Gość: TBM
IP: *.acn.waw.pl
29.07.03, 13:38
Niedawno niejaki Golo z Ciechanowa (sic) utworzył wątek „Żałosne Marki”. Golo
jest nieudanym egzemplarzem gatunku ludzkiego, który prawdopodobnie
przyjechał do Marek jako pomocnik murarza, za pierwszą wypłatę poszedł „w
miasto” i myślał, ze jeśli jest „fafa rue na osiedlu” w podciechanowskiej
wsi, to i tu jest królem dyskoteki. Dostał pewnie po ryju i tym postem wywarł
straszliwą zemstę na mieście. Golo jest więc nieistotny, ale jego post
zainspirował mnie do zaprezentowania swoich wynurzeń.
Teraz będzie długo, więc zapraszam tylko osoby cierpliwe i wyrozumiałe.
Jestem rodowitym markowianinem, tu się urodziłem i dorastałem. Wtedy jedyną
rozrywką dostępną w Markach była jazda na rowerze i nieliczne seanse w
kinie „Zgoda” (tak tak, w Markach mieliśmy kino). Gdy tylko wiek upoważnił
mnie do samodzielnych wyjazdów do Warszawy, Marki stały się sypialnią (byłem
zresztą dość pokrzywdzony wobec kolegównie tylo z Warszawy, ale i z innych
okolicznych miast, bo ostatni autobus o 21.30 wyznaczał swoistą godzinę
policyjną). Bo i co tu można było robić?. W życiu dorosłym ponad 10 lat
mieszkałem a Warszawie, a następnie wróciłem i od ponad 14 lat znów jestem
markowianinem. Pamiętam, że gdy wróciłem rozczuliło mnie przypomnienie
dzieciństwa w postaci chwiejącej się płytki chodnikowej – TEJ SAMEJ na której
przewróciłem się w wieku lat ośmiu. Poza tym..... chleb nawet trzeba było z
Warszawy dowozić, bo o 16 wszystko w Markach zamierało. Różnice były głównie
w gęstości zabudowań, dawne puste pola zostały zabudowane dom przy domu.
Przybysze pochodzili głównie ze ściany wschodniej, a Marki były dla nich
przystankiem na drodze do stolicy. Nie są to bynajmniej wyrzuty – nie mam do
tego prawa, bo sam tak potraktowałem swoje miasto. Po powrocie próbowaliśmy z
żoną wrosnąć w sprawy lokalne. Braliśmy udział w komitetach wyborczych
(pierwsze wolne wybory samorządowe), tworzyliśmy jakieś kluby filmowe,
próbowałem wydawać gazetkę parafialną etc etc.
A w Markach jak zwykle: miało być dobrze, a jest jak wyszło. Popatrzcie
drodzy Państwo... chłodnym i obiektywnym okiem na nasze miasto. TU NIC NIE
MA! Moja żona już trzeciego dziecka nie ma gdzie na spacer wyprowadzać,
starsze dzieci muszą do Warszawy na sanki i deskorolki jeździć (chodzą tam
zresztą do szkoły, kina i harcerstwa). W KAŻDYM sąsiednim miasteczku na
ulicach WIDAĆ GOSPODARZA, tu nie. Jak Państwo myślicie... dlaczego ziemia tu
taka tania? Od warszawskiego Starego Miasta mieszkam 10.5 km (trzynaście
minut w niedzielę, 25 w dzień powszedni). To bliżej i szybciej niż z
Ursynowa, Bemowa Gocławia czy Chomiczówki.....A kto mając pieniądze chciałby
tu zamieszkać???? Z postów mam wrażenie, że większość forumowiczów to ludzie
od niedawna tu mieszkający, którzy przybyli tu z Warszawy. Może to właśnie Wy
będziecie tym zaczynem, który zrobi z Marek miasto. Cieszy mnie świeżość
spojrzenia, aktywność i podejście do spraw lokalnych. Ja niestety to
utraciłem (a może nigdy nie wykształciłem). Choć interesuję się sprawami
lokalnymi, to jedyne informacje medialne które usłyszałem o Markach dotyczyły
walk mafijnych. Urząd Gminy zapewne robi wiele ważnych rzeczy dla miasta,
tyle, że tego w ogóle nie widać, nie ma koncepcji, nie ma celu, nie ma wizji.
I TO WIDAĆ! (muszę jednak przyznać, ze urzędnicy są teraz o niebo
uprzejmiejsi i kompetentniejsi niż kilkanaście lat temu).
Choćbym się bardzo starał, nie potrafię wskazać niczego, co mnie do Marek
przyciąga. Oczywiście mam tu wielu znajomych z lat dzieciństwa, z którymi
chętnie wypiję piwo przy grillu. I TYLE. Po każdą strawę duchową muszę jechać
do Warszawy (nawet do kościoła się tam udaję, mając dość finansowo-
budowlanych kazań w naszym kościele farnym). Mam nadzieję, że rozwój
emigracji warszawskiej i przyrost ludzi aktywnych „lokalnie” cos zmieni, ale
nie łudzę się, ze to nastąpi szybko.
Chętnie włączyłbym się w jakąś tzw. „inicjatywę lokalną”, ale NIE MAM W JAKĄ!
To forum jest chyba jedynym miejscem jakiejkolwiek aktywności markowian
(pomijam kwestie sitw i koterii, bo na szczęście od tych spraw udaje mi się
trzymać z daleka).
Czy ktoś z Państwa ma jakąś.. jakąkolwiek koncepcję, jakim miastem mają być
Marki? „hala widowiskowa” poruszona w jednym z wątków byłaby rozwiązaniem,
gdyby była wpisana w WIZJĘ Marek. A TAKIEJ WIZJI NIE MA. Tu – niestety – nie
ma niczego. Tu trzeba zacząć od zera – nawet gorzej, bo od zburzenia tego co
przeszkadza.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i (całkiem serio) dziękuje Wam za nadzieję
na jakiekolwiek zmiany w Moim Mieście.
Z poważaniem
T.B.Mańk
p.s. niektóre tezy są oczywiście prowokacyjne celowo – ale nie tak znowu
bardzo naciągane. Bo na przykład taka, że w Markach są utwardzane i
oświetlane wyłącznie te ulice, przy których mieszkają aktualni radni jest z
pewnością nieprawdziwa.
p.s.2 ”zły to ptak, co własne gniazdo kala”.. ale Mam nadzieję, ze czytają to
forum wyłącznie ludzie związani z Markami i zaangażowani w sprawy tego
miasta. Nie radziłbym żadnemu...”Golo z Ciechanowa”.. traktować tego postu,
jako potwierdzenia swoich opinii. Bo w Markach jest taka stara tradycja, że
takie misie z zewnątrz, co obrażają Marki, lub Markowianki dostają po prostu
w łeb.