nie wiedząc, pracował dla sowietów,
                                przekazujac tylko te informacje, które dostarczyli mu oni
                                dostarczyli. Jeśli on przyłożył rękę do odzyskania naszej
                                niepodległości, to tylko za zgodą Rosjan. Amerykanie, widząc pogrom
                                swojej agentury na wschodzie, starali się uratować tych, którzy
                                jeszcze ocaleli. Nigdy nie robiono bohaterów z agentów. Polska jest
                                tu wyjątkiem. Jednak, gdy głębiej w tym pogrzebać wyłażą brudy, a
                                wtedy twoja moralność i zasługi Kuklińskiego rozłażą się w palcach :)
                                • facettt KUklinski byl bohaterem narodowym 21.11.08, 12:21
                                  gdyz przylozyl reke do upadku komúnizmu.
                                  nawet - gdyby - byl podwojnym agentem.
                                  • crimen Re: KUklinski byl bohaterem narodowym 21.11.08, 12:30
                                    Jedyne do czego doprowadził, to zapobieżenie konfliktowi światowemu
                                    w 1981, bo przekazał USA informację o gotowości ZSRR do zbrojnego
                                    utrzymania strefy wpływów. Były to jednak informacje kontrolowane.
                                    Był narzędziem w rękach sowietów, więc teraz może uchodzić co
                                    najwyżej za postać tragiczną, a nie za bohatera narodowego.
                                    Zderzenie z prawdą bywa jednak bolesne, nieprawdaż ? :)
                                    • facettt Re: KUklinski byl bohaterem narodowym 21.11.08, 12:48
                                      nie.

                                      bedac dzialaczem "S" w 1981
                                      - cale szczescie nikt nie zmuszal mnie do wspolpracy z SB.
                                      bylem widocznie malo wazny.
                                      gdyby mnie ktos jednak zmuszal.
                                      i gdybym sie nawet zeswinil - jak podobno niejaki Bolek...

                                      to i tak bym walczyl o to, o co walczylem.

                                      w ZYCIU liczy sie CALY BILANS
                                      - a nie pojedyncze bledy.
                                      • crimen Re: KUklinski byl bohaterem narodowym 21.11.08, 13:45
                                        Problem w tym, że Jaruzelski też wtedy zapobiegł katastrofie, bo
                                        nikt nie kiwnąłby palcem w naszej obronie. Nie wiadomo dlaczego to
                                        właśnie Kukliński uważany jest za zbawcę, a Jaruzelski za zdrajcę,
                                        choć obaj działali z podobnych pobudek. A co do lojalek, to każdego
                                        mozna złamać, a największymi bo"ch"aterami są dzisiaj ci, którzy
                                        nigdy nie musieli poddawać próbie swojego charakteru.
                                        BTW ja tez zdążyłem nałykać się gazów bojowych w stanie wojennym, co
                                        nie przeszkadza mi docenić z perspektywy czasu decyzję Jaruzela. To
                                        on nie wpuścił wtedy Rosjan do Polski i przyczynił się pośrednio do
                                        przełomu roku 1989. Wiec gdzie tu jest prawda? :)
                                        • facettt Kuklinski i Jaruzelski 21.11.08, 18:42
                                          crimen napisał:

                                          > Problem w tym, że Jaruzelski też wtedy zapobiegł katastrofie, bo
                                          > nikt nie kiwnąłby palcem w naszej obronie. Nie wiadomo dlaczego
                                          to
                                          > właśnie Kukliński uważany jest za zbawcę, a Jaruzelski za
                                          zdrajcę,
                                          > choć obaj działali z podobnych pobudek. A co do lojalek, to
                                          każdego
                                          > mozna złamać, a największymi bo"ch"aterami są dzisiaj ci, którzy
                                          > nigdy nie musieli poddawać próbie swojego charakteru.
                                          > BTW ja tez zdążyłem nałykać się gazów bojowych w stanie wojennym,
                                          co
                                          > nie przeszkadza mi docenić z perspektywy czasu decyzję Jaruzela.
                                          To
                                          > on nie wpuścił wtedy Rosjan do Polski i przyczynił się pośrednio
                                          do
                                          > przełomu roku 1989. Wiec gdzie tu jest prawda? :)



                                          Powtarzam za Prof. Jadwiga Staniszkis:
                                          ale to i moje zdanie...

                                          w tym teatrze kazdy musial odegrac swoja role.
                                          plk. Kuklinski wspolpracujac z Amerykanami
                                          i
                                          gen. Jaruzelski kolaborujac z sovietami.

                                          inaczej niepodleglosci Polski nie dalo sie odzyskac.

                                          obu ich szanuje.

                                          J.K.
                                          dzialacz "S" w 1981
                                • facettt KUklinski byl bohaterem narodowym 21.11.08, 12:21
                                  gdyz przylozyl reke do upadku komúnizmu.
                                  nawet - gdyby - byl podwojnym agentem.
        • debi_bebi Re: nielojalnoscia pewnie tak 16.11.08, 08:37
          Pytanie tylko, jak duży krok dzieli nielojalność "przez szybkę" od zdrady?

          facettt napisał:

          > ale napewno nie zdrada.
          > nie da sie zdradzac "przez szybke".
          • makary0 Re: nielojalnoscia pewnie tak 17.11.08, 22:04
            Czy to wazny jak duzy krok, chodzi o krok, duzy maly ale krok :)))))
          • facettt Re: nielojalnoscia pewnie tak 18.11.08, 02:54
            duzy.
            trzeba usunac szybke.
            najczesciej (znajac zycie) bywa GRUBA.
            • szep-tem Re: nielojalnoscia pewnie tak 19.11.08, 15:31
              No dobra. A co, jeśli oprócz klepania w klawiaturę dodamy jeszcze
              sex-rozmówki telefoniczne?
              • facettt Re: nielojalnoscia pewnie tak 19.11.08, 17:47
                ze powolam sie na mistrza w tym fachu: Popronionego (z FM)

                wtedy to pie*dolenie na antenie :)

                i tez nic wiecej.
    • lawirant Re: zdrada czyy zabawa? 21.11.08, 12:18
      a czy nie uważacie, że sprawdzanie komuś poczty, śledzenie zapisów w
      komunikatorach, przeglądanie telefonu to własnie zdrada !!!
      Ktoś napisał, że jakieś podejrzenia sie kumulują i zaczyna się
      zastanawiać czy nie jest frajerem.
      Z kim pytam się wiąże.
      Jestem dla niej dobry, jeśli nie jest jej z tym dobrze niech sp..la.
      A jeśli chce z kimś poświntuszyć, albo nawet puknąć się kimś... jaki
      problem.
      Ktoś kiedyś napisał: miłośc to chemia, sex to fizyka... i nikt mi
      nie wmówi, że te dwie rzeczy to jedna. Zdrada to stan emocjonalny.
      To mimo składania deklaracji działania dywersyjne, zaangożowanie w
      zupełnie inną niż deklarowana stronę...
      tyle
      pierdoły o zdradzaniu.... dajcie sobie troche wolnosci w Waszych
      związkach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • lawirant Re: zdrada czyy zabawa? 21.11.08, 12:29
      ah i odpowiadając na pytanie...
      skoro seks może być zabawą... oczywiście, że zabawa !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka