Dodaj do ulubionych

Żałosne(?) Marki

IP: *.acn.waw.pl 29.07.03, 13:38
Niedawno niejaki Golo z Ciechanowa (sic) utworzył wątek „Żałosne Marki”. Golo
jest nieudanym egzemplarzem gatunku ludzkiego, który prawdopodobnie
przyjechał do Marek jako pomocnik murarza, za pierwszą wypłatę poszedł „w
miasto” i myślał, ze jeśli jest „fafa rue na osiedlu” w podciechanowskiej
wsi, to i tu jest królem dyskoteki. Dostał pewnie po ryju i tym postem wywarł
straszliwą zemstę na mieście. Golo jest więc nieistotny, ale jego post
zainspirował mnie do zaprezentowania swoich wynurzeń.

Teraz będzie długo, więc zapraszam tylko osoby cierpliwe i wyrozumiałe.

Jestem rodowitym markowianinem, tu się urodziłem i dorastałem. Wtedy jedyną
rozrywką dostępną w Markach była jazda na rowerze i nieliczne seanse w
kinie „Zgoda” (tak tak, w Markach mieliśmy kino). Gdy tylko wiek upoważnił
mnie do samodzielnych wyjazdów do Warszawy, Marki stały się sypialnią (byłem
zresztą dość pokrzywdzony wobec kolegównie tylo z Warszawy, ale i z innych
okolicznych miast, bo ostatni autobus o 21.30 wyznaczał swoistą godzinę
policyjną). Bo i co tu można było robić?. W życiu dorosłym ponad 10 lat
mieszkałem a Warszawie, a następnie wróciłem i od ponad 14 lat znów jestem
markowianinem. Pamiętam, że gdy wróciłem rozczuliło mnie przypomnienie
dzieciństwa w postaci chwiejącej się płytki chodnikowej – TEJ SAMEJ na której
przewróciłem się w wieku lat ośmiu. Poza tym..... chleb nawet trzeba było z
Warszawy dowozić, bo o 16 wszystko w Markach zamierało. Różnice były głównie
w gęstości zabudowań, dawne puste pola zostały zabudowane dom przy domu.
Przybysze pochodzili głównie ze ściany wschodniej, a Marki były dla nich
przystankiem na drodze do stolicy. Nie są to bynajmniej wyrzuty – nie mam do
tego prawa, bo sam tak potraktowałem swoje miasto. Po powrocie próbowaliśmy z
żoną wrosnąć w sprawy lokalne. Braliśmy udział w komitetach wyborczych
(pierwsze wolne wybory samorządowe), tworzyliśmy jakieś kluby filmowe,
próbowałem wydawać gazetkę parafialną etc etc.
A w Markach jak zwykle: miało być dobrze, a jest jak wyszło. Popatrzcie
drodzy Państwo... chłodnym i obiektywnym okiem na nasze miasto. TU NIC NIE
MA! Moja żona już trzeciego dziecka nie ma gdzie na spacer wyprowadzać,
starsze dzieci muszą do Warszawy na sanki i deskorolki jeździć (chodzą tam
zresztą do szkoły, kina i harcerstwa). W KAŻDYM sąsiednim miasteczku na
ulicach WIDAĆ GOSPODARZA, tu nie. Jak Państwo myślicie... dlaczego ziemia tu
taka tania? Od warszawskiego Starego Miasta mieszkam 10.5 km (trzynaście
minut w niedzielę, 25 w dzień powszedni). To bliżej i szybciej niż z
Ursynowa, Bemowa Gocławia czy Chomiczówki.....A kto mając pieniądze chciałby
tu zamieszkać???? Z postów mam wrażenie, że większość forumowiczów to ludzie
od niedawna tu mieszkający, którzy przybyli tu z Warszawy. Może to właśnie Wy
będziecie tym zaczynem, który zrobi z Marek miasto. Cieszy mnie świeżość
spojrzenia, aktywność i podejście do spraw lokalnych. Ja niestety to
utraciłem (a może nigdy nie wykształciłem). Choć interesuję się sprawami
lokalnymi, to jedyne informacje medialne które usłyszałem o Markach dotyczyły
walk mafijnych. Urząd Gminy zapewne robi wiele ważnych rzeczy dla miasta,
tyle, że tego w ogóle nie widać, nie ma koncepcji, nie ma celu, nie ma wizji.
I TO WIDAĆ! (muszę jednak przyznać, ze urzędnicy są teraz o niebo
uprzejmiejsi i kompetentniejsi niż kilkanaście lat temu).
Choćbym się bardzo starał, nie potrafię wskazać niczego, co mnie do Marek
przyciąga. Oczywiście mam tu wielu znajomych z lat dzieciństwa, z którymi
chętnie wypiję piwo przy grillu. I TYLE. Po każdą strawę duchową muszę jechać
do Warszawy (nawet do kościoła się tam udaję, mając dość finansowo-
budowlanych kazań w naszym kościele farnym). Mam nadzieję, że rozwój
emigracji warszawskiej i przyrost ludzi aktywnych „lokalnie” cos zmieni, ale
nie łudzę się, ze to nastąpi szybko.
Chętnie włączyłbym się w jakąś tzw. „inicjatywę lokalną”, ale NIE MAM W JAKĄ!
To forum jest chyba jedynym miejscem jakiejkolwiek aktywności markowian
(pomijam kwestie sitw i koterii, bo na szczęście od tych spraw udaje mi się
trzymać z daleka).
Czy ktoś z Państwa ma jakąś.. jakąkolwiek koncepcję, jakim miastem mają być
Marki? „hala widowiskowa” poruszona w jednym z wątków byłaby rozwiązaniem,
gdyby była wpisana w WIZJĘ Marek. A TAKIEJ WIZJI NIE MA. Tu – niestety – nie
ma niczego. Tu trzeba zacząć od zera – nawet gorzej, bo od zburzenia tego co
przeszkadza.
Pozdrawiam wszystkich forumowiczów i (całkiem serio) dziękuje Wam za nadzieję
na jakiekolwiek zmiany w Moim Mieście.
Z poważaniem
T.B.Mańk

p.s. niektóre tezy są oczywiście prowokacyjne celowo – ale nie tak znowu
bardzo naciągane. Bo na przykład taka, że w Markach są utwardzane i
oświetlane wyłącznie te ulice, przy których mieszkają aktualni radni jest z
pewnością nieprawdziwa.

p.s.2 ”zły to ptak, co własne gniazdo kala”.. ale Mam nadzieję, ze czytają to
forum wyłącznie ludzie związani z Markami i zaangażowani w sprawy tego
miasta. Nie radziłbym żadnemu...”Golo z Ciechanowa”.. traktować tego postu,
jako potwierdzenia swoich opinii. Bo w Markach jest taka stara tradycja, że
takie misie z zewnątrz, co obrażają Marki, lub Markowianki dostają po prostu
w łeb.
Obserwuj wątek
    • Gość: Irytek Re: Żałosne(?) Marki IP: *.dialup.warszawa.pl 29.07.03, 14:22
      Dobre ! I jak na mój gust, nawet nie za długie (takie w sam raz). Wiesz co mnie
      osobiście w Twoim poscie ucieszyło ? Właśnie to, że autochton (bez urazy! )
      powiedział prawie w 100% to, co chciałem powiedzieć ja-emigrant, napływ,obca
      krew czy nie swój. Ta miejscowość śpi. Tu wrony zawracają, a psy....
      Jest tylko jedno "ale". Ja, jako ten emigrant, niezbyt jeszcze, po pięciu
      latach mieszkania tu, czuję się z tym miastem związany.Ale Tobie się dziwię!
      Wiesz dlaczego ? Choćby dla tej płytki chodnikowej.... No nie wszystko musi mi
      odpowiadać (zwłaszcza ta gazetka parafialna, trąci mi "małomiasteczkową
      zaściankowością"- ale to moja subiektywna opinia). Ale inne sprawy-są OK. A
      dalej powstaje następne pytanie: dlaczego napływy mają wnieść ferment? Jak
      czujesz, że Cię pies gryzie -odskakujesz. Jak widzisz,że Twoje miasto to
      pustynia- to też zadziałaj. Adekwatnie do odczuć i możliwości. Jak na razie,
      zrobiłeś dobry krok- uświadomiłeś sobie co Cię boli, i powiedziałeś to na glos.
      To tak jak walka z alkocholizmem. Po pierwsze- zdać sobie sprawę. Reszta może
      nastąpić, jeżeli będzie wola. Twoja ?
      pzdr
      • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 29.07.03, 15:32
        Cieszę się, że mamy zbieżne opinie co do diagnozy toczącej Marki choroby. Może
        tego nie za bardzo się dało odczuć z mojego poprzedniego posta, ale jestem
        DUMNY z pochodzenia, więc określenia „autochton” nie tylko nie traktuję
        obraźliwie, ale wręcz zaszczytnie. Masz nade mną przewagę „spojrzenia z
        zewnątrz” więc ten delikatny odcień protekcjonalizmu, brzmiący w Twojej
        odpowiedzi kładę na karb „ducha pionierskiego” i efektu przywiązywania się do
        nowego miejsca na Ziemi;). Ale z drugiej strony ja mam przewagę.. przewagę
        wieloletniego obserwowania braku lidera. „Nikt” i „nigdy” to wielkie słowa, ale
        nie bardzo pamiętam okres, gdy ktoś z włodarzy, czy choćby ze zwykłych
        mieszkańców traktował to miasto jako CEL. To zawsze było (i jest) miasteczko
        satelickie, sypialnia, ŚRODEK. Dlatego liczę na emigracje „odśrodkową” – ludzi,
        którzy TU się przenieśli z Warszawy, a nie tu mieszkają, bo nie mogli w
        Warszawie. A chodnikowa, sentymentalna płytka.... cóż oczywiście mógłbym o tej
        płytce pomyśleć, ale na poziomie takiego miasteczka nie działa efekt „myśl
        globalnie – działaj lokalnie” tu takie rzeczy są właśnie strategią globalną.
        Pozdr. TBM
        p.s. gazetka „parafialna” powstawała w okresie, gdy uczyłem w markowskim liceum
        i na kółku informatycznym pokazywałem dzieciakom jak się składa gazetę i co to
        jest DTP. Żeby nie było to czynnością czczą, współpracowaliśmy z księdzem
        (Tomaszem), więc – siłą rzeczy – powstała gazetka „parafialna”.
        • Gość: Irytek Re: Żałosne(?) Marki IP: *.dialup.warszawa.pl 29.07.03, 21:10
          Delikatny odcień protekcjonizmu ????? Cóż...chyba mi to całkiem niechcący
          wyszło, nie miałem zamiaru, więc przepraszam. Nie czuję się kompetentny,
          pouczać a co dopiero pouczać protekcjonalnie ! Na Twój post, odpowiedziałem
          ponieważ w wielu punktach mojego życia, spotkałem się z czymś co mogę określić
          syndromu PKP. Aby wyjaśnić: ja to taki swoisty pociąg, czekający na stacjach-
          to tacy , ktorzy liczą, że jak nadjadę to wejdą i pojadą dalej. Nie chcę przy
          tym mowić, że jestem taki heros i JA sprawię ,że wszystko ruszy. Nie. Po prostu
          z racji doświadczeń jestem wyczulony na wszelkie objawy takiego "kolejowego"
          podchodzenia do sprawy. Ale ad rem. To , że liczysz na "twórczy ferment"
          zainicjowany przez emigrantów.... wiesz, może to i dobrze? ale dlaczego mając
          tak dobrą pozycję wyjściową (nauczyciel młodzieży, która aż powinna kipieć od
          nadmiaru energii) sam czegoś nie zacząłeś robić ??? Dlaczego czekasz na pociąg?
          Zawsze , starając się zrozumieć czyjś punkt widzenia, staram się widzieć
          problem tak jakbym to ja przed nim stał. Wielokrotnie chciałem zainteresować
          młodych jakąś pasję, tematem,pracą. Fakt. Nigdy, nic poważnego nie wyszło. A to
          czasu za mało, a to trzeba walczyć o środki do życia dla rodziny itd. Natomiast
          w pracy zawodowej jestem pasjonat. Wielokrotnie zostaję po... ponieważ chcę,
          lubię, widzę konieczność. Gdybym był nauczycielem też bym zostawał.
          Z przeszłości mogę wydobyć tylko obraz jednego nauczyciela. Piła jakich
          mało.Wariat po prostu. Ale tylko jego lekcje pamiętam. Może dlatego, bo chciał
          mnie czymś "zarazić". Udało mu się. On nie czekał.
          Jakoś nie mogę sobie wyobrazić , byś nie mógł zorganizować miejsca,czasu do
          tego by pogadać z marecką młodzieżą. Może właśnie oni mieliby wizję ? Ale
          teraz, chyba się tego nie dowiesz ?
          A teraz mały powrót- odpowiedziałem na post bo troszkę mnie irytuje ciągłe
          oczekiwanie, czegokolwiek od mojej osoby (wszak ja również jestem emigrant,
          element napływowy). Odbieram to nader osobiście (to raczej błąd ! ), a odczucie
          to , wzmacniane jest dość krytyczną oceną "osób chcących". Nie dość, że sami
          nic nie mogą (chcą, umieją- wybrać co bardziej odpowiada)to jeszcze na dodatek
          nie stać ich na mały gest(ruch,wysiłek,zryw z letargu- j/w).
          Czy coś Ci wiadomo o tym gdzie osoby piszące na tym forum spędziły Sylwestra ?
          Czy nie powinieneś,pokładając w tych osobach jakieś swoje nadzieje, postarać
          się je poznać? A może omineło Cię coś, co w przyszłości, może być tym samym dla
          Marek , czym dla Rio jest karnawał ? (no , tu chyba przesadziłem ! ),ale to
          emocje. Może trzeba zacząć w czymś uczestniczyć? może trzeba zacząć poznawać
          ludzi? może na jakimś spotkaniu Ty "podasz nowy takt"?
          Nie chciałbym Cię urazić , ale może "rusz dupę z fotela"?
          pzdr
          • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 12:06
            >Cóż...chyba mi to całkiem niechcący wyszło,
            >nie miałem zamiaru, więc przepraszam
            Tak to rozumiałem od początku, więc choć rozumiem konieczność utrzymania renomy
            Twojego nicka, nie mogłem powstrzymać uszczypliwości, ;-)

            >Aby wyjaśnić: ja to taki swoisty pociąg, czekający na stacjach
            > - to tacy , którzy liczą, że jak nadjadę to wejdą i pojadą dalej
            widać mam problemy z jasnym przedstawianiem swojego zdania....:( JA NA CIEBIE
            NIE CZEKAM, niczego od Ciebie nie wymagam, nie żądam, nie oczekuję. Ani od
            Ciebie, ani od nikogo innego. Układam sobie życie indywidualnie, nie mam
            niespełnionych marzeń dotyczących Marek – w poprzednich postach starałem się
            wyjaśnić (usprawiedliwić?) moją ‘emigrację warszawską’....

            >ale dlaczego mając tak dobrą pozycję wyjściową
            >(nauczyciel młodzieży, która aż powinna kipieć od
            >nadmiaru energii) sam czegoś nie zacząłeś robić ???
            Niestety, wyciągasz nieuprawnione wnioski. Nie jestem nauczycielem. Gdy nim
            byłem, robiłem „coś” z młodzieżą (ręczę Ci, że nauka DTP (po godzinach pracy
            zresztą) nie należała do moich obowiązków, ale mogła dać dzieciakom ciekawe
            perspektywy). Przy okazji uczyły się zainteresowania sprawami lokalnymi.
            BTW..... w pracy też jestem pasjonatem (co niestety powoduje, ze w Markach
            bywam w zasadzie tylko nocą).....;-)

            >bo troszkę mnie irytuje ciągłe
            >oczekiwanie, czegokolwiek od mojej osoby
            To, że MAM NADZIEJĘ na ferment... nie znaczy, że oczekuję. Może troszkę rozwinę
            ten watek..... Ludzie są indywidualistami, każdy tak sobie ściele, jak umie i
            chce. Szewc szyje buty, informatyk informatykuje etc. Lecz to właśnie siła
            różnorodności i wolności powoduje, że trafia się czasem człowiek, który... dba
            o własne miasto, ma jego wizję, jest to jego pasją, potrafi pociągnąć za sobą
            innych. Ja nie jestem takim człowiekiem, NIE OCZEKUJĘ też, że Ty nim jesteś.
            Gdy się taki znajdzie – pomogę, pewnie nawet więcej niż się ode mnie oczekuje.
            Moje „nadzieje” związane z emigracją „warszawską” i aktywnością forumowiczów
            biorą się stąd, że dojrzałem szansę na pojawienie się takiego człowieka. Może
            ktoś (może nawet ja) odkryje TO w sobie.....;-) Wtedy.... żadne oczekiwanie ani
            żądania nie bedą potrzebne....

            >Nie dość, że sami
            >nic nie mogą (chcą, umieją- wybrać co bardziej odpowiada)to jeszcze na dodatek
            >nie stać ich na mały gest(ruch,wysiłek,zryw z letargu
            zdaje się, że rozumiem, skąd Twój nick....;-).... choć obawiam się, że to
            zdanie powinien napisać „pasażer na stacji”... a nie „pociąg”......

            >Może trzeba zacząć w czymś uczestniczyć
            właśnie zacząłem...;-) i chyba „podałem nowy takt”.. nie sądzisz?

            Pozdrawiam
            TBM
    • Gość: Rafał R. Re: Żałosne(?) Marki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 21:21
      Gość portalu TBM napisał:
      > (...) Teraz będzie długo, więc zapraszam tylko osoby cierpliwe i wyrozumiałe.
      Bardzo ciekawa wypowiedź - przeczytałem całość jednym tchem, więc wcale nie
      było zbyt długo :-)

      > (...) Po powrocie próbowaliśmy z żoną wrosnąć w sprawy lokalne. Braliśmy
      > udział w komitetach wyborczych (pierwsze wolne wybory samorządowe),
      > tworzyliśmy jakieś kluby filmowe, próbowałem wydawać gazetkę parafialną etc
      > etc. (...)
      Czy mogę wiedzieć (jeśli nie jestem zbyt wścibski), co spowodowało, że tych
      spraw (np. klubu filmowego) nie udało się pociągnąć dłużej? Brak
      wystarczającej liczby osób chętnych do współpracy? Inne powody? Szczerze
      mówiąc trochę tracę wiarę, że - skoro poprzednikom się nie udało - to "nowi"
      mają szansę zrobić coś więcej. Ale próbować na pewno warto.

      > A w Markach jak zwykle: miało być dobrze, a jest jak wyszło. Popatrzcie
      > drodzy Państwo... chłodnym i obiektywnym okiem na nasze miasto. TU NIC NIE
      > MA! Moja żona już trzeciego dziecka nie ma gdzie na spacer wyprowadzać,
      > starsze dzieci muszą do Warszawy na sanki i deskorolki jeździć (chodzą tam
      > zresztą do szkoły, kina i harcerstwa). W KAŻDYM sąsiednim miasteczku na
      > ulicach WIDAĆ GOSPODARZA, tu nie.
      No właśnie, mnie też czasami wydaje się, że okoliczne miasteczka rozwijają się
      nieco szybciej, więcej się tam dzieje. Można to częściowo wyjaśniać tym, że
      Marki miały i mają większe zapóźnienia ale czy tylko? Nawet z tym harcerstwem,
      o którym Pan pisze - Amba już od prawie roku próbuje zorganizować drużynę
      zuchową i choć nieustannie słyszy "tak, tak, oczywiście, piękna inicjatywa
      itp." to - z tego co słyszałem - wciąż z obiecanego przed prawie rokiem
      pomieszczenia na harcówkę nie udaje się usunąć znajdujących się tam rzeczy. I
      jak tu nie tracić pary? Choś z drugiej strony gwoli sprawiedliwości trzeba
      przyznać, że mimo wszystko parę ciekawych rzeczy ludzie tu ciągną - np. wizyta
      dzieci z Płacieniszek (relacja na www.placieniszki.pl/txt.php?
      art=37&str=news ), klub młodzieżowy, który próbuje tworzyć Rorvik, itp.

      > (...) Chętnie włączyłbym się w jakąś tzw. „inicjatywę lokalną”, ale NIE
      > MAM W JAKĄ! (...)
      To może trzeba by wspólnie zorganizować jakąś "burzę mózgów" i opracować kilka
      propozycji projektów, które byłyby realne przy niewielkich nakładach
      finansowych.

      > Czy ktoś z Państwa ma jakąś.. jakąkolwiek koncepcję, jakim miastem mają być
      > Marki? „hala widowiskowa” poruszona w jednym z wątków byłaby rozwią-
      > zaniem, gdyby była wpisana w WIZJĘ Marek. A TAKIEJ WIZJI NIE MA. (...)
      Tu mam trochę pytań, bo nie znam się na tym wcale - jak taka wizja miałaby
      wyglądać? Coś jak "mission statement" dla korporacji? Czy taką wizją nie są
      plany zagospodarowania? Będę wdzięczny za wyjaśnienia.

      Pozdrawiam
      • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 12:30
        >Czy mogę wiedzieć (jeśli nie jestem zbyt wścibski), co spowodowało, że tych
        >spraw (np. klubu filmowego) nie udało się pociągnąć dłużej?
        Gdy zabrakło „parowozu”... rozlazło się w szwach jak źle uszyte spodnie... może
        faktycznie były źle uszyte..... To jak z tym pomieszczeniem na harcówkę.....
        póki Amba będzie to ze wszystkich sił ciągnąć – cos z tego będzie..... ale to
        musi wypływać z niej, od nikogo nie można wymagać, żeby robił coś, zmuszając
        się.

        >To może trzeba by wspólnie zorganizować jakąś "burzę mózgów" i opracować kilka
        >propozycji projektów
        może na „dzień dobry” tu.. na forum... potem przy grillu, w knajpce (choc
        pewnie niestety warszawskiej...) :-( potem w komitecie wyborczym, a na końcu w
        ratuszu.... ;-).... tylko jeszcze potrzebna „lokomotywa” (trzymając się
        kolejowych paraleli Irytka)

        >jak taka wizja miałaby
        >wyglądać? Coś jak "mission statement" dla korporacji?
        Gdy czytałem swego czasu zasady zarządzania dość obśmiałem się z
        takich „mission statement”..... potem śmiech mi przeszedł i doszedłem do
        wniosku, ze – faktycznie – trzeba jasno i dobitnie określić cele chcemy
        osiągnąć (nawet, jeśli są trywialne i oczywiste).. żeby nie było nieporozumień.
        TAK! Powiedzmy jasno: CO JEST CELEM MAREK? Czy ma to być miejscowość
        wypoczynkowa, sypialnia, miasteczko przemysłowe, zaplecze intelektualno-
        robotnicze stolicy, czy wegetująca wioska-hotel. Czy „marki me widze ogromne”,
        czy „małe jest piękne”..... Czy Marki dzielnicą Warszawy, czy odwrotnie,
        czy..... (tu miejsce na Twoje pomysły). Plany zagospodarowania... będą wtedy
        rzeczą podrzędną, spełniającą funkcję użytkową wobec wizji... będzie je czym
        weryfikować.
        Pozdrawiam
        TBM
      • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 13:21
        Przeczytałam z zainteresowaniem powyższe.I teraz proszę mnie wysłuchać.postaram
        sie streszczac.To będzie do nieświadomych sytuacji...

        1.Jeśli ktoś chce szczerze COS uczynic dla ludzi tu mieszkajacych to nikt mu
        zabraniał nie będzie!!!!!!łatwo nie będzie ,ale czy ktoś obiecywał ,że musi byc
        łatwo....

        2.Zdązyłam poznac wielu Ludzi orbitujących wokół MOK -seniorów,dzieci, rodziców.
        to zdumiewajace,że tak blisko Warszawy istnieje tak pręznie działajaca
        instytucja,mająca wielką ofertę kulturalno-poznawczo-edukacyjną.Comiesieczny
        program MOK jest skonstruowany dla szerokiej gamy odbiorców.Rodzice przywoza tu
        dzieci z Warszawy nawet...

        3.Od pewnego czasu istnieje w Markach Srodowiskowy Klub Młodziezy"Szansa",który
        stara sie wypełnic luke w ofercie MOK.Organizował on projekcje filmów, koncert
        Mareckich zespołów...Jest też sama SZANSA i dorobek jaki ze soba niesie....

        4.Jest Portal internetowy marki.net.pl i akcje które redakcja inicjuje.

        5.Jest Towarzystwo Przyjacół Marek i gazeta, która do niedawna redagują Ludzie
        z nim związani....

        6.Jest druzyna harcerska"Arkadia" i prascy harcerze,którzy rozpoczynają w
        Markach ...

        7.Są przecież szkoły i ich oferta nadprogramowa-kółka zainteresowań i inne
        formy pracy ...

        8.Jest biblioteka i kawiarenka internetowa...

        9.Jest forum i wszyscy ludzie tu piszący.Są spotkania forumowiczów w realu...

        10.Jest i knajpka, w której spotykamy sie bezpecznie i bezkolizyjnie."Bryka"
        sie nazywa jakby co...

        powiem więcej,większośc tych ludzi wspiera sie w swych dzialaniach i to jest
        najwazniejsze!!!Jak na razie nikt nie realizuje swych osobistych celów
        (cokolwiek to znaczy).Trafić do tych ludzi można w sposób prosty-skoro mnie (do
        niedawna gospodyni domowej )udało sie to bez trudu.
        Pewnie powiedzą niektórzy,że to kropla w morzu potrzeb-ale to kropla drazy
        skałe.
        Marzy nam sie WIZJA Marek -ale kto nie ma miedzi ten w domu siedzi-wszystko w/g
        mnie rozbija sie o środki...bo ludziom, to tu chce się chcieć!!!!

        Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za ten wykład co wygląda jak reklama....tak
        mi jakos samo wyszło:-)))))


        • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 13:44
          Zapomniałam jeszcze wymienić Koła Wędkarskiego i organizacji Kombatantów i
          Ludzi że Srodowisk Katolickich...i pewnie wielu innych które w Markach
          istnieja....
          Roz jeszcze pozdrawiam:-)
          • rafal.redel Re: Żałosne(?) Marki 30.07.03, 14:04
            Gość portalu: amba napisał(a):
            > Zapomniałam jeszcze wymienić... [itd., itp.- przypisek RR]

            Rzeczywiście Twój post wyszedł jak reklama, Ambo. Troche inicjatyw jest, ale
            przecież sama czasem przyznajesz, że nie jest kolorowo. Tak więc nie wiem, co
            chciałaś tymi dwoma postami wyrazić :-)
            • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 14:42
              Rafale, wiesz sam jak często irytuja mnie pewne sytuacje i zjawiska, gadamy o
              tym w parę osób i Ty zawsze potrafisz dostrzec i podsycić promyczek optymizmu,
              ugasic moje "złe emocje".Minęło już trochę czasu odkad tu mieszkam i saldo
              naszych skromnych działań wychodzi na plus - temu nie zaprzeczysz!!!!Napisałam
              ta "reklame "-może tak wyszło :-)do ludzi, którzy są nieswiadomi możliwosci
              realizacji pomysłów w Nich drzemiących.Zebrałam do kupy pare faktów może dzieki
              temu ktos NOWY znajdzie swoje miejsce i wniesie COS jeszcze ..."poda nowy
              takt"...Pamietam wszak czas kiedy ja byłam tu nowa...Rozumiesz teraz moje
              intencje????
              Pozdrawiam serdecznie:-)
              • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 15:05
                Jeszcze jedno co mi sie nasuneło czytajac post TBM-a. W/g Niego potrzebna jest
                lokomotywa - rozumiem ,ze chodzi o osobę ,która obejmie przywództwo nad
                działaniami...Z drugiej strony TBM mówi ,że na tym forum jest "aktywnosc..." i
                to tu ,coś sie wylęgnąć moze...Przpraszam ,ale ja nie rozumiem ...Forum nie ma
                LOKOMOTYWY,kręci sie siłą wszystkich odwiedzających go Forumowiczów...moze
                czegoś, KOGOŚ nie dostrzegam za co przepraszam i pytam "ale o co chodzi???"

                PS. był już jeden GOSC ,który starał sie redagować(redagował;-000)to Forum-
                wszyscy wiedza czym to się dla Niego skończyło.

                Pozdrawiam :-)
                • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 15:50
                  Gość portalu: amba napisał(a):

                  > Forum nie ma
                  > LOKOMOTYWY,kręci sie siłą wszystkich odwiedzających go Forumowiczów...

                  Droga Pani, wobec Pani nie śmiałbym uzyć określenia..... "kolejowego" z racji
                  płci, ale juz p. Irytka, Raffixa, rorvika i wielu wielu innych smiało moge
                  określić mianem "lokomotywa forum mareckiego". Jeśli juz... to wolałbym Panią
                  widzieć jako muzę i spiritus movens forum...... ale to właśnie kilka osób jest
                  zaczynem.. reszta tu bywa, ba, bawet bierze udział, ale ty Wy (może w
                  przyszłości..."my") ciągniecie.... Tak powinno być, tak jest dobrze i to może
                  przynieść efekt.
                  z poważaniem
                  TBM
                  p.s.
                  posądzanie mnie o próby.... hmmmm centralizmu, lub niedostrzeganie wartości
                  działań wolnych jednostek jest tak odległe od moich intencji jak to tylko jest
                  mozliwe
            • Gość: Iry Re: Marki...... IP: 217.8.176.* 30.07.03, 15:08
              No to ślicznie nam się zrobiło ! Public relations już mamy, czas zabrać sie do
              dalszego "dziurawienia skały". Ha ! nawet nie czuję , jak rymuję!
              Mam dobry humor. Może więc coś wyjdzie z tego.
              Propozycja- zaproponujmy SWOJĄ WIZJĘ MAREK! Każdy osobno. Indywidualnie. Jak
              się zlepi, to możliwe, że coś logicznego wyjdzie.
              Moja wizja:
              Zawsze , bardzo podobał mi się Sopot. Miasto senne, kanikuła wisi w
              powietrzu.Otoczenie- tylko pozazdrościć. Morza Marki mieć nie będą! To jasne
              jak słońce. Ale inne atrybuty "miasta wypoczynkowo-rekreacyjnego"- ma !!!
              Jest las. I to jaki !!!! Są małe oczka wodne (by nie powiedzieć jeziorka- bo to
              by była przesada). Jest urokliwa rzeczka (mowa o Czarnej Strudze, bo ten ściek
              w środku miasta na miano rzeczki nie zasługuje).Jest baza do zorganizowania
              szlaków rowerowych z prawdziwego zdarzenia (nie tylko extremalnych, dla
              miejscowych kamikadze typu Zuldi i sk-a).Jest wreszcie kilku przedsiębiorców
              lokalnych (bo tych należy wspierać, ponieważ utworzą rynek pracy dla lokalnej
              społeczności). Mogą zorganizować , na szlakach punkty z piciem, lodami i innymi
              pierdołami (jak na deptaku w w/w miejscowości).
              Ale dlaczego o tym piszę? Ano , tak jakoś mi sie Marki widzą. Jako miejscowość
              do ktorej warto przyjechać już wiosną, i to wczesną, z zadymionej Warszawy.
              Popatrzeć na budzącą się przyrodę. Przespacerować się po lesie, posłuchać
              ptaków, przysiąść na ławce... Dla tych ruchliwszych- trasy rowerowe. Ci co nie
              mogą bez cywilizacji-znajdą kafejki z parasolami, kawę z ciastkiem . I to
              wszystko nad brzegiem stawu z kaczuchami, lub w środku lasu.Ale nawet sam rejon
              zurbanizowany, może takie miejsce zaoferować. Przecież Marki mają wszędzie
              pozostałości dawnej świetności. Kiedyś to była "Wenecja wschodu". Tu się
              przyjeżdżało na sobotnio- niedzielne wypady, na łódkach pływano, wille w lesie
              budowano. Dlaczego teraz nie ciągnąć właśnie w stronę takiej wizji Marek? Jaka
              miejscowość pod Warszawą ma do zaoferowania to, co jeszcze mamy w naszym
              mieście? Trzeba tylko zacząć to chronić i przywrócić do dawnej świetności.
              Nie chcę być postrzegany jak jakiś oszołom. Wiem, że to od groma pracy. Wiem
              też, że chciałbym mieszkać w miejscowości nazywanej np."Warszawskim Sopotem".
              Niech to będzie "sypialnia". Ale z klasą! Taka do której wszyscy będą chcieli
              wleźć.
              pzdr
              • Gość: amba Re: Marki...... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 15:33
                E tam zaraz oszołom;-)
                Wyłapiemy jeszcze komary z krzaków i zarosli i wtedy to mamy... Luxus
                Wyśmienity.
                pzdr;-)
        • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 15:35
          Gość portalu: amba napisał(a):

          > 2.Zdązyłam poznac wielu Ludzi orbitujących wokół MOK -seniorów,dzieci,
          rodziców
          Nie chciałbym, żeby były jakiekolwiek wątpliwości: WIDZĘ, DOCENIAM I SZANUJĘ
          to, co robi MOK!!! posyłałem tam dzieci, tam organizowaliśmy
          jakieś "inicjatywy", ludzie są życzliwi, rozsądni i robią doskonałą robotę!

          > 3..... do 10
          nie wątpię, że jest jak w pkt 1. (choć bezpośrednio nie znam tych miejsc)

          > powiem więcej,większośc tych ludzi wspiera sie w swych dzialaniach i to jest
          > najwazniejsze!!!Jak na razie nikt nie realizuje swych osobistych celów
          > (cokolwiek to znaczy).Trafić do tych ludzi można w sposób prosty-skoro mnie
          > (do niedawna gospodyni domowej )udało sie to bez trudu.
          bo w Markach jest wielu wspaniałych ludzi, więc niby dlaczego miałoby byc
          inaczej?

          > Marzy nam sie WIZJA Marek -ale kto nie ma miedzi ten w domu siedzi-wszystko
          w/g
          >
          > mnie rozbija sie o środki...bo ludziom, to tu chce się chcieć!!!!
          Nawet od najwspanialszych ludzi nie mozna wymagać, by inwestowali duże środki w
          działalność społeczną.

          Szanowna Pani.. owszem wymieniła Pani kilka pięknych kwiatów, lecz pozwole
          sobie podtrzymać pytanie.... CO Z TEGO?
          Nie ma - i byc nie może - przełożenia takich inicjatyw na "jakość życia i
          wygląd Marek". Marki sa za małe, by działał efekt wielkich liczb! Poza tym nie
          mozna przyszłości budować na pasjach jednostek.
          I jeszcze jedno: Każda z tych wspaniałych inicjatyw jest "niezależnym
          księstwem". I dobrze, ale szansa, by wspólnie pisały historię Marek jest
          (obawiam się) nie za duża.

          TU TRZEBA GOSPODARZA!

          z poważaniem
          TBM
          • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 16:15
            Przeczytałam,rozumiałam,.....i "co dalej 8 - klaso?"

            Przyznaje rację,ze GOSPODARZ jest niezbedny...ROZSADNEGO już mielismy...czas na
            nowe propozycje..."(...)czas nas uczy pgody.... zboże oddzieli od trawy(...)"

            Pozdrawiam serdecznie:-)
            • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 16:21
              TBM-ie jeśli nie będzie to dla Ciebie kłopotem to mów mi amba.Ta "Pani"
              i "szanowna"są bardzo miłe,ale krócej i wygodniej będzie sama "amba"
              To było tak na marginesie oczywiście:-)
              • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 16:30
                Nie bedzie to kłopot, lecz zaszczyt...
                Ta oficjalność wyniknęła stąd, że poczułem się dziwnie, gdy polemizując,
                pisałaś o mnie jak o osobie nieobecnej ;-)

                a odpowiadając na pytanie "co dalej 8-ma klaso"..... mamy trzy wyjścia:
                1) czekać cierpliwie, aż sam się zjawi
                2) wrobić kogoś
                3) stworzyć warunki by nam wykiełkował
                4) samemu zostać "lokomotywą marek"

                osobiście proponowałbym krzyżówkę opcji 2 i 3..... ;-)

                co myślisz np o proponowanej "burzy mózgów" o świetlanej przyszłości Marek?
                pierwsza propozycja (sopot mazowsza) juz jest!

                jako zaczyn takie burzy spróbuję stworzyć wątek...... ciekawe czy i jaki bedzie
                odzew
                pozdrawiam
                TBM
                • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.03, 16:45
                  Myslę ,ze warto sprobować.Mam nadzieje,że forumowe gaduły (i nie tylko) się
                  odezwą.Z mojej i tobana strony czeka Cię niestety przykrośc...1 sierpnia
                  wybywamy na zasłużony wypoczynek i dostępu do netu miec nie będziemy.Jednak za
                  2 tygodnie wrócimy do Marek i na Forum oczywiście.

                  Pozdrawiam, powodzenia i trzymam kciuki,niech ta burza bedzie z piorunami:-)
                • rafal.redel Re: Żałosne(?) Marki 30.07.03, 16:58
                  Gość portalu TBM napisał:
                  > Ta oficjalność wyniknęła stąd, że poczułem się dziwnie, gdy polemizując,
                  > pisałaś o mnie jak o osobie nieobecnej ;-)
                  Czy ja też mogę się wtrącić i zaproponować forumowy bruderszaft? :-)
                  Przyznaję, że moja pierwsza do Ciebie wypowiedź była per Pan (nie byłem tak
                  sprytny jak Amba i nie udało mi się uniknąć formy osobowej :-)). Bierze się to
                  stąd, że czasem mam obawy, czy dołączająca do forum osoba nie poczuje się
                  urażona tą internetową bezpośredniością. Ale - jak zrozumiałem - Tobie to nie
                  przeszkadza, z czego bardzo się cieszę. Wydaje mi się, że tak łatwiej rozmawiać.
                  Pozdrawiam
                  p.s. jak znajdę kwadransik (mam nadzieję, że przed wieczorem) to przyłączam sie
                  do burzy mózgów.
                  • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 30.07.03, 17:07
                    rafal.redel napisał:

                    > Czy ja też mogę się wtrącić i zaproponować forumowy bruderszaft? :-)
                    z netem mam do czynienia od tylu lat, że az się boję pomysleć i bezpośredniość
                    była tu zawsze normą. czasem tylko do kobiet nie mam śmiałości.... ;-)

                    > p.s. jak znajdę kwadransik (mam nadzieję, że przed wieczorem) to przyłączam
                    sie
                    > do burzy mózgów.

                    a wiesz... ta wzmianka o "kwadransiku"..... co myslisz o jakimś pokoju na
                    czacie. może dałoby się organizować tam jakieś spotkania?.. niemal na żywo....;-
                    )
                    TBM

                    • Gość: Rafał R. Re: Żałosne(?) Marki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.03, 22:11
                      Gość portalu TBM napisał:
                      > a wiesz... ta wzmianka o "kwadransiku"..... co myslisz o jakimś pokoju na
                      > czacie. może dałoby się organizować tam jakieś spotkania?.. niemal na
                      > żywo....;-)
                      Pomysł fajny - ale na przykład z mojej strony możliwy do zrealizowania
                      niestety tylko wieczorami lub w weekendy. O ile w pracy po kilka minut na
                      odwiedziny forum znajduję (ostatnio z trudem), to z czatem byłoby to prawie
                      niewykonalne. Forum nie stawia ram czasowych - wpadam, gdy akurat mam wolną
                      chwilę, a z góry tejże chwili zaplanować się w moim przypadku nie da.
                      • Gość: TBM Re: Żałosne(?) Marki IP: *.acn.waw.pl 31.07.03, 09:31
                        Gość portalu: Rafał R. napisał(a):


                        > Pomysł fajny - ale na przykład z mojej strony możliwy do zrealizowania
                        > niestety tylko wieczorami lub w weekendy. O ile w pracy po kilka minut na
                        > odwiedziny forum znajduję (ostatnio z trudem), to z czatem byłoby to prawie
                        > niewykonalne.

                        no właśnie wieczorem.. .można by organizować.... "kolacje czwartkowe" albo coś
                        takiego...... ciekawe, czy byliby inni chętni
                        TBM
                        • Gość: amba Re: Żałosne(?) Marki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.03, 09:43
                          Ja odpadam, choć pomysłu nie neguję...motorolka i czat....he he he.
                          pzdr
                          • Gość: Irytek Re: Żałosne(?) Marki IP: *.dialup.warszawa.pl 31.07.03, 22:40
                            Tak na mój gust , to powinnaś Ambusiu, w antenkę podmuchać. Szybciej się fale
                            radiowe bedą rozłazić.
                            pzdr
    • Gość: MPL Re: Żałosne(?) Marki IP: 195.136.50.* 01.08.03, 23:53
      Ja mam na to krótką i prostą teorię:

      W Markach brak jest swoistego centrum. Placu targowego z prawdziwego zdarzenia,
      miejsca, gdzie ludzie mogą się (nawet przypadkowo) spotkać. To stymuluje nie
      tylko kontakty, ale i poczucie społeczności.

      Pozdrawiam
      MPL
      • Gość: Irytek Re: Żałosne(?) Marki IP: *.dialup.warszawa.pl 02.08.03, 00:14
        Wydaje mi się, że rozumiem znaczenie myśli, ale.... Jak idę na targowisko to
        raczej nie po to by sie z kimś spotykać tylko w zupełnie innym celu. I nie daj
        Boże, by mnie w trakcie owych czynności coś lub ktoś zaczął stymulować. To by
        była już obraza moralności publicznej, a za to się dostaje...... Ba! - nie
        jestem taki by się nie podzielić, ale sama myśl, że może bym i zobaczył jakąś
        ponętną blondynę w trakcie jak ktoś ją stymuluje, też na mnie nie wywiera
        pozytywnego wpływu. Zaraz odzywa się to "drugie ja" i podszeptuje- "..ja też
        chcę, ja też chcę..". I po co w takim razie na targowisko chodzić ?
        Ja wiem drogi Kolego ! Ty chcesz "rozłożyć na łopatki" nasz lokalny drobny
        handel !!! Diabelski plan !!!
        pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka