Dodaj do ulubionych

strachy na lachy...

10.02.09, 15:07
siegnijcie trosze pamiecia w steczk jak byłyscie małymi
dziewczynkami i czego sie bałyscie.

-ja osobiscie bałam sie klaunów ,zreszta do tej pory nie przepadam
za nimi choc mam juz trzydziestke na karków hihi a juz panicznie
bałam sie isc do cyrku ale czemu to nie wiem.
-a pamietacie moze taki polski film dla dzieci"przygody wesołego
diabła"oj ten dibeł tez dał mi popalic ale trzeba przyznac ze
niedawno gdzies ten film puszczali i nawet moja corcia sie
wystraszyła
-albo film akademia pana kleksa(film super)tylko mnie przeraziło
atak wilków na ludzi i nawet mi sie to po nocach sniło.
-a moja corcia ostatnio boi sie aniołów,jeszcze jakis czas temu było
wszystko ok.az do momentu jak usłyszła od mojej tesciowej ze jak
człowiek umiera to idzie do aniołkow i ona to zrozumiała ale jak jej
tesciowa powiedziała ze mama kiedys tez trafi do aniołkow tak teraz
jest kaplica bo corcia boi sie ze aniołki mnie zabiora i ona bedzie
bez mamy-mam nadzieje ze z czasem jej przejdzie ale i tak wszystkie
anioły jakie maiałam w domu musiałam pochowac do szafy.
Obserwuj wątek
    • liriope a tak na powaznie 10.02.09, 15:21
      a tak na powaznie boje sie zeby moje małzenstwo nie wyglądało kiedys
      tak jak w tym tekscie(to nie moje słowa ale kiedys wydrukowała je
      sobie na kartce i przyklejiłam w szafce i od czasu do czasu na nie
      spoglądam ot ku przestrodze)

      "Trudna jest miłość, trudne są relacje między ludźmi....
      Trudno zrozumieć co miała na myśli kobieta, która we łzach
      krzyczała.....kocham...kocham....kocham, by w nocy z jadem syknąć,
      idź do innej kobiety, naucz się czegoś bo jesteś DAREMNY
      Trudno zrozumieć, miłość która jest piękna kiedy patrzą, patrzą
      rodzice, słuchają koleżanki z pracy.....a kiedy są cztery
      ściany „kochająca” kobieta krytykuje każdy krok, każdy gest, każde
      zachowanie.....”kochająca” kobieta nie widzi, jak „kochany”
      mężczyzna wycofuje się, jak zamyka się w sobie. „Kochająca” kobieta
      widzi tylko, że brak jej rozrywki, że nudno coś w małżeństwie, że
      dzień podobny do dnia a ten mąż, debil, tylko w pracy....
      „Kochająca” kobieta bardzo kocha, tak kocha, że dotyk „kochanego”
      mężczyzny, wywołuje dreszcze....a może spazmy? Zresztą jakie to ma
      znaczenie, w nocy „kochająca” kobieta i tak coś wymyśli,
      żeby „kochany” mąż poczuł się jak .... do głowy przychodzi tylko
      wyraz gówno...ale „kochająca” kobieta nie jest wulgarna, jest
      damą.....
      mogła przecież jak zwykła prostaczka powiedzieć spierdalaj, a
      wybrała subtelne plaśnięcie w policzek......tak naprawdę tylko
      pierwszy policzek boli......potem już ego złamane, bez
      znaczenia....niech „kocha”, leje, ale niech się zamknie, już nawet
      obojętnieje się na ryk, lanie i kolejny stek wyzwisk, wszystko na
      klate.....bo ona przecież „kocha”
      po latach, już nawet nie myśli się za co?
      Z pracy do domu 40 km.....spięty, żołądek boli, setki myśli....co
      dziś? Co zapomniałem? Czego nie zrobiłem? O co za chwile awantura?
      Będzie w dobrym humorze? A może....nie, to za piękne, a może jednak,
      dziś otworze drzwi, a ona wyjdzie do mnie do przedpokoju z
      promiennym uśmiechem i zapyta, tak zwyczajnie co słychać?
      Nieeeeeeee, na pewno coś będzie nie tak, tylko co?
      Bo kobieta, która „kocha, jak nikt cię nie kochał” ma już w głowie
      wizje jak idealny dom ma wyglądać a nie wyrzucone śmieci psują tą
      wizje, bo „błękitny ptak” przecież nie ma obowiązków, „błękitny
      ptak” przecież TYLKO zarabia.....
      „Kochającej” kobiecie, nagle cały świat się wywraca do góry nogami,
      bo do „błękitnego ptaka” nagle jedna myśl dotarła, TAK SIĘ NIE DA ŻYĆ
      dzieli się tą rewolucyjną myślą z „kochającą kobietą” a ta mu prosto
      w twarz...owszem nie da się, zmień się, odetnij się od wszystkich,
      zapomnij, że jesteś facetem, zacznij żyć swoim życiem a nie tylko
      moim....będzie jak dawniej
      jak dawniej?!?! Żyć swoim życiem?!?!.......ok.
      No i zaczyna ‘błękitny ptak” swoje życie....
      „kochająca” kobieta odkrywa, że traci kontrole, nad nim, nad życiem,
      że nagle wszystko układa się jak z najgorszego scenariusza, stojąc
      pod ścianą krzyczy o swej miłości o uzależnieniu.....a jednocześnie
      dalej mąż to obraz idioty i jakiegoś ktosia, którego się należy
      wstydzić
      no i ciągle wmawia, że bez względu na wszystko nigdy by nie
      opuściła......”kochanego” męża
      Jeśli ktoś dobrnął do tego miejsca, czy może mi udzielić odpowiedzi
      Czy tak wygląda miłość?
      Czy tak wygląda małżeństwo, związek?"

      • monikgebicka Re: a tak na powaznie 10.02.09, 22:31
        Ale dałaś do myślenia tym tekstem.Tak patrząc na siebie z boku
        widzę, że mam zadatki na taką jędzę małżeńską.choć widzac to staram
        się nad sobą pracować.
        Wracając do dzieciństwa jakoś nic mi nie przychodzi do głowy.
        Teraz to największy mój lęk wiąże się, ze zdrowiem dzieci. Boję się
        ciężkich chrób - rak, wypadki... Wydaje mi się, że nie poradziłabym
        sobie z tym...
        • agatelek2 Re: a tak na powaznie 14.02.09, 11:45
          Straszny tekst jak dla mnie ale ziarnko prawdy w nim jest-daje do myślenia...
          A czy się czegoś bałam w dzieciństwie??Chyba nie albo sobie nie przypominam...
    • anna_sla Re: strachy na lachy... 16.02.09, 14:04
      - ciemności, ale to czasem bałam się a czasem nie
      - śmierci, trupów i tego, że zakopią mnie żywcem.. zostało mi to do dzisiaj
      - miałam krótko lęk wysokości
      - nabawiłam się lęku przed pająkami i innym robactwem
      - szczurów :D
      - Muminków, tzn. tej co tam straszyła, zapomniałam jak się nazywa
      • monikgebicka Re: strachy na lachy... 16.02.09, 15:23
        no właśnie co jest takiego w tej bajce(Muminki) - moje dzieci nie
        chcą jej ogladać, wręcz panicznie się jej boją. Ja nie mam takich
        uprzrdzeń.
        • anna_sla Re: strachy na lachy... 16.02.09, 16:44
          wiesz ona ma taki jakiś klimat grozy, a w dodatku te sceny jak przychodzi (ooo
          właśnie!!) Buka!! To jest przerażające! Teraz jako dorosła osoba jak obejrzałam
          jeden z tych odcinków to mi się śmiać chciało, no ale wiem co czułam będąc
          dzieckiem :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka