flash3
23.05.06, 11:00
Rzeczpospolita 23.05.2006r.
Prawo według wójta
Związane z PiS władze Raszyna wymeldowały radnego opozycji z jego domu. By
uzyskać większość w radzie, odebrały mu potem mandat, twierdząc, że "nie jest
związany z gminą". Drugiemu radnemu odmówiły meldunku
www.rzeczpospolita.pl/teksty/warszawa_060523/warszawa_a_1-1.F.jpg
43-letni Tomasz Szwed, lekarz weterynarii, jest zameldowany - z żoną i córką -
w domu rodziców w Raszynie. Połowa budynku należy do niego. W ogrodzie stoi
jego lecznica. Córka chodzi do miejscowej szkoły. Tymczasem kilka dni po
Nowym Roku dostał zawiadomienie o wszczęciu procedury wymeldowania go. -W
uzasadnieniu przeczytałem, że straciłem kontakt z gminą -mówi.
Dowodem na "utratę kontaktu" było dla władz Raszyna posiadanie przez radnego
domu w Łazach (gmina Lesznowola). Szwedowie przenieśli do niego część rzeczy,
ale budynek nie jest oddany do użytku. - To inwestycja. W przyszłości go
sprzedam - zapewnia Szwed.
Wójt wysyła policję
Procedurę wymeldowania Szweda wójt Piotr Iwicki (PiS) wszczął 5 stycznia.
Dzień później pod domy radnego w Łazach i Raszynie podjechały radiowozy.
Mundurowi sprawdzali, gdzie mieszka. -Zastali mnie w Raszynie - mówi lekarz.
O tym, że Szwed ma dwa domy, władze musiały wiedzieć od dawna. Jako radny
opozycyjnego KWWNasza Gmina, informował o tym w oświadczeniach majątkowych.
Pierwszy raz w 2003 roku.
Dlaczego więc teraz wójt tym się zainteresował? Piotr Iwicki nie chciał o tym
rozmawiać osobiście. W faksie przysłanym do redakcji wyjaśnia, że przyczyną
było "powzięcie wiadomości", iż Szwed wyprowadził się poza teren gminy.
- Obowiązek meldunkowy polega m.in. na zameldowaniu się w miejscu pobytu
stałego i wymeldowaniu się z miejsca pobytu stałego w razie zmiany. (...)
Obowiązkiem organu administracji, wobec braku działań nakazanych prawem, było
wszczęcie postępowania administracyjnego - napisał Iwicki.
- Tego, gdzie mieszkam, nie można stwierdzić jednoznacznie, bo rzeczy mam w
dwóch domach - odpiera zarzuty Szwed.
Pomysłowy przewodniczący
Radny tłumaczy aktywność wójta w swojej sprawie walką polityczną - w 2005 r.
Iwicki stracił większość w piętnastoosobowej radzie. Wcześniej mógł liczyć na
10 głosów, teraz ma 6. - Dlatego pozbawiono mnie mandatu - uważa Szwed.
Opowiada, w jaki sposób do tego doszło. Większość radnych na znak protestu
wyszła z sali.W głosowaniu wzięły udział dwie osoby. Jedna wstrzymała się,
druga była za. Mimo braku kworum, przewodniczący popierający wójta uznał
wynik. -Wedle mojej wiedzy opartej na projekcie protokołu z sesji oraz
materiale audio z obrad, kworum w czasie głosowania było zachowane - napisał
wójt.
Jednak kilku radnych potwierdza "Rz", że kworum nie było.
-To kuriozum -ocenia prof. Marek Górski z Wydziału Prawa i Administracji
Uniwersytetu Łódzkiego. -Wojewoda powinien orzec rażące naruszenie prawa.
Działania rady przypominają funkcjonowanie samorządności w Azji albo krajach
Trzeciego Świata. Przy czym jest to deprecjonujące dla tych krajów.
Współtwórca ustawy samorządowej prof. Michał Kulesza też jest oburzony. -
Ludzka pomysłowość nie zna granic, ale o takiej sztuczce władz jeszcze nie
słyszałem -mówi. -Używanie prawa do celów partyjnych jest po prostu
niesmaczne. To nadużycie pozycji urzędniczej, a więc przestępstwo - ocenia.
- Czy wójt pozwala sobie na takie nadużycia, bo jest przedstawicielem partii
rządzącej? - pytamy. - Skoro takie rzeczy robi administracja rządowa, nie
dziwi mnie, że podobnie działają samorządowcy. W końcu ryba psuje się od
głowy - uważa Kulesza.
Nie miał prawa
29-letni Mirosław Goljanek, radny Wspólnoty Samorządowej, uważa, że wójt też
w jego przypadku prowadzi nieczystą walkę polityczną. - W styczniu wszczął
procedurę wymeldowania mnie. Nim się zakończyła, sam się wymeldowałem, bo
rodzice sprzedali dom - mówi.
Gdy chciał się zameldować w innym miejscu, wójt wszczął procedurę o
niezameldowanie. - Argumentem był drugi dom w Przypkach pod Tarczynem, który
stanowi własność żony -mówi Goljanek.
Tymczasem w piśmie do "Rz" wójt twierdzi, że "odmowa zameldowania (...) nie
miała miejsca. W sprawie odmowy zameldowania toczy się postępowanie
administracyjne, które jest przez pana Goljanka utrudniane przez odmawianie
stawienia się w urzędzie w celu złożenia wyjaśnień".
Goljanek i Szwed odwołali się od decyzji wójta do wojewody. Goljanek czeka na
odpowiedź. Szwed dostał ją kilka dni temu. Wojewoda przyznał mu rację,
uchylił postanowienie wójta i zwrócił do ponownego rozpatrzenia. Jednak wójt
nie zmienia stanowiska w tej sprawie. Przekonuje, że "konsekwencją zmiany
miejsca zamieszkania (...) w trakcie kadencji jest utrata mandatu radnego".
Komisarz wyborczy - przewodniczący Okręgowej Komisji Wyborczej Józef Medyk -
ma jednak odmienne zdanie.
- Ludzie często mają kilka mieszkań, w których fizycznie nie przebywają. Nie
jest to jednak powód do utraty przez nich biernego prawa wyborczego - uważa. -
O tym prawie decydują dwie rzeczy: wpis do rejestru wyborców i miejsce
zameldowania. Jeśli dana osoba jest w nich przypisana do danego obszaru, to
rada nie ma prawa pozbawiać mandatu tylko z powodu zmiany mieszkania. Nawet
wówczas, gdy chce tego wójt - dodaje z naciskiem Józef Medyk.
Link: www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_060523/warszawa_a_1.html
Tak ma wyglądać IV RP?