Dodaj do ulubionych

Panowie przetlumaczcie mi....

01.08.09, 08:20
Bardzo prosze o opinie Panow , bo sama tego nie moge zrozumiec.
Mam przyjaciela od 13 lat, jest ode mnie 10 lat mlodszy.
Mieszkac ze mna nie chce,ale ciagle przychodzi.
Moze zaczne od poczatku.Kiedys nawet chcial, ale z racji roznicy wieku balam mu sie zaufac a tym bardziej jakos wiazac zycie wiec odmowilam wspolnego mieszkania, potem po kilku latach juz chcialam to jemu przeszlo.Przychodzil nocowal dokladal sie finansowo , ale coraz bardziej sie odsuwal od wspolnego zycia. Moze mial na niego wplyw jego kumpel , moze nie , nie wiem. Do tej pory nie znam jego rodziny , znajomych.Czuje sie czasami jak .......wiadomo co.Jak mu tak mowie to sie obraza.Pare lat temu zaczelam mu robic awantury pt. dlaczego ty ze mna ciagle nie mieszkasz wiec powiedzial ze mnie nie kocha, owszem jestem mu bardzo bliska , czuje sie ze mna bardzo zwiazany ale mieszkac nie chce i jak za bardzo zaczelam naciskac to odszel. Plakal ale odszedl.Ale nie zerwal kontaktu a mi tez zalezalo wiec przychodzil dalej , ale juz na wlasnych zasadach.Przestal sie interesowac moimi sprawami.Jednak jak przychodzil bylo w nim mase czulosci (nie mowie o seksie, ten oczywiscie jest ale wtedy kiedy oboje chcemy)Ogolnie facet jest delikatny ,malomowny,nie lazi specjalnie nigdzie, jesli zdarzy nam sie wspolny wypad to dba o mnie jak najlepiej potrafi.I gdzyby nie te cholerne "przeciez ja cie nie kocham" i nie to ze nie chce ze mna mieszkac to bylby naprawde dobrana moja polowka.
On twierdzi ze mam twardy charakter i ze musi byc po mojemu (na co stawia cichy , bierny opor) i ze nie bedzie mieszkal bo to moje mieszkanie no i oczywiscie kwestia kochania.Nic wiecej z niego nie wyciagnelam.Sprowokowac go do jakies dyskusji przypomina swieto narodowe.
W innych sprawach nie ma problemu pomoze jak poprosze, ale zeby sam sie z czyms wychylil to nigdy.
Nie bardzo umiem sobie wyobrazic zycie bez niego , ale po tylu latach takiego dziwnego mieszkania rowniez nie bardzo wyobrazam sobie mieszkanie razem z nim.Jak rozszyfrowac co siedzi naprawde w facecie skoro z jednej strony ogromna czulosc, troska, zaufanie, i inne zalety ktore mi pasuja (nie drazni mnie w domu) a z drugiej strony unikanie zobowiazan jakichkolwiek, i ta izolacja towarzyska.
I tak to trwa nie wiadomo dokad zmierzajac , ja od czasu do czasu zrobie awanture pt, dlaczego mnie nie kochasz i nie chcesz ze mna mieszkac ale to nic nie zmienia poza tym ze czasami w zlosci mowi ze jak mam dosc to on mimo ze mu mnie bedzie brakowalo moze nie przychodzic wiecej. Panowie przetlumaczcie bo czuje sie jak cicha przystan (on sie strasznie obraza jak tak mowie)bez przyszlosci.
Czy takie zachowanie ma wogole jakis sens?
Bardzo prosze o madre wypowiedzi , bo po tylu latach mam wlasne przemyslenia i teksty rzuc go w diably juz przerabialam.
Obserwuj wątek
    • tropem_misia1 Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 04.08.09, 20:59
      Zagląda tu bardzo mało panów.
      Jest forum - Mężczyzna,gdzie czasem poruszają takie problemy,a panów jest w bród.

      Jestem kobietą.mogę tylko napisać co ja bym zrobiła.
      Widziałabym w tym związek bez przyszłości.
      • fantka Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 05.08.09, 10:38
        Panów zagląda tu bardzo dużo,
        oczywiście
        w większości nie przyznają się do tego
        i nie wszyscy piszą.
        To co napisała Wredotek mam nadzieję
        że spotka się z odzewem panów.
        Kilku z nich na forum jest regularnie.

        Wredotek,
        bardzo trudno Ci coś poradzić
        raczej można się zastanowić
        nad samą sytuacją.
        Osobiście nie zetknęłam się z taką sytuacją.
        To co napiszę wynika tylko
        z moich przemyśleń i niestety stereotypów.

        Związek starszej kobiety z młodszym mężczyzną
        z reguły (stereotyp) jest krótkotrwały.
        Przeczy temu np. Raymond Chandler
        który ożenił się z Pearl Cecily Bowen,
        kobietą starszą od siebie o 18 lat.
        Do takiego związku partnerzy a szczególnie mężczyzna
        muszą mieć silne osobowości takie które obronią ich
        przed krytyką-zadziwieniem-brakiem tolerancji otoczenia.
        Z tego co piszesz wygląda że Twój partner jest słaby,
        nie potrafi on unieść takiego związku.
        • wredotek Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 06.08.09, 17:49
          dziekuje za wypowiedzi , moze doczekam sie opinii jakiegos pana. Zreszta juz po napisaniu zawstydzilam sie swojej wylewnosci i chyba drugi raz nie odwazylabym sie :)
          Fanatka masz duzo racji w tym co piszesz, mysle ze generalnie moge mu na 80% pasowac, ale....no wlasnie , kwestia udzwigniecia itd.gdyby nie to ze jakos sie nie umiem i nie moge wykaraskac z tej "zaleznosci " to pewnie juz bym moze byla sama albo szukala kogos innego , ale kazdy wypadal blado mimo ze ten moj zadna meska pieknosc to ma w sobie cos co mi pasuje i nie pozwala odejsc.Szkoda tylko ze tak mi smutno i perspektywy zadne :(
    • ira.siad Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 07.08.09, 11:21
      Witam,
      Niestety nie jestem w stanie dokonać głębokiej psychoanalizy
      Freudowskiej i odpowiedzieć na Twoje pytanie dlaczego tak jest.
      A jest podobnie jak w bajce Brzechwy:
      Przykro było żurawiowi,
      Że samotnie ryby łowi.
      Patrzy - czapla na wysepce
      Wdzięcznie z błota wodę chłepce.
      Rzecze do niej zachwycony:
      "Piękna czaplo, szukam żony,
      Będę kochał ciebie, wierz mi,
      Więc czym prędzej się pobierzmy."
      Czapla piórka swe poprawia:
      "Nie chcę męża mieć żurawia!"
      Poszedł żuraw obrażony.
      "Trudno. Będę żył bez żony."
      A już czapla myśli sobie:
      "Czy właściwie dobrze robię?
      Skoro żuraw tak namawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"
      Pomyślała, poczłapała,
      Do żurawia zapukała.
      Żuraw łykał żurawinę,
      Więc miał bardzo kwaśną minę.
      "Przyszłam spełnić twe życzenie."
      "Teraz ja się nie ożenię,
      Niepotrzebnie pani papla,
      Żegnam panią, pani czapla!"
      Poszła czapla obrażona.
      Żuraw myśli: "Co za żona!
      Chyba pójdę i przeproszę..."
      Włożył czapke, wdział kalosze,
      I do czapli znowu puka.
      "Czego pan tu u mnie szuka?"
      "Chcę się żenić." "Pan na męża?
      Po co pan się nadweręża?
      Szkoda było pańskiej drogi,
      Drogi panie laskonogi!"
      Poszedł żuraw obrażony,
      "Trudno. Będę żył bez żony."
      A już czapla myśli: "Szkoda,
      Wszak nie jestem taka młoda,
      Żuraw prośby wciąż ponawia,
      Chyba wyjdę za żurawia!"
      W piękne piórka się przybrała,
      Do żurawia poczłapała.
      Tak już chodzą lata długie,
      Jedno chce - to nie chce drugie,
      Chodzą wciąż tą samą drogą,
      Ale pobrać się nie mogą.
      • fantka Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 02.09.09, 11:10
        Wredotek, co słychać u Ciebie?
    • tapatik Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 06.09.09, 23:59
      Moim zdaniem znalazł sobie kochankę do seksu. Mieszkać z Tobą nie chce, nie
      kocha Cię, ale seks... czemu nie.
      Myślę, że powinnaś sama sobie powiedzieć, czego właściwie chcesz.
      Czy chcesz mieć w swoim życiu mężczyznę, który na prawdę Cię kocha i szanuje,
      czy tylko kochanka do łóżka?
      Jeśli to pierwsze, to temu panu powiedz "Do widzenia" i rozejrzyj się za innym.
      Związek, który opisujesz w ogóle nie ma przyszłości i argument "rzuc go w
      diably" jest jak najbardziej na miejscu.
      Tak, będzie bolało jak cholera. Będziesz za Nim tęsknić, nie będziesz potrafiła
      wyrzucić Go ze swojego życia.
      Ale w ten sposób odzyskasz siebie, swój szacunek, swoje życie.

      Po co się męczyć, skoro możesz mieć u swojego boku kogoś, kto Cię kocha, nie
      izoluje od swoich znajomych, rodziny, kto chce być z Tobą szczerze?
      • tropem_misia1 Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 09.09.09, 22:21
        Może nie chce być zdominowany?
        Może boi się najmniejszych podejrzeń o dominacji choćby z racji młodszego wieku?
        • tropem_misia1 Możliwe też: 09.09.09, 22:26
          Kontynuując ten związek na swoich zasadach stwarza sytuację,że to on dominuje w
          związku,jednocześnie zostawia sobie furtkę ,że w każdej chwili może
          odejść.Możliwe,że postępuje tak pod wpływem kolegów i chce zachować twarz.Stąd
          może tak poza twardziela.


          • tropem_misia1 Re: Możliwe też: 09.09.09, 22:28
            Powstała patowa sytuacja.
            To się już nie zmieni.
            • wredotek Re: Możliwe też: 14.09.09, 06:58
              Masz racje Misiu sytuacja jest patowa ale tez z drugiej strony nie pchali sie aztak bardzo przez te wsztstkie lata do prawdziwego zwiazku.Ten znosi moje humory ( nie mam najlatwiejszego charakteru),a z drugiej strony to chyba zaczynam sie przyzwyczajac ze mieszkam w domu bez faceta, to tez ma swoje plusy:)
              Sama juz nie wiem co lepsze. Pewnie ze jakby powiedzial ze jednak bedzie mieszkal to bym nie wygonila ale ....
              Wiecie to jest tak , do tego sie bardzo przyzwyczailam i nie wyobrazam sobie innego na jego miejscu, on to chyba wie, no coz trzeba sie pogodzic z sytuacja.
              Dziekuje za Wasze cieple slowa.
              • tapatik Re: Możliwe też: 17.09.09, 08:12
                Czego Ty w życiu chcesz?
                Chesz mieć rodzinę, dzieci i normalny dom, czy faceta który będzie z Tobą
                sypiał, ale jak tylko spotka inną dziewczynę to Cię opuści.
                • zelig77 Re: Możliwe też: 19.09.09, 08:09
                  Są ludzie którzy nie wiedzą czego chcą. Dotyczy to zarówno kobiet i mężczyzn.
                  Nie chodzi tu o jakiś sprecyzowany plan działania, tylko o umiejętność
                  określenia się co do danej sytuacji. Czasem jest tak jak w przytoczonym wierszu
                  o żurawiu i czapli, ale to dotyczy moim zdaniem związków w których czegoś
                  brakuje do spełnienia. Jeśli coś Ci w danej relacji nie pasuje - nie brnij w
                  nią. Zwłaszcza gdy Twój obiekt pożądania nie chce o tym z Tobą pogadać. Gdyby mu
                  zależało to z pewnością wyjaśniłby powody swojego zachowania. Sytuacja o której
                  piszesz jest bardzo komfortowa - każde z Was ma siebie na "wyciągnięcie nogi" a
                  jednocześnie macie poczucie, że w każdej chwili możecie z siebie zrezygnować i
                  bez żalu wejść w relacje z kimś innym. Taka życiowa poczekalnia.
                  • tropem_misia1 Re: Możliwe też: 19.09.09, 20:39
                    a pociągi odjeżdżają ,odjeżdżają
          • egzostatyczka Re: Możliwe też: 29.01.10, 04:07
            myślę podobnie że on kontynuuje związek na własnych zasadach ale
            ciagle się zastanawia co zrobić z tą zaborczą kobietą,na odwrót,to
            tak jakby on z nią miał problem.a że jest taki konsekwentny,bez
            wyłamów to chyba jego wybór i myśli co z tym zrobić.bo prawda jest
            taka że to on ma problem.to tak jak ona pisze-sex jest ale za
            obopólną zgodą.no ale to jest oczywiste.u niej zwykła codzienność
            musi być obramowana w prawo.i tyraństwo.według mnie to on ma problem.
            • wredotek Re: Możliwe też: 26.07.10, 22:08
              Pozwalam sobie wrocic do watku jesli mozna.
              Od poczatku tego roku sie przewalalo i chyba sie rozlecialo.Owszem tesknie , on chyba tez, ale po drugim w tym roku rozstaniu dochodze do wniosku ze zadne kolejne zejscie sie nic nie zmienia i nie zmieni.On obstaje przy swoim, ja przy swoim.Ja juz wiem czego chce, on mi nie chce tego dac.Wiec juz chyba sama zostane.
              Wiem zaraz mi zaczniecie mowic ze trzeba szukac nowego towarzysza zycia, ale ja jakos nie umiem oceniac ludzi , popelniam bledy a potem ...jakos nie wychodzi.Chyba sie boje szukac.I jestem na etapie ze sama nie wiem czego tak naprawde chce.Narazie chyba dam na przeczekanie, co ma byc to sie stanie.Dziekuje Wam wszystkim za Wasze wypowiedzi.
    • mariushp Re: Panowie przetlumaczcie mi.... 08.08.10, 21:37
      Bardzo proste facet ma inna kobietę która go nie zaspakaja i
      przychodzi do Ciebie łatwe ale zapytaj go szczerze czy tak nie jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka