Dodaj do ulubionych

Siostra Kasienki ma problem !!!

21.11.03, 23:19
Czesc
mam kolejny problem, tzn wlasciwie nie swoj ale mojej siostry, ale opowiem od
poczatku:
Siostra ma 21 lat i wlasnie ma swojego pierwszego chlopaka (naprawde
pierwszego!!!) Problem jest w tym, ze on ma 30 lat i troche inne podejscie do
zycia i do zwiazku. Moja siostra chcialaby takiego uniesienia, "noszenia na
rekach" itd i ja to rozumiem....gorzej, ze on tego nie rozumie!!!
Nie chce jej odwozic do domu, obraza sie o glupoty jak gowniarz, chce zeby
ona mu poswiecala caly swoj wolny czas, a przeciez ona ma studia, rodzine,
ktorej tez sie naleza odwiedziny (niedziela dzien "swiety"- zarezerwowany dla
rodziny)
No i ona czuje sie lekko zagubiona, bo z jednej strony chce z nim byc, ale z
drugiej to jest denerwujace i stresujace.
Wiec poradzilam, zeby z nim pogadala tak od serca (niby mowiala, ze juz to
zrobila, ale ze do niego nie dociera) i jak rozmowa nie zadziala to moze
lekki szantazyk w stylu: zmieniles sie i zastanawiam sie czy to ma sens bla
bla bla.
Nie wiem co innego jej radzic...macie jakies pomysly?
Nie chce tez ciagle na niego najezdzac, bo moja mama czasami wystarczajaco ja
do lez doprowadza swoim "truciem"
Poradzcie cos?
Obserwuj wątek
    • totenhosen Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 22.11.03, 22:49
      jak to nie chce jej do domu odwozic??
      jak sie z nia spotyka u siebie albo na miescie to ma ja odwiezc bezpiecznie do
      domu i juz, nie wazne ze ma 21 lat, moglaby miec i 40, ale to jest jego
      dziewczyna ktora podobno kocha to niech sie o nia zatroszczy!

      to ze chce zeby mu poswiecala jak najwiecej czasu ok, ale nie wtedy jesli w ten
      sposob ma zawalic studia czy odseparowac sie calkiem od znajomych

      jak sie obraza o glupoty to znaczy ze stosuje technike szantazu emocjonalnego :(

      a jak facet ma tyle lat i jest wolny to moze z nim cos nie moze byc nie tak...
      ale szczegolow nie znam, wiec nie wiem moze jest ok

      niech sie siostra tez zastanowi czego ona chce, bo odwiezienie do domu po
      spotkaniu to nie "noszenie na rekach" to norma szczegolnie jesli facet ma
      warunki, i niech pamieta ze ludzie rzadko sie zmieniaja i najczesciej jesli juz
      to na gorsze
      • kasienka80 Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 22.11.03, 23:11
        Nie wiem co jest z tym kolesiem...na mnie ani na moim sebku nie zrobil zbyt
        dobrego wrazenia, ale byl taki....nie wiem jak to ujac: szorstki, autorytatywny.
        Ja bym chciala, zeby ona to skonczyla, bo ja tez wiem, ze na lepsze to on sie
        raczej nie zmieni...ale co jej powiedziec, zeby przejrzala na oczy?
        • malen_a Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 23.11.03, 10:52
          ja mysle, ze sama musi przejrzec na oczy ( a jesli on sie nie zmieni to tak
          niebawem sie stanie) bo zadne pouczanie i tlumaczenie jej nie pomorze, a tylko
          moze Was to poroznc; badz dla niego mila, ale czasami tak delikatnie dawaj jej
          do zrozumienia, ze normalnych chlopak np powinien dziewczyne odwozic itp
          powodzenia!
    • ariel23 Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 24.11.03, 10:15
      kasienka80 napisała:

      > Moja siostra chcialaby takiego uniesienia, "noszenia na
      > rekach" itd i ja to rozumiem....gorzej, ze on tego nie rozumie!!!
      > Nie chce jej odwozic do domu, obraza sie o glupoty jak gowniarz, chce zeby
      > ona mu poswiecala caly swoj wolny czas, a przeciez ona ma studia, rodzine,
      > ktorej tez sie naleza odwiedziny (niedziela dzien "swiety"- zarezerwowany dla
      > rodziny)
      > No i ona czuje sie lekko zagubiona, bo z jednej strony chce z nim byc, ale z
      > drugiej to jest denerwujace i stresujace.

      A wiesz to od niej czy sami to zaobserwowaliscie? Bo ciekawa jestem co ona o
      nim sadzi. Czy uwaza go za ideal?


      > Nie wiem co innego jej radzic...macie jakies pomysly?
      > Nie chce tez ciagle na niego najezdzac, bo moja mama czasami wystarczajaco ja
      > do lez doprowadza swoim "truciem"
      > Poradzcie cos?

      Moim zdaniem sama powinna sie przekonac o tym, jaki on jest. A moze musi sie
      sparzyc (w koncu pierwszy chlopak), zeby wejsc w nastepny zwiazek troche
      bardziej doswiadczona i madrzejsza.
      Chyba najgorsze co mozna zrobic zakochanej osobie- to "najezdzac" na jej/jego
      wybranka. Zakochanej osobie trudno wytlumaczyc pewne rzeczy (wiem cos o tym ;))
      • totenhosen Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 24.11.03, 12:45
        moze nie najezdzaj na niego, nie podawaj zadnych przykladow(mnie to do szalu
        doprowadzalo) tylko pogadaj z nia czego oczekuje, jakiego faceta by chciala,
        zeby byl taki... siaki i owaki, jak sama sie zacznie zastanawiac ze jej gosciowi
        daleko do jej "idealu"... to moze go splawi i nie bedzie miec wtedy do nikogo
        pretensji do ani matki ani do ciebie, ze ktos za nia zdecydowal
        • egon.olsen Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 24.11.03, 15:17
          A ja sądzę, że po prostu jest to niekompatybilność.

          Facet ma 30 lat i ma z góry określone oczekiwania od związku - stąd ta jego
          niechęć do okazywania uczuć w formie, w jakiej Twoja siostra tego oczekuje.
          (nieodwiezienie do domu to jednak już spore przegięcie)

          Sądzę, że Twoja siostra musi swoje odcierpieć i innej nauki niż na własnej
          skórze nie posłucha. Ot, ciężka lekcja życia, jaką każdy z nas chyba kiedyś
          przechodził...
          • kasienka80 juz odpowiadam !!! 24.11.03, 17:16
            Wszyscy macie racje.
            Juz odpowiadam na wasze rady:
            1. otoz wszystkie rzeczy typu, ze jej nie odprowadza, ze nie chce sie z nia
            spotkac tam gdzie ma zly dojazd, a ona dobry, ze nie chce przyjsc do domu (byl
            raz przez 30min, ale wg mnie czas zeby go rodzice troche lepiej poznali, bo to
            juz 5 m-cy) i inne tego chorego typu rzeczy wiem od niej, badz od mamy, bo ja
            jak wiecie nie mam zbytniej mozliwosci, bo jestem dalko :-)

            2. nie wydaje mi sie zeby go uwazala za ideal, bo sama na niego gada, ale z
            drugiej strony jak jej powiedzialam "znajdz innego" to powiedziala, ze tylko
            tego chce :-((

            3.Egon tez ma racje, 9 lat to jednak jest duza roznica wieku, szczegolnie, ze
            jest spora rozbieznosc- on dla niej to pierwszy chlopak, a ona dla niego
            zapewne kolejna...

            radzilam sie was, bo to moja "mala siostrzyczka" i jak zawsze ja bym chciala
            zeby nie musiala cierpiec i sie sama sparzyc...ale ja tez po sobie wiem, ze
            zakochanej dziewczynie sie nie przetlumaczy !!!
            na uwagi na temat mojego bylego tez reagowalam alergicznie ;-))))
            • wakarpl Re: juz odpowiadam !!! 29.11.03, 16:16
              powiem krotko - czas na zmiane.
              A to, ze ma 30 lat i jest sam nie znaczy, ze cos ma byc z nim nie tak, ja mam
              24 i jestem sam i jest mi dobrze i nie wykluczone, ze za 6 lat wciaz bede sam:)
    • emilski Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 04.12.03, 18:34
      Moje skromne zdanie jest takie :

      Zaczyna mi mi żal tego chlopaka Twojej siostry, bo list który napisałas jest
      wybitnie tendencyjny i facet nie ma żadnej mozliwości obrony. To że jej nie
      odwozi do domu.. hmmm.. z tym odwożeniem to jest jakaś paranoja. Rozumiem ze
      jak jest pozno to trzeba dziewczynę bezpiecznie do domu odsatwiac. ale w
      dzień..?? hmmmm...

      To ze gośc na 30 lat, chyba nie jest tragedia.. no bo co to za argument.. ?
      BYwają super zwiazku ludzi w róznym wieku, bywaja fatalne ludzi w tym samym
      wieku.. nie ma reguł..

      Argumentem jest jednak to ze siostra ma wątpliwosci.. Moja zasada w stosunku do
      drugiej osoby ( w tego typu relacji ) jest taka : jeśli masz wątpliwości to nie
      masz wątpliwosci. pozornie bez sensu.. ale jak sie czlowiek nad tym zastanowi..
      jesli cos Ci nie pasuje w stosunku do drugiej osoby już na początku zwiazku, to
      znaczy ze to nie jest to. Jednak wolimy byc z kims , tylko dlatego aby nie być
      samemu... hmmmmm.... takie życie.

      Ten związek prawdopodobnie i tak sie sypnie , ale uwież mi ,lepiej żeby to sie
      stało bez Twojego udziału. To jest życie Twoje siostry i ona o nim decyduje.

      W życiu jest chyba tak że jak sie człowiek zakocha to zadne argumenty i tak nie
      działają bo człowiek jest wtedy w innym wymiarze.. i tylko sam moze
      powrócić..często wraca cieżko ranny.. i dopiero wtedy można sie starac komuś
      pomóc. pozdrawiam bardzo cieplo.
      • kasienka80 Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 04.12.03, 21:23
        Ja nie mowie o odwozeniu w dzien, bo to tez uwazam za przesade, ale jak jest
        ciemno i wieczorem to wypadaloby...coz, teraz ciemno jest juz o 16 :-)

        Wiesz, ja tez zdecydowalam sie nie wtracac, bo tak jak juz mowilam mama sie
        wypowiada zdecydowanie nieprzychylnie o nim (choc teraz juz troche przestala) a
        ja wiem, ze moja siostra jest wrazliwa i potrzebuje akceptacji.

        Racja, to ze ma 30 lat to nie jest argument, ale jest male "ale". Nie jest to
        argument gdy dwie osoby sa na tym samym "poziomie" co do ilosci, dlugosci itd
        zwiazkow a ja nie wiem jak jest z tym kolesiem, ale dla mojej siostry on jest
        pierwszy (on pewnie ma doswiadczenie)
        Ja mam tez faceta starszego o 7 lat i jest ok, bo oboje mamy jakies
        doswiadczenie, ugruntowane patrzenie na swiat.

        Dzieki za twoja wiadomosc
        pozdrawiam
      • ariel23 Re: Siostra Kasienki ma problem !!! 05.12.03, 09:43
        emilski napisał:

        > jeśli masz wątpliwości to nie
        >
        > masz wątpliwosci. pozornie bez sensu.. ale jak sie czlowiek nad tym
        zastanowi..
        >
        > jesli cos Ci nie pasuje w stosunku do drugiej osoby już na początku zwiazku,
        to
        >
        > znaczy ze to nie jest to. Jednak wolimy byc z kims , tylko dlatego aby nie
        być
        > samemu... hmmmmm.... takie życie.

        Przepraszam, ze sie wtracam, ale czy nie jest czasem tak, ze druga osoba
        zyskuje przy blizszym poznaniu? I chyba nie zawsze jest tak, ze jak nie
        zaiskrzy przy pierwszym spotkaniu, to juz mozna wykreslic jej numer telefonu z
        komorki.
        Trzeba dawac ludziom szanse... a nie skreslac ich od razu.... tak mysle....
        • emilski LIST OTWARTY DO ARIEL. 05.12.03, 17:47
          Droga Ariel.

          masz rację w tym co piszesz i wydaje mi sie iz rozumiem Twój punkt widzenia.
          Moje doświadczenie jednak pokazało mi ze jesli na poczatku znajmosci z
          dziewczyna cos mi przeszkadzało w niej,to z biegiem czasu było coraz gorzej.
          Dlatego uwazam ze na poczatku czlowiek powinien byc tak zakochany, ze sie mu
          wydaje ze ta druga osoba to anioł wcielony.Ze jest tak doskonała ze chyba nawet
          bąków nie puszcza.. Jezeli na poczatku człowiek nie jest zakochany do
          szaleństwa do co będzie dalej..? małżeństwo z rosądku..? Ale w życiu przeciwnie
          niż w filmie - nie ma reguł... pozdrawiam cieplo ciepło. e.


          • mocca2003 związek przejściowy 06.12.03, 15:50
            z takim terminem spotkałam sie ostatnio na internecie.Z jendej strony Ariel
            masz rację nie nalezy nikogo skreślać juz po pierwszym spotkaniu , ale z
            drugiej strony to pierwsze wrażenie jest bardzo ważne . Ja tak samo wiem , że
            jeżeli nie zaiskrzy za pierwszym razem to potem będzie juz o to trudniej . A
            może ja się tylko niepotrzebnie mądrze? związki oparte na czymś więcej niż
            pierwszej wzajemnej fascynacji są trwalsze.Może to ja sie niepotrzebnie
            uprzedzam i nie daję potem juz drugiej szansy ? nie wiem
            Co do siostry Kasieńki uważam , że jeżeli ma ona watpliwości to znaczy , że
            sama widzi , że cos nie gra. I najlepiej jej pozwlić samej o tym zdecydować
            pozdrawiam
            • emilski DO MOCCA 06.12.03, 23:56
              mocca .. wyczuwam trochę podobieństwa w myśleniu.. pozdrawiam bardzo cieplo
              cieplo.....
            • aariel Re: związek przejściowy 08.12.03, 10:09
              mocca2003 napisała:

              > Ja tak samo wiem , że
              > jeżeli nie zaiskrzy za pierwszym razem to potem będzie juz o to trudniej .

              Jesli nie zaiskrzy to NIE MA sensu dalej ciagnac te znajomosc.
              Zaiskrzenie to podstawa!
              Chodzi mi natomiast o to, ze jesli ktos nie jest tak piekny jak sobie
              wymarzylismy, to zeby go z tego powodu od razu nie skreslac, tylko probowac go
              poznac lepeij, bo moze sie okazac bardzo fajna i pasujaca do Ciebie osoba.
              Tak samo czasem ktos nam sie wydaje zarozumialy, a po jakims czasie okazuje
              sie, ze w ten sposob probuje sobie radzic np z niesmialoscia.
          • wakarpl pozdrowienia dla Mocca'i 07.12.03, 00:06
            Mocca - Ty wiesz co:)
            • mocca2003 pozdrowienia dla wakarpl"a 08.12.03, 15:01
              Chyba wiem , zresztę przekonamy sie wieczorem :)
          • aariel Drogi Emilski, 08.12.03, 09:56
            Ja rowniez rozumiem Twoj punkt widzenia i masz duzo racji. Ale...
            No wlasnie. Ja pare razy bylam szalenczo zakochana i za kazdym razem zle to sie
            dla mnie skonczylo.
            Na poczatku mojego obecnego zwiazku nie odbila mi szajba (tzn np. nie chodzilam
            po ulicy tanczac, tak jak mi sie to do tej pory zdarzalo), tylko uwaznie sie
            przygladalam czy aby na pewno chce miec do czynienia z tym czlowiekiem.
            (oczywiscie "chemia" miedzy nami byla i jest, ale chybha nie taka, zeby mi
            rozum odebralo)
            Mialam pare kryzysow, ze to chyba jednak nie to itp.
            Pare miesiecy temu on sie ze mna rozstal "na jakis czas". I dopiero wtedy sobie
            uswiadomilam, ze ja chce z nim byc mimo wszystko. Dopiero jak zostalam
            postawiona pod sciana, i dopiero jak zobaczylam ze moge go stracic to
            uswiadomilam sobie, ze go bardzo kocham i chce z nim byc.
            Potrzebny mi byl taki wstrzas.
            Hmmmmm... no i napisalam to po to, zeby pokazac, ze sa wyjatki od kazdej reguly.
            I ze mozna byc szczesliwym z osoba, ktora od poczatku nie byla "chodzacym
            idealem"
            • emilski Droga Ariel 10.12.03, 20:48
              DROGA ARIEL.

              Życze Ci jak najlepiej , ale z tego co piszesz wynika iż bardziej boisz sie być
              sama niż pogrążać sie w zwiazek ktory w głebi serca chya nie do końca Ci
              odpowiada.Sorki,takie mam zdanie. PIszesz ze pare miesięcy temu rozstał sie z
              toba na jakiś czas. niedobrze. moze gdyby w tym czasie znalazł sobie kogoś kto
              mu bardziej odpowiada niz Ty , nie bylibyście juz razem.. a ze nie znalazł..
              wróciliście do ostatnich przyjemnych wspomnien i do bliskosci której kazdy z
              nas potrzebuje.. wróciliście do siebie, głusząc w sobie lęk przed samotnościa.
              Coś jest nie tak. Piszesz ze chcesz z nim być mimo wszystko.. samo to
              określenie jest chore. AAriel... naprawdę życze Ci jak najlepiej ale stawiam
              dolary przeciw orzechom że wczesciej lub póżniej sie rozstaniecie. Obym był
              fałszywym prorokiem.
              pozdrawiam Cie bardzo cieplo cieplo.
              • ann.k Re: Droga Ariel 10.12.03, 21:46
                Nie sposób się nie zgodzić, mimo wszystko.
                Też uważam, że jeśli się w kimś na początku znajomości dostrzega wady, to taki
                związek nie wróży niczego dobrego. Z prostej przyczyny: im dłużej się znamy, im
                bardziej opadają pierwsze emocje, które w tych sprawach zawsze są zauroczeniem,
                tym bardziej dostrzegamy wady drugiej osoby. Jesli więc coś nas kłuje w
                pierwszym miesiącu, za rok zacznie nas dźgać, a po dwóch latach ugniatać. A to
                nie tędy droga.
                Z moim obecnym znam sie już kilka lat, a wciąż nie dostrzegam w nim wad.
                Pewnie jakieś ma, ale choć czasami próbuję szukać przysłowiowej dziury w całym
                właściwie nie mam się do czego doczepić :)

                Podzielam tez pogląd emilskiego dotyczący sytuacji "zrywania na jakiś czas".
                Moim zdaniem ludzie dojrzali nie podejmują takich decyzji. Odpowiedzialni
                jesteśmy nie tylko za swoje emocje, ale i za te, które wzbudzamy w innych.
                Dojrzały człowiek, jeśli ma kryzys w znajomości, potrafi go przezwyciężyć w
                znajomości, nie poza nią. Z mojego doświadczenia wynika. prawie zawsze za
                takimi deklaracjami (wychodzącymi na ogół od panów) kryje się zawoalowane "jak
                sobie znajdę coś lepszego to sorry, a jak nie to będziemy dalej razem".
              • aariel ann.k, emilski 11.12.03, 12:31
                Dzieki Wam za emaile.
                Moze to rzeczywiscie ja nie mam racji i sobie mydle oczy. Nie wiem. Nie chce go
                usprawiedliwiac ani tlumaczyc. I dzisiaj nie chce o tym myslec, bo jestem na
                niego wsciekla, i dzisiaj go nie lubie.
                Juz napisalam w innym poscie, ze bedzie od stycznia pracowac codziennie. 7 razy
                w tygodniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka