Dodaj do ulubionych

Urodziłam, ale niestety nie w domu.

09.08.10, 20:56
Dziś rano o 6:35 urodziłam wyczekana córeczkę Zuzannę, po 3 godzinach od
porodu byliśmy juz w domu.
Niestety nie udało sie w domu, bo pechowo dziś położna miała dyżur w nocy a
później o ironio aż 3 dni wolne, no ale młodej się spieszyło.
Brakło do domowego 3 godziny.
No i miała być mała a okazało się ze wyszła ciut duża.
57 cm, 37 głowa i uwaga, uwaga waga 4700!!!
no kawał kobity jest smile
jak trochę odeśpię i ogarnę chatę z trójką małych dzieci to napiszę relację.
ps. żarte toto straszliwie bo juz zdążyła mi zmasakrować sutki uncertain
Obserwuj wątek
    • kaakaa Gratulacje!!! 09.08.10, 21:06
      Kochana, takie ciężkie to żadne z moich nie było!!! No, pod wrażeniem jestem.
      BTW, ona nie jest w sumie duża (moje miały zazwyczaj po 61 cm), tylko grubaśna
      smile, pewnie ma rozkoszne fałdzioszki smile Niech się zdrowo chowa panieneczka!
      Mam nadzieję, że poród, mimo, że nie domowy, był udanym doświadczeniem.
      Czmychnęłaś prosto z sali porodowej, więc ominęły Was uroki oddziału
      położniczego wink
      Co do brodawek, może nie powinnam się mądrzyć, ale masakracja nie bierze się
      raczej z żartości, tylko z nieprawidłowej techniki ssania. Masz kogoś
      doświadczonego, kto mógłby zerknąć, jak się młoda przystawia?
      A odłożenie relacji na "jak odeśpisz i ogarniesz chatę z trójką" oznacza
      prawdopodobnie... na bardzo długo, niestety wink
    • hab_ek Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 09.08.10, 21:15
      Hej - Gratulacje!
      najważniejsze że malutka jest zdrowa, Ty cała a obie, razem z rodzinką w domkusmile
      Nie wiem czy to taki urodzaj, ale moje "maleństwo" też się szykuje na
      wielkoluda... mam nadzieję, że nie będzie aż tak duże...
      pozdrowienia dla całej rodzinki!
      • soldie Gratulacje! 09.08.10, 22:32
        Gratuluje córeczkismile waga niesamowitasmile I też mi szkoda że nie w domku tym
        bardziej,że było tak blisko. I zbierz sie szybko na relacje dla nas smile
        • bonga_dax1 Re: Gratulacje! 09.08.10, 23:56
          Przyłączam się do gratulacji. Napisz koniecznie, jak było w Koperniku.
    • kawo-szka Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 09.08.10, 23:58
      Gratulacje, Eps!!!
      Gratuluję nie tylko porodu tak znamienitej wagowo Córci, ale i przede wszystkim
      ucieczki ze szpitala! Kolejna kobieta, po Karj-oce, która pokazuje nam, że tak
      też można smile Uff! Jak to dobrze że jesteście tutaj, Dobre Kobiety smile

      Gratuluję i duuuuużo zdrówka dla Małej-nie-takiej-małej Zuzi smile
    • fizula Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 05:47
      Ucałuj od nas swój nowonarodzony cud :o)
      Niech Ci pięknie i radośnie rośnie! Wielkie gratulacje!
      Skoro w pierwszej dobie masz "zmasakrowane" piersi, to sposób karmienia
      pozostawia wiele do życzenia. Zazwyczaj nabroi w tej kwestii najwięcej:
      -zbyt płytkie przystawianie (dziecko nie może ssać samej brodawki, ale musi być
      przystawione do piersi głęboko i mieć w buzi dużą część otoczki, a jeśli mała
      otoczka, to czasami i więcej);
      -zabieranie z buzi dziecka piersi metodą siłową (trzeba to robić przy pomocy
      małego paluszka wkładanego głęboko w kącik ust dziecka, jeśli jest taka potrzeba).
      Ta położna domowa lub konsultantka laktacyjna u Ciebie z wizytą nie byłaby
      głupim pomysłem, bo w tego typu sprawach laktacyjnych-okołoporodowych im
      szybciej zacznie się pomagać, tym ta pomoc może być skuteczniejsza, łatwiejsza.
    • bonga_dax1 Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 08:07
      A swoją drogą, taki ambulatoryjny poród był moim marzeniem, kiedy jeszcze
      myślałam, że cc to jest coś co spotyka innych, ale nie mnie, a o możliwości i
      bezpieczeństwie porodów domowych nic nie wiedziałam. Chyba zawsze podświadomie
      ciągnęło mnie do domu... No cóż, oby chociaż tak się udało. Napisz proszę
      koniecznie coś więcej, bo umieramy z ciekawości. Posiedzieliście sobie chociaż
      troszkę najpierw w domku? Nie robili ci problemów z szybkim wyjściem do domu po
      porodzie?
      • soldie Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 12:31
        Nie robili ci problemów z szybkim wyjściem do domu po
        > porodzie?

        No właśnie też mnie to interesuje, bo mi sie w zasadzie bardzo poszczęściło w
        tej kwestii. Chciałam wyjść 2 godz po porodzie,ale zaraz po urodzeniu czułam sie
        tak,ze powiedziałam, że chyba nie dam rady co lekarka skomentowała: Bardzo
        mądrze. Po 4 godzinach się okazało,że jednak tam nie wysiedzę więc wyszliśmy i
        nikt nic nie mówił, prócz Doroty, która pytała sie czy dobrze się czuje i czy
        jestem pewna i żebym o siebie dbała( to było naprawdę fajne) i jednej pediatry,
        która postraszyła,że mały jeszcze nie sikał smile No ale w końcu piszesz pismo,że
        wychodzisz na własna odpowiedzialność więc nikt siła cię nie może zatrzymaćsmile
        Jak wspominam ten drugi szpitalny to na prawdę muszę przyznać,że mam same dobre
        wspomnieniasmile Tym bardziej jestem ciekawa opisu Ewy smile
    • kaeira Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 09:21
      > 57 cm, 37 głowa i uwaga, uwaga waga 4700!!!

      shock
      He, to u nas wszyscy dziwowali, jakie wielkie dziewczyny 59/4180 i 61/3950. A tu 4700, ło matko.

      Gratulacje smile

      PS. Fizula dobrze radzi!
      • sziszaczek Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 09:31
        podejrzewam , ze skoro jestes juz w domu to Twoj porod i tak był domowym w
        sensie jego przebiegu i braku niepotrzebnych interwencji med. a to ze w murach
        szpitalnych to juz sprawa drugorzędna w tym momencie zwłaszcze ze 3 godziny.
        Super !!!! gratuluje!!! ciekawa jestem reakcji personelu na Twój wypis zaraz po
        porodzie smile
        • prikazka Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 12:48
          Gratuluję również małej "wielkoludki" smileSama musiałam jechać do
          szpitala na końcówkę porodu właśnie z powodu "braku" położnej i wiem,
          jak smutno, że tak niewiele brakowało. Cóż, ściskam tym bardziej i
          trzymam kciuki za udane karmienie.
          • konfietka.14 Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 10.08.10, 13:12
            Gratuluję!
            • karj-oka Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 10.08.10, 15:17
              Będziemy mogły podzielić się doświadczeniami porodów szpitalnych
              ambulatoryjnychsmile Może wspólny wątek pt. "Naturalny szpitalny" albo "Poród
              ambulatoryjny" albo ... ? Myślę, że taki wątek z opisami porodów naturalnych w
              szpitalu mógłby być inspiracją i dużym wsparciem dla tych, którym marzenie o
              domowym gdzieś im się jednak wymyka.

              Co o tym sądzisz / sądzicie?

              PS. Smaruję swój opis, smaruję...
              • kawo-szka Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 10.08.10, 15:24
                Moim zdaniem - rewelacyjny pomysł smile
                Ale czy moderatorki i założycielka się zgodzą?
                • eps Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 10.08.10, 16:06
                  tak na szybko smile
                  brodawki może nie zmasakrowane ale obolałe.
                  Młoda wisi mi przy piersi bardzo często i myślałam że to od tego. Myślicie że to
                  zła technika ssania? Na brodawkach nie mam żadnych uszkodzeń tylko sa takie
                  tkliwe i obolałe.

                  opis obiecuję najszybciej jak sie da, tzn jak tylko uda mi się porządnie usiąść
                  bo niestety ale wyskoczyła mi pewna dolegliwość porodowa która trochę utrudnia
                  mi chodzenie i siadanie sad
                  • kaakaa Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 10.08.10, 16:53
                    eps - jak brodawki nie uszkodzone, to może po prostu faktycznie nadmiar
                    stymulacji tylko. Mimo to, jeśli masz taką możliwość, to spróbuj pokazać komuś
                    wyedukowanemu jak mała ssie - może da się coś poprawić?
                    Co do wyskoczonej przypadłości - jeśli prawidłowo się domyślam, to polecam maść
                    Posterisan. Jak dla mnie - cud prawdziwy i z tych naturalnych raczej, bo to
                    zawiesina z inaktywowanych bakterii E. coli. A doraźnie ibuprofen przeciwbólowo.
                    No, chyba, że na Ciebie działa paracetamol, to pewnie bezpieczniejszy będzie.
                    • 987ania Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 11.08.10, 17:55
                      polecam homeopatyczny Avenoc
                      • kaakaa Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 11.08.10, 18:06
                        Na mnie Avenoc nie działał kompletnie sad
              • kaakaa Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 10.08.10, 16:55
                karj-oka - pomysł przedni
                PS. Smaruj, smaruj, bo my już w wielkim napięciu tu czekamy wink
                • bonga_dax1 Re: Gratuluję najserdeczniej:) I mam pomysł! 11.08.10, 07:16
                  Bardzo się cieszę, że pomysł z wątkiem porodów ambulatoryjnych się wam podoba.
                  Jest przecież pośród nas trochę takich, które "sercem" rodziłyby w domu, a tylko
                  rozsądek lub okoliczności wymuszają taką a nie inną końcówkę.
              • iw1978 Pomysł super 11.08.10, 11:36
                Pomysł super. Mój drugi poród był zupełnie naturalny choć odbył się w szpitalu. Domowy był niemożliwy (łyżeczkowanie po pierwszym). Uważam, że takie opisy są potrzebne. Chętnie się swoimi wrażeniami w stosownym wątku podzielę, bo tak to nie mam gdzie sad
                • soldie Re: Pomysł super 11.08.10, 12:07
                  Mój w zasadzie tez w pełni naturalny w szpitalu. Pomysł fajny,żeby te opisy były
                  w jednym wątku, z reszta każdy opis porodu na tym forum czy to domowy czy nie
                  połykam z wielkim zainteresowaniemsmile
    • kropkaa Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 11.08.10, 03:41
      Gratulacje i nazwanie Ciebie "dzielną" jest niewystarczające.
      Przy dość sporym obwodzie główki nie wydaje mi się, że poród w
      szpitalu był nieporozumieniem - raczej bym powiedziała, że był to
      dobry przypadek.
      Malutkiej życzenia zdrowia i dbania o swoje. Wiedziała dziewczyna co
      robi - mprzy dwójce rodzeństwa może nie mieć czasu na jedzenie więc
      już w brzuchu musiała zadbać na zaśwink
    • hab_ek Sorry... załamka:( 11.08.10, 10:02
      Hej, ale właśnie dokładnie doczytałam wymiary maleństwa i załamka... tzn. nad
      sobą, a nie nad eps - którą szczerze podziwiamsmile Moje już ma ponad 2,5kg główka
      przekroczyła 33cm a do porodu (przynajmniej wg wyliczeń) - 5/6 tygodni. Masakra.
      Uwielbiam dzieci, ale nie chcę "wielkoludka". Wiem, wiem - powinnam negocjować z
      bobasem... ale na prawdę próbuję i NIC. A cały czas zakładam że rodzimy w DOMU!
      Czy ktoś mnie pocieszy? crying
      ...
      • soldie Re: Sorry... załamka:( 11.08.10, 10:10
        Ale czy taka waga lub obwód główki ma znaczenie zasadnicze? Mój drugi synek
        ważył 4050, obwód główki 36 i nawet nie pękłam
      • soldie Re: Sorry... załamka:( 11.08.10, 10:18
        Czy waga i obwód główki mają znaczenie zasadnicze w porodzie? Coś mi świta,ze
        kiedyś kaakaa swoje porody porównała i wspomniała, że większe rodziło jej sie
        lepiej niż mniejsze. Mój synek rodzony sn miał 4050 i 36 główkę,wyłaził koło 20
        min, nie pękłam ani nie byłam nacięta. Hab_ek, nie jestem specjalistą, ale
        wydaje mi się że twoje dziecko nie jest wielkoludemsmile
        • aldakra Re: Sorry... załamka:( 11.08.10, 10:50
          eps - Gratulajce smile

          hab_ek - ten rozmiar dziecka cię jeszcze zaskoczy, bo często z USG
          wychodzą wagowe pomyłki. Moja miała mieć 3,5kg a urodziłam dziecko o
          wadze 2760g. Więc nie martw się na zapas!
      • kaakaa Re: Sorry... załamka:( 11.08.10, 13:47
        Hab_ek, co to za sianie paniki?
        Po pierwsze, 2,5 kg na 5-6 tygodni przed porodem, to bardzo akurat. Maluch
        przytyje jeszcze z kilogram i będzie idealnie.
        Po drugie, jak mi kiedyś jeden mądry lekarz powiedział, USG, to nie jest waga,
        proszę pani. To, że w badaniu wyszło 2,5 wcale nie znaczy, że dziecko tyle
        faktycznie ma.
        Po trzecie, mój najdłuższy i najtrudniejszy poród, to akurat moje najmniejsze,
        drugie dziecko. Z grubsza u mnie wyglądało to tak:
        1. 4020g - 13 godzin
        2. 3470g - 19 godzin
        3. 4380g - ok. 1 godziny (ale pod koniec 43 tygodnia)
        4. 3880g - 15 minut (od momentu, gdy się zorientowałam, że to pewnie już poród a
        nie skurcze przepowiadające)
        A w kwestii pęknięć - po nacięciu w pierwszym porodzie (było wskazane ze względu
        na spadek czynności serca u dziecka, który, jak się potem okazało, był
        prawdopodobnie związany z krótką pępowiną) w każdym następnym troszku mi pęka w
        tym samym miejscu, przy czym rozległość pęknięcia jest za każdym razem podobna,
        niezależnie od gabarytu rodzonego.
        Czy czujesz się pocieszona? Jak nie, to mogę pocieszać dalej wink
        • soldie Re: Sorry... załamka:( 12.08.10, 11:23
          kaakaa czas twojego trzeciego porodu w porównaniu z dwoma pierwszymi jest bardzo
          pocieszający smile oprócz czasu kiedy do niego doszło... po dwóch pierwszych
          długich porodach marzy mi sie jakiś krótki smile Hab_ek widzisz, nie masz co sie
          łamać, mój pierworodny w 35 tc szacowany był na 2850 z obwodem główki
          odpowiadającym 39 tc! Jak sie urodził ważył 3970, główka 36 cm , biorąc pod
          uwagę możliwość pomyłki to chyba na prawdę daj sobie spokój niepotrzebnym stresemsmile
          • hab_ek Re: Sorry... załamka:( 12.08.10, 12:58
            dzięki dziewczynysmile
            Aż tak załamana nie jestem... wszystko się da zrobić - tak myślę szczególnie
            teraz gdy czytam opisy porodów "najświeższych" Mamsmile
            Moje "małe-wielkie" zmartwienie wynika troszkę z tego, że (nie wiem czy to
            fuksem czy jak) mój Pan doktor poprzednio pomylił się raz o 50g (niedoszacował),
            a raz o 100g (przeszacował)... a żadne na tym etapie nie było takie dużesmile
            Ale będzie dobrze.
            pozdrawiam serdeczniesmile
    • iw1978 Gratulacje 11.08.10, 11:33
      Gratulacje. Wielka panna. Podziwiam za szybkie wyjście ze szpitala. Ja jak już wpadłam w ten młyn, to zgłupiałam ( po porodzie, nie w trakcie). Najpierw zabrakło odwagi i/lub wsparcia a potem było żółto i lampowo.
      Jak brodawki tylko obolałe, wstrzymaj się dzień czy dwa. Jak się sytuacja nie poprawi, to do specjalisty po pomoc. U mnie przy drugim od trzeciego - czwartego dnia było już ok. Myślę, że sobie musiały brodawki przypomnieć, że małe ssaki bywają średnio delikatne.
      • fizula Re: Gratulacje 11.08.10, 13:59
        Jeśli brodawki tylko obolałe bez uszkodzeń, to ok- tj. tzw. bolesność fizjologiczna.
        • joannapoznan Re: Gratulacje 11.08.10, 17:21
          Gratulacje!!!!
          czekamy na opisy - uwielbiam je czytać, habek nie panikuj moja miała
          na usg 3200 tydzień przed porodem a ur się z wagą 2900.
          • kropkaa Re: Gratulacje 12.08.10, 20:44
            > moja miała na usg 3200 tydzień przed porodem a ur się z wagą 2900.

            Do czego to doszło - już w brzuchu się ludzie odchudzają...wink
            • soldie Re: Gratulacje 12.08.10, 21:54

              > Do czego to doszło - już w brzuchu się ludzie odchudzają...wink

              No na prawdę - musiała sie biedna przejąc swoja wagą wink
    • 987ania Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 11.08.10, 17:58
      Gratuluje narodzin takiego wielkoluda i to jeszcze w trybie ambulatoryjnym.
      Czekam na opis i życzę szczęścia Zuzancesmile
    • ramje Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 11.08.10, 22:02
      Serdeczne gratulacje! Życzę zdrowia dla Malutkiej- Dużejsmile i dla
      mamy.
      Jeżeli chodzi o wagę z usg, to też uważam, że takie badanie jest
      często mało dokładne. Na 3 tyg. przed porodem synek miał 3300, a
      urodził sie 3200.
    • annairam Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 11.08.10, 22:20
      Po pierwsze wielkie gratulacje, po drugie: podziwiam!
      Dużo zdrowia i spokoju!
    • gos85 Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 15.08.10, 21:46
      eps gratulacje!!!

      Trzymam kciuki za odpoczynek przy trójcewink a w kwestii karmienia i bolących sutków polecam kontakt z doradcą laktacyjną albo chociaż forum Karmienie Piersią.

      Buziak!!
    • hortensjaaaa Re: Urodziłam, ale niestety nie w domu. 24.08.10, 14:53
      Gratuluje! Zuzannie i mamie życzę dużo zdrowia smile

      Wróciłam z urlopu (gdzie nie włączyłam ani kompa ani TV big_grin) i nadrabiam zaległości..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka