logan.marki
04.11.06, 13:20
Byłem dzisiaj w Zielonce.
Mimo mało zachęcającej pogody na ulicach tłumy, w sklepach kolejki że nawet iż
obsługuje często po kilka osób i tak trzeba czekać po 20 minut, przed
„Biedronką" trzeba czekać z 10 minut aby udało się zaparkować... ogólnie widać
że to miasto żyje.
A wjechałem do Marek i... pustka. Ulice puste, chodniki puste, przechodniów
tyle co akurat ktoś idzie na przystanek autobusowy. Jedyna jakaś oznaka życia
to paradoksalnie te samochody jadące przez Marki al. Piłsudskiego.
Jak to możliwe że 22 tysięczne miasto jakim są Marki wygląda jak wymarłe
miasto, i to w dniu, który jest powszechnie uznawany na typowy dzień
„handlowy” i wszędzie odnotowuje się wzmożony ruch?